Nie śledziłem, ani nie śledzę działalności x. Natanka. Okazyjnie coś do mnie docierało i dociera. Myślę, że na tyle wystarczająco, by mieć odpowiednie zdanie.
Przyznam, że nie mam pewnej wiedzy co do tego, co było pierwsze w jego problemach z przełożonymi kościelnymi - jego conajmniej dziwne nauki czy raczej publiczne oskarżenia w odniesieniu do jego ordynariusza, kard. Stanisława Dziwisza. Pewne jest natomiast, że x. Natanek regularnie wykazuje przynajmniej brak znajomości elementarza teologii katolickiej, a także poważne, choć proste błędy teologiczne. Jest to o tyle znamienne, że zdobył stopnie naukowe z teologii, wprawdzie dokładniej z historii Kościoła, jednak powinien dysponować elementarną wiedzą teologiczną, której mu ewidentnie brak. Nie wiem, czy w wyniku braku pilności czy braku dobrej woli. Aczkolwiek pod tym względem nie jest niestety wyjątkiem w środowisku kościelno-krakowskim, w którym wręcz roi się od przykładów różnego rodzaju mieszanek ignorancji teologicznej z herezjami. Dlatego bardziej prawdopodobne jest, że źródłem i powodem jego problemów z przełożonymi nie są względy teologiczne, lecz kościelno-polityczne. Hierarchia wojtyliańska wykazuje skłonność do daleko idącej tolerancji nawet dla ewidentnie heretyckich i apostackich poglądów, o ile mieszczą się one w ramach lojalności wobec siebie.
Mało wiarygodne, a nawet wręcz niewiarygodnie wydaje się przyswojenie sobie przez x. Natanka liturgii tradycyjnej, którą zresztą miesza z własnymi pomysłami pseudoliturgicznymi (stąd pojawiło się określenie "ryt grzechińsko-katolicki"). On tej liturgii ani gruntownie nie poznał, ani jej sobie autentycznie nie przyswoił. Jest stosowanie wynika raczej ze względów taktycznych, to znaczy jest wyjściem na przeciw upodobaniom konserwatywnych katolików i zapotrzebowaniu.
Szczególnie haniebne jest posługiwanie się - i to nawet publiczne i zadeklarowane - rzekomymi objawieniami niejakiej Agnieszki, co świadczy o zupełnej pogardzie dla najprostszych tradycyjnych zasad Kościoła już na poziomie zdroworozsądkowym.
Demaskująca jest także jego pozytywna reakcja na nominację Grzegorza Rysia na arcybiskupa krakowskiego i ogólnie pochlebna o nim opinia. Oto dowód:
Ma to zresztą związek zapewne z faktem, że obydwaj są uczniami x. Jana Kracika, powiązanego dość wyraźnie z kręgami masońskimi i antykościelnymi (w czym zresztą nie był wyjątkiem pośród profesorków krakówkowych).
W sumie wygląda na to, że x. Natanek w obliczu konfliktu z przełożonymi chwyta się wszelkich środków, które mogą mu zdobyć i przysporzyć zwolenników, a tym samym popularności i wsparcia także materialnego. Posłuch, jaki ma u wielu nawet szczerze pobożnych katolików świadczy nie tyle o poziomie jego posługi, co o nędzy teologicznej, duchowej, intelektualnej i duszpasterskiej w strukturach regularnych Novus Ordo. Ludzie, którzy są zniesmaczeni przynajmniej nijakością życia parafialnego i spragnieni duchowego przywódcy, trafiają na kogoś, kto przez swoisty radykalizm zdobywa ich sympatię i zaufanie.
Osobiście uważam, że z całości sprawy wynika, iż x. Natanek działa dla poczucia własnej wartości, a brak mu autentycznej pobożności, życia wewnętrznego i ducha kapłańskiego, w czym jest niestety dość typowym produktem systemu modernistycznego, mimo że formalnie od niego się zdystansował.
Oczywiście zapewne zdarza mu się mówić rzeczy dobre i słuszne, co mu właśnie zjednuje zwolenników. Nie chcę też tracić nadziei na jego autentyczne nawrócenie. Póki co niestety nic nie wskazuje na jego gotowość do tego. Ponadto nie sądzę, by obecnie był w stanie zbudować coś autentycznie katolickiego, gdyż on działa bardziej według zasad przywódcy sekty niż prawdziwego duszpasterza, choć potrafi sprytnie wykorzystać deficyty typowe dla środowisk novusowych.
Z tej strony autor pytania. Bóg zapłać za odpowiedź. Niemniej jednak, czy mógłby Ksiądz sprecyzować:
OdpowiedzUsuń1. Jakie błędy teologiczne popełnia ksiądz Natanek?
2. Skąd informacja o rzekomym poparciu dla kard. Rysia? Jedyne co znalazłem w internecie to filmik na yt, w którym ksiądz Natanek nawołuje do biskupa Rysia żeby podał się do dymisji już 7 lat temu.
Tak jak wspomniałem, bliska mi osoba jest wysoko u księdza Natanka i jeśli jest zwiedziona to chciałbym chociaż podać niepodważalne argumenty. Nie przekona się kogoś, że jest w sekcie mówiąc, że jest w sekcie.
Co do błędów liturgicznych to usłyszałem, że ksiądz znalazł je w jakichś starszych księgach, ale już nie dopytywałem o szczegóły ani źródła.
Co do błędów to zwolennicy księdza nie uważają go za nieomylnego. Według objawień jest on nawet rzekomo krytykowany przez Pana Jezusa gdy zrobi coś źle. Ksiądz Natanek jest uważany za proroka wybranego przez Pana Boga, który ma wypełnić pewną misję i po drodze, jak każdy człowiek, popełnia błędy.
Sam fakt, że doszło to aż do samego prezydenta przy wsparciu przynajmniej jednego arcybiskupa dość mocno utwierdza zwolenników księdza, że idą oni właściwą drogą.
Co do braku zatwierdzenia przez ordynariusza miejsca to też jej nie uznają, bo komisja powołana przez karę. Dziwisza nie podała tak naprawdę dlaczego objawienie zostaje odrzucone po za jakimiś ogólnikami. Dodatkowo, oskarżają kard o związki z masonerią, hipokryzję (jak np zatwierdzenie objawień błogosławień Rozalii Celakowny ale już sprzeciw wobec intronizacji) czy coś w ten deseń. Zwolennicy prosili o więcej szczegółów, ale ich nie dostali co raczej utwierdza ich w działaniu.
Wiem, że ich tłumaczenia są naciągane i nawet błędne. Ale właśnie dlatego chciałem znaleźć błędy w samych orędziach. Jeśli znalazłbym tam wprost napisany poważny błąd lub nawet herezję to w zasadzie temat byłby zamknięty (przynajmniej z mojej strony jako spokój sumienia, że zrobiłem co mogłem).
Jest bardzo łatwo napisać fałszywe objawienie, w którym nie ma błędów teologicznych. Kłamstwo tkwi wtedy w samym twierdzeniu, że Boże działanie jest tam, gdzie go nie ma. A Kościół ma kryteria rozeznawania prawdziwości i pochodzenia objawień.
UsuńPierwszy kardynalny błąd to głoszenie rzekomych "orędzi" niejakiej Agnieszki jako słów Pana Jezusa. Tego Kościół zawsze zabraniał, tzn. nie wolno głosić czegoś jako autentyczne objawienie prywatne, dopóki to nie zostało zbadane przez władzę kościelną - biskupa miejsca, a ostatecznie przez Stolicę Apostolską - oraz dopuszczone do głoszenia. To nie jest tylko kwestia dyscyplinarna, lecz wynikająca z istoty wiary katolickiej jako opartej na Bożym Objawieniu publicznym.
