Czy święci i błogosławieni są zbawieni?

Już beatyfikacja jest orzeczeniem, że dusza danej osoby przebywa w chwale wiecznej. W kanonizacji to orzeczenie nabiera wyższą i ostateczną rangę. Nie można oddzielić zezwolenia na oddawanie publicznej czci danej osobie od stwierdzenia i orzeczenia o jej losie po śmierci.

Rozpoznanie prowadzące do orzeczenia odbywa się w drodze procesu kanonicznego. Tradycyjne postępowanie procesowe, opisane zwłaszcza przez kardynała Lambertini'ego (późniejszego papieża Benedykta XIV), jest najsurowszym i najbardziej wnikliwym pośród znanych w historii. Składało się ono z dwóch osobnych procesów sądowych: procesu o heroiczności cnót i procesu o cudach za wstawiennictwem danej osoby, bądź procesu o męczeństwie w przypadku cech męczeństwa czyli oddania życia za wiarę. Jak w każdym postępowaniu sądowym, dowody oparte są na faktach materialnych (jak pisma czy wypowiedzi danej osoby, stan ciała po exhumacji oraz uzdrowienia za wstawiennictwem) oraz zeznaniach świadków. Są to dane empiryczne, dlatego mogą prowadzić jedynie do pewności moralnej (certitudo moralis), nie dogmatycznej ani metafizycznej. Z powodu złożoności i wszechstronności postępowania jest to jednak pewność najwyższa z możliwych, oczywiście o ile zachowane są tradycyjne procedury.

Istnieje też możliwość zatwierdzenia poświadczonego przez wieki spontanicznego kultu danej osoby przez wiernych. Jest to tzw. kanonizacja równoważna (aequipolens). Ma ona wówczas miejsce, gdy kult ze strony ludu wiernego jest długotrwały i żywy, a z powodu odległości czasowej od śmierci danej osoby oraz stanu materiału dowodowego (brak świadków i świadectw) nie ma możliwości przeprowadzenia stosowanego zwykle postępowania kanonicznego odnośnie heroiczności cnót. Nie chcąc pozostawić takiej sprawy jedynie zwyczajowi, papież zatwierdza kult danej osoby przez dekret. Oczywiście teoretycznie możliwy jest także zakaz takowego kultu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Co Czcigodny Sługa Boży x. prof. Wincenty Granat sądził o koronce s. Faustyny?

  Dzięki wskazówce życzliwego czytelnika trafiłem na książkę z wypowiedzią bodaj najwybitniejszego polskiego dogmatyka katolickiego w okresi...