Tenże duchowny - który już niegdyś "zasłynął" apologią błogosławienia par cudzołożnych i jednopłciowych (por. tutaj) - w odpowiedzi na zadane pytanie niby zasadniczo odpowiedział prawidłowo, jednak wmieszał zdanie, które jest niestety sprzeczne z Kodeksem Prawa Kanonicznego i z teologią katolicką:
Jak widać, wykładowca w dziedzinie prawa kanonicznego ma z nim poważny problem. Otóż Kodeks mówi wyraźnie, że dla osoby ochrzczonej wyłącznie małżeństwo sakramentalne jest małżeństwem ważnym:
Dlaczego więc ów osobnik kłamie? Ano zapewne po to, żeby "dowartościować" związki niesakramentalne przez przyznanie im ważności czyli mocy wiążącej kanonicznie. A to jest sprzeczne z katolickim rozumieniem małżeństwa.
Owszem, według teologii katolickiej istnieje także tzw. małżeństwo naturalne, które jest wiążące na zasadzie prawa naturalnego (i nie jest sakramentalne czyli nierozerwalne). Istnieje ono jednak wyłącznie między osobami nieochrzczonymi, więc nie jest możliwe wtedy, gdy choćby jedna strona związku jest ochrzczona.
Podkreślone przez Księdza słowa zawierają warunek "między ochrzczonymi", kiedy jedna strona nie jest ochrzczona, podmiot zdania jest inny, więc ten paragraf się do tego nie odnosi.
OdpowiedzUsuńChyba nie ma kanonisty, który twierdziłby tak jak Ksiądz.
Dokładnie odwrotnie: ani KPK ani żaden poważny komentarz do KPK, ani żaden podręcznik teologii katolickiej nie zawiera twierdzenia, jakoby istniało coś takiego jak ważne niesakramentalne małżeństwo katolika.
UsuńZwrot "między ochrzczonymi" bardzo mocno sugeruję, że chodzi w tym paragrafie o związek dwóch chrześcijan.
OdpowiedzUsuńWidzę, że Ksiądz uparł się, aby brnąć w to dalej.
OdpowiedzUsuńDekret "Ne temere", (1907): IX § 2°. "Vigent quoque pro iisdem de quibus supra catholicis, si cum acatholicis sive baptizatis sive non baptizatis, etiam post obtentam dispensationem ab impedimento mixtae religionis vel disparitatis cultus, [UWAGA!] sponsalia vel matrimonium contrahunt; [UWAGA!] nisi pro aliquo particulari loco aut regione aliter a S. Sede sit statutum"
A więc przepisy obowiązują katolików zawierających MAŁŻEŃSTWO z niekatolikami ochrzczonymi lub nie.
Kodeks 1917 Can. 1071. Quae de mixtis nuptiis in canonibus 1060-1064 praescripta sunt,
applicari quoque debent matrimoniis quibus obstat impedimentum disparitatis cultus
Znów, "MAŁŻEŃSTW, którym sprzeciwia się przeszkoda różnicy religii"
Dokumenty te nazywają związek katolika wprost z kimś nieochrzczonym "małżeństwem".
Podobnie już posoborowe dokumenty jak choćby "Matrimonia mixta" Pawła VI.
Co więcej, podkreślony tekst mówi o małżeństwie INTER BAPTIZATOS, a więc, że pomiędzy ochrzczonymi nie może istnieć ważna umowa małżeńska, która nie była by sakramentem. To nie jest to samo, co twierdzenie, że dla ochrzczonych nie istnieje inna umowa małżeńska jak tylko sakramentalna.
Przecież jest jasno powiedziane w dekrecie, że chodzi o małżeństwa katolików z niekatolikami, które zawarto PO OTRZYMANIU dyspensy od oddzielającej - czyli uniemożliwiającej zawarcie sakramentalnego czyli ważnego małżeństwa - przeszkody czy to różnicy religij czy różnicy kultu. Oznacza to, że bez otrzymania dyspensy małżeństwo nie zachodzi.
UsuńCo do podkreślonego textu: oczywiście jest w nim mowa o małżeństwie między ochrzczonymi. Jednak cała logika prawa kanonicznego w kwestii małżeństwa tak samo traktuje małżeństwa zawierane ze wszystkimi niekatolikami, niezależnie od tego, czy chodzi o osobę ochrzczoną czy nieochrzczoną.
Na koniec pytanie: w którym miejscu prawo kanoniczne - czy to z 1917 czy z 1983 r. - twierdzi, że katolik może zawrzeć inne ważne małżeństwo niż sakramentalne? Odpowiedź jest prosta: w ŻADNYM. Tak samo jest z komentarzami do prawa kanonicznego czy z podręcznikami teologii katolickiej. Proszę więc nie oszukiwać odbiorców.
A z poganinem katoliczka zawiera małżeństwo sakramentalne? W końcu za zgodą biskupa może. Ksiądz Wachowiak twierdzi, że tu jest rozbieżność miedzy teologami i nie którzy twierdzą, że taka katoliczka żyje w małżeństwie naturalnym. https://www.youtube.com/watch?v=adt2_MIk6X0
UsuńProszę czytać uważnie ze zrozumieniem. KPK jasno mówi.
UsuńA x. Wachowiak to dość typowy internetowy ignorant.
Nie, KPK nie mówi jasno. A dowodem na to są komentarze wiernych zarówno w jednym jaki i drugim wątku.
UsuńZ całym szacunkiem, ale ten blog, jak myślę, jest po to by nakierowywać wiernych na Prawdę, szczególnie w subtelnych teologicznie tematach.
Ja mogę być głupi i może nie potrafię czytać ze zrozumieniem, ale jeśli kilka osób podobnie interpretuje te paragrafy to znaczy, że chyba nie wszystko takie jasne i czytelne (już nie mówiąc, że wśród kapłanów jest podział w tym temacie). My tu nie jesteśmy po to by wierzyć ślepo we wszystko co Ksiądz napisze, tylko jeśli coś nam się nie zgrywa to chyba należy to nawet łopatologicznie wyłożyć, tak jak np. w Księdza odpowiedzi powyżej (27 lipca 2026 18:24). Tu już coś się rozjaśnia.
I niech Ksiądz, proszę, skończy z tym częstym oskarżaniem o kłamstwa i oszustwa, bo to nie dość, że jest przykre, to powoli się robi już niesmaczne.
KPK mówi na tyle jasno, że wystarczy przeczytać ze zrozumieniem i powiązać na trzeźwo. Ja tu nie jestem geniuszem. Wielu widocznie jednak woli ślepo wierzyć bełkotom takich osobników jak Rakowski, Jakubiak i Wachowiak niż użyć swoich szarych komórek.
UsuńW którym miejscu oskarżenie o kłamstwo i oszustwo było bezpodstawne?
Nie muszą wierzyć wymienionym osobom na ślepo, a po prostu mogą dochodzić do takich samych wniosków co one, a to jest zdecydowana różnica.
UsuńNo właśnie jak widać przeczytanie ze zrozumieniem i powiązanie na trzeźwo nie jest takie proste skoro tyle osób ma z tym problem. Może jednak KPK po prostu nie jest jasne albo potrzeba jakieś większego obycia z nim żeby było wystarczająco jasne.
Z poprzedniego postu:
"Gdyby to była ignorancja, to by powiedział, że nie wie. A on tutaj udaje, że wie, jak uczy Kościół. A jeśli wie, lecz odrzuca, to tym bardziej kłamie, gdyż podaje coś za nauczanie Kościoła coś, co tym nie jest."
Może po prostu sam został źle nauczony, może również doszedł do błędnych wniosków.
"On widocznie łże także co do poparcia arcybiskupa."