UsuńDrugi kardynalny błąd to twierdzenie, jakoby dziecko poczęte metodą in vitro nie było w pełni człowiekiem. Nie wiem, jak można głosić taki absurd. Według antropologii katolickiej duszę nieśmiertelną ma każda istota będąca biologicznie człowiekiem, czyli z ludzkim DNA.
Takich błędów jest zapewne więcej, skoro nawet tak prymitywne miały miejsce.
A ogólnie poziom teologiczny wypowiedzi x. Natanka jest właściwie żaden nawet na jego "kazaniach", gdyż składają się one z banałów niby religijnych, a w głównej mierze z agitacji polityczno-kościelnej i polityczno-społecznej. To jest granie na emocjach ludzi (które mogą po części uzasadnione jako bunt przeciw rzeczywiście nierzadko skandalicznym zachowaniom i posunięciom władz czy to kościelnych czy państwowych). To świadczy o pustce duchowej takiego kapłana, a może nawet gorzej. Kapłan ma prowadzić dusze do świętości, a nie tworzyć sobie zwolenników.
Ws. Rysia jest niedawna wypowiedź po jego nominacji do Krakowa. Gdzieś mi to niedawno mignęło. Pamiętam, że x. Natanek powiedział w tym sensie, że przewidział biskupstwo dla Rysia i że cieszy się, że wrócił do Krakowa. W końcu są kolegami ze stajni masona Kracika.
Tutaj jest resztka:
Usuńhttps://www.youtube.com/watch?v=B4w8peveva0
Natanek w czasie wycieczko-pielgrzymki do Ziemi Świętej kilka lat temu powtarzał chrzest swoich zwolenników?/wiernych? w Jordanie. I nie, nie było to "odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych", tylko polewanie wodą z wypowiadaniem pełnej formuły trynitarnej. Widziałem też na kilku filmikach jak "odmawia" Kanon mszalny w myślach, tzn. zupełnie nie poruszając ustami, a więc nie wypowiadając w ogóle słów, jedynie przebiegając wzrokiem po tekście. Można by podawać wiele tego typu większych i mniejszych ilustracji.
UsuńBardzo dziwne, że ksiądz nie zgadza się ze stwierdzeniem, że invitro jest przeciw Bogu. Czytał ksiądz cokolwiek na temat tych metod? Gdzie tam jest etyka? Co się dzieje z resztą komórek nie zapłodnionych? Nie widzi ksiądz tego?
UsuńJeśli ksiądz uznaje invitro jako tako (duże zdziwienie, kłania się brak wiedzy teologicznej, którą ksiądz często wypomina innym) to czy ksiądz uznaje:
-przeszczepy? -operacje plastyczne? -tworzenie sztucznych narządów?
Idźmy dalej - szczepienia rekombinowane (mrna)? używanie chipów w ciele?
Kiedy nie, a kiedy tak? Od czyjego widzimisię to zależy? Gdzie jest granica?
Co mówił JP2 a propos szczepionek z dna abortowanych dzieci? Pamięta ksiądz?
Ps. u żydów invitro jest bardzo koszerne...
Poza tym, xNatanek z xRysiem razem studiowali... Więc nie, nie są od masona jakiegośtam.
UsuńLOL
Ktoś tu nie zauważa różnicy między twierdzeniem, że in vitro jest niemoralne (nawet zbrodnicze), a twierdzeniem, że dziecko poczęte in vitro jest zwierzęciem. No cóż, każda sekta odmóżdża.
UsuńNiemoralna to może być propozycja seksualna, łapówka, a nie tworzenie se na zawołanie jakiego ludka, by bluźnić Bogu i Boga wkurzać.
UsuńHistoria zatacza koło. Chyba po to był potop... Może wreszcie będzie drugi, jak se księdza metodę produkcji ludków sprowadzają do niemoralnego wyboru xD
Ale wtopa XD
Tutaj jest link do pdf z „orędziem” na temat in vitro: https://regnumchristi.com.pl/aga/In%20vitro%20zamawianie%20pizzy.pdf
UsuńKilka cytatów:
- Wyrzekliście się Mojej Woli, nie żądajcie więc
w swojej pysze, abym Ja pełnił waszą wolę.
