Podzielam krytyczny stosunek śp. x. Romana Kneblewskiego do tzw. wymowy włoskiej, aczkolwiek jego argumentacja jest w znacznej części chybiona, gdyż on odwołuje się do wymowy polskiej, która z kolei opiera się na wymowie niemieckiej. Zaś ta ostatnia jest wprawdzie bliższa wymowie klasycznej niż wymowa włoska, ale nie do końca jej odpowiada.
Osobiście uważam, że należy powrócić do wymowy klasycznej, gdzie każda litera ma określoną i niezmienianą wartość fonetyczną. Oznacza to, że c zawsze wymawia się jako k, t zawsze jako t, v (czyli u) zawsze jako u, a także dyftongi (ae, oe) zawsze jako takie, a nie jak proste samogłoski. Powody są wszelakie:
- konsekwentna wierność naturze zapisu języka łacińskiego jako fonetycznego, gdzie zapis dokładnie odpowiada wymowie i odwrotnie
- elegancja wymowy fonetycznej
- łatwość w rozumieniu oraz w uczeniu się
X. Kneblewski ma rację, gdy mówi, że wymowa włoska - określana błędnie jako rzymska czy kościelna - jest zepsuciem i wulgaryzacją łaciny, nawet jeśli jest od dłuższego czasu w użyciu w Rzymie i ogólnie w Kościele. Tego faktu nie może zmienić nawet zdanie św. Piusa X w liście do francuskiego arcybiskupa Bourges (źródło tutaj):
Jak widać, przede nie ma tu mowy o obowiązku przejęcia wymowy stosowanej w Rzymie, lecz Papież zachęca Francuzów do zbliżenia się do tej wymowy. Należy mieć oczywiście na uwadze, jakie cyrki wymowa francuska mogła i może wywijać z wymową, podobnie zresztą do Niemców, którzy oe przerabiają na swoje ö. W każdym razie nie ma tutaj mowy o wykluczeniu wymowy klasycznej, czyli tzw. restituta.
Zarówno konstytucja Jana XXIII "Veterum sapientia", do której te wytyczne się odnoszą, a której istotnym nakazem było m. in. zachowanie wykładania teologii po łacinie, jak też one same praktycznie nigdy nie weszły w życie, lecz wręcz przeciwnie, gdyż - jak powszechnie wiadomo, w krótce potem łacina zniknęła zupełnie nie tylko z sal wykładowych lecz także z liturgii.
Osobiście od około 20 lat stosuję zawsze tę ostatnią - a historycznie z całą pewnością pierwszą - wymowę. I każdemu polecam, oczywiście bez narzucania.
łacina do język anielski, powinien być tak traktowany i tak używany
OdpowiedzUsuńKiedy możemy się spodziewać odpowiedzi Księdza na post o Magisterium?
OdpowiedzUsuńGdy tylko będę mógł. Rzetelna odpowiedź wymaga analizy źródeł, a to wymaga czasu.
UsuńCzyli "caelum" nie wymawiać ani "celum" ani "czelum" tylko "kajlum"? Oj, szybko to się nie przyjmie (chyba na szczęście).
OdpowiedzUsuńTo jest kwestia przyzwyczajenia. Czelum brzmi niepoważnie. Celum też. Nie należy poprawiać - a tym bardziej wykoślawiać - języka Rzymian.
Usuń