Czy może Ksiądz przedstawić dowód, że jednak tak nie jest?
Nawet jeśli Ksiądz ma rację odnośnie oskarżeń o kłamstwo czy oszustwo to czasami robi się to męczące. Jest sporo wpisów, że ten to heretyk/kłamca/oszust/hochsztapler, a może czasami wystarczyłoby zmienić ton na bardziej delikatny (np: "tutaj się pomylił", "w tym zdaniu zawiera się błąd", "Kościół zawsze nauczał tak i tak", "x źle rozumie to i to").
Można też dodać częściej jakiś pozytywny artykuł, że ten i ten zwrócił uwagę na konkretny problem (jak np Wiejski Wikary i błogosławieństwo dzieci podczas rozdawania Komunii św.) albo dobrze ujął to i to. Inaczej można odnieść wrażenie, że dookoła to tylko sami kłamcy i oszuści i mało kto mówi cokolwiek prawdziwego.
Problem w tym, że samodzielnego myślenia i wnioskowania nie widać.
Usuń"W którym miejscu oskarżenie o kłamstwo i oszustwo było bezpodstawne?"
Usuń- w tych miejscach gdzie Ksiądz nie jest wstanie tego stwierdzić, bo nie siedzi w głowie i sumieniu danej osoby. Kłamstwo i oszustwo zakładają złą wolę i celowe mówienie nieprawdy.
Innymi słowy: nie jest Ksiądz Panem Bogiem, lub nie posiada Ksiądz dowodów na powzięcie złej woli przez daną osobę, a jednocześnie miota Ksiądz kłamcami, oszustami i innymi takimi, na prawo i lewo.
Anonimowego 27 lipca 2026 17:23 oskarżył Ksiądz o oszukiwanie, a nawet Ksiądz nie wie kto to jest... .
Wpis Anonimowego 27 lipca 2026 23:57 pokazuję, że nie tylko ja widzę ten problem.
"Nawet jeśli Ksiądz ma rację odnośnie oskarżeń o kłamstwo czy oszustwo"
- Tak, może mieć racje, bo albo ją ma, albo jej nie ma... .
Nadal brak przykładów, gdzie zarzut kłamstwa czy oszustwa miałby być bezpodstawny.
UsuńSiedzenie w głowie nie jest warunkiem do stwierdzenia kłamstwa czy oszustwa.
Ciekawe, że anonimowy zgadza się z anonimowym i się nim podpiera :-D
W kupie zawsze raźniej, zwłaszcza anonimowej XD
UsuńAle to Ksiądz sam wybrał taki blog na którym anonimowo można dodawać komentarze i jeszcze je zatwierdza.
UsuńJak to brak przykładów? Przecież wyraźnie zaznaczyłem:
"On widocznie łże także co do poparcia arcybiskupa."
Proszę o przedstawienie dowodu, że nie ma poparcia arcybiskupa.
Odnośnie do wypowiedzi 28 lipca 11:19. To, że nie widać nie znaczy, że nie ma. Mogę być po prostu głupi i nawet próbując myśleć może mi to nie wyjść. Czasami logicznego myślenia trzeba się nauczyć i nie każdy to umie co w żaden sposób nie oznacza, że ktoś nie próbuje ani się nie stara.
Ad anonimowy 28 lipca 2026 16:42
UsuńNie ma nic złego w tym, by posądzać kogoś o jakieś złe rzeczy, jeśli ma się do tego słuszną podstawę. Ksiądz wyraźnie napisał że " wygląda na to", że tak jest. Czyli nie, że jest pewny, tylko że na to wskazują okoliczności.
W takim razie: skoro szafarzami Sakramentu Małżeństwa są nupturienci wobec siebie wzajemnie, to jak nupturient nieochrzczony może Sakramentu udzielać i go przyjmować?
OdpowiedzUsuńNa podobnej zasadzie jak wtedy, gdy nieochrzczony ważnie może ochrzcić.
