Czy postulat x. Bartnika rozwiązuje problem koronki s. Faustyny?

Skierowano do mnie już kilkakrotnie zapytanie odnoście stanowiska x. prof. Czesława Bartnika w sprawie koronki s. Faustyny. Okazyjnie poruszałem ten temat i wyrażałem opinię, także pośrednio, co jednak widocznie nie wystarczy. Dlatego odniosę się jeszcze raz wyraźnie i tym razem wprost. 

Odnośna wypowiedź x. Bartnika (dostępna tutaj) sprowadza się do postulatu zmiany słów koronki s. Faustyny:

Tym, którzy nie mają ochoty czytać całości, zwracam uwagę na trafne streszczenie podane na końcu textu, czyli widocznie autoryzowane:


Przede wszystkim muszę wyrazić satysfakcję z faktu, że także x. Bartnik - podobnie zresztą jak x. Różycki - jest zdania, iż nie można Bogu Ojcu ofiarować Bóstwa, czyli boskiej natury Jego Syna. Z tego właśnie powodu x. Bartnik postuluje zastąpienie słowa "Bóstwo" słowem "Osoba". 

Tutaj muszę przede wszystkim wyznać, iż nie pojmuję, jak można ten postulat pogodzić z przekonaniem, iż słowa koronki pochodzą od samego Pana Jezusa. Ponadto x. Bartnik chyba nie zapoznał się z pierwotną wersją koronki, podaną przez o. Andrasza, gdzie słowo "Bóstwo" nie występuje (o tym tutaj). Logika jest nieubłagana: jeśli słowa koronki obecnie stosowane, a podane w "Dzienniczku", są teologicznie fałszywe, to nie mogą pochodzić od Pana Jezusa, gdyż Pan Jezus z całą pewnością nie podałby herezji. 

Co należy sądzić o samym zastąpieniu "Bóstwa" przez "Osobę"? 

Najpierw należy docenić, iż x. Bartnik słusznie podnosi, że Jezus Chrystus ofiarował Siebie i tym samym można Go ofiarować jako Osobę. Jednak nie jest to określenie dokładne. Bowiem dokładniejsza analiza ofiary Jezusa Chrystusa, o której mówi Boże Objawienie, daje jasny rezultat: ofiarować Bogu można tylko to, co jest stworzone. Osoba Jezusa Chrystusa nie jest stworzona. Stworzone jest tylko Jego Człowieczeństwo. Jedynie w uproszczeniu i w pewnej analogii do osób ludzkich - tylko ludzkich, czyli nas zwykłych ludzi - można mówić o ofiarowaniu osoby. W tym znaczeniu można rozumieć słowa Pana Jezusa na krzyżu: "Ojcze, w Twoje ręce, powierzam ducha mojego" (Łk 23, 46), przy czym należy mieć na uwadze, że jest to cytat z modlitwy psalmowej (31, 6), czyli że Pan Jezus wypowiadał te słowa jako człowiek. 

Postulat x. Bartnika jest chybionym rozwiązaniem także z tego powodu, iż w zdaniu, gdzie jest mowa o ciele, krwi i duszy - czyli składnikach ludzkiej natury -  pojawienie się słowa Osoba nie ma sensu. Logicznie pasuje w tym miejscu tylko mowa o Bóstwie, czyli o boskiej naturze Jezusa Chrystusa, skoro ciało, krew i dusza oznaczają Jego ludzką naturę. 

Podsumowując:

Teologicznie poprawne - aczkolwiek niedokładne - jest mówienie o ofiarowaniu Osoby. Stylistycznie, gdy chodzi o modlitwę, pasuje raczej sformułowanie: "ofiaruję Jezusa Chrystusa", gdyż słowo "osoba" wskazuje na pojęcie filozoficzne, które dziwnie brzmi w prostej modlitwie. 

Natomiast dodanie Osoby do ciała, krwi i duszy - które to pojęcia oznaczają naturę ludzką -  jest zgrzytem logicznym i teologicznym, i jest właściwie absurdalne, gdyż Osoba Jezusa Chrystusa obejmuje zarówno bóstwo jak i człowieczeństwo.


