Pseudoteologiczna demoralizacja w seminariach duchownych




Po wpisie odnośnie etyki małżeńskiej i sexualnej otrzymałem głosy, że treści głoszone przez o. Knotz'a cichaczem są niestety wdrażane w seminariach duchownych i tym samym formują przyszłych duszpasterzy. Dowodem na pełzającą demoralizację jest anonimowy skrypt, z którego uczą się kandydaci do kapłaństwa:



Jako bibliografia podane są następujące źródła:


Już sam dobór źródeł jest skandaliczny: nie ma wśród nich żadnego dokumentu papieskiego ani Stolicy Apostolskiej, żadnego świętego teologa, żadnego klasycznego podręcznika katolickiej teologii moralnej.

Oto czego można się dowiedzieć w internetach o podanych autorach:






Nie mam możliwości sprawdzenia zawartości podanych pozycyj. Na wyczucie wątpię, by podani autorzy byli głównym i zasadniczym źródłem skryptu w najbardziej delikatnych sprawach. Autor skryptu - który wybrał anonimowość - miałby właściwie obowiązek podać, na których źródłach opiera swoje poglądy zwłaszcza wtedy, gdy odbiegają one od tradycyjnego nauczania Kościoła. Tak więc już pod względem czysto formalnym skrypt nie spełnia podstawowych standardów naukowych. 

Jeszcze gorzej jest pod względem samej treści. Oto jeden skandaliczny fragment:


Jest tutaj zawarte conajmniej kilka poważnych zafałszowań i kłamstw.

1. Kłamstwem jest powiedzenie, jakoby tradycyjna teologia moralna uważała tzw. grę wstępną generalnie za grzeszną. Według niej grzeszny jest onanizm, czyli szukanie podniecenia erotycznego bez właściwego aktu płciowego, oraz sodomia, czyli spółkowanie wbrew naturze. Pieszczoty, całowanie itp. nie są uważane za grzeszne, nawet jeśli prowadzą do podniecenia, o ile to podniecenie ma na celu właściwe zjednoczenie narządów rodnych. Ani sex analny, ani oralny nie jest ani pieszczotą, ani całowaniem, lecz spółkowaniem przeciw naturze narządów rodnych i tym samym przeciw naturze podniecenia sexualnego, niezależnie od tego, czy są wstępem do właściwego zjednoczenia czy nie są. Dlatego właśnie są to akty grzeszne. Grzeszność leży w naturze tych aktów i nie zależy od kontextu, czyli od odstępu czasowego względem ewentualnego właściwego zjednoczenia.

2. Każdy orgazm, który ma na celu jedynie podniecenie i zaspokojenie zmysłowe, jest onanizmem i jest tym samym grzeszny. Kłamstwem jest twierdzenie, jakoby przeżycie orgazmu było konieczne dla systemu nerwowego. Kult orgazmu jest typowy dla biznesu pornograficznego i erotomanii, a to są właśnie zjawiska, które prowadzą do zaburzeń i schorzeń zarówno psychicznych jak też somatycznych.

Anonimowy skrypt, przez który zatruwa się myślenie i moralność kandydatów do kapłaństwa, nie ma nawet odwagi wskazać autorów tez, które podaje. Musiałby bowiem podać autorów dalekich nie tylko od katolickiej teologii moralnej, lecz także od normalnej etyki zdroworozsądkowej.

Katolicy powinni domagać się od swoich biskupów usunięcia od nauczania w seminariach i w ogóle w ramach nauczania Kościoła wykładowców podających tego typu treści. W tak fałszywy sposób uformowani kapłani będą przecież formowali - a właściwie demoralizowali - młodzież i przyszłych małżonków, podczas gdy katolicy mają prawo do tego, by podawane im były katolickie zasady moralne, a nie amoralne czy antymoralne, gdyż te ostatnie rujnują życie rodzinne i zdrowie zarówno duchowe, jak też psychiczne i fizyczne. 

Dlatego apeluję:

1. Zwłaszcza rodzice katoliccy powinni napisać do swojego biskupa ordynariusza, domagając się wyjaśnienia, czy treści zawarte w powyższym fragmencie skryptu są nauczane w jego seminarium duchownym. 

2. Równocześnie należy się domagać, by wszystkie materiały służące do studiów w seminarium duchownym, były jawne i nieanonimowe. Katolicy mają prawa wiedzieć, przez kogo i czego nauczani są ich przyszli duszpasterze. 

3 komentarze:

  1. Szczęść Boże,
    Jakiś czas temu z mężem zrozumieliśmy, że większość rzeczy których dowiedzieliśmy się na naukach małżeńskich była niezgodna z nauczaniem Kościoła. Ale te rzeczy w obiegowej opinii są powszechne.
    Cała sprawa odnośnie npr..

    Czy mógłby Ksiądz przedstawić nauczanie Kościoła w tej kwestii?
    Zastanawia nas np jeśli małżeństwo ze względu na wiek (lub inny ważny powód) nie decyduje się już na potomstwo, to wtedy powinni już zachować wstrzemięźliwość do końca?
    Nie do końca rozumiemy te powody w których można stosować npr według Humanae Vitae.
    Oczywiście według nauk małżeńskich można ale w dni nieplodne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. https://www.youtube.com/watch?v=i71ph8oCQAU Doskonaly wyklad (po angielsku) o tym czym jest malzenstwo, jakie sa cele malzenstwa i o naturalnym planowaniu rodziny oraz naduzyciach z nim zwiazanych. Pod koniec ksiadz ktory go wyglasza przyznaje ze jego prababcia byla 19'stym dzieckiem. Material po angielsku, ale po polsku raczej nikt juz takich kazan nie glosi.

      Usuń
  2. To jest po prostu perfidne i okropne. W ogóle... Jak można ukazywać spojrzenie na drugiego człowieka - i to współmałżonka , a więc osoby którą mamy kochać nie tylko z racji Przykazania Miłości, ale też sakramentu - jako obiektu wyładowania własnego popędu, bądź siebie stawiać w takim położeniu. To jest wręcz zwierzęce rozumienie relacji. Kłania się Pius XII, "Casti Connubi", a nawet Jan Paweł II. To jest czynienie boga z w sumie prymitywnych żądz ludzkich i sakralizacja owych, to nie jest miłość, to nie jest Duch Święty, którego się wzywa w czasie ceremonii ślubnej. Błoto i herezje.

    OdpowiedzUsuń

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...