Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Wysyp hochsztaplerów: "filozofia monastyczna" J. Melonowskiej


Otrzymałem wskazówkę na wystąpienie pewnej pani związanej z szeroko pojętym środowiskiem indultowym, konkretnie kwartalnika "Christianitas" (określanego przez niektórych "Hipocritas"). Krakówkowy odpowiednik, którym jest tzw. Klub Jagielloński (aczkolwiek usytuowany - odpowiednio do miejsca - chyba bardziej na lewo), podjął się ostatnio współpracy czy wręcz promowania takich osób. Oczywiście należy docenić zaangażowanie - przynajmniej pośrednie - nie tylko na rzecz liturgii tradycyjnej, lecz ogólnie dla kultury katolickiej. Problem w tym, że za mało jest w tym kompetencji, a za dużo pozorów. Ta ładna pani jest tego dość wybitnym przykładem. 

Ona sama - co jest oczywiście chwalebne - ułatwia sprawę, gdyż podaje w skrócie całą swoją "filozofię": 

Miło jest patrzeć na wylew zachwytu macierzyństwem, także w jego wysublimowanej postaci, jaką jest dla tej pani pisanie. Takich niewiast jest obecnie bardzo mało w przestrzeni publicznej i należy docenić jej obecność, gdyż to autentyczny skarb nie tylko dla rodziny, lecz także dla społeczeństwa i Kościoła, mając też nadzieję, że p. Melonowska w ten sposób kieruje wychowaniem swoich dzieci. Na tym jednak mniej więcej kończy się wartość intelektualna jej działalności, którą zaprezentowała w tymże wywiadzie. 

Można by wyliczać sporo kardynalnych błędów, które w owym wywiadzie zaprezentowała sobą p. Melonowska, co za razem świadczy o wartości książek, którymi się chwali. Zaznaczam, że tych książek nie znam, i przyznaję się, że nie mam ochoty ich czytać, mimo ciekawych tytułów. Wygląda na to, że treść jest najwyżej poetycko-publicystyczna, o praktycznie zerowym poziomie naukowym czy choćby myślicielskim. Oto kilka najgrubszych przykładów:

1. Pani Melonowska mówi tak, jakby alegorezę - czyli alegoryczną interpretację textu - wynalazł Platon, zaś jej główną postacią na gruncie chrześcijańskim był Orygenes. To jest niedopuszczalne uproszczenie, a nawet zafałszowanie historii, ponieważ już starożytni Grecy uprawiali alegorezę w interpretacji Homer'a, a w odniesieniu do pism Starego Testamentu tę metodę stosował filozof żydowski Filon z Aleksandrii. 

2. Pani Melonowska wykazuje niechęć do scholastyki oraz do uniwersytetów, które się z niej zrodziły, przeciwstawiając ten zasadniczy i kluczowy nurt kultury europejskiej (i światowej) czemuś, co sama nazywa "monastycyzmem", zresztą nie definiując tego pojęcia. Z kontextu wynika, że ona utożsamia go - bądź przynajmniej ściśle wiąże - z alegoryczną interpretacją Pisma św., co jest oczywiście absurdalne i fałszywe. Z prostego powodu: exegezą zajmowali się zazwyczaj duchowni skupieni w klasztorach i to ze szkół prowadzonych przez nich wyłoniła się instytucja universitas czyli wszechnica, skupiająca badawczo-dydaktycznie wszelkie dziedziny wiedzy (dlatego niemieckie określenia Technische Universität, Medizinische Universität itp. - niestety zmałpowane w Polsce - są absurdalne). Katolicka interpretacja Pisma św. uprawiana także w scholastyce zawsze łączyła sens dosłowny (historyczny) i sens duchowy (typologia, alegoria, sens moralny i sens anagogiczny). 

3. Pani Melonowska (widocznie wraz z Tomaszem Dekert'em) przeciwstawia alegorezę naukowemu podejściu do Pisma św., które z kolei utożsamia z tzw. metodą historyczno-krytyczną panującą obecnie na uczelniach. Prawdą jest, że owa metoda zasadniczo dotyczy wyłącznie sensu historycznego. Owszem, należy mieć na uwadze, że w praktyce powiązana jest ona z założeniami ideologicznymi, które sięgają takich żydowskich myślicieli jak Majmonides i Spinoza, którzy nie mają wiele wspólnego nawet z religią żydowską. Równocześnie nie wolno zapominać, że badaniem sensu dosłownego (historycznego) zajmowali się wszyscy exegeci chrześcijańscy, nawet Orygenes, czego dowodem jest zarówno jego główne dzieło De principiis, jak też słynna Hexapla, czyli zestawienie sześciu wersyj Biblii. 

