Czy piekło jest bezcelowe?



Wątpliwość jest nader słuszna, choć dość często podnoszona.

Po pierwsze, należy być ostrożnym z przykładaniem własnej, ludzkiej miary to działania i właściwości Boga. To nasze czyny i postawy powinne być mierzone miarą Bożą, nie odwrotnie. To Bóg jest doskonały, a rzeczywistość stworzona, także ludzka, jest tylko odblaskiem i pochodną Jego doskonałości.

Po drugie, należy pamiętać, że każde działanie Boga, także każde dzieło, postanowienie i rozporządzenie wynika z Jego istoty, która, będąc miłością doskonałą, łączy w sobie także miłosierdzie i sprawiedliwość, które w Bogu są jednością, nie przeciwieństwem czy sprzecznością. Dotyczy to także piekła: jako kara wieczna jest dziełem zarówno sprawiedliwości jak też miłosierdzia. Owszem, jedną z głównych funkcyj kary jest poprawa czyli funkcja pedagogiczna. Jednak dotyczy ona nie tylko samego winowajcy lecz także innych osób. Ukaranie przestępcy ma odstraszyć nie tylko jego samego przez popełnianiem następnych przestępstw lecz także ewentualnych naśladowców przestępstwa.

Po trzecie, człowiek ma prawo wyznaczać karę jedynie w imieniu Boga i zgodnie z Jego wolą. Orzekanie winy przez ludzi jest zawsze tylko prawdopodobne, ograniczone i omylne, gdyż opiera się tylko na danych zewnętrznych i nie ma wglądu we wnętrze człowieka. Tylko Bóg zna serce człowieka. Dlatego kara wyznaczona przez instancję ludzką nie może być wieczna. Stąd w dziedzinie ludzkiej istnieją tylko kary czasowe: także dożywotnie więzienie i kara śmierci są w tym znaczeniu czasowe, że nie sięgają wieczności, tzn. kończą się wraz ze śmiercią. Jedynie kara wieczna jest trwała.

Po czwarte, jest pewne, że Pan Bóg najpierw i przede wszystkim stosuje kary doczesne, i nie tylko za życia (cierpienie), lecz także po śmierci (czyściec). Doświadczenie uczy, że kary doczesne niekiedy, nawet dość często niestety okazują się nieskuteczne, tzn. nie prowadzą do poprawy. Oczywiście wynika to z woli człowieka, tzn. braku woli poprawy, nie z braku działania Boga. Znanych jest wiele przypadków, że zbrodniarze nawet w obliczu kary śmierci nie okazują skruchy i tym samym nawet ta kara okazuje się nieskuteczna, czego przykładem jest zły łotr ukrzyżowany razem z Jezusem Chrystusem. Czy Pan Bóg ma być wobec tego bezradny?

Podam przykład nawiązujący do sytuacji własnej wspomnianej przez pytającego. Gdy ojciec rodziny, mając kilkoro dzieci, po wielu wysiłkach wychowawczych, w tam także karach ku poprawie, widzi, że jedno z dzieci nie tylko nie wykazuje żadnej woli poprawy, lecz ma także negatywny wpływ na inne dzieci, przeciwdziałając wysiłkom wychowawczym, to czyż nie weźmie pod uwagę osobnego i do trwałego ukarania gorszyciela ze względu na dobro pozostałych dzieci? Czy takie wyjątkowe potraktowanie tego jednego jest okrucieństwem czy przejawem sadyzmu? Czyż sadyzmem jest dożywotnie więzienie czy też kara śmierci dla seryjnego mordercy, który nie okazuje żadnej woli poprawy?

Oczywiście, to jest tylko przykład wzięty z naszej ludzkiej rzeczywistości. Jednak ukazuje on zasady ogólny:
- człowiek jest w stanie uparcie trwać w grzechu i woli grzeszenia, tym samym
- zasługuje na karę odpowiednią dla tego stanu, a to jest właśnie kara wieczna czyli piekło.
Inna kara byłaby w takim wypadku sprzeczna z Bożą sprawiedliwością, które jest zarazem miłosierdziem zwłaszcza wobec tych, którzy przez tą karę są skłaniani ku nawróceniu. Prawdziwe miłosierdzie nigdy nie jest sprzeczne ze sprawiedliwością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...