- Szczyt pychy zakłada, że Bóg
będzie brał udział w rzeczach bezbożnych, bo
zapłodnienie in vitro nie jest leczeniem, ale
próbą stworzenia człowieka poza planem Bo-
żym, ominięciem Boga w procesie powołania
do życia człowieka, a więc szczytem pychy jest
zakładanie, że zdołacie zmusić Mnie do stwa-
rzania ludzi w wam dogodnym czasie, z zamó wionymi przez was cechami charakteru i zdol-
nościami. Nawet Mój akt stwórczy chcecie
sprowadzić do procesu zamawiania pizzy.
- Otóż tych kilkunastu teologów, którzy pod-
nieśli larum przeciwko produkcji ludzi, nie po-
wiedziało wam najważniejszego: „Nie” – Nie
będę stwarzał ludzi na zamówienie i „Nie” –
Nie będę brał udziału w waszych doświadcze-
niach, tchnąc Mojego Ducha tam, gdzie dep-
cze się Moje Prawo. Tchnij tu, tchnij tam, bo
oto my stworzyliśmy człowieka. Nie, nawet nie
proszono Mnie o to. Nie wierzycie w Moje istnie-
nie, w Moje Prawo, w Moją Wolę. Nie wierzycie
też w życie wieczne. Nie wierzcie więc również
w nieśmiertelną duszę. Po co wam ona? Po-
traficie być doskonale szczęśliwi bez niej i beze
Mnie.
Jest tam również odpowiedź na pytanie:
Jeśli chcesz, proszę, odpowiedz Księdzu, jak
to się dzieje, że istota ludzka pozbawiona ro-
zumnej i nieśmiertelnej duszy, bo wyprodu-
kowana przez człowieka, który duszy stwo-
rzyć nie potrafi, jest istotą myślącą i rozumną.
Czy mógłby Ksiądz się do tego odnieść? Ksiądz Natanek mówił tylko o tym, że dziecko poczęte in vitro nie ma duszy bez głębszego wytłumaczenia, które można znaleźć w „orędziu”. Jest to na stronie 33.
Do czego odnieść? Jest już powiedziane wyżej.
UsuńMam na myśli to, że in vitro jest stosunkowo dość młode i kiedyś gdy definiowano początki antropologii katolickiej nie brano czegoś takiego pod uwagę, bo nikt nie mógł sobie czegoś takiego wyobrazić. Dlatego w tym przypadku nie byłoby to zaprzeczenie, a dodanie nowego przypadku. Mogłoby to być na zasadzie, że człowiek poczęty in vitro ma inną duszę niż poczęty w sposób naturalny. Może w „orędziu” jest jakieś dokładniejsze wytłumaczenie, a ksiądz Natanek to uprościł.
UsuńCo Ksiądz na to?
A jeśli nie to czy człowiek może niejako „zmusić” Boga do tchnięcia duszy w człowieka, który powstał bez współpracy z Bogiem?
Czy może jednak ta „współpraca” jest, ale w innej formie, bo ostatecznie sam proces zapłodnienia jest technicznie taki sam?
Do "Anonimowy27 maja 2026 16:54"
UsuńKiedyś x Woźnicki przychylał się do opinii x Natanka nt. in vitro. Magiczne myślenie.
Dusza przynależy każdemu człowiekowi. Mówienie, że dzieci z in vitro nie są ludźmi jest poza tym konfliktogenne i ośmieszające katolików.
ik
"Mogłoby to być na zasadzie, że człowiek poczęty in vitro ma inną duszę niż poczęty w sposób naturalny."
