Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Czy można wybaczyć za kogoś?


Sprawa jest oczywiście zarazem tragiczna i delikatna. Tym niemniej z powodu jej nagłośnienia i zasięgu muszę się odnieść do tytułowego wątku, gdyż on nie tylko sam w sobie jest dość ważny, lecz spotykany jest nagminnie w ostatnich dziesięcioleciach, a wymaga skorygowania. Chodzi o następujące słowa jednego z poszkodowanych księży o nazwisku Adrian Mantykiewicz (nazwisko jest regularnie przemilczane):


Chłop być może chce dobrze. Wobec opinii publicznej wypada mu wypowiedzieć słowa o przebaczeniu. Być może został do tego zachęcony czy wręcz nakłoniony przez przełożonych. Zresztą dla niego ta sytuacja jest przyczyną niespodziewanej sławy i to wręcz światowej. W poczuciu takiego brzemienia niestety jednak przestrzelił, a dokładniej powiedział bzdurę, która zresztą nie jest nowością w tzw. posoborowiu modernistycznym, zwłaszcza wojtyliańskim. Otóż już na zdrowy, chłopski rozum nie trudno się domyśleć, że nie można przebaczyć za kogoś, zwłaszcza za osobę zmarłą. Nawet jeśli można rozumnie przypuszczać, że ta osoba by też sama przebaczyła czy byłaby gotowa przebaczyć. Tym niemniej nikt nie ma prawa przebaczać w czyimś imieniu, jeśli nie został do tego przez daną osobę upoważniony. To jest właściwie dość proste. 

Dlaczego więc x. Adrian powiedział taką bzdurę? Ano dlatego, że od czasu wojtyliańskiego przepraszania wszystkich za wszystko w imieniu Kościoła - nie tyle obecnego, co raczej wszystkich wieków - nadal ma się dobrze patologiczna intelektualnie i duchowo przebaczoza. Jest ona oczywiście obliczona na poklask przekaziorów i wszystkich łasych na jakiekolwiek przejawy zarówno przyznawania się przez Kościół do win wszelakich, jak też na jego kajanie się przed trybunałem pseudoautorytetów pseudomoralnych. Taki pseudopobożny debilizm widocznie wpojono x. Adrianowi najpóźniej w seminarium, a teraz akurat miał wyjątkową sposobność popisania się nim na szerokim forum publicznym. 

Wpisuje się to dość wyraźnie w fałszywą ideologię faustyno-sopoćkową, która otwarcie głosi, iż im większy grzesznik, tym większe ma prawo do "miłosierdzia". Co jest oczywiście bluźnierstwem i to demoralizującym, a jego owoce są coraz bardziej widocznie zwłaszcza w Polsce. 

Zresztą autor tego wystąpienia ma ciekawą drogę kapłańską (źródło tutaj):


Pochodzi z Czeladzi, wyświęcony w Olsztynie, a wylądował w Archidiecezji Przemyskiej. Wygląd - jak widać - ma wybitnie niekapłański. Zaś nazwisko - regularnie pomijane w mediach - jest mało polskie. To też może mieć znaczenie. 

Zaś na nagrodę nie trzeba było czekać, gdyż niemal natychmiast przyznało mu nagrodę tzw. Towarzystwo im. Jana Karskiego (źródło tutaj):


To towarzystwo jest dość charakterystyczne (źródło tutaj):

Myślę, że dalsze komentarze są zbędne. 


20 komentarzy:

  1. Szkody, jakie wywołał x. Adrian swoją niefortunną wypowiedzią wyglądają już na bardzo duże. Antykościelne media są zachwycone tym przekazem, gdyż mogą dzięki niemu przedstawiać przeciwników niekontrolowanego napływu imigrantów do Polski jako postępujących wbrew "miłości bliźniego".

    OdpowiedzUsuń
  2. I jeszcze to powiedzenie, że przebacza "bardzo dobitnie". To jest chyba jakaś nowa moda, szczególnie popularna u polityków, a polegająca na tym, że mówca sam komentuje ton swojej wypowiedzi.
    "Podkreślam to dobitnie"
    "Mówię z całą stanowczością"
    "Chciałbym z całą mocą i stanowczością zaapelować o ..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak się wypowiadają często osoby które narzucają odbiorcom pozór jaki sobie wcześniej założyły do wykreowania. To takie sztuczne, wyrecytowane bez szczerosci

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję Księdzu Profesorowi, że (jak zwykle rzetelnie) zajął się tą sprawą, gdyż wszędzie huczy od następstw tej wypowiedzi x. Adriana Mantykiewicza i dużo głosów jakby nie rozumiało czym jest chrześcijańskie miłosierdzie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Myślę, że dalsze komentarze są zbędne.
    A ja bym poprosił o komentarz. Co wspólnego z atakiem ma droga kapłańska i jakiś order towarzystwa o którym pewnie mało kto kiedykolwiek słyszał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Na tym blogu ceni się Księdza rzetelność i adekwatność ocen w świetle katolickiej ortodoksji. Mało konkretne insynuacje na podstawie nazwiska i jakiejś nieznanej nagrody sprzed lat, zwieńczone komentarzem o zbędności dalszych komentarzy są chyba jednak niecelowe dla odpowiedzi na tytułowe pytanie

      Usuń
    2. Gdzie są insynuacje?

