Czy wolno chronić przed zasłużoną karą?



Pytanie zostało postawione w prawdzie odnośnie duchownych, jednak sprawa dotyczy każdego katolika oraz ogólnoludzkiego pojęcia sprawiedliwości i porządku społecznego. Oczywiście tym bardziej dotyczy duchownych, których obowiązuje szczególna pieczołowitość w szafowaniu swoim autorytetem.

Teologicznie chodzi o chrześcijańskie traktowanie grzesznika, podczas gdy w kategoriach społeczno-prawnych chodzi przynajmniej o wykroczenie czy nawet o przestępstwo. Wprawdzie pojęcie "grzesznik" nie zawsze pokrywa się z pojęciem "przestępca", jednak w tym wypadku się ewidentnie pokrywa, aczkolwiek nie chodzi tutaj o prywatną sferę sexualną lecz o sferę porządku publicznego.

Przede wszystkim należy mieć na uwadze, że chrześcijański porządek miłości zasadniczo nie jest sprzeczny z naturalnym porządkiem sprawiedliwości (czyli z zasadami poznawalnymi rozumowo jako prawo naturalne), lecz go zakłada i na nim buduje. O tej elementarnej prawdzie wiary i teologii katolickiej zwykle zapominają - bądź ją wręcz odrzucają - zwolennicy i piewcy tzw. miłosierdzia, mianowicie fałszywie rozumianego jako zasady sprzecznej ze sprawiedliwością czy przewyższającej sprawiedliwość. W katolickim pojęciu Boga nie ma choćby cienia sprzeczności między przymiotami Boga, także między sprawiedliwością i miłosierdziem. Tym samym także Boży nakaz miłosierdzia wobec grzeszników nie oznacza unieważnienia, pomniejszenia czy choćby przytłumienia sprawiedliwości. Konkretnie: sprawiedliwa kara jest u Boga zawsze aktem miłosierdzia wobec grzesznika, który ma go prowadzić ku nawróceniu i zadośćuczynieniu za popełnione zło.

Tym samym duchowni, którzy zaangażowali się w akcję ochrony pana "Margot" przed sprawiedliwym traktowaniem ze strony organów państwa, wykazali swoją elementarną nieznajomość, a może nawet odrzucenie katolickiego pojęcia miłosierdzia i tym samym pojęcia Boga.

Oczywiście zaangażowanie byłoby zasadne i usprawiedliwione, gdyby chodziło o ochronę stosowania prawa naturalnego - tzw. praw człowieka - czy poszanowania godności ludzkiej, którą ma także przestępca i ktoś o chorej osobowości. W tym wypadku jednak nic nie wskazuje na to, by pan "Margot" był niesprawiedliwie czy niesłusznie potraktowany przez organa państwa.

Właściwym zadaniem duchowieństwa jest staranie się o nawrócenie grzesznika, zarówno przez modlitwę i post, jak też przez pouczanie, upominanie i karcenie. Akurat tego owi duchowni nie uczynili, przynajmniej nic na to nie wskazuje. Tym samym dopuścili się publicznej zdrady swoich obowiązków wynikających ze stanu duchownego oraz publicznego zgorszenia, za które powinni zostać odpowiednio ukarani przez swoich przełożonych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

X. Oko a prawda

  Już od dłuższego czasu bywam pytany o x. Dariusza Oko, który staje się coraz słynniejszy. Wpierw nie wiedziałem wiele o nim, właściwie nic...