Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Konotopie a Kościół (z post scriptum)


Monumentalna figura mająca przedstawiać Matkę Najświętszą, uroczyście poświęcona kilka dni temu, wzbudza kontrowersje. Głosy są skrajnie różne. Z jednej strony dominuje zarzut, iż to gigantomania i marnotrawienie środków, które należałoby wykorzystać celach społecznych. Z drugiej strony nie brakuje zachwytu dla rozmachu i religijności fundatorów, którymi są małżonkowie miliarderzy o nazwisku Karkosik. Są też głosy krytyczne odnoszące się do wymowy i wartości religijno-estetycznej tej potężnej figury. 

Pierwsze zarzut da się o tyle obalić, że liczą się nie tylko potrzeby materialne i cielesne, lecz także duchowe. Jeśli ten pomnik ma być religijnym wotum wdzięczności i wyznaniem wiary, to odpowiada to także dobru społecznemu i to nawet poniekąd bardziej. Pozostaje jednak kwestia, czy tego rodzaju wotum jest najbardziej odpowiednie, czy optymalnie służy chwale Bożej i zbawieniu dusz. Na pewno o wiele potrzebniejsze byłoby wzniesienie świątyni dla sprawowania liturgii tradycyjnej czy klasztoru dla zakonu sprawującego tę liturgię. Także wsparcie finansowe tej typu instytucyj byłoby wartościowe, choć nie przyniosłoby tyle rozgłosu. Innymi słowy: wartość użytkowa dla celów religijnych jest znikoma, właściwie bliska zeru, gdyż to miejsce nie nadaje się do sprawowania sakramentów, nauczania wiary, czy choćby do modlitwy osobistej. Czy wybór akurat takiego wotum nie wynika także z szukania chwały własnej, należałoby rozważyć. Pan Bóg osądzi. 

Co do szczerości pobożności fundatorów można mieć wątpliwości chociażby z powodu obecności na uroczystości poświęcenia słynnego elektryka o pseudonimie "Bolek". Skoro przybył, to widocznie został zaproszony, więc zapewne łączy go coś z fundatorami, a to nie świadczy o nich dobrze. Chodzi oczywiście o obiektywne kryteria, nie subiektywne odczucia. 

Jako że chodzi o okazały monument, istotna jest także wartość sakralno-estetyczna. Sakralność wymaga stosowania czy przynajmniej przestrzegania zasad Kościoła co do dzieł sztuki. Według informacyj pochodzących od autora - rzeźbiarza Adama Matejkowskiego - sporządził on najpierw rzeźbę próbną w miniaturze, która została umieszczona przy jakimś kościele. Nie wiadomo, czy po to, by oswoić z nią katolików, czy też po to, by zasięgnąć ich opinii. W każdym razie wynika z tego, że zarówno fundatorzy jak też autor w czasie prac nad figurą byli w kontakcie z władzami kościelnymi, przynajmniej z parafią, a prawdopodobnie także z władzami diecezji włocławskiej. Nie wiadomo, jak współpraca przebiegała, jednak wiadomo, że przynajmniej efekt końcowy uzyskał aprobatę diecezji, skoro biskup miejsca dokonał uroczystego poświęcenia. Tyle w kwestii formalnej. Pozostaje pytanie, czy ta figura odpowiada kryteriom sztuki sakralnej, stosowanym przez Kościół. Należy oczywiście odróżnić kryteria tradycyjne od kryteriów obecnie będących w użyciu. 

W ogólnym wrażeniu figura ma charakter sakralny przynamniej w tym znaczeniu, że jest harmonijna i nie straszy dziwnymi szczegółami. Wyjątkiem jest wyexponowanie piersi, co może razić zarówno estetycznie - jako erotyzacja - jak też historycznie, gdyż w kulturze starotestamentalnej czy ogólnie semickiej niedopuszczalne byłoby ukazywanie matki, a zwłaszcza świętej osoby w ten sposób. Nawet jeśli autor nie miał zamiaru erotyzacji, to miał obowiązek wziąć pod uwagę zarówno historyczność przedstawienia, czyli zgodność z faktycznym ubiorem niewiasty galilejskiej w owych czasach, jak też oddziaływanie na szeroką publiczność, skoro figura ma mieć szeroki zasięg i charakter de facto publiczny. Dziwne, że władze kościelne nie zwróciły uwagi na ten aspekt, albo zauważyły i jednak zlekceważyły. 


Post scriptum

Prześledzenie wątku "shekhinah" w judaiźmie zwłaszcza kabalistycznym daje ciekawe powiązania niestety na niekorzyść posągu konotopieńskiego. 

