Względnie nową gwiazdeczką internetową stał się (i raczej pozostanie tylko gwiazdeczką) x. Piotr Piekart z Archidiecezji Krakowskiej. Podobno ma jakieś ciągotki do liturgii tradycyjnej. Jeśli tak jest, to jest to już coś. Jednak zdecydowanie za mało, zwłaszcza w zestawieniu z poziomem intelektualnym i tym samym teologicznym, jaki reprezentuje, jak to widać na niniejszym przykładzie.
Otóż zwrócono mi uwagę na jego wystąpienie w kwestii wiadomej "koroneczki". Jedyną zaletą tego wystąpienia jest to, że jest krótkie. Jego autor widocznie tkwi po uszy w fałszywej propagandzie łagiewnickiej, gdyż bezmyślnie ją powtarza.
Najpierw zaczyna niby dobrze:
Nie wiem, czy to słuszne twierdzenie wynikło u niego z tego, że czytał niniejszego bloga. Może niekoniecznie. Ciąg dalszy jest już bowiem katastrofalny, gdyż miesza różne sprawy i zupełnie wyłącza rozumowanie:
Wymachując fragmentem z dokumentów Soboru Trydenckiego widocznie nie zauważa, o czym on właściwie mówi. Jak już wielokrotnie zwracałem na to uwagę (por. tutaj), a powinno to być właściwie jasne dla każdego myślącego człowieka:
- Po pierwsze Sobór mówi o obecności eucharystycznej, nie o Ofierze Eucharystycznej, a jest to dość istotna różnica w jest kwestii, skoro liturgia rzymska (i to zarówno tradycyjna jak też Novus Ordo) mówi o ofiarowaniu już PRZED Konsekracją, mianowicie w obrzędzie ofiarowania.
- Po drugie, czym innym jest kwestia, kim jest Jezus Chrystus, a czym innym kwestia, z czego Jezus Chrystus złożył Ofiarę na krzyżu. Wszak każda Ofiara Mszy św. jest uobecnieniem właśnie Ofiary Krzyżowej i w Nowym Przymierzu NIE ma i nie może być żadnej innej ofiary.
Tutaj jest sprawa dość prosta: Jezus Chrystus z całą pewnością nie złożył w ofierze Swojego Bóstwa, ponieważ musiałby Ojcu złożyć w ofierze także Jego (Ojca) Bóstwo. Natomiast złożył w ofierze Swoje ludzkie życie, gdyż to ono zostało zabite i nic innego nie mogło zostać zabite czyli ofiarowane.
Innymi słowy: przytaczanie słów Soboru Trydenckiego w kwestii ofiarowania Bóstwa Jezusa Chrystusa jest zupełnie nie na temat, lecz próbą odwrócenia uwagi od właściwego problemu.
Wiejski wikary idzie dalej, mianowicie przechodząc niby płynnie do tematu ofiarowania:
Następnym argumentem jest rzekomy autorytet x. Ignacego Różyckiego, rzekomo uznanego przez teologów rzymskich, co jest zresztą całkowitą nieprawdą, ponieważ dopiero Jan Paweł II za swoich rządów w Watykanie przeforsował włączenie "opinii teologicznej" x. Różyckiego do akt beatyfikacji s. Faustyny, która jest zresztą na zupełnie dennym poziomie (miałem możliwość zapoznania się z aktami), gdyż nie dorównuje nawet książce, na którą powołuje się wiejski wikary:
Tutaj po pierwsze widać, że x. Różycki jest heretykiem, skoro uważa, że Pan Jezus na krzyżu ofiarował całego Siebie. Po drugie, wiejski wikary wydaje się tutaj być jednak mądrzejszy od Różyckiego, gdyż ostatecznie próbuje wybrnąć przez zupełne pominięcie ofiarowania, a zastępując je prośbą o miłosierdzie "przez wzgląd" na całego Jezusa Chrystusa. No cóż, to jest poniekąd mistrzostwo krętactwa i oszukiwania ludzi, niestety typowe dla bagienka krakówkowego.