UsuńA jaką ma mieć duszę jeśli nie taką jak każdy z nas? Jest podmiotem sakramentów? Jest. Może nawet technicznie papieżem zostać jeśli jest mężczyzną i katolikiem. Pan Bóg będzie go sądził. Gdyby nie był człowiekiem to by nie podlegał osądowi.
"A jeśli nie to czy człowiek może niejako „zmusić” Boga do tchnięcia duszy w człowieka, który powstał bez współpracy z Bogiem?"
UsuńNa takiej samej zasadzie jak się rodzą ludzie z nierządu, z gwałtów i innych grzechów. Czy to coś zmienia w kwestii posiadania duszy nieśmiertelnej? Nie. Mają tak samo duszę ludzką.
Jeśli te teksty to prawda, to są konkretne głupoty:
OdpowiedzUsuńhttps://nondraco.wordpress.com/2021/07/07/grzechynia-poczatek/
Mój komentarz jest za długi więc pociąłem go na fragmenty. Wypowiadam się powiedzmy jako Naoczny123:
OdpowiedzUsuńSłuchałem jego kazań przez internet przez jakieś 2-3 lata w początkowej fazie jego działalności. Zainteresowałem się nim po ogólnopolskiej burzy, która się zrobiła po jego słynnym kazaniu "wiedz, że coś się dzieje". TVN robił sobie pośmiewisko z niego i stwierdziłem, że jak TVN się wyśmiewa, to musi być coś na plus. Odwiedziłem go też osobiście raz lub dwa razy i zaprosił mnie na herbatę i długo rozmawialiśmy. To było jakieś 10-15 lat temu. Co mnie pociągnęło: brak beznadziejnej papki w jego kazaniach, oraz ciekawostki historyczne, które wplatał w kazania. Kiedy odwiedziłem go pierwszy raz, spotkałem go tam u niego w tej jego pustelni, a on zaprosił mnie na kilka minut wspólnej modlitwy przed Tabernakulum w kaplicy. Bardzo mnie to urzekło, że zaczął od tej modlitwy. Potem zaprosił mnie na herbatę, bo to była zima. Wtedy już bardzo dobrze znałem jego kazania bo właśnei już ze 2-3 lata ich słuchałem i byłem w szoku co się wydarzyło po wejściu do kuchni. Otóż byli tam jego rodzice w podeszłym wieku.. nie wiem ile mieli ale tak na oko 70-80 lat. I tak strasznie się wydarł na swojego ojca, że siedzi cały dzień w kuchni przy piecu i nie dopilnował pieca i prawie wygasło, a on (tj. ks. Natanek) wraca po całym dniu pracy z warsztatu i chciałby się dogrzać bo zmarzł bardzo. To nie było zwykłe zwrócenie uwagi ojcu, tylko po prostu się wydarł i jeszcze ciągnął temat ze 2-3 minuty, że jak mógł tak nie dopilnować tego pieca. Mnie zamurowało. Nie wiedziałem, czy wyjść czy co. Jego mama zrobiła mi herbatę i jakoś rozmowa potoczyła się dalej. To był pierwszy szok. A drugim było to kazanie właśnie z dziećmi z in vitro, że w objawieniach jest powiedziane, że takie osoby nie mają duszy. To był drugi szok, który definitywnie mi odczarował ks. Natanka. No bo przecież jeżeli ludzie z invitro nie mają dusz, to nie są ludźmi, a z tego wynika, że in vitro nie jest grzeszne! To takie proste i oczywiste.
Jedno nie wyklucza drugiego. Nawet zakladajac, ze nie maja duszy i tak jest to grzeszne, bo marnowane są komórki rozrodcze w sposób nienaturalny, a do tego jest to wyraz ogromnej pychy szczególnie teraz gdy coraz więcej cech można sobie wybierać. Coraz bardziej zaczyna to przypominać „produkt na zamówienie”.
UsuńAd anonim 27 maja 17:04
Usuń"in vitro" jest grzeszne, bo zabijane są, bądź zamrażane nie wiadomo na jak długo, zarodki, które mają już jakiś czas po poczęciu. Także dlatego, że poczęcie zachodzi poza łonem biologicznej matki. Bzdurnym jest pisanie, że chodzi o jakieś marnowanie komórek rozrodczych.
Naoczny123 c.d.:
OdpowiedzUsuńPamiętam jeszcze jedno z kazań na podst. tych rzekomych objawień, jak Matka Boża miała osobiście wskazać tej Agnieszce i Księdzu Natankowi, że jeść należy do momentu, aż się pierwszy raz odbije. To było tak groteskowe, że aż przykre. Wyobraźcie sobie, że Królowa Nieba i Ziemi, Matka Syna Bożek przychodzi do was i mówi: Janku/Basiu/Aniu/Staszku mam coś ważnego ci do powiedzenia: spożywanie posiłku jest po Bożemu tylko do momentu pierwszego odbicia się!
Przecież to głupie!
Opowiadał też kiedyś jak to się stało, że trafił na tą Agnieszkę. Otóż ona miała wizję, że ma pojechać do Krakowa i tam spotka księdza i temu księdzu ma przekazać objawienia, które dostaje. No i tak się wydarzyło, pojechała pociągiem z podlasia do Krakowa i spotkała tego księdza. Na początku (tak twierdził ks. Natanek) prosił ją żeby poszła do swojego proboszcza i jemu to przekazała i że on nie chce mieć nic z tym wspólnego. Ale ona podobno powiedziała coś z tych rzekomych objawień, co tylko ks. Natanek mógł wiedzieć i to go zszokowało i przyjął ją. Oczywiście taka zagrywka demona jest jedną z podstwowych metod uwiarygadniania się i fałszywych objawień więc dziwię się, że się ks. Natanek na to nabrał. Ogólnie on jest niesamowitym nerwusem. Potrafi tak zrugować kogoś, że aż człowiek nie wie co ma ze sobą zrobić. Uważam, te objawienia za fałszywe choćby z tego powodu, że tam jest takie ogromne gadulstwo w tych objawieniach, że nie idzie przerobić tej ilości materiału. To są po prostu taśmociągi informacji. Część ciekawa i prawdziwa, a część głupawa (jak to jedzenie posiłków to pierwszego bęknięcia). Jest on z pewnością bardzo gorliwym kapłanem, bardzo pracowitym człowiekiem no ale niestety dał się zwieść pseudoobjawieniom od jakiejś kobiety. Nie doszukiwałbym się tam jakichś relacji z tą Agnieszką. Z tego co pamiętam, to powtarzał, że spotyka się z nią zawsze w pomieszczeniu z przeszklonymi drzwiami, żeby nikt mu nic nie mógł zarzucić. Pamiętam też, że jest abstynentem i bardzo piętnuje spożywanie jakiejkolwiek ilości alkoholu, co moim zdaniem jest jakąś bezsensowną skrajnością (Vide cud w Kanie Galilejskiej - nie uczyniłby Pan Jezus tego cudu, gdyby alkohol był totalnym złem). Jako jeden z pierwszych mówił dużo i głośno o masonerii w Kościele. Lubuje się w różnorakich objawieniach prywatnych. Pamiętam, że czytałem fragment chyba pseudoobjawień Marii Valtorty, o ile dobrze pamiętam i uderzył mnie tam kłamliwy fragment, jak to Pan Jezus kazał iść do jakiegoś miasta swoim uczniom, a On ma jakąś sprawę do załatwienia. Poszedł w jakąś boczną drogę, tam napotkał pogan, którzy mieli złożyć w ofierze osła czy coś takiego, żal się Panu Jezusowi zrobiło tego osiołka i go uratował.. czy jakoś tak. Niestety już mi pamięć to zatarła ale brzmiało to tak głupio. Panu Jezusowi żal się zrobiło osiołka i przekaz dla mnie był taki tego fragmentu, żeby współczuć zwierzętom. No po prostu teologia najwyższych lotów. Już będzie z 10 lat jak nie słucham kazań ks. Natanka.
A propos ks. Natanka. Czy te jego tezy to herezje: 1. Dziecka poczętego metodą in-vitro nie wolno ochrzcić, bo nie ma duszy ludzkiej i jego ochrzczenie jest jak ochrzczenie psa czy kota. 2. Wierny jeśli przyjmuje Komunię pod dwiema Postaciami popełnia grzech ciężki?
OdpowiedzUsuńGorzej. To głupota.
UsuńOczywiście, że to prawda. Anonim 08:49, który pisze że to głupota, sam na nią choruję, i na ignorancję.
UsuńSkoro to prawda to proszę o informację w którym momencie Magisterium Kościoła zabroniło chrztu poczętych metodą in vitro? Na jakiej podstawie jakikolwiek ksiądz w ten sposób postępuje? Jeśli tylko na podstawie objawienia prywatnego to po co nam magisterium skoro każdy sobie może interpretować jak chce?
UsuńPo kolejne, w którym miejscu jest informacja jakoby świecki nie mógł przyjąć komunii świętej pod dwiema postaciami? Z tego co się orientuję to sobór trydencki zezwolił na taką formę tylko w przypadku gdy władza kościelna dopuści, a domyślnym stanem jest że jest to zabronione. Jeśli ktoś twierdzi, że świecki nie może nigdy to w takim razie kościoły wschodnie są w błędzie, więc jak mogło to zostać zaakceptowane przez Watykan?
Co jest niby prawdą? Brednie o tym, że człowiek z in vitro nie jest człowiekiem? To kim jest? Kotem?
UsuńKomunię pod dwiema postaciami przyjmują wierni chyba w każdym obrządku wschodnim więc w jaki sposób ma być to grzech? Obrządek łaciński to rozdziela i powinno się przestrzegać przepisów liturgicznych. Ale ktoś twierdzący, że popełnia się grzech jeśli np w kościele greckokatolickim przyjmie się Komunię pod dwiema postaciami to zwyczajnie bredzi.
UsuńSkoro sztuczne zapylanie drzew owocowych tworzy faktycznie konkretne gatunki, a sztuczne zapłodnienie zwierząt hodowlanych (inseminacja) tworzy też konkretne gatunki to tak samo invitro owszem zbrodnicze w przypadku ludzi ale niosące skutek ciała biologicznie posiadającego gatunek tworzy człowieka. Człowiek to człowiek gatunkowo, nie mucha i nie kaktus.
OdpowiedzUsuńIn vitro jest złe nie dlatego, że rzekomo tworzy się nowy gatunek, bo to jest bzdura na poziomie czystej biologii, nauki. Skoro człowiek z in vitro może mieć dzieci z człowiekiem poczętym w naturalny sposób to gdzie ta różnica gatunkowa? Katolicyzm to nie jest wiara w jakieś brednie pseudonaukowe, jakieś telegonie i inne rzeczy obalane na najbardziej podstawowym zdroworozsądkowym poziomie. In vitro jest złe między innymi właśnie dlatego, że sposób i okoliczności, w jakich jest stosowane zagraża życiu ludzi poczętych w taki sposób. Jak jakaś kobieta ma problemy z zajściem w ciążę to przez proste kojarzenie faktów jest prawdopodobne, że będzie miała problem z donoszeniem ciąży. Więc jest to szafowanie życiem ludzi. Poza tym powszechność takich praktyk zwiększa ryzyko kazirodztwa i pojawienia się różnych chorób genetycznych, których skutki dosięgną następne pokolenia. Jak w modelowym przypadku Pawła Durowa, człowieka skrajnie nieodpowiedzialnego, którym kieruje próżność miliardera.
UsuńAle nikt nie pisze, że tworzy się nowy gatunek. Proszę czytać ze zrozumieniem.
UsuńNie pisałem mojego komentarza jako kontrargumenty tylko jako uzupełnienie.
Usuń