Banalne pytanie, banalna sprawa. Czy aby?
Otóż sprawa dotyczy szkoły, pośrednio także systemu edukacji. Wszak studniówki dzieją się w szkołach, przynajmniej w ścisłym związku ze szkołą i nawet w ten sposób, że należą wręcz jakby do programu szkolnego. W każdej szkole średniej w Polsce - i tylko w Polsce - jest co roku studniówka.
Skąd się wzięła? Wszystko wskazuje na to, że jest to wynalazek PRL-u. Owszem, w II RP istniały komersy, bale maturalne, podobnie zresztą jak w innych krajach. Jednak bal przed maturą jest pomysłem komunistycznym. Już sam ten związek z minioną epoką powinien pobudzić do namysłu.
Bale same w sobie są związane zwłaszcza z karnawałem, czyli okresem zabawowym między Bożym Narodzeniem a Wielkim Postem, choć nie tylko, gdyż istniały w różnych okresach roku. To była rozrywka arystokracji (kultywowana chociażby na wiedeńskim Opernball). Takie są też chyba korzenie studniówki: nawiązanie do balów karnawałowych. A polegało to na tym, że przyszli maturzyści - a właściwie ich rodzice - fundowali swoim nauczycielom darmową zabawę, zresztą zakulisowo (ukradkiem) obficie zakrapianą trunkami. W mentalności komunistycznej miało to wymiar kupienia ich łaskawości na maturze, która polegała na niemal oficjalnym ściąganiu czyli oszukiwaniu, które dawało przepustkę na studia i awans społeczny.
Oczywiście pretextem była niby potrzeba relaxu młodzieży przed ciężkimi przygotowaniami do matury. W rzeczywistości studniówka nigdy nie była ani jedyną zabawą młodzieży, ani na prawdę relaxującą, a przygotowanie i zorganizowanie jej pochłaniało i pochłania nie tylko spore środki finansowe, lecz także czas i energię.
Przede wszystkim brakuje jej sensowności, gdyż ani nie ma czego świętować, skoro matura jeszcze nie jest zdana, ani w niczym nie pomaga, a raczej przeszkadza w skupieniu na uczeniu się (oczywiście wraz z odpowiednim, indywidualnym relaxem, gdyż ludzie w różny sposób odpoczywają i relaxują się). