Anonimowe "środowisko" ma nadal problem z rzetelnością historyczną. To jest zasadnicza kontynuacja tego, co było pięć lat temu (więcej tutaj).
Te osoby albo mają specyficzne rozumienie słów "stale i regularnie", albo mają wolę ich specyficznego rozumienia, albo jedno i drugie.
Zgadza się, że do czerwca 1996 r. nie mieszkał na stałe w Warszawie kapłan, który sprawował tam coniedzielną Mszę św. tradycyjną (oprócz hotelowych celebracyj FSSPX). Moje pobyty wraz ze sprawowaniem Mszy św. były jednak o tyle stałe i regularne, że - o ile wiem - żaden inny kapłan tam nie sprawował wielokrotnie na prośbę wiernych i za pozwoleniem władzy diecezjalnej, a to począwszy od 3 września 1995 r. Wiem, że były wówczas starania o zainstalowanie w Warszawie i ogólnie w Polsce Bractwa Kapłańskiego Św. Piotra (FSSP), dla którego wówczas pracowałem. Co oczywiście nie wypaliło, gdyż linia biskupów - dość wyraźnie wyrażona także podczas rozmów, których byłem uczestnikiem - była taka, iż nie chciano kapłanów z zewnątrz. Dopiero niejakiemu x. Wojciechowi Grygielowi, który już po roku 2000 został święcony dla FSSP, udało się utworzyć placówkę w Krakowie, a to bardziej we własnym interesie (i dla działalności dywersyjnej w Kościele) niż w interesie katolików tradycyjnych.
Tak więc Warszawka świętuje w tym wydarzeniu nie okrągłą rocznicę regularnego i stałego sprawowania liturgii tradycyjnej, lecz objęcie formalnej pieczy nad tą celebracją przez kuzyna żydostalinowskiej noblistki, który zawsze używał lekcjonarza novusowego, czyli wprowadzał samowolną zmianę do Missale Romanum.
Jest zrozumiałe, że na świętowanie dobrze jest mieć konkretną datę i konkretne wydarzenie, udokumentowane formalnie. Jednak należy trzymać się prawdy historycznej, nawet jeśli jest niewygodna.
Gdyby ktoś nie zauważył: czym innym jest regularne czyli zgodne z regułami kościelnymi sprawowanie Mszy św., a czym innym formalne "duszpasterstwo" ze stałą obecnością kapłana odpowiedzialnego z celebrację i z coniedzielną Mszą św. To chyba nie takie trudnie do ogarnięcia. Widocznie, ktoś nie chce tego ogarnąć.
To przykre, że zapominają o Księdza wkładzie w celebrację liturgii w tamtych czasach. Powinni może wysłać chociaż jakiś upominek z wiadomością z podziękowaniami za to właśnie w ramach obchodzonej rocznicy. Tak, czy inaczej proszę się nie przejmować. Pan Bóg bardzo kocha Księdza, a sumiennie pracujących i wypełniających swe obowiązki często spotyka niewdzięczność ze strony innych. W takich sytuacjach przynajmniej wiadomo, że można spodziewać się większej nagrody od Ojca w niebie, zgodnie z obietnicą zawartą w Ewangelii.
OdpowiedzUsuńNie oczekuję ani wdzięczności ani podziękowań, ani czegokolwiek. Chodzi mi jedynie o prawdę historyczną.
UsuńTakie wymazywanie mojej skromnej osoby przez to grono chanukofilów jest właściwie wyróżnieniem i zaszczytem :-) I potwierdza, iż już wtedy (w latach 90-ych) słuszną decyzją było nie wiązanie się z tym środowiskiem i nie uzależnianie się od niego.
Krótki reportaż z "jubileuszu" (byłem obecny na ogłaszanej na plakacie Mszy Świętej). Kazanie głosił ks. infułat Sikorski. Mówił głównie o tajemnicy Trójcy Świętej, wspominał też swoje uczestnictwo w Mszy Trydenckiej, kiedy był dzieckiem (ministrantem) czy też jako kleryk i odprawianie jej jako młody kapłan. Przestrzegał tradycjonalistów przed "pychą" i uważaniem się za lepszych. Wątek "jubileuszowy" był raczej krótki. Wymienieni zostali kapłani, którzy odprawiali Mszę dla środowiska "indultowego", w tym ksiądz Dariusz Olewiński jako pierwszy.
Usuń