UsuńPozostaje kwestia, czy i jak nieochrzczony może przyjąć sakrament. Moim zdaniem może na zasadzie przyjęcia zapakowanej gotówki: jest mu dana, on przyjmuje, lecz nie może jej wydać bez przyjęcia Chrztu. Dowód: gdy taka osoba przyjmie Chrzest, wówczas nie ma ponownego zawierania małżeństwa, jeśli już zostało zawarte według katolickiego pojęcia małżeństwa w procedurze dyspensy.
Szanowny Księże,
UsuńNie jest to takie oczywiste, jak Ksiądz pisze. Prezentuje Ksiądz ściśle określone stanowisko, do czego ma Ksiądz prawo, ale takie zakamuflowane atakowanie innych osób i wypominanie im błędu (np. "KPK mówi na tyle jasno, że wystarczy przeczytać ze zrozumieniem i powiązać na trzeźwo") w sytuacji, gdy źródło nie jest oczywiste, jest już niepotrzebne. Owszem, prawodawca mógł jasno i wyraźnie pewne rzeczy napisać, ale tego nie zrobił i przez to są różne interpretacje, mniej lub bardziej dopuszczalne.
Kan. 842 - § 1. Kto nie przyjął chrztu, nie może być ważnie dopuszczony do pozostałych sakramentów. (Ad cetera sacramenta valide admitti nequit, qui baptismum non recepit.)
Z tego kanonu przecież wyraźnie wynika, że bez chrztu nie można w sposób ważny przyjąć innych sakramentów, do których m.in. zalicza się małżeństwo. Co ważne, pojawia się tu słowo "valide", które należy łączyć z kan. 10 ("Jedynie te ustawy należy uznać za unieważniające albo uniezdalniające, które wyraźnie postanawiają, że czynność jest nieważna albo osoba niezdolna"). Gdyby przypadek małżeństw mieszanych miał być wyjątkiem, to prawodawca dopisałby coś w rodzaju "z wyjątkiem przypadku, o którym mowa w takim a takim kanonie". Analogia z poganinem jako szafarzem chrztu nie jest poprawna, gdyż ten przypadek jest wyraźnie regulowany w Kodeksie (kan. 861 § 2), a kazus z poganinem jako szafarzem małżeństwa nie jest wyraźnie regulowany. Poza tym Kodeks pod sankcją nieważności wyraźnie zabrania przyjmowania innych sakramentów bez chrztu, a wyraźnie dopuszcza szafowanie jednym z nich bez chrztu. Ja zatem analogi nie widzę.
Tymczasem kanon 1055 zawiera wyraźne sformułowanie "między ochrzczonymi", a zgodnie z kan. 17 w pierwszej kolejności przy interpretacji prawa obowiązuje wykładnia gramatyczna. Gdyby prawodawca chciał włączyć również małżeństwa po uzyskaniu dyspensy od różnicy religii, dopisałby coś w rodzaju "oraz w przypadku, o którym mowa w kanonie takim i takim" lub "oraz pomiędzy stroną ochrzczoną i nieochrzczoną w sytuacji, o której mowa w kanonie takim i takim". Tego dopowiedzenia jednak nie ma. Nie jest zatem tak, że interpretacja niezgadzająca się z Księdza stanowiskiem jest niemożliwa do wyprowadzenia z tego kanonu.
Z ciekawości sięgnąłem do Tractatus canonico-moralis Capello (p. 792) i ten autor nazywa małżeństwa ochrzczonego z nieochrzczonym "valide" i twierdzi, że bardziej prawdopodobna jest teza, że "huiusmodi matrimonium non est sacramentum". Skoro zatem nawet wśród teologów katolickich przed soborem watykańskim II nie było co do tego powszechnej zgody, wydaje mi się, że forsowanie Księdza opinii połączone z inteligentnym poniżaniem innych osób jest niepotrzebne.
Brutalna prawda jest taka, że Kodeks nie jest w tej materii jednoznaczny i stąd powstają wątpliwości. Co może dziwić, gdyż gdzie jak gdzie, ale język prawny powinien być bardzo precyzyjny, a już zwłaszcza w tak ważnej materii.
Jednocześnie dołączam się do próśb innych osób, żeby skupiał się Ksiądz na problemie, a nie na osobie sprawiającej problem. Naprawdę przykro czyta się teksty tak bardzo przesączone jadem. Gdybym nie wiedział, kto prowadzi tego bloga, miejscami mógłbym nawet zaryzykować stwierdzenie, że autorem tych wpisów jest ks. Woźnicki. Śledzę Księdza blog już kilka lat i odnoszę wrażenie, że miesiąca na miesiąc jest w tej materii coraz gorzej. Proszę posłuchać naszych rad, a jakość bloga naprawdę pójdzie w górę.
Kanon 842 mówi o ważnym dopuszczeniu do sakramentu, nie o ważności dopuszczonego sakramentu.
UsuńNigdy nie negowałem gramatycznego znaczenia kanonu 1055, lecz wskazywałem na możliwość, a nawet konieczność wyciągnięcia z niego wniosku w odniesieniu do związku strony ochrzczonej i nieochrzczonej.
Skoro teza o niesakramentalności takiego związku jest "bardziej prawdopodobna", to teza o sakramentalności jest także prawdopodobna. O stopniu prawdopodobieństwa tych tez można dyskutować.
Pewne jest, że teza o niesakramentalności nie jest ani teologicznie pewna, ani nie należy do Magisterium Kościoła (rozumianego w ciągłości na przestrzeni wieków), wbrew temu, co głoszą osoby, na które wskazałem.
1. Skoro katolik nie może być w niesakramentalnym małżeństwie to jak to jest w poniższej sytuacji? Poganka ma męża. Nawróciła się na katolicyzm i przyjęła chrzest. Mąż zaakceptował wybór żony ale wiary katolickiej przyjąć nie chce. Czy wówczas taka poganka ma obowiązek wziąć ślub kościelny czy żyje w małżeństwie naturalnym, tak jak było przedtem?
Usuń2. Jak to jest z małżeństwami w ogóle?
A mąż ochrzczony i żona ochrzczona= małżeństwo sakramentalne
B mąż ochrzczony i żona nieochrzczona= mąż ma sakrament małżeństwa, żona nie
C mąż ochrzczony i żona nieochrzczona= małżeństwo sakramentalne
D mąż nieochrzczony i żona nieochrzczona= małżeństwo naturalne
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus ! Podzielam i popieram prośbę Anonimowego z dnia 29 lipca 2026 z godz. 10.34 Również zaglądam tutaj od kilku lat i również uderza mnie wzrost poziomu jadu we wpisach Księdza. . Bardzo szanuję i dziękuję za Księdza pracę. To niezwykle wartościowy blog i naprawdę, szkoda by było, gdyby omijano go ze względu na styl wypowiedzi. Niech Pan Bóg Ksiedzu błogosławi. Z Panem Bogiem.
OdpowiedzUsuńJadu nie widzę. Jest ostrość owszem, moim zdaniem, niekiedy konieczna.
UsuńWięc jeśli jest jad, to nie jako trucizna, lecz jako odtrutka.
Zdaję sobie sprawę, że może uderzać w emocje, gdy ktoś jest przywiązany do wspaniałości danej krytykowanej osoby. To może zaboleć. I powinno zaboleć, znieczulenie mogło by być szkodliwe.