      Usuń
    3. Która nagroda sprzed lat?

      Usuń
    4. Chodzi o fragment: „Pochodzi z Czeladzi, wyświęcony w Olsztynie, a wylądował w Archidiecezji Przemyskiej. (…) Zaś nazwisko - regularnie pomijane w mediach - jest mało polskie. To też może mieć znaczenie”. Insynuacja, jakoby pochodzenie i droga przenosin między parafiami oraz nazwisko miało mieć znaczenie w…. błędach doktrynalnych.
      Co do nagrody to błędnie przeczytałem zrzut ekranu, mój błąd, cofam tę uwagę :)

      Usuń
    5. Podejrzewam, że Panu Jakubowi odnośnie insynuacji może chodzić o to samo co mi. Nagroda to zapewne chodzi o ten order, który dostał (wkradła się zapewne pomyłka, że to sprzed lat).

      Usuń
  5. jedyne czym zawinił ksiądz Adrian to to, że ośmielił się Sam wybaczyć swojemu oprawcy i poprosił innych by nie zwalali winy na cały naród Ukraiński, który przecież nie jest sam w sobie winny i narazie nic nie wskazuje, żeby ta napaść była na tle narodowościowym. Jakże to Antykatolickie!

    OdpowiedzUsuń
  6. Myślę, że dalsze komentarze są zbędne Czy można poprosić też o komentarz ...jak zabezpieczyć się przed zafałszowaną modernistyczną teologią, która ogarnęła katolicyzm w Polce i jak zdobywać wiedzę i umacniać się w jedynej,świętej,prawdziwej wierze rzymsko katolickiej ? Ukłony.
    P.S. RM przeraża swoją naiwnością a RChK też nadaje 0 15.00 koroneczkę Faustynki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Kazanie ks. Adriana spotkało się z wieloma krytycznymi komentarzami na youtube. Niektóre bardzo dosadne, że ksiądz rozczarował i głosił fałszywe miłosierdzie. Poszkodowany ksiądz mógł oczywiście wielkodusznie przebaczyć w swoim imieniu, ale już w imieniu zmarłego nie miał prawa. Poza tym nawoływał, by wszyscy, których to zło dotknęło również przebaczyli i nie odpowiadali złem za zło, ale wsparciem, troską i zrozumieniem. Ksiądz w ogóle pominął fakt, że są warunki przebaczenia, których sprawca - o ile wiem - jeszcze nie spełnił. Co gorsze, poszkodowany ksiądz w ogóle niewiele powiedział o jakie zdarzanie chodzi, że to było okrutne morderstwo, które powinno spotkać się ze sprawiedliwą karą. Ale o tym nic, a tylko o przebaczeniu, trosce, miłości dla tego przestępcy.
    Oczywiście musiał też napomknąć pośrednio o przyjmowaniu migrantów, mówiąc, że jako uczniowie Chrystusa mamy pomagać innym, niezależnie od tego z jakiego kraju pochodzą, jakiej są religii, koloru skóry, bo są ludźmi i mają swoją godność. Czyli żadnej troski o bezpieczeństwo Polaków, ale tylko o obcych, by czuli się tu jak we własnym domu. Żenada po prostu. Mamy tylko nadstawiać drugi policzek i być bierni i spolegliwi. Nie wiem czy to jest rzeczywiście nauka katolicka? Jest jakaś hierarchia miłości, ale w kazaniu tego księdza jej nie było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ksiądz w ogóle pominął fakt, że są warunki przebaczenia, których sprawca - o ile wiem - jeszcze nie spełnił."
      Czy św. Szczepan znał te warunki w momencie gdy był kamienowany?

      "nie odpowiadali złem za zło"
      O zgrozo, ależ to antykatolickie!

      Usuń
    2. Gdzie jest powiedziane, że św. Szczepan bezwarunkowo przebaczył swoim oprawcom?

      Usuń
    3. do "Anonimowy z 29 września godz.23:22
      Jak cytujesz wpis, to rób to w całości, bo nie zrozumiałeś wpisu, który cytujesz. Ks. Adrian powiedział na kazaniu:
      "abyście nie odpowiadali złem za zło, ale miłością, wsparciem, troską i zrozumieniem".
      Czy to należy rozumieć, że zło ( czyli: morderstwo i rany zadane nożem kilku osobom) należy otoczyć wsparciem? troską? zrozumieniem? Czy też mordercę otoczyć troską, miłością, wsparciem i zrozumieniem? Przyznam, że nie rozumiem o co chodziło księdzu.
      Zło morderstwa i otoczyć troską i wsparciem? Brzmi to absurdalnie. Raczej należałoby wołać o sprawiedliwą karę, a nie o wsparcie i troskę dla mordercy. Jeśli już ktoś potrzebuje troski i wsparcia, to osoby poszkodowane, w tym osoby będące w tym czasie w kościele i inne które poczuły się zagrożone.

      Usuń
  8. Jakże nisko upadła formacja w seminariach. Właściwe czego klerycy teraz się tam uczą?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Technikum animacji eventowej

      Usuń
    2. Teraz większość pusta i niektóre zamknięte (nawet archidiecezjalne), więc nie uczą już niczego.

      Usuń
  9. CO to za szopka ?!

    OdpowiedzUsuń