Na koniec jeszcze przytoczę przykład dyskusji z osobą, która widocznie jest pod wpływem wywodów x. Bartnika. Jak widać, to myślenie sprowadza się do maniakalnego powtarzania absurdów:










13 komentarzy:

  1. Ta ostatnia niedziela Miłosierdzia Bożego lub jak było wcześniej Niedziela Przewodnia, Biała czy też Niedziela Quasimodo uzmysłowiła mi - obserwując to wszystko co się zaczęło dziać od początku nowenny - że to prywatne objawienie tak mocno zakorzeniło się w świadomości wiernych i w Kościele, że wszelkie dysputy są z miejsca nie tyle krytykowane co linczowane. Z resztą inne rozmowy jak tylko zachwyt i cytowanie sobie Dzienniczka nie występują.
    Wszędzie plakaty, obrazy, drukowana nowenna, cały ten marketing rozkręca się co roku i utrwala w duszach wiernych. To już jest nie do odwrócenia.
    Moim jedynym argumentem, który sprawia, że dyskusje nie stają się zażarte i wręcz wściekłe, to, że jest to objawienie prywatne i Kościół naucza, że nie ma obowiązku w to wierzyć.
    Rzekome słowa Pana Jezusa o iskrze i tym szczególnym umiłowaniu Polski tak pomieszało ludziom w głowach, że faktycznie co niektórzy świeccy i kapłani też uwierzyli, że Polska to drugi naród wybrany na czasy ostateczne.... - trafnie to Ksiądz opisał w poście o filmie "Proroctwo"
    Kult tego prywatnego objawienia rozlał się dosłownie na wszystkie aspekty życia katolickiego: w konfesjonale księża posługują się Dzienniczkiem i cytują przeróżne treści, kazania to pewnik, że jeśli będzie mowa o Bożym miłosierdziu to będzie odwołanie. Ludzie w rozmowach cytują sobie dzienniczek i nawet Pismo Święte nie jest tak recytowane z pamięci jak właśnie dzienniczek.

    Przykład dyskusji z p. Dorotą, którą Ksiądz przytoczył dobitnie wskazuje, że obrońcy reagują wręcz jak jacyś członkowie sekty. I to nie zwykli obrońcy, ale osoby, które są po teologii i się oficjalnie tym zajmują.
    Gdyby ta Pani miała choćby cień świadomości, że dyskutuje o objawieniu prywatnym to mimo braku zgody z Księdza argumentacją, mogłaby odwołać się do tego, że jest to tylko objawienie prywatne. Kto chce niech wierzy. Ale poziom zawziętości w tej wymianie zdań o zgrozo uświadomił mi, że dla tej Pani to prywatne objawienie chyba jest ważniejsze od Bożego Objawienia. Nie wspomnę o zwrocie per ty - chyba, że nie wiedziała z kim pisze.

    Czasem brakuje sił jak się na to patrzy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To są właśnie znamiona sekty. Rozpowszechnienie nie jest istotne. Istotna jest mentalność, czyli brak trzeźwego myślenia w świetle prawd wiary katolickiej i zastępowanie go emocjami grupowymi.

      Usuń
  2. X. Bartnik zajmowałem się naukowo personalizmem, więc zamiłowanie do słowa "osoba" jest zrozumiałe, choć tutaj trochę przesadził. Natomiast dyskusji z Panią Frączek nie da się wygrać, można się tylko zmęczyć i zdenerwować.

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyż nie uważa x. Olewiński, że w dyskusji nie należy się posługiwać słowami typu "bredzisz" i "bzdety", ponieważ zmniejsza to powagę argumentacji w oczach odbiorcy? Z powodu słownictwa z jednej strony i "tykania" z drugiej ta dyskusja zaczyna przypominać szkolną kłótnię o to, kto dobrze rozwiązał zadanie matematyczne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najpierw należy rozważyć, czy te określenia są słuszne. Jeśli są słuszne, to też powinny tak zostać odebrane przez odbiorców. Oczywiście nie jest to język dyplomatyczny, lecz minidyskusja. Wstydzić się i unikać należy fałszu i błędu, nie dosadnych a prawdziwych określeń. Problem polega na wpajaniu, iż należy postępować dokładnie odwrotnie: mówić fałsz w sposób miły i "dyplomatyczny".