W sumie widać, że problem żyje i to jest najważniejsze. Apologeci "koroneczki" podejmują przeróżne chwyty, choć właściwie takie same i tak samo prymitywne, zakładające niewydolność umysłową katolików i podatność na zagadanie sprawy niby mądrze brzmiącym bełkotem. Prawda jednak ostatecznie zwycięży. A upadek oszustów będzie z łomotem.
Proszę Księdza, muszę przyznać, że czasami nie nadążam za Księdza blogiem. W większości wpisów pojawiają się informacje, o których nie miałem pojęcia i potem czuję się zobligowany choć trochę doczytać w danej materii (no bo mamy obowiązek zdobywania wykształcenia religijnego na miarę swoich możliwości). W tym wpisie są aż dwie takie informacje: Pan Jezus ofiarował tylko swoje ludzkie życie Bogu Ojcu, oraz druga informacja: moment Ofiarowania jest przed momentem Przeistoczenia na Mszy. Szczerze mówiąc jestem trochę załamany moją wiedzą religijną.
OdpowiedzUsuńNp. pojawia mi się pytanie jak rozumieć słowa Pana naszego Jezusa Chrystusa na krzyżu: "Ojcze, w Twoje ręce powierzam ducha mego". Czy Pan nasz Jezus Chrystus mając dwie natury posiadał też drugą duszę, czyli ludzką? Jak to rozumieć?
Rzeczywiście stan wiedzy religijnej jest od kilku dekad mniej niż mizerny, gdyż jest zatruty różnego rodzaju herezjami i bzdetami. Począwszy od katechezy, poprzez kazania aż po studia "teologiczne".
UsuńCo do słów Pana Jezusa na krzyżu (Łk 23,46): one właśnie wyrażają oddanie życia ludzkiego, gdyż chodzi o tchnienie życia, dosłownie oddech, a to oznacza w języku hebrajskim życie w ciele. Przecież ani dusza, ani Bóstwo nie oddycha.
Oczywiście każdy człowiek ma tylko jedną duszę, która jest formą ciała. Także Pan Jezus. W Nim dusza nie była zastąpiona przez Boską Naturę, bo to jest niemożliwe, gdyż wtedy nie byłby w pełni człowiekiem. Innymi słowy: ciało plus dusza to cały człowiek, żywy. Inaczej: to ludzka natura. Wcielenie Syna Bożego to zjednoczenie natury ludzkiej i boskiej.
UsuńMogę się podpisać pod słowami w/w Anonimowego. Od kilku lat korzystam z tego bloga i dzięki temu zaczęłam myśleć, czytać i nieustannie poszerzać swoją mizerną wiedzę teologiczną. Podziwiam pracę Szanownego Księdza za dokładność, bezkompromisowość i obszerność. Aż trudno uwierzyć, że przy tylu poruszanych do tej pory tematach wciąż pojawiają się nowe problemy czy pytania. Jestem bardzo wdzięczna Szanownemu Księdzu za tę pracę, a Bożej Opatrzności za skierowanie mnie na ten blog.
UsuńCo do wiadomej koronki, to nie odmawiam jej, odkąd zapoznałam się z informacjami tu zamieszczonymi, a Dzienniczka pozbyłam się.
Ja także podziękuję za Księdza wyjaśnienia na tym blogu, dlatego, że kilkanaście lat temu m.in. przez faustynowy przekaz (i inne modernistyczne herezje głoszone przez ludzi Kościoła) miałam bardzo poważne wątpliwości co do prawdziwości wiary katolickiej, bo nie wiedziałam w którym miejscu jeszcze jest prawdziwa nauka, a gdzie już zaczyna się mitomania. Czułam, że faustynowy przekaz jest bluźnierczy, ale nie wiedziałam na czym to dokładnie polega. Około 2020 roku znalazłam w tekście św. Ludwika de Montfort fragmenty m.in - nt. stworzenia duszy Pana Jezusa za sprawą Ducha Świętego, ukształtowania Ciała i że Pan Jezus złożył ofiarę ze swojego człowieczeństwa. Potem Księdza teksty o bluźnierstwie sopoćkowym mi wszystko wyjaśniły. Piszę to dlatego, że skoro mnie ta herezja wymiatała z Kościoła, to może są inne osoby, które już padły ofiarą może nawet apostazji z jej powodu.