Najpierw widać dość wyraźne nawiązania symboliczne:


Wątek erotyczny związany z shekhinah jest bardzo wyraźny. Posąg konotopieński przedstawia nie matkę, lecz oblubienicę, podczas gdy tzw. Protoewangelia w Księdze Rodzaju mówi o Niewieście jako matce, której potomstwo zmiażdży głowę węża. Zupełny brak nawiązania do macierzyństwa oraz brak stóp miażdżących szatana jest bardzo znaczący. Znamienne jest także powiązanie postaci z koroną drzewa, co bezpośrednio odsyła do kabały. Oto dowody z książki słynnego autora żydowskiego (źródło tutaj):



Owszem, są pewno różnice w szczegółach, jednak mimo tego pewne jest, że symbolika tego posągu jest o wiele bliższa kabalistycznemu systemowi znaków niż znakom, zasadom i wymowie sztuki chrześcijańskiej. 

26 komentarzy:

  1. Mój pierwszy entuzjazm ostudziły nieco niepokojące informacje z przeszłości rodziny Karkosik. Sam fundator był TW w latach 80, ojciec był oskarżony o malwersacje finansowe w latach 50. Fundator wspierał kampanię wyborczą KO Tuska w 2023 roku. Po drodze podejrzenia o przekręty finansowe na GPW i przy prywatyzacji firm lata 90. Być może to proces nawracania po udarze i piękne wotum. Oczywiście Bóg wszystko widzi i serce i intencję.

    OdpowiedzUsuń
  2. Księdza "ulubione" medium katolickie jest zachwycone: https://m.youtube.com/shorts/xUdMGcHQKJs

    Znaczące jest odwołanie się do Miłosierdzia w tytule pomnika (Matki Bożej Miłosierdzia)
    Podejrzewam powiązania wojtylańsko-faustynowe.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zarzut o marnotrawienie środków odrzucam całkowicie jako obłudny. Inna sprawa, że faktycznie w pobliżu powinna też być świątynia. Ale generalnie Panu Bogu żałowanie czegokolwiek, bo "marnotrawienie środków" jest niegodne katolika. Od strony estetycznej patrząc to powiedzieć można tyle, że mogłoby być lepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy Panu Bogu nie podobałoby sie bardziej, żeby za 100 milionów złotych polskich dopomóc potrzebujące klasztory, które sprawują opiekę nad osobami w potrzebie zamiast stawiać figury Matki Boskiej, których w tym kraju jest mnóstwo?

      Usuń
    2. Ksiądz już odpowiedział na ten zarzut. Dodatkowo, państwo Karkosik ufundowali również Sanktuarium Matki Bolesnej w Konotopiu, wspierali różne lokalne inwestycje czy osoby potrzebujące. Informacje są dostępne w internecie.

      Usuń
    3. Ad. Anonimowego godz. 20:53 – Sanktuarium ze skrajnie modernistycznym prezbiterium, gdzie nawet Tabernakulum nie jest w centrum, tylko z boku.

      Usuń
    4. A skąd wiadomo, że miał w tym udział? Może tylko wyłożył pieniądze, nie musi się znać na architekturze sakralnej. Może nawet nie chciał brać udziału w dyskusji czy projekcie, a założył, że inni się na tym znają i zrobią to dobrze.

      Usuń
    5. "Czy Panu Bogu nie podobałoby sie bardziej, żeby za 100 milionów złotych polskich dopomóc potrzebujące klasztory, które sprawują opiekę nad osobami w potrzebie zamiast stawiać figury Matki Boskiej, których w tym kraju jest mnóstwo?"
      Słowa Pana Boga:
      "Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. 2 Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. 3 Maria zaś wzięła funt* szlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła*. A dom napełnił się wonią olejku. 4 Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: 5 «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» 6 Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. 7 Na to Jezus powiedział: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu*. 8 Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie»."

      Usuń
    6. Oto zdjęcie Prezbiterium wspomnianego Sanktuarium:
      https://parafiakikol.pl/nasza-parafia/sanktuarium-matki-boskiej-bolesnej-w-konotopiu/

      Na to dawali pieniądze.

      Usuń
    7. Typowy pod Novusek Ordo.

      Usuń
  4. Na stronie Mirosława Dakowskiego pojawił się wpis autorstwa Jacka Kudelskiego:
    z którego miałoby wynikać, że posąg nie przedstawia Maryi, a kogoś innego...
    https://dakowski.pl/kolos-ze-wsi-konotopie/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, że takie wpisy warto traktować poważnie. Są limity tego, jakim teoriom spiskowym warto poświęcać czas.

      Usuń
    2. Postać Jakuba Franka to żadna teoria spiskowa. Wystarczy zapoznać się z materiałami, które opisują tę postać. Sam byłem w szoku kiedy za granicą dobry znajomy z grupy Łacińskiej zapytał czy znam historię osoby Jakuba Franka i jakie miało to skutku dla Polski.

      Usuń
  5. https://dakowski.pl/kolos-ze-wsi-konotopie/?fbclid=IwdGRzaATxyUxjbGNrBPHJMHBkb2YBZXh0bgNhZW0CMTEAc3J0YwZhcHBfaWQMMzUwNjg1NTMxNzI4AAEeS_xchWYu3B980v_F99vEH4I06jkT_mkZB1hw-YIOhk85YfTJLO3VfrgASJ8_aem_7O7MhYvDiFXoeXqMOjLKcw

    OdpowiedzUsuń
  6. W historii sztuki gest deptania korony (będący odmianą antycznego i biblijnego gestu calcatio):
    1. Triumf nad pychą, tyranią i pogaństwem
    2. Vanitas – marność władzy i bogactwa
    3. Rewolucja, republikanizm i anty-monarchizm
    4. Wyższość władzy duchowej nad świecką

    W kontekście ezoterycznym, mistycznym oraz w psychologii głębi deptanie korony może oznaczać radykalne odwrócenie dotychczasowego porządku duchowego, a nawet całkowitą rewolucję w strukturze ludzkiej psychiki i kosmosu.

    1. Przewrót w kabale (Odwrócenie Drzewa Życia)Gdybyśmy zinterpretowali gest deptania korony przez Szechinę (reprezentującą świat materialny, fizyczność i Ziemię) w czysto mistyczny sposób, oznaczałoby to inwersję hierarchii duchowej:
    Świat na opak: Dotychczasowy porządek, w którym duch (góra) dominuje nad materią (dół), zostaje obalony. Materia „wchodzi” na głowę duchowi.
    Kliportyczne Drzewo Śmierci: W czarnej magii i kabale qlippoth (Sitra Achra) dąży się właśnie do odwrócenia boskiego porządku. Tam „korona” staje się podstawą, a wartości duchowe zostają zdegradowane na rzecz sił chaosu i pierwotnej materii.

    2. Gnostycki bunt przeciwko DemiurgowiW nurtach gnostyckich (które silnie wpłynęły na ezoterykę) ziemski porządek duchowy i religijny uważa się za dzieło fałszywego Boga – Ślepego Archonta lub Demiurga.
    W tym ujęciu deptanie korony to akt duchowego wyzwolenia.
    Oznacza to odrzucenie narzuconych, fałszywych dogmatów religijnych (obwieszczanych przez „ukoronowanego” władcę niebios) na rzecz prawdziwej, wewnętrznej wiedzy (Gnosis).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na figurę z perspektywy stojącego człowieka wygląda jak duża postać która zdjęła koronę i położyła ją przed sobą.
      Proszę zwrócić uwagę że otwarcie było w sobotę.

      Jak podaje Gemara, w momencie gdy naród zadeklarował posłuszeństwo zanim jeszcze poznał szczegóły przykazań (odwracając logiczną kolejność: najpierw działanie, potem zrozumienie) Każdy Izraelita został przez nich ukoronowany dwoma duchowymi koronami.
      Poprzez „Na'aseh we-Nishma” ludzie nie tyle otrzymali ozdobę, ile ich dusze zostały podniesione do poziomu Keter.
      Tradycja mistyczna mówi, że sielanka nie trwała długo. Gdy lud zgrzeszył ulewaniem złotego cielca, z nieba zstąpiły anioły zniszczenia i odebrały Izraelitom te korony. Ludzkość straciła stan pierwotnej czystości i najwyższej świadomości.W tym miejscu wkracza Szechina (Boska Obecność, utożsamiana z Matką i Wspólnotą Izraela):Korony nie przepadły na zawsze – zostały ukryte i zdeponowane w wyższych sferach duchowych, którymi opiekuje się Szechina.Mojżesz (a za nim mistycy i sprawiedliwi, tzw. Cadycy) odzyskał część tego blasku, jednak dla przeciętnego człowieka stały się one niewidoczne.
      Gdy powiążemy to z wcześniejszą metaforą, działanie Szechiny polega na zbieraniu rozproszonych iskier światła i ponownym oferowaniu człowiekowi utraconych na Synaju koron.
      Zaproszenie do powrotu: Szechina schodzi w dół (do naszego świata, sefiry Malchut) i kładzie te korony przed nami, mówiąc: „Przymierze wciąż trwa. Jeśli wasze działanie (Na'aseh) połączy się z waszym sercem (Nishma), możecie znów stać się królami”.
      Nagroda za Szabat: Pisma chasydzkie (np. u rabina Nachmana z Bracławia) uczą, że te dwie utracone korony powracają do każdego człowieka w każdy Szabat. Szechina (nazywana też Oblubienicą Szabatową) przynosi je ludziom, dając im tzw. Neszama Jetera – dodatkową, wyższą duszę na czas świętego dnia.

      Usuń
    2. Szechina (Boska Obecność) jest utożsamiana z najniższą sefirą (Malchut). Gdy w czasach mesjańskich ludzie odzyskają swoje dwie korony (czyli osiągną poziom Keter), ta najwyższa sefira połączy się bezpośrednio z najniższą. W efekcie Szechina „wzniesie się” z wygnania, a Keter przestanie być barierą chroniącą świat, stając się otwartym pomostem, przez który Boskie Światło będzie emanować bez żadnych ograniczeń.
      Rebe Nachman z Bracławia w swoim dziele Likutey Moharan szczegółowo analizuje powrót koron w kontekście Szechiny i modlitwy. Kiedy naród Izraela ostatecznie naprawi swoje grzechy, korony powrócą, dając ludziom bezpośredni, stały wgląd w Boskość. Obecność Boga (Szechina) nie będzie już wymagała od człowieka ukrywania się, budowania Świątyń z fizycznymi zasłonami (jak parochet w Miejscu Najświętszym), lecz zamieszka bezpośrednio w ludzkich sercach, stając się widzialną rzeczywistością.
      Innym powiązanym źródłem jest tekst Sifrei do Księgi Powtórzonego Prawa, który analizuje formy przebywania Szechiny na ziemi: Midrasze wskazują, że dopiero w Erze Mesjańskiej, gdy powrócą korony i zrealizuje się proroctwo Jeremiasza („W owym czasie wezwą Jerozolimę Tronem Pana”), nastąpi stan permanentny. Zniknie potrzeba „miejsca pośredniego” – cała Jerozolima i cały naród staną się bezpośrednim mieszkaniem dla Boskiej Obecności.
      W sabataizmie wierzono, że grzeszne i transgresywne akty mesjasza nie osłabiają go, lecz przeciwnie – to właśnie w ten sposób odzyskuje on „dwie korony” (moc nad światem duchowym i materialnym) potrzebne do ostatecznego wyprowadzenia Szechiny z wygnania.
      Dla frankistów te seksualne misteria i „złamanie barier wstydliwości” miały być bezpośrednim, fizycznym odtworzeniem powrotu koron z Synaju i zjednoczeniem ludzkości z Szechiną.

      Usuń
  7. On już wcześniej dziwnie lokował pieniądze, np.
    https://pomorska.pl/torun-karkosik-inwestuje-w-szkole-hebrajska-ile-na-nia-wylozy-okolo-20-mln-zl/ar/7177417

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Wy%C5%BCsza_Szko%C5%82a_Filologii_Hebrajskiej_w_Toruniu

    OdpowiedzUsuń
  8. Czy jest to kabalistyczna Szekina a nie M.Boża?
    https://youtube.com/shorts/Chs6jvcJr7k?si=sBTrf1R491J0tPbd

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy nie jest to akurat „dzieło” na 300-lecie urodzin Jakóba Franka?
      Popatrzmy jeszcze na żonę głównego fundatora, chodzi o wygląd.

      Usuń
    2. Ta pani wygląda - czysto wizualnie, bez żadnych podtekstów - jak Kosiński w wersji żeńskiej.

      Usuń
  9. Szanowny Xięże, a czy cud Lactatio Bernardi nie jest ciut bardziej erotycznym zjawiskiem niż ten posąg z Konotopia? A cud ten był od paruset lat motywem w sztuce sakralnej. Co Xiądz sądzi o tym motywie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jestem jestem Księdzem Olewińskim, ale wiem, że ten cud nigdy nie został uznany przez Kościół.

      Usuń
    2. teologkatolicki20 sierpnia 2026 20:54

      Nie jest wcale zjawiskiem erotycznym, ponieważ chodzi o matkę karmiącą, nie o kobietę roznegliżowaną. To jest istotna różnica. Czym innym jest choćby nawet obnażona pierś karmiącej, a czym innym piersi modelki choćby nawet lekko przykryte.

      Usuń
    3. A co Ksiądz sądzi o tym rzekomym cudzie lactatio Bernardi? Jest autentyczny? Jest godziwe przedstawianie go na obrazach? I co sądzić o innych tego typu osobliwościach występujących u świętych, np. M.M. Alacoque, która scyzorykiem wycieka sobie imię Jezus na piersi itp. Przyznam, że jest to dla mnie pewien problem, uznanie za autentyczne, pochodzące od Boga, tego typu przezycia religijne.

      Usuń
  10. Przy okazji Konotopii, zdemaskował się o. Gużyński:

    "co jest sensem Eucharystii - czyli miłość, komunia wspólnoty Kościoła, a ta komunia powinna przejawiać się w (...) opiece wobec sierot, wdów itd"

    26:07
    na youtube "O. Gużyński nie wytrzymał. Mówi wprost, co dzieje się w polskim Kościele"
    https://www.youtube.com/watch?v=EG8BrqwvtnE

    OdpowiedzUsuń