Dlaczego stali diakoni to rak?


Pytanie to zadał mi pewien młody człowiek prywatnie. Odpowiadam też publicznie, ponieważ problem jest szerszy.

Otóż są następujące fundamentalne powody:

1. Nigdy nie było w Kościele diakonatu w postaci obecnego tzw. diakonatu stałego. Byli owszem duchowni, którzy na stałe pozostawali w stopniu diakonatu. Jednak nigdy diakonat nie był jakby dodatkiem do wykonywanego zawodu i życia rodzinnego.

2. Tzw. stali diakoni zasadniczo wykonują swoje świeckie zawody i prowadzą zwykłe życie rodzinne, a jedynie po godzinach czyli w czasie wolnym pełnią funkcje diakona quasi jako hobby. To jest dość wymowne i oznacza dość wyraźną pogardę zarówno dla samego sakramentu święceń (przynajmniej w stopniu diakonatu) jak też dla funkcyj i sakramentów przez nich sprawowanych. Skoro coś jest wykonywane po godzinach i po innych - pierwotnych i właściwych - obowiązkach, to ma to zarówno praktycznie jak też w prostym odbiorze niższą rangę i mniejszą wartość subiektywną. 

3. Są oni zwolnieni z obowiazku celibatu, co jest wbrew Tradycji Apostolskiej oraz jedności sakramentu święceń (skoro celibat obowiązuje w dwóch pozostałych stopniach święceń, czyli w prezbiteracie i episkopacie). Nigdy nie było w Kościele udzielania święceń wyższych bez zobowiązania do wstrzemiężliwości sexualnej.

4. Katastrofalne są skutki praktyczno-duszpasterskie:
- podważana jest ranga i waga sakramentu święceń, a także
- celibatu,
- osłabia się motywację młodych mężczyzn w decyzji wstąpienia na drogę kapłaństwa (skoro można spełnić swoje pragnienia posługi duchownej bez zobowiązywania się do celibatu).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...