Tematy pokrewne były już poruszane (tutaj i tutaj).
Pewne jest, że jako grzeszne należy uznać wszystko to, co jest wykorzystaniem drugiej osoby do zaspokojenia zmysłowego - niekoniecznie sexualnego w węższym sensie - bez odpowiedzialności za osobę. Gdy ktoś pragnie bliskości zmysłowej np. przez dotyk, to zawarta jest w tym potrzeba głębsza, mianowicie akceptacji, a ostatecznie miłości. Problem jest w tym, że bliskość zmysłową łatwo jest dać, zwykle też przyjąć, natomiast miłość osobowa - czyli taka, która odpowiada wymiarowi duchowemu człowieka - jest trudniejsza, bo wymaga wysiłku, czasu, oraz przezwyciężenia swojego egoizmu, który tkwi w każdym w jakimś stopniu.
Jedynym rozwiązaniem jest otwarte, choć koniecznie powiązane z szacunkiem, porozmawianie o tej sprawie z daną osobą. Można zapytać wprost, czego oczekuje, a co nie wchodzi w grę, i też wyrazić swoje oczekiwania, oczywiście z uzasadnieniem. To będzie pierwsza próba dojrzałości i też wzajemnego szanowania. Jeśli obydwu osobom zależy zarówno na związaniu się, jak też na poszanowaniu zasad katolickich, to na pewno znajdą wspólną linię.
Konieczne jest wyzwolenie się z fałszywych wzorców tego typu jak "jeśli nie chce do łóżka, to nie kocha", czy też mniej skrajnych. Trzeźwe, samodzielne myślenie wbrew trendom pseudokulturowym znamionuje osobowości inteligentne i charakterne. Warto szukać takiej osoby.
Konkretnych porad powinien ponadto udzielić spowiednik, oczywiście jeśli sam ma poukładane w głowie według zasad katolickich. Pomocą mogą, a nawet powinni być także rodzice, o ile myślą po katolicku. Syn powinien mieć oparcie głównie w ojcu, a córka głównie w matce.

Dlatego właśnie nie powinno się całować, przytulać i trzymać za ręce, jak to już kiedyś Ksiądz napisał. Pozostaje tylko rozmowa. Rodzice św. Teresy z Lisieux poznawanie się przed ślubem ograniczali nawet do tego, że czasem zamiast spotkania się, woleli wymieniać między sobą listy. Jeśli druga osoba tego sposobu myślenia nie akceptuje, to lepiej nie wiązać się z tą osobą, nawet kosztem bycia w stanie wolnym do końca życia.
OdpowiedzUsuńMyślę, że jest to zbyt skrajne podejście. Można złapać się za ręce, przytulić się czy nawet pocałować bez zaspokojenia pożądliwości cielesnej. Należy przy tym być roztropnym, mądrym i dojrzałym emocjonalnie oraz duchowo, kierując się przede wszystkim szacunkiem dla czystości drugiej osoby.
UsuńAd anonimowy 22 sierpnia 2026 07:32
UsuńNiby można, ale lepsza jest większa roztropność niż ryzykowanie, więc się nie zgadzam.
"być roztropnym, mądrym i dojrzałym emocjonalnie oraz duchowo, kierując się przede wszystkim szacunkiem dla czystości drugiej osoby". No przecież! To nic trudnego! Każdy przeciętny nastolatek/młody dorosły przed małżeństwem dokładnie taki jest...
UsuńJeśli dziecko nie było wychowywane w rodzinie, w której uczy się wzajemnego szacunku i praktycznie się go realizuje, to nie dziwne, że sam nie darzy szacunkiem osób spoza rodziny. Stąd tyle rozwodów etc. Dlatego kryzys małżeństw bierze się najczęściej wpierw z kryzysu rodzicielstwa, zwłaszcza ojcostwa.
Usuń> Co jest moralnie dozwolone przed małżeństwem?
OdpowiedzUsuńOdpowiedzi będą dwu rodzajów:
Dzisiaj po soborze, księża starszej daty nauczają jak powyżej, przedstawiając sprawę od strony emocjonalnej. Księża młodszej daty i ci bardzie zrewolucjonizowani idą dalej i głoszą róbta co chceta.
Warto jednak poznać nauczanie Kościoła na ten temat. Św. Tomasz z Akwinu, który dokonał syntezy całej doktryny katolickiej, pisze, że poza małżeństwem grzechem ciężkim są wszelkie intymne pocałunki, dotknięcia i objęcia.
Wielu dzisiaj wydaje się to niemożliwe i irracjonalne, ale uzasadnienie jest proste:
Grzech ciężki definiuje się jako wszelkie świadome i dobrowolne przekroczenie normy moralnej w materii ciężkiej. Nie ma tu warunku, że grzesznik był świadomy, że grzech jest ciężki. Nie musi być świadomy, wystarczy, żeby był świadomy, co robi.
Dlaczego grzechy w sferze cielesnej są materią ciężką?
Ano materia ciężka jest wtedy, gdy dotyczy spraw najważniejszych. Seksualność jest dana człowiekowi po to, żeby ludzie się rozmnażali, i tylko po to: stworzył ich mężczyzną i kobietą, .. bądźcie płodni i rozmnażajcie się ... Materia jest ciężka ponieważ w wyniku poczęcia powstaje człowiek z duszą nieśmiertelną, a więc mający przed sobą wieczność w niebie lub piekle. Potrzebne są więc odpowiednie warunki do jego poczęcia i wychowania, a te daje tylko sakramentalne małżeństwo.
Stąd Kościół naucza, że wszelkie seksualne intymności i czułości poza małżeństwem są grzechem ciężkim.
Ciekawe, że wielcy święci, jak św. Jan Bosco czy św. Jan Maria Vianei, zwalczali ostro nawet ówczesne tańce, choć z dzisiejszym wyuzdaniem w tańcach trudno je porównać.
Proszę nie wprowadzać w błąd. Św. Tomasz wyraźnie rozróżnia samą naturę pocałunku, dotyku czy uścisku od sposobu, w jaki są one podejmowane.
UsuńSumma theologiae, II-II, q. 154, a. 4.
https://www.corpusthomisticum.org/sth3146.html
Akwinata pisze, że pocałunek, uścisk i dotyk „ze względu na swój gatunek” nie są grzechami śmiertelnymi, ponieważ mogą być wykonywane bez pożądliwości, np. ze względu na zwyczaj, konieczność albo rozumną przyczynę. Dopiero gdy są podejmowane dla lubieżnej przyjemności związanej z grzechem rozwiązłości, stają się grzechem śmiertelnym:
„[45175] Odpowiedź. Należy powiedzieć, że coś nazywa się grzechem śmiertelnym na dwa sposoby.
Po pierwsze, ze względu na swój gatunek. W ten sposób pocałunek, uścisk lub dotyk, rozpatrywane ze względu na swoją naturę, nie oznaczają grzechu śmiertelnego. Mogą bowiem być wykonywane bez pożądliwości, czy to z powodu zwyczaju danego kraju, czy z powodu jakiejś konieczności, czy też z innej rozumnej przyczyny.
[...]
Dlatego, gdy pocałunki, uściski i tym podobne rzeczy są podejmowane dla tego rodzaju przyjemności, wynika z tego, że są grzechami śmiertelnymi. I w ten sposób właśnie nazywa się je pożądliwymi. Zatem tego rodzaju rzeczy, o ile są pożądliwe, są grzechami śmiertelnymi.”
Tomasz podkreśla więc istotne rozróżnienie: nie sam zewnętrzny czyn, lecz sposób, w jaki jest podejmowany, ma znaczenie dla jego kwalifikacji moralnej. Dlatego nie można na podstawie tego artykułu powiedzieć, że „wszelkie intymne pocałunki, dotknięcia i objęcia przed małżeństwem są grzechem ciężkim”. Można natomiast powiedzieć, że pocałunki, dotyki czy uściski podejmowane dla lubieżnej przyjemności, o której mówi Tomasz, są według niego grzechami śmiertelnymi.
Przez "intymne" rozumiałem oczywiście pożądliwe, jak to przetłumaczono, czy, dla lubieżnej przyjemności, jak Pan je określa, a nie np. zwyczajowe, jak w rodzinie przy składaniu życzeń lub całowanie kobiet w rękę, albo jak całowanie dziecka przez matkę.
UsuńW skrócie: św. Tomasz nie określa wprost, czy takie gesty są grzeszne poza małżeństwem, czy też nie. Wyjaśnia natomiast, że są grzeszne wtedy, gdy wynikają z lubieżności, podczas gdy mogą być pozbawione takiego charakteru i wówczas grzechu nie ma. A zatem logicznie rzecz biorąc, stosowanie takich gestów poza małżeństwem nie jest samo w sobie grzeszne i może być moralnie dozwolone, zależnie od intencji oraz naszego rozumowego uporządkowania.
UsuńJeśli chodzi o poznawanie odpowiedniej kandydatki na żonę, to wart się rozejrzeć w kręgach tzw. tradycji, np. jakieś spotkania, pielgrzymka, itp. Oczywiście nie każda pani będzie się nadawać na żonę i trzeba tu zachować zdrowy rozsądek. Jednak szanse na poznanie kogoś odpowiedniego, kto w dodatku nie będzie oczekiwał przedmałżeńskich nieczystości, są znaczne.
OdpowiedzUsuńMożna prosić o źródło, potwierdzające, że w pogaństwie istniały takie normy?
OdpowiedzUsuńTo są dane etnograficzne, czyli dla poszczególnych kultur osobne. Główną rolę gra tutaj pojęcie "tabu", czyli czegoś, czego czynić nie wolno i nie godzi się, nie tyle z formalnego zakazu, co bardziej zarówno ze społecznego i indywidualnego wyczucia.
Usuń