      Usuń
    2. Powiem tak, gdybym nawet argumentami dowiódł, że, powiedzmy x. Olewiński jest skończonym idiotą, to szczerze wątpię, że należałoby to otwarcie wyrazić. Gdzie jest w tym wszystkim kwestia szacunku do rozmówcy i braku obrażania go?

      Usuń
    3. Jeśli byłoby to prawdziwe, to nie widzę problemu :-) Nazwanie kogoś idiotą, gdy na to zasługuje, mające na celu doprowadzenie do poprawy, jest uczynkiem miłosierdzia co do duszy. A przynajmniej jest okazją do ćwiczenia pokory.

      Usuń
    4. I jeszcze radzę popracować nad swoją logiką. Czymś innym jest nazwanie kogoś idiotą, a czymś innym nazwanie jego postępowania głupim, idiotycznym itp.

      Usuń
    5. Dziękuję za radę i za wyjaśnienie. Logiki nikt mnie niestety nie uczył.

      Usuń
    6. Na naukę nigdy za późno.

      Usuń
  4. Zacząłem czytać rozmowę z p. Dorotą.
    naszła mnie pewna refleksja, że to jest proste:
    nawet jeżeli Ciało, Krew, Dusza i Bóstwo składają się na Osobę (jeśli mogę to tak skrótowo, ale obrazowo ująć), to Chrystus ofiarując Siebie samego, może jedynie ofiarować Ciało, Krew i Duszę, tak jak ofiarował na krzyżu.
    Bóstwo przecież nie umarło.

    Można przenieść to 1:1 na inny przykład:
    Maryja urodziła Boga, więc jest Bogarodzicą, Matką Bożą - prawda.
    Maryja urodziła Chrystusa, więc jest Matką Chrystusa - prawda

    protestanci na przykład nie uznają Maryi za Matkę Bożą.
    Maryja NIE urodziła Ciała (samego Ciała, samej Krwi, ani Ciała, Krwi i Duszy, czy Bóstwa, urodziła Osobę: Chrystusa).

    Chyba dobrze rozumuję?

    I dalej: p. Dorota widać ma problem z przeczytaniem wypowiedzi księdza. Ksiądz jasno napisał: nie chodzi o to KTO (czyli Jezus Chrystus jako BÓG ORAZ CZŁOWIEK jednocześnie) tylko CO (CZŁOWIECZEŃSTWO, ale nie Bóstwo z uwagi na nieśmiertelność i współistotność tego drugiego).

    PO tej wypowiedzi księdza, p. Dorota dalej swoje (słowa:"czyli to nie Osoba Jezusa się ofiarowała?")

    Wystarczyło naprawdę przeczytać, ja przeczytałem, zrozumiałem sens wypowiedzi księdza.

    Kolejny fragment to jej niezrozumienie: ("zawarta jest prawda, że Jezus był Bogiem (ofiaruję Ci Bóstwo)) - tu mamy kolejne niezrozumienie tematu. Dlaczego mielibyśmy ofiarowywać Ojcu WIĘCEJ niż ofiarował Chrystus podczas swojej Męki i śmierci? Dlaczego mielibyśmy ofiarowywać Ojcu więcej niż kapłan sprawujący Najświętszą Eucharystię (czyli de facto o tym samym mowa, gdyż Najświętsza Eucharystia jest właśnie w istocie UOBECNIENIEM OFIARY).
    Cały wpis poświęciła temu, kim jest Jezus Chrystus, ale jest to ucieczka od tematu, gdyż tematem jest CO zostało ofiarowane, a nie kim jest Jezus Chrystus, ani kto dokonał Ofiary. Tylko to, co zostało podczas tej Ofiary złożone.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tych pseudo teologów mam już po dziurki w nosie.
      Patrząc na poziom nauczania w szkołach i na uniwersytetach wcale mnie nie dziwi, ze takich teologów i innych absolwentów kierunków wyższych mamy w naszym kraju. Dzisiaj dyplomem magistra a nawet kilkoma na raz chwali się prawie każdy.
      A na pytanie dlaczego ukończył studia odpowiedź jest: bo dobrze jest mieć magistra, nigdy nie wiadomo....
      I rest my case...

      Usuń
  5. Nawet FSSPX popiera i promuje ten heretycki kult! Czy wszedzie juz jest modernizm i herezja, prosze Ksiedza...?

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...