Pytający jest człowiekiem bardzo młodym, więc ma prawo nie wiedzieć, zwłaszcza w obliczu obecnego zamieszania modernistycznego pleniącego się niestety także w kręgach tzw. tradycyjnych, a to za sprawą bandy oszustów-przebierańców ze zboczeniem paleofetyszyzmu, którzy wygrzebują folklorystyczne starocie po to, żeby je prezentować jako niby Tradycję. Dobrze, że pytający szuka prawdy.
Sprawa jest właściwie prosta. Liturgią Kościoła jest to, co jest zawarte w oficjalnych tradycyjnych księgach liturgicznych. Nie są liturgią zwyczaje, także te opisywane np. przez abpa Nowowiejskiego czy innych mniej czy bardziej uczciwych autorów. Zwyczaje nie mające oparcia w księgach liturgicznych są najwyżej folklorem, a nierzadko są po prostu nadużyciem mniej czy bardziej zakorzenionym w praktyce ignorantów i wypaczeńców umysłowo-estetycznych.
Podane przykłady są dość proste. Unoszenie figury Zmartwychwstałego nie jest elementem liturgii i tym samym nie ma prawa być stosowane podczas liturgii, ani nawet podczas paraliturgii. Może mieć miejsce najwyżej podczas pouczenia. Natomiast gaszenie paschału po Ewangelii w święto Wniebowstąpienia Pańskiego jest podane w mszale i powinno być stosowane.
Folklor jest o tyle dopuszczalny o ile
- jest odróżniany od liturgii, tzn. nie wchodzi w jej miejsce,
- nie jest sprzeczny z liturgią, tzn. nie wyraża treści teologicznie chociażby wątpliwych, tym bardziej przeciwnych wierze katolickiej,
- nie razi zdrowego wyczucia estetyki i rozumności.
Generalnie im mniej folkloru w przestrzeni kościelnej, tym lepiej. Folklor rodzi się z potrzeby uproszczenia bądź wypaczenia liturgii i jej treści. Motywacja do uproszczenia może być dobra, gdy chodzi o przybliżenie treści teologicznych prostemu ludowi. Jest tutaj jednak zawarta pogarda dla prostego ludu bądź przynajmniej niedocenienie jego zdolności poznawczych i estetycznych. Folklor rodzi się zwykle oddolnie, jako sposób wyrazu treści, które nie zawsze zostały odpowiednio pojęte i zrozumiane. Ze swej natury powinien więc zbliżać do liturgii, a nie od niej oddalać, tym bardziej nie mam prawa jej zastępować.
Na marginesie tego tematu, kiedyś już pytałem o to. Jak to jest z kwiatami na pogrzebach? Wspomniany abp Antoni Nowowiejski jednoznacznie nazywał ten zwyczaj protestanckim i masońskim. Przeczytałem, że w 1893 roku Święta Kongregacja Obrzędów orzekła, że kwiaty i wieńce na pogrzebach nie są katolickim zwyczajem liturgicznym.
OdpowiedzUsuńProszę podać źródła.
UsuńTen dekret to chyba ktoś jednak wymyślił, bo nic nie znalazłem. Abp Nowowiejski za to wiem, że na pewno uznawał ten zwyczaj za protestancki: http://nowowiejski.blogspot.com/2011/10/protestanckie-zwyczaje-pomiedzy.html
UsuńChociaż z drugiej strony jeden profil tradycjonalistyczny podaje ten dekret Kongregacji: https://www.facebook.com/RzymskaInkwizycja/videos/1-tradycja-katolicka-na-pogrzebie-doros%C5%82ych-nie-dopuszcza%C5%82a-u%C5%BCycia-kwiat%C3%B3w-ich-u/3740381809600341/
UsuńRzeczywiście jest ten tekst dostępny w archiwum cyfrowym UJ. Proszę iść pod ten link i przewinąć na sam dół (strona 70. w pliku PDF i jednocześnie jest to strona 638. "Przeglądu Kościelnego"):
Usuńhttps://jbc.bj.uj.edu.pl/dlibra/publication/293322
Czytałem też, że sam zwyczaj na dobre upowszechnił się za komuny. Komuniści chcieli zdesakralizować pogrzeby, państwowe firmy pogrzebowe zaczęły forsować ukwiecanie pogrzebów osób państwowych po to, żeby rywalizować z tradycyjnym katolickim pogrzebem, co potem ludzie podchwycili. Ostateczne zniszczenie tradycyjnej katolickiej formuły pogrzebu przyniósł sobór wiadomo który. I skutki tego dzisiaj widzimy. Że mało kto już zwraca uwagę na to, co jest najważniejsze w pogrzebie. Żeby modlić się za duszę zmarłego. Większość z nich pewnie i tak nawet nie wierzy w pośmiertny los człowieka. I dla nich największym "uczynkiem" wobec zmarłego jest przyniesienie jak największej liczby kwiatków i wieńców, często z plastiku, żeby się pokazać. Więc jest to kolejny element desakralizacji i wpajania modernizmu w zwyczajach katolików. A ta moda przyszła z krajów protestanckich i przeżartych masońską laicyzacją.
UsuńMa to sens nawet tak "na chłopski rozum". Skoro w liturgii requiem nie stawia się kwiatów i innych ozdób na ołtarzu, to czemu trumna miała by być obłożona kwiatami? Zwyczaj (a tym są różne formy okazywania szacunku zmarłemu) powinien być zgodny z duchem liturgii (a ten w przypadku requiem jest wybitnie ascetyczny we wszelkich ozdobnikach).
UsuńPogrzeb tak jak jest podczas innych pokutnych dni liturgicznych nie powinien zawierać kwiatów. To jest czas ascezy, a kwiaty nie pasują do ducha ascezy.
UsuńA co z rytuałami wielu diecezji, które posiadają różne zwyczaje (obecnie często zapomniane) czy one są dopuszczalne w liturgii? Czy nie niszczy to powyżej wspomnianej jedności w liturgii?
OdpowiedzUsuń