Usuńik
https://theo-logos.pl/server/api/core/bitstreams/590dae28-2304-4be0-8067-4886ae5779b7/content
OdpowiedzUsuńInne też nieco zagadnienia porusza Ks. Różycki niż te, które zwyczajnie spotykamy w tzw. wstępach do teologii. Zajmuje się przede wszystkim samą metodologią dogmatyki.
Pisze o rozwoju dogmatów, o których zwyczajnie mówi się w traktacie o wierze; pisze o źródłach, teologii dogmatycznej tzn. o Piśmie św. i o Tradycji, o których bywa
mowa zazwyczaj w traktacie „de locis theologicis“. Zagadnienia te jednak łączą się ściśle z charakterem pracy Ks. Różyckiego. Pomija natomiast — sądzę, że ze szkodą dla pracy — historię teologii dogmatycznej.
Całość pracy Ks. Różyckiego charakteryzuje naukowe ujęcie tematu wiele głębokich myśli i to stanowi jej niezaprzeczalną wartość. Niedociągnięcia, które w niej tu i ówdzie rzucają się w oczy, to nie zawsze dokładne sformułowanie myśli. Dlatego wdzięczni będziemy
Autorowi, jeśli w dalszych tomach swej dogmatyki na tę stronę opracowania zwróci szczególniejszą uwagę. Z wydaniem pełnego sądu o pracy Ks. Różyckiego zaczekać należy do pojawienia się dalszych tomów zapowiedzianej dogmatyki.
O. LUDWIK KRUPA
Książka x. Różyckiego ws. s. Faustyny dyskwalifikuje go z grona teologów katolickich. Więcej tutaj:
Usuńhttps://teologkatolicki.blogspot.com/2018/08/czy-interpretacja-x-rozyckiego.html
1.Czy Kościół może ustanowić wadliwą formę kultu? 2. Czy w Najświętszym Sakramencie Pan Jezus nie jest cały ofiarowany? Czy powiedzenie: "Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Jezusa Eucharystycznego" byłoby teologicznie poprawne?
OdpowiedzUsuńnie jest cały ofiarowany bo "Chrystus był kapłanem nie jako Bóg , lecz jako człowiek":
Usuńhttps://www.newadvent.org/summa/4022.htm#article3
1. Pytanie, jak rozumieć „wadliwe”. Koronka Faustyny chyba nie jest „ustanowionym kultem”, nie ma jej w księgach liturgicznych (chyba?). 2. Nie. W NS jest cały Pan Jezus, podobnie jak na krzyżu wisiał cały Pan Jezus, ale umierając (ofiarowując się), ofiarował swoją ludzką naturę (umarł człowiek, a nie Bóg). Tak samo jest z NS – sakrament Eucharystii polega na tym, że obecny jest substancjalnie cały Pan Jezus ze swoim bóstwem i człowieczeństwem, ale w Ofierze Mszy św. ofiarowuje się (uobecnia się ofiara) to, co może się ofiarować (umrzeć), czyli ludzka natura (człowiek). Eucharystia =/= Przenajświętsza Ofiara. 3. Nie, bo w modlitwie, o której mówimy, nie ofiarowuje się Jezusa Eucharystycznego (tj. obecnego w NS). Koronka to nie Ofiara Mszy św., tylko zwykła modlitwa.
Usuń«Ojcze, nadeszła godzina. Otocz swego Syna chwałą, aby Syn Ciebie nią otoczył i aby mocą władzy udzielonej Mu przez Ciebie nad każdym człowiekiem dał życie wieczne wszystkim tym, których Mu dałeś. A to jest życie wieczne: aby znali Ciebie, jedynego prawdziwego Boga, oraz Tego, którego posłałeś, Jezusa Chrystusa.
OdpowiedzUsuń(...) Objawiłem imię Twoje ludziom, których Mi dałeś ze świata. Twoimi byli i Ty Mi ich dałeś, a oni zachowali słowo Twoje. (...) Uświęć ich w prawdzie. Słowo Twoje jest prawdą. Jak Ty Mnie posłałeś na świat, tak i Ja ich na świat posłałem. A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie."
Nadchodzi jednak godzina, owszem już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem: potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie». Rzekła do Niego kobieta: «Wiem, że przyjdzie Mesjasz, zwany Chrystusem. A kiedy On przyjdzie, objawi nam wszystko». Powiedział do niej Jezus: «Jestem nim Ja, który z tobą mówię».
Chciałbym zwrócić uwagę na nowy wątek, który się pojawia w sprawie rzekomych - napiszmy wprost: fałszywych - objawień s. Kowalskiej. Jest to wątek satanizmu, o którym większość z nas nie wiedziała, ja w każdym razie nie wiedziałem.
OdpowiedzUsuńParu obcokrajowców zabrało się za badanie powiązań "objawień" Kowalskiej z potępionymi "objawieniami" tzw. mateczki Kozłowskiej, pierwszej zakonnicy osobiście ekskomunikowanej przez papieża.
https://realdivinemercy.org/
Wątek jest głeboki, bo okazuje się, że "nasi wieszczowie narodowi" mieli bardzo silne powiązania z satanizmem i satanistami, i ich ideami się kierowali, np. niejakim Vintras'em - zresztą organizatorem orgii seksualnych, w tym homoseksualnych. Podobnie Towiański orgie seksualne organizował -- nas o tym w szkole nie uczono.
Polecam też rozmowę na ten temat, choć niestety jakość audio jest bardzo marna:
https://www.youtube.com/watch?v=gYVeW2WZtjA
Idea bezwarunkowego miłosierdzia narodziła się w kręgach ... satanistycznych, bliskich naszym "wieszczom narodowym". Czyli od satanizmu do miłosierdzizmu.
W świetle dokumentów archiwalnych sprawa Faustyny to oszustwo masona Sopoćki, przy współdziałaniu Andrasza i paru innych mniej znanych osób.
UsuńWarto wiedzieć więcej na ten temat.
UsuńOczywiście Andrasz i Sopoćko mieli swój bezpośredni udział w kierowaniu Kowalską i powstaniu jej "objawień"
Jednak cały kult bezwarunkowego, albo niemal bezwarunkowego, miłosierdzizmu ma znacznie dłuższą historię, ciągnącą się przynajmniej od francuskich satanistów: Vintrasa i jego następcy Boullana, upadłago księdza satanistę i prawdopodobnie mordercę własnego dziecka.
Jest rzeczą niewątpliwą, że Kowalska wzorowała się na "mateczce" Kożłowskiej - podobieństwa obu "objawień" są uderzające, nie mogą więc być dziełem przypadku.
Kozłowska ze swoim kochankiem x. Kowalski odwiedzali Boullana, wedle znanego francuskiego pisarza.
Ze źródeł wynika, że Helenka Kowalska najmniej była winna w tej sprawie, gdyż to nie ona pisała "Dzienniczek". Wszystko wskazuje na to, że był on pisany po jej śmierci przez inną zakonnicę pod dyktando Sopoćki. I to był pisany kilka razy.
Usuń> Wszystko wskazuje na to, że był on pisany po jej śmierci przez inną zakonnicę ...
UsuńCo dokładnie na to wskazuje? Jakie są dowody?
Łatwo takie tezy stawiać. Do Dzienniczka żadnego dostępu nie mamy. Są liczne poszlaki, że Dzienniczek ewoluował od czasów wojny. , trudno udowodnić.
Pierwszym dowodem jest to, że ukrywany jest rzekomy oryginał "Dzienniczka".
UsuńPo drugie, fragment, który pokazano (chyba tylko dwie strony), zupełnie nie pasuje do charakteru pisma osoby, która skończyła niecałe 3 klasy szkoły powszechnej jako dziecko, a całe swoje życia spędziła przy pasaniu krów, w ogrodzie i w kuchni (z epizodami na furcie pod koniec życia).
Po trzecie, ukrywany jest zarówno rękopis "Dzienniczka" przesłany na żądanie Świętego Oficjum do Rzymu, jak też jego tłumaczenie na język włoski.
Po czwarte, to, co wynika z dokumentów archiwalnych odnoszących się do tego rękopisu, jest sprzeczne z obecnie publikowaną wersją.
Po piąte, wersje "Dzienniczka", które ukazały się do lat 70-ych (czyli wbrew kościelnemu zakazowi rozpowszechniania), istotnie się różnią od wersji publikowanej obecnie.
Wszystkie te fakty - zarówno osobno jak też razem wzięte - świadczą o fałszerstwie.
Rzeczywiście, wszystko wskazuje na fałszerstwo, nie wiemy jednak, jakie dokładnie. Żeby udowodnić, że x. Sopoćko napisał tę wersję tzw. Dzienniczka, trzeba by mocnych dowodów, jak badania grafologiczne pod względem podobieństwa.
UsuńTo, co nam pokazano, może być, alternatywnie, po prostu jednym z oficjalnych odpisów "Dzienniczka", czyli wersją "kanoniczną" przeznaczoną do druku.
Żeby ustalić autorstwo, trzeba by próbek pisma autora lub autorki, i porównania ich z "Dzienniczkiem", cokolwiek nim jest. Wcale bm się nie zdziwił, że jest parę "Dzienniczków" napisanych różnymi charakterami pisma.
Fałszerstwo jest tutaj potężne i totalne. W sposób zasadny można to nazwać oszustwem tysiąclecia. Także z powodu roli charysty Wyszyńskiego w tym.
UsuńTutaj nasuwa się analogia z fałszywą siostrą Łucją.
UsuńJak wiadomo, siostra Łucja z Fatimy zniknęła we wczesnych latach 7tych. A na jej miejsce w latach 70tych pojawiła się nowa siostra Łucja", zupełnie niepodobna do orginału. Peter Choiński zrobił bardzo dokładne, profesjonalne badania grafologiczne dotyczące charakteru pisma obu sióstr, rysów twarzy, uzębienia, ... Wynajął najlepszych specjalistów w dziedzinie grafologii chirurgii plastycznej, rozpoznawania twarzy, itp.
Czegoś takiego potrzeba także w przypadku tzw. kultu miłosierdzia Bożego. Żeby ujawnić prawdę i ten fałszywy kult obalić trzeba badań historycznych, porównawczych, grafologicznych itp.
Moim zdaniem, tak w ogóle, "biografia" głównej bohaterki "Dzienniczka" wygląda tak, jakby była wzięta z życiorysu św. Teresy z Lisieux. Ona została kanonizowana w 1925 roku.
UsuńNieprawda. "Dzieje duszy" czyta się zupełnie inaczej niż "Dzienniczek", choć w tym ostatnim są nawiązania. Są one jednak tak prymitywne, sztuczne i dziwaczne (jak zresztą cały "Dzienniczek"), że od razu widać, że do jest najwyżej parodia św. Teresy.
UsuńBardzo ciekawym wątkiem w tej całej historii, kultu tzw. miłosierdzia Bożego, jest wątek powiązań z satanizmem oraz Mickiewiczem i Słowackim.
OdpowiedzUsuńObaj byli wiadomego pochodzenia, obaj więc chcieli zniszczenia Kościoła. Mickiewicz w wykladach paryskich, zresztą urągających zdrowemu rozsądkowi, głosił obalenie władzy Piotrowej. Potem modernista de Luback podawał go jako prekursora SWII.
Okazuje się, że Mickiewicz i Słowacki byli powiązani z satanizmem, szczególnie francuskim satanistą Eugène Vintras'em, skazanym przestępcą seksualnym, organizatorem czarnych mszy i orgii seksualnych. Mickiewicz był łącznikiem pomiędzy nim a Towiańczykami -- także Towiański organizował orgie seksualne.
Satanistyczne dzieło Vintrasa kontynuował upadły ksiądz Boullan'. Mateczka Kozłowska i jej kochanek, ks. Kowalski podróżowali do Francji, żeby pobierać nauki od Boullan'a. Ona i Kowalski zostali ekskomunikowani przez papieża za założenie sekty kozłowców, zwanych dzisiaj mariawitami i za orgie seksualne.
I tutaj mamy związek z Kowalską. Dzienniczek "Kowalskiej", ktokolwiek go spisał, zawiera podstawowe idee tzw. Dzieła Wielkiego Miłosierdzia Kozłowskiej. A znowu Dzieło Wielkiego Miłosierdzia jest rozwinięciem Dzieła Miłosierdzia satanisty Boullana.
I tutaj koło się zamyka: Vintras, Mickiewicz, Słowacki, Boullon, Kozłowska, Kowalska, SW2, a można dodać Wojtyła, bo on fałszywy kult miłosierdzia w Kościele wypromował. Zresztą jako biskup odwiedzał świątynie kozłowców w Płocku.
Ciekawe i charakterystyczne, że u nas nikt tego nie badał i że trzeba było obcokrajowców, żeby to zrobili: https://www.youtube.com/watch?v=gYVeW2WZtjA
Bardzo ciekawym wątkiem w tej całej historii, kultu tzw. miłosierdzia Bożego, jest wątek powiązań z satanizmem oraz Mickiewiczem i Słowackim.
OdpowiedzUsuńObaj byli wiadomego pochodzenia, obaj więc chcieli zniszczenia Kościoła. Mickiewicz w wykladach paryskich, zresztą urągających zdrowemu rozsądkowi, głosił obalenie władzy Piotrowej. Potem modernista de Luback podawał go jako prekursora SWII.
Okazuje się, że Mickiewicz i Słowacki byli powiązani z satanizmem, szczególnie francuskim satanistą Eugène Vintras'em, skazanym przestępcą seksualnym, organizatorem czarnych mszy i orgii seksualnych. Mickiewicz był łącznikiem pomiędzy nim a Towiańczykami -- także Towiański organizował orgie seksualne.
Satanistyczne dzieło Vintrasa kontynuował upadły ksiądz Boullan'. Mateczka Kozłowska i jej kochanek, ks. Kowalski podróżowali do Francji, żeby pobierać nauki od Boullan'a. Ona i Kowalski zostali ekskomunikowani przez papieża za założenie sekty kozłowców, zwanych dzisiaj mariawitami i za orgie seksualne.
I tutaj mamy związek z Kowalską. Dzienniczek "Kowalskiej", ktokolwiek go spisał, zawiera podstawowe idee tzw. Dzieła Wielkiego Miłosierdzia Kozłowskiej. A znowu Dzieło Wielkiego Miłosierdzia jest rozwinięciem Dzieła Miłosierdzia satanisty Boullana.
I tutaj koło się zamyka: Vintras, Mickiewicz, Słowacki, Boullon, Kozłowska, Kowalska, rewolucja SW2, a można dodać Wojtyła, bo on fałszywy kult miłosierdzia w Kościele wypromował. Zresztą jako biskup odwiedzał świątynie kozłowców w Płocku.
Ciekawe i charakterystyczne, że u nas nikt tego nie badał i że trzeba było obcokrajowców, żeby to zrobili: https://www.youtube.com/watch?v=gYVeW2WZtjA
1. Skąd pewność, że każdy kto jest wiadomego pochodzenia chce zniszczenia Kościoła?
Usuń2. Skąd dowody na prawdziwość tych sensacji, czyli związków polskich wieszczów z szatanistami?
No cóż, najwyraźniej nie znamy historii, a wypadałoby znać choć trochę. Proponuję zapoznać się z wykładami paryskimi Mickiewicza. Jest to stek bredni, ale przynajmniej jedno wynika z nich jednoznacznie: chęć zniszczenia Kościoła. Wedle Adama M. Kościół Piotrowy powinien zostać obalony, a na jego miejsce powstać rewolucyjny kosciół Janowy, coś jak republika-rad, czyli koscół synodalny Bergoglio i Prevosta.\
UsuńCo do Słowackiego sprawa ma się podobnie. Można na początek przeczytać wiersz o "słowiańskim papieżu" pisany podczas ucieczki papieża z Rzymu; można przeczytać i inne pisma - też bełkot - sam czytałem i jako takiego nie polecam, chyba, żeby się przekonać.
A co do pochodzenia w sensie biologii, to ta oczywiście nie determinuje postaw moralnych.
Jednak wiadoma religia, czy dokładniej antyreligia, już tak.
Jej istotą jest negacja Bóstwa Chrystusa - to jest jej kłamstwo założycielskie. Jej zbrodnią założycielską jest Bogo. bójstwo, a programem zwalczanie chrześcijaństwa.