Temat pojawił się na jednej z grupek internetowych i wzbudził niezwykłą burzę komentarzową, mało merytoryczną, głównie emocjonalną i prymitywną. Problem jest realny i powszechny.
Wynika on ze specyfiki starszych świątyń z wysokimi nadbudowaniami ołtarzy, które wymagają sporych wyczynów akrobatycznych dla utrzymania ich w jako takiej czystości, co wymaga regularnego odkurzania. Problem polega nie tyle na trudności technicznej, gdyż ona jest niewątpliwa, lecz po pierwsze z braku myślenia katolickiego nawet w tak prozaicznej kwestii, a po drugie w wygodnictwie duchownych, którzy się wyręczają już nawet nie tyle świeckimi, lecz tymi spośród nich, których jest najłatwiej wykorzystać do trudnych zadań, czyli pobożnymi niewiastami.
Po pierwsze, utrzymanie w czystości prezbiterium - czyli przestrzeni bezpośrednio otaczającej ołtarz - jest zadaniem duchownych, ewentualnie przy udziale czy pomocy czy też w ich zastępstwie mężczyzn świeckich (podobnie jak w przypadku ministrantów, którzy zastępują kleryków niższych stopni). Z dwóch powodów:
- z powodu tego, że prezbiterium jest miejscem dla duchownych (i ewentualnie dla służby liturgicznej), co dotyczy nie tylko samej liturgii, lecz także poza nią,
- prace porządkowe przy takich ołtarzach, jako prace na wysokości czyli niebezpieczne, wymagają sprawności męskiej.
Jeśli ktoś naraża niewiasty na niebezpieczeństwo tego typu, grzeszy nie tylko przeciw świętości prezbiterium, lecz także przeciw poszanowaniu godności niewiast.
Co do sposobu sprzątania:
Po pierwsze, należy zastosować taką technikę, która umożliwia respektowanie zwłaszcza świętości ołtarza jako miejsca sprawowania Najświętszej Ofiary, czyli obecności Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Należy też pamiętać, że w ołtarzu umieszczone są relikwie świętych męczenników, które także wymagają traktowania z odpowiednim szacunkiem. Nikt normalnie myślący i odczuwający nie będzie deptał doczesnych szczątków swoich najbliższych, więc tym bardziej świętych męczenników.
Po drugie, jeśli konieczne jest postawienie sprzętu technicznego na ołtarzu, to najpierw należy zdjąć z niego obrusy leżące tam podczas liturgii, a następnie przykryć innym godnym nakryciem jako ochronnym.
Po trzecie, należy koniecznie unikać stąpania na środku ołtarza, gdzie złożone są relikwie świętych męczenników, a podczas liturgii znajdują się Ciało i Krew Pańska.
Jeśli ktoś ma na uwadze godność miejsca oraz powyższe zasady, to z całą pewnością znajdzie sposób na odpowiednie jego traktowanie. Tego wymaga zarówno postawa wiary, jak też zwykła kultura.
Tych zasad powinno być uczone duchowieństwo w seminariach duchownych i powinne być regularnie przypominane np. podczas rekolekcyj kapłańskich czy wizytacyj kanonicznych. Duchowni moją święty obowiązek pilnowania powyższych zasad. To jest jeden z istotnych sposobów nauczania wiary oraz czci należnej prawdziwemu Bogu oraz miejscem i sprzętom Jemu poświęconym. Jeśli kapłan sam nie żyje tym szacunkiem, to nie powinien się dziwić, gdy ludzie nie okazują należnego szacunku także jemu jako osobie poświęconej Bogu.

Zwłaszcza też, że te panie, co widać na tamtym zdjęciu, najmłodsze nie są.
OdpowiedzUsuńProszę Księdza, a na co można się powołać w tej sprawie? Oczywiście Księdza argumenty są tak racjonalne, że powinny całkowicie wystarczać ale...w dzisiejszym myślenia, jeśli nie ma nakazu na piśmie, i to koniecznie po Soborze (bo przecież tylko jeden sobór był właściwy), to nikt tego nie traktuje poważnie.
OdpowiedzUsuńTakiego wysypu zdenerwowanych kobiet, jak pod tamtym postem, to w życiu nie widziałem. Zamiast się cieszyć, że tą pracę powinni wykonywać duchowni, kościelny i ministranci, to one wielce oburzone. Ciekawe czy do pracy na budowie lub w kopalni też się tak garną.
OdpowiedzUsuńA czemu to kobieta nie może sprzątać i pracować na wysokościach? Polskie przepisy BHP nie zabraniają kobiety pracy na wysokości powyżej 1,5 metra. Mało to sprzątaczek tak myje okna? Przecież praca kobiet to nie grzech. Poza tym jak widać radzą sobie. Skąd ksiądz wziął te informacje, że praca na wysokości narusza godność kobiet?
OdpowiedzUsuńDzisiejsi mężczyźni gotowi są wszystko zrzucać na niewiasty. Każdą swoją wyjątkowość odjąć i oddać. P. „Andrew” to chyba mężczyzna, a ostrzejszy od niejednej feministki.
UsuńKs. Stehlin także bardzo lubi działalność niewiast, nie tylko przez wyeksponowanie ich wpływów w licznych bractwowych chórach mieszanych i na pielgrzymkach. Inaczej zgodnie z Tradycją szybko usunięto by takie ekscesy, które na przykład występują w Gdyni, gdzie siostra zakonna stawia na ołtarzu kielich przed Mszą śpiewaną. Oczywiście, chwyta go przez habit, a kielich jest zakryty, ale sam fakt mówi za siebie, jakby ksiądz nie mógł tego zrobić. Czy w Gnieźnie, gdzie niewiasta przy ołtarzu robi przed Mszą i po Mszy co chce i co uważa za słuszne, o czym wiele osób pisało i mówiło. Zarządzanie przez wspieranie „aktywnych niewiast” nie występuje więc tylko w modernizmie, ale jest ogólnie skuteczną metodą sprawowania władzy. Takie niewiasty stają się „najwierniejszymi z wiernych”, dokładnie jak w modernizmie „gorliwe parafianki”. Tylko, że to co służy władzy przełożonym niekoniecznie służy kultowi katolickiemu, nawet, jeśli będzie on nazywany Tradycyjnym.
OdpowiedzUsuńJak widać, modernizm też jest w FSSPX.
Usuń