Czcigodny Księże,
UsuńNie widzę potrzeby wprowadzania rozróżnienia na ważne dopuszczenie do sakramentu i ważność już dopuszczonego sakramentu. Jeżeli ktoś bez chrztu przyjmie bierzmowanie, czy przez fakt przyjęcia bierzmowania ono staje się ważne? Czy jeżeli ktoś przyjmie święcenia bez chrztu te święcenia są ważne? I to samo z pozostałymi sakramentami. Chrzest warunkuje pozostałe sakramenty i jego brak tego nie zmienia tylko dlatego, że biskup dopuścił poganina do święceń czy proboszcz udzielił ostatniego namaszczenia komuś, kto nie miał chrztu. Dlaczego zatem małżeństwo miałoby być wyjątkiem? Gdyby miało być wyjątkiem, prawodawca wyraźnie powinien o tym napisać. Skoro nie napisał, nie wolno nam to traktować jako wyjątek, bo dopowiadamy do tekstu kanonu coś, czego w nim nie ma.
Skoro Ksiądz dopuszcza prawdopodobieństwo tezy, że małżeństwo mieszane nie jest sakramentem, nie bardzo widzę potrzebę wypowiadania się o ludziach broniących tej tezy w kategoriach "kłamstwa". Zapewne należałoby z tego rodzaju określeń zrezygnować, no bo przeciwko czemu kłamią? Przeciwko opinii, i to jeszcze tej w mniejszości?
Nie widzę także różnicy pomiędzy Księdzem a ks. Woźnickim w kwestii używania ostrego języka. Przecież linia obrony ks. Woźnickiego jest dokładnie taka sama: ja nikogo nie obrażam, czynię to dla opamiętania innych (czyli w celach leczniczych, czyli jako odtrutkę), to inni uważają, że obrażam, ale to nieprawda, bo innym tylko tak się wydaje. Czym Księdza postawa różni się od ks. Woźnickiego? Czysto subiektywnym stwierdzeniem, że mi wolno, a innym nie?
1. Anonimowy ma problem z logiką, skoro nie odróżnia ważności dopuszczenia do sakramentu od ważności sakramentu. Nieważność dopuszczenia oznacza, że dopuszczenie jest nieważne, a nie sakrament, czyli że sakrament może być ważnie przyjęty, nawet jeśli bez ważnego dopuszczenia do jego przyjęcia.
Usuń2. Tak samo jest z dopowiadaniem do kanonu. Czym innym jest dopowiadanie, a czym innym wnioskowanie z kanonu w powiązaniu z całością prawa kościelnego oraz teologii katolickiej.
3. Skoro według teologii katolickiej dopuszczalne są tezy przeciwne, to kłamstwem jest powiedzenie, że jedna z nich jest nauczaniem Kościoła.
4. Nie zajmowałem się ani nie zajmuję ex-księdzem Woźnickim. Wiem o nim jednak wystarczająco dużo, by uznać porównywanie do niego za skrajnie obraźliwe. Jeśli ktoś nie ogarnia różnicy między nazwaniem kłamstwa kłamstwem, a pluciem na osoby, które okazały mu jakąś życzliwość (dotyczy to nie tylko mnie), i to bez jakichkolwiek merytorycznych powodów i argumentów, to wykazuje przynajmniej brak sprawności intelektualnej.
5. Oczywiście przyjmuję każdą merytoryczną krytykę, czego dowodem jest dopuszczenie (wyjątkowe) dość perfidnego połączenia jako tako merytorycznej dyskusji z obraźliwym porównaniem do ex-księdza Woźnickiego. Nie dam sobie jednak odebrać prawa do nazywania rzeczy po imieniu i nie poddam się fałszywej uprzejmości. Jeśli ktoś nie dostrzega związku formy z treścią i razi go forma wypowiedzi odpowiednia do treści, to nie powinien wchodzić na niniejszego bloga. Sprawa jest prosta.
Ad.5. Bo jest ostra/jadowita forma bloga. Ja jednak wchodzę dla treści i przekazywanych informacji oraz opinii, a nie formy. Gdybym miał się kierować formą to już bym tu nie wchodził. Jednak są tu treści, których próżno szukać gdzie indziej w Internecie.
Usuń