4. Katolicka interpretacja Pisma św. nie ma - i nigdy nie miała - nic wspólnego z dowolnością i mniej czy bardziej górnolotnym fantazjowaniem na kanwie jego textów. Zarówno poprzestanie na szukaniu sensu dosłownego (historycznego) jak też oderwanie alegorezy - czy ogólniej sensu duchowego - od niego jest sprzeczne nie tylko ze wszelką hermeneutyką chrześcijańską (a nawet żydowską), lecz także ze zdrowym rozsądkiem. Tym bardziej takiego oderwania z całą pewnością nie można nazwać filozofią, nawet w ramach jakiegoś subiektywistycznego światopoglądu (który musi być w sobie sprzeczny). 

5. Gdy p. Melonowska utożsamia tzw. metodę historyczno-krytyczną z naukowością, to hołduje zabobonowi, który sięga swymi korzeniami Spinozy i Majmonidesa. Owszem, należy uznać zasługi tejże metody, zwłaszcza w połączeniu z naukami takimi jak paleolingwistyka i archeologia. Byłoby jednak nieracjonalne - i tym samym nie naukowe - dopuszczenie do pomieszania metody metody naukowej z założeniami czy to (pseudo)filozoficznymi czy (pseudo)teologicznymi. Przykładem jest teoria tzw. demitologizacji (R. Bultmann), która nie tyle bada text biblijny, co raczej wychodząc z zabobonów światopoglądowych regularnie zadaje mu gwałt i przez to jakby uśmierca nie tylko sens dosłowny, lecz także duchowy. 

Na koniec przytoczę słynne adagium scholastyczne, które jak zwykle mistrzowsko streszcza bardzo bogate i szerokie horyzonty katolickiej hermeneutyki biblijnej:

littera gesta docet

quid credas allegoria

moralis quid agas

quo tendas anagogia

Słusznie na pierwszym miejscu jest sens dosłowny, czyli historyczny, gdyż bez niego każdy sens duchowy byłby zupełnie fantazyjny. Warto zwrócić uwagę na to, że alegoria nie ma nic wspólnego z subiektywnymi - mniej czy bardziej udanymi czy wzniosłymi - pomysłami na temat danego textu, lecz jest ściśle powiązana z prawdami wiary. 

Być może p. Melonowska chce dobrze, mianowicie pragnie wskazać na deficyt takiego podejścia do Pisma św., które jest godne tej księgi nie tylko ze strony wierzących w jej boskie pochodzenie (z natchnienia Bożego), lecz także każdego rozumnego i uczciwego człowieka. Czyni to jednak w sposób ukazujący brak kompetencji nie tylko teologicznej, lecz nawet historycznej co do dziejów exegezy biblijnej. Bez solidnej wiedzy o faktach historycznych nie jest możliwa także poważna filozofia. 


10 komentarzy:

  1. Akurat "klub Jagielloński" jest bardzo na lewo z tego co pamiętam. Nie warto chyba mieć z nim nic wspólnego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wielebny Księże, jednak ryzykowne jest formułowanie mocno krytycznych ocen na podstawie zaledwie publicystycznej "rozmowy na kanwie" przy jednoczesnej deklaracji braku zainteresowania kanwą. Najwyraźniej manifestuje się to w zarzucie rzekomej nieświadomości p. Melonowskiej co do twórczości Filona z Aleksandrii, który jest patronem jej kanału na YT https://www.youtube.com/@Melonowska. To co w tej rozmowie jest egzemplifikacją (Orygenes) uznaje Ksiądz za traktowanie jako "głównego przedstawiciela". Z pewnością można odnieść takie wrażenie po powierzchownym i jednorazowym wysłuchaniu takiej rozmowy, ale czy to wystarczająca podstawa do formułowania tak daleko idącej deprecjacji kogoś, na co Ksiądz się zdecydował? Podobnie jest z kwestią błędnego wrażenia, jakie odniósł Ksiądz względem stosunku p. Melonowskiej do naukowości szkoły historyczno krytycznej. Niestety wymierza Ksiądz siarczyste razy chochołowi, którego raczył sam sobie Ksiądz zbudować na podstawie powierzchownej lektury podcastu, nie dysponując wiedzą nt kontekstu (książki), w jakim ta rozmowa została przeprowadzona, przez co przeoczył Ksiądz szereg niuansów, które nie pozwalałyby Księdzu (wierzę w to) uczciwie sformułować swej krytyki. Z całym szacunkiem dla Księdza kompetencji, jednak w tym wypadku Księdza wpis nie tylko można rozpatrywać w kategoriach obmowy, ale nawet uchybia on czci p. Melonowskiej (niezależnie od kilku pobłażliwie sformułowanych "pochwał" sformułowanych względem niej na wstępie). Szkoda.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki11 sierpnia 2026 03:01

      Proszę wskazać, które moje konkretne zdanie odnoszące się do owego wywiadu jest nietrafne. Tylko o tym można uczciwie dyskutować.
      Jeśli p. Melonowska w wywiadzie prezentuje inne treści niż w swoich książkach, to jest to jej problem, nie mój.

      Usuń
    2. Ad 1) TK: "Pani Melonowska mówi tak, jakby alegorezę - czyli alegoryczną interpretację textu - wynalazł Platon, zaś jej główną postacią na gruncie chrześcijańskim był Orygenes."
      - Posługiwanie się kwalifikacją "mówi tak, jakby" jest wygodnym rozmyciem ostrości krytyki. To, że Melonowska w rozmowie (!!!) nawiązuje często/głównie do Orygenesa bynajmniej nie oznacza, że traktuje go, jako główną postać chrześcijańskiej alegorezy. Wspomniałem powyżej, że dla niej punktem odniesienia jest właśnie Filon i do niego nawiązuje m.in. na swoim kanale "Apologia trzecia" (po dwóch Filona). Formułowanie krytyki przy odrzuceniu możliwości zapoznania się z twórczością jest intelektualnie ryzykowne.
      Ad 2) TK: "Pani Melonowska wykazuje niechęć do scholastyki oraz do uniwersytetów,"
      -Nieprawda. p. Melonowska wskazuje, że Uniwersytety, które z założenia miały stanowić sublimację i udoskonalenie warunków dla prowadzenia egzegezy monastycznej, w sposób niezamierzony stworzyły warunki do oderwania jej (egzegezy - tak się to pisze po polsku) od vita contemplativa (co w perspektywie stuleci zaowocowało sekularyzacją uniwersytetu). To nie jest niechęć, to konstatacja zaistnienia pewnego procesu. Można się sprzeczać o precyzję/trafność opisu itp ale nie było tam żadnej niechęci do uniwersytetu.
      Ad 3) TK: "Pani Melonowska (...) przeciwstawia alegorezę naukowemu podejściu do Pisma św., które z kolei utożsamia z tzw. metodą historyczno-krytyczną panującą obecnie na uczelniach." P. Melonowska naukowość MH-K bierze w cudzysłów wskazując, że ona odpowiada współczesnemu rozumieniu "naukowości", które bazuje na okaleczonym pojmowaniu rozumności. Słowem, Melonowska jest zawziętym krytykiem współczesnego paradygmatu naukowości i również MH-K. Ksiądz w swoich uwagach sugeruje, że p. Melonowska hołduje współczesnym wyobrażeniom o naukowości. Ona owszem, identyfikuje na czym polega współczesny sposób pojmowania naukowości, jednocześnie jednak poddaje go ostrej krytyce, wręcz kwalifikując go jako mającego inklinacje demoniczne.
      Pozwoli Ksiądz, że ograniczę się do tych 3 punktów (choć mógłbym dalej), bo mam pracę do wykonania. Niech posłużą one jako ilustracja systematycznego błędu w ocenie stanowiska p. Melonowskiej.

      Usuń
    3. teologkatolicki12 sierpnia 2026 09:17

      1. Warto zauważyć, że odniosłem się do wywiadu dla KJ, nie do jej kanału.
      2. Powiedziałem chyba wyraźnie, że po zapoznaniu się z owym wywiadem, uważam zapoznawanie się z resztą twórczości p. Melonowskiej za stratę czasu i energii.
      3. Jeśli ktoś formułuje tezę, jakoby uniwersytety stworzyły warunki do oderwania exegezy od vita contemplativa, to albo nie wie, czym jest exegeza katolicka, albo nie wie, czym jest vita contemplativa, albo jedno i drugie.
      4. Jeśli ktoś twierdzi, jakoby sekularyzacja uniwersytetów wynikała z uprawiania przez nie exegezy, to po prostu bredzi, wykazując zupełną ignorancję już choćby czysto historyczną.
      5. Gdzie p. Melonowska umieściła naukowość metody h-k w cudzysłów?
      6. Jeśli ktoś utożsamia metodę h-k np. w wersji bultmannowskiej z naukowością, to hołduje zabobonowi rzekomej naukowości tej wersji.
      Chętnie się dowiem następnych punktów.

      Usuń
    4. Ad 1 - nie, odniósł się Ksiądz do kompetencji intelektualnych p. Melonowskiej, na podstawie pobieżnego wysłuchania tej rozmowy i tylko na tej podstawie, czyniąc zarzuty zupełnie bezpodstawne (e.g. że nie zna Filona z Aleksandrii).
      Ad 2 - Owszem, stwierdził to Ksiądz. Ale skoro to taka strata czasu, to po co Ksiądz poświęcał czas krytyce poglądów, które jej przypisał? Po co tracić czas na taką osobę. A jeśli jednak Ksiądz uznał, że warto ten czas poświęcić, to UCZCIWIE byłoby zapoznać się z realnymi poglądami p. Melonowskiej, a nie z uczynionym sobie na kredce chochołem.
      Ad 3 - Nikt nie twierdził, że te warunki wynikały z idei/założeń stojących za uniwersytetem. Nikt nie twierdził, że tak musiało być na prawdę. To była teza do weryfikacjo, jednak Ksiądz nie podejmuje polemiki, ale kwituje sprawę stwierdzeniem: Ignoranci! nic merytorycznego zeń nie wynika.
      Ad 4 - kolejny chochoł.
      Ad. 5 - W mówionym wywiadzie umieszczanie cudzysłowów jest przecież proste! Żenada. Owszem cała rozmowa roi się od zastrzeżeń mówiących "o tym co współcześnie uznaje się za naukowe" itp. Ponieważ Ksiądz tego nie dostrzega, to albo Ksiądz odsłuchał wyjątkowo pobieżnie, albo bez intencji właściwego zrozumienia osoby słuchanej, a jedynie z intencją jej skrytykowania.
      Ad 6 - z tego co sobie przypominam, o blutmannowskiej egzegezie nie było tam mowy, więc po co tego typu stwierdzenia?
      Straciłem chęć korespondowania z Księdzem, co konstatuję z żalem bo wciąż cenię Księdza wiedzę. Sama jednak wiedza to nie wszystko.

      Usuń
    5. teologkatolicki12 sierpnia 2026 13:34

      Niestety wygląda na to, że anonimowy ma urojenia.
      1. W którym miejscu odniosłem się do kompetencyj intelektualnych? Jeśli anonimowy nie odróżnia odniesienia się do czegoś od wniosków, które można wyprowadzić z tego odniesienia się, to ma problem na poziomie elementarnej logiki.
      2. W którym miejscu twierdziłem, że ona nie zna Filona?
      3. W którym miejscu przypisałem p. Melanowskiej poglądy, których ona nie wyraziła?
      4. W którym miejscu p. Melowska powiedziała, iż to jest tylko teza do weryfikacji?
      5. Anonimowy napisał poprzednio:
      "p. Melonowska wskazuje, że Uniwersytety, które z założenia miały stanowić sublimację i udoskonalenie warunków dla prowadzenia egzegezy monastycznej, w sposób niezamierzony stworzyły warunki do oderwania jej (egzegezy - tak się to pisze po polsku) od vita contemplativa (co w perspektywie stuleci zaowocowało sekularyzacją uniwersytetu)"
      Na to odpowiedziałem:
      "Jeśli ktoś twierdzi, jakoby sekularyzacja uniwersytetów wynikała z uprawiania przez nie exegezy, (...)"
      Gdzie tu jest chochoł?
      6. Anonimowy widocznie nie pamięta, co sam napisał. Otóż napisał:
      "P. Melonowska naukowość MH-K bierze w cudzysłów"
      7. W którym miejscu p. Melonowska wypowiedziała zdanie "o tym co współcześnie uznaje się za naukowe"?
      8. Jeśli p. Melonowska wcale nie mówiła o exegezie bultmannowskiej, to o jakiej?
      Przyznam szczerze, że odpowiadam jedynie z obowiązku, gdyż rzetelnej polemiki tutaj niestety nie widzę. Jest jedynie dość dziwna apologia wytworów słownych p. Melonowskiej, widocznie podzielanych, co znowu świadczy o poziomie intelektualnym i moralnym.

      Usuń
  3. Do Anonimowego: drobna poprawka - "patronem" kanału J. Melonowskiej nie jest Filon z Aleksandrii tylko Justyn Męczennik, autor apologii. Pozoztałe uwagi i krytyka tekstu xDO bardzo ciekawe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki13 sierpnia 2026 08:48

      To jest prawie kabaret :-D Kiepski, ale jest. W wykonaniu apologety Melonowskiej, który myli nie tylko Filona z Justynem, lecz także nazwę kanału swojej idolki, na który się powołuje.

      Usuń
    2. Dziękuję za korektę!

      Usuń