Czym są ewangeliczne talenty?


Przypowieść o talentach mamy w Ewangeliach właściwie w dwóch wersjach: tej właściwej u św. Mateusza (25, 14-30) oraz nieco zmienionej u św. Łukasza (19, 12-27), gdzie jest mowa o minach, czyli znacznie mniejszej sumie pieniędzy (jeden talent to 60 min).

Jest powiedziane wprost, że w przypowieści chodzi o Królestwo Boże, czyli rzeczywistość istotnie duchową, ale nie wyłącznie duchową. W znaczeniu biblijnym nie ma oddzielenia rzeczywistości duchowej i materialnej, aczkolwiek jest odróżnienie, z wyraźnym prymatem tej pierwszej.

Tym samym talentów nie można odnosić jednostronnie ani to sfery materialnej ani czysto duchowej, lecz do każdego daru Bożego, zarówno w znaczeniu łaski jak też wszystkiego, co pochodzi od Boga i jest nam powierzone. Istotne są aspekty:
- obdarowania przez Boga oraz
- obowiązek zdania sprawy czyli odpowiedzialności przed Bogiem.

Wskazują na to zarówno pochwały za pomnożenie jak też nagany i kary za brak pomnożenia czyli gospodarowania darem według własnych sił i możliwości.

Jest to więc przypowieść o wartości i wadze naszego działania w wymiarze ostatecznie nadprzyrodzonym, aczkolwiek nieoddzielnym od rzeczywistości ziemskiej, stworzonej. Odpowiada to naturze człowieka, która jest duchowo-cielesna.

Chodzi więc także o to, że nie absurdalne byłoby sprowadzanie Królestwa Bożego czy to do sfery czysto duchowej, czy jedynie materialnej. Nie przypadkowo Pan Jezus posługuje się przykładem z życia codziennego. W pewnym sensie mamy tutaj - w słowach samego Zbawiciela - do czynienia z nobilitacją pieniędzy czy ogólnie dóbr doczesnych. Ich znaczenie i godność jest związana z ich istotą, którą jest bycie darem Bożym, Jego własnością powierzoną nam dla działania i pomnożenia.

Istotna jest tutaj zależność od Boga: nie są one własnością człowieka w znaczeniu absolutnego prawa własności. Równocześnie przypowieść jest skierowana przeciw zazdrości i przeciw fałszywie ujmowanemu egalitaryzmowi, skoro słudzy nie zostali obdarowani po równo.

Ostre pouczenie i zarazem ostrzeżenie skierowane jest do tych, którzy nie doceniają otrzymanego daru, być może właśnie z zazdrości o większe dary otrzymane przez innych.

Tym samym przypowiść wymyka się wszelkim zawężeniom, czy to do kwestii sporu między kapitalizmem a socjalizmem, czy to do indywidualistycznej absolutyzacji własności prywatnej. Nie można jej bowiem oddzielić o stale obecnej w Ewangelii prawdy o człowieku, mianowicie o prymacie ducha i sfery duchowej, moralnej, i wymiaru eschatologicznego, wiecznego. Dopiero w tej perspektywie sprawy doczesne ukazują się w swym właściwym znaczeniu, przeznaczeniu, godności i porządku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...