Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Wysyp oszustów-przebierańców: indultowe Triduum w Gdańsku


Pojawiły się dumne relacje obrazkowe z indultowego Triduum w Gdańsku. Na uwagę zasługują fotki z Wielkiego Piątku, gdyż zawierają coś, co poniekąd przerasta wszelkie dotychczasowe dziwactwa ekipy przebierańców modernistycznych, którzy opanowali wiele środowisk indultowych w Polsce. 

Generalnie - jak wynika zarówno z fotek jak też z deklaracji - sprawowano według obrzędu tzw. pre55 czyli sprzed reformy Wielkiego Tygodnia wprowadzonej za Piusa XII w 1955 r., a która była już dziełem głównie architekta późniejszych "reform" za Pawła VI, Annibale Bugnini'ego. O tyle ta celebracja była słuszna i cenna. Tym bardziej zaskakuje a nawet szokuje to, co przedstawiają fotki zwłaszcza z Wielkiego Piątku (źródło tutaj): 




Fotki pokazują jakiś pseudoobrzęd, który jest ewidentnie sprzeczny z tradycyjnymi księgami liturgicznymi pre55, a są jakimś folklorem przypominającym bardziej novusizm:

- dziwna procesja z krzyżem, która zupełnie wykracza poza rubryki
- zawieszenie na krzyżu ornatu koloru czerwonego, który nie ma nic wspólnego z liturgią tradycyjną, a za to może wynikać jedynie z novusizmu
- brak zakrycia krzyża przed odsłonięciem i tym samym brak odsłonięcia zgodnego z rubrykami

Najpoważniejszą sprawą jest oczywiście ukazanie krzyża jako wieszaka na ornat. 

Ekipa się broni przed zarzutami następująco:


To jest o tyle ciekawe, że pokazują jedynie wycinek z czegoś, co nie tylko nie jest dostępne publicznie, lecz - według oficjalnych informacyj - zaginęło już dawno temu, mianowicie w II wojnie światowej, a obecnie jest rzekomo znane jedynie z opisów. Jeśli nawet ten wycinek jest autentyczny, to znaczy pochodzi rzeczywiście z ordinale włocławskiego z 1515 roku, to ekipa popełniła coś znamiennego. Otóż każdy katolik powinien wiedzieć, że papież św. Pius V w bulli "Quo primum" z 1570 r. zakazał używania wszelkich obrzędów, które nie mogły się wykazać trwaniem przez conajmniej 200 lat. To z całą pewnością dotyczy "mszału włocławskiego", zwłaszcza co do owego pseudoobrzędu wieszania ornatu na krzyżu. Należy mieć przy tym na uwadze, że wówczas nie było jeszcze ornatów w kształcie barokowym, który jest widoczny na fotkach wyżej, lecz w tzw. gotyckim, czyli starorzymskim. Połączenie późnośredniowiecznego zwyczaju z barokową formą ornatu i to w kolorze wziętym z novusizmu Pawła VI świadczy o zupełnym pomieszaniu umysłowo-estetycznym. Ten lokalny zwyczaj odziewania krzyża w ornat - o ile w ogóle istniał, a nie jest produktem fantazji tego, kto to opisuje i nie jest w stanie udowodnić prawdziwości - można wyjaśnić tym, że wówczas ornat był najcenniejszą szatą liturgiczną i najgodniejszą ozdobą. Mogło więc chodzić o przyozdobienie, a o wiele bardziej o przykrycie godną zasłoną. Należy wziąć pod uwagę pierwotne, szerokie znaczenie łacińskiego słowa "casula", które oznacza szatę wierzchnią, nakrycie, a dopiero specyficznie w liturgii oznacza to, co po polsku nazywa się ornatem. W każdym razie ten fragment (o ile jest autentyczny, co jest bardzo wątpliwe) wcale nie musi odnosić się do ornatu w obecnym znaczeniu, lecz ogólnie do nakrycia.

Tak więc zupełnie absurdalne jest wygrzebanie fragmentu z lokalnego, już w XVI wieku usuniętego z użytku, a nawet zakazanego mszału i włączenie go do tradycyjnej liturgii rzymskiej w sprzeczności z jej rubrykami. Jest to zarówno nielegalne liturgicznie jak też rażąco nierozumne i gorszące. Co więcej: to trąci herezją archeologizmu, potępioną przez Piusa XII w encyklice "Mediator Dei". 

Skoro ktoś zdobył się na coś takiego, to oszukał wiernych, którym obiecano liturgię rzymską według ksiąg liturgicznych promulgowanych od św. Pius V. Osoba czy osoby za to odpowiedzialne widocznie albo cierpią na zboczenie, które zasługuje na takie określenie jak paleofetyszyzm, albo usiłują skompromitować środowiska katolików tradycyjnych, albo jedno i drugie. 

6 komentarzy:

  1. Katolicy tradycyjni w Polsce znaleźli się w trudnym położeniu, gdyż z jednej strony są narażeni na działalność opisywanych przez Księdza przebierańców ze środowisk okołoindultowych, a z drugiej strony, po planowanej konsekracji nowych biskupów przez FSSPX zostaną oskarżeni o "schizmatyckość". Wszystko to razem sprawia, że możliwości dotarcia z liturgią tradycyjną do nowych wiernych drastycznie się zmniejszą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki8 kwietnia 2026 08:50

      Taka jest strategia wrogów Kościóła.

      Usuń
  2. Oni usprawiedliwiają się też zaginionym "Ordinale Plocense" z1368 roku, w którym to miałby być ten obrzęd (a więc przed cenzurą Piusa V), które ponoć jest znane z wiarygodnych opisów przedwojennych.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki9 kwietnia 2026 16:55

      To jest na zasadzie "jedna baba drugiej babie". Tym "wiarygodnym opisem przedwojennym" jest modernistyczny liturgista z bandy charystów.
      Tak więc trzeba mieć zupełnie nierówno pod sufitem - albo być bezczelnym oszustem szydzącym ze zdolności umysłowych katolików, albo jednym i drugim - żeby na podstawie takiego "opisu" sprawować obrzęd, który - nawet jeśli w ogóle istniał - nota bene jest zakazany od 1570 roku.

      Usuń
  3. To przecież na pierwszy rzut oka wygląda dziwacznie, niestosownie, a wręcz śmiesznie - krzyż użyty jako wieszak na ornat, który przecież nawet nie spełnia funkcji zasłonięcia krzyża (może inaczej by to wyglądało, jakby był to obszerny ornat gotycki, czy też novusowy i zakrywałby cały krzyż, ale nadal byłoby pytanie czy jest to stosowne użycie szaty liturgicznej). Dziwne jest też w tym przypadku rewerencji przez klękanie - bo przed czym tak naprawdę klękamy? Wygląda, że przed wyeksponowanym na krzyży ornacie.
    Sama procesja z krzyżem, która zatrzymuje się na trzech stacjach - jest ok, nie ma w niej nic dziwacznego lub niestosownego (jeśli chodzi o jej przebieg, nie wnikam w legalność użycia tej formy).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolocki10 kwietnia 2026 11:36

      Sprawa jest prosta: w tradycyjnym mszale rzymskim (św. Piusa V) nie ma ani żadnej procesji z krzyżem, ani wieszania ornatu na krzyżu, tym bardziej koloru czerwonego. Tym samym ta grupka wymyśliła sobie coś takiego według swego zboczenia - archeofetyszyzmu.

      Usuń