Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Komunia św. przez byty duchowe



Nie do końca rozumiem problem, o który chodzi w pytaniu. 

Zacząć należy od źródeł, czyli skąd wiemy czy ogólnie wiadomo o tych zdarzeniach. Pewne jest, że jakieś pseudopobożne czy autentycznie pobożne opowieści czy obrazy nie są źródłem dla teologii. Zasadniczą kwestię jest więc, czy i w jaki sposób te rzekome czy autentyczne wydarzenia czy raczej przeżycia są ujęte w aktach beatyfikacji i kanonizacji danej osoby. 

W tym świetle widać, że P. T. Autor pytania miesza zupełnie różne sprawy, które jednak mają jedną wspólną cechę: nigdy nie zostały potwierdzone przez władze kościelne jako autentyczne zdarzenia czy przeżycia. W przypadku św. Stanisława Kostki różnica polega na tym, że został kanonizowany, a rzeczona kwestia nie stanowiła przeszkody w kanonizacji, aczkolwiek nie jestem w stanie powiedzieć, czy była badana w procesie kanonizacyjnym, i czy opowieści o owej Komunii św. były znane przed kanonizacją, czy też raczej pojawiły się później jako twory mniej czy bardziej pobożnej fantazji. 

Objawień w Laus nie znam, zaś rzekome objawienia Anioła z Fatimy pochodzą dopiero z (rzekomych) opowieści (rzekomej) s. Łucji z końca lat 30-ych do 40-ych i tym samym nie należą do uznanych przez Kościół objawień z Fatimy. 

Tyle co do faktografii, która jest istotna dla teologicznej oceny.

Można oczywiście pytać teoretycznie w danej kwestii, czyli na podstawie ogólnych prawd i zasad teologii katolickiej. 

Z punktu widzenia teologii tego typu przeżycia mogły mieć charakter wyłącznie duchowy czyli wewnętrzny. Mogło więc chodzi jedynie o Komunię św. tak zwaną duchową i to dość specyficzną, ponieważ wydarzoną w nadzwyczajnym stanie duchowym, czyli w rodzaju extazy, która już sama w sobie ma charakter nadprzyrodzony (czyli pochodzący od Boga). Innymi słowy: świadkiem tego przeżycia mogła być wyłącznie dana osoba, nikt inny, nawet osoby obecne fizycznie podczas tego przeżycia. Tym samym badanie faktyczności i pochodzenia takiego przeżycia może się opierać wyłącznie na świadectwie danej osoby oraz według ogólnych kryteriów rozróżniania duchów. Co do autentyczności - czyli boskiego pochodzenia - Kościół się nigdy nie wypowiada, a jedynie ogranicza się najwyżej do stwierdzenia, że dane przeżycie nie ma znamion przeciwnych wierze katolickiej i moralności. 

Według teologii katolickiej nie jest wykluczone, że także osoby świątobliwe i kanonizowane mogły mieć przeżycia, których znamiona świadczą przeciw pochodzeniu od Boga, czyli mogą mieć pochodzenie czy to szatańskie, czy też mieć swoje korzenie w wyobraźni danej osoby (która sama w sobie nie jest ani grzeszna ani święta). Z tego powodu nie jest możliwe traktowanie wszystkich przeżyć nawet osób kanonizowanych jako argumentu teologicznego wprost, czyli jako przesłanki dla wniosków teologicznych czy to co prawd wiary, moralności czy ogólnie życia duchowego. 

Te odróżnienia są istotne, choć obecnie mało znane, a jeszcze mniej respektowane nawet w kręgach duchowieństwa, które bardziej poluje na chwytliwe przykłady homiletyczne czy katechetyczne, niż na prawdy rzetelnej teologii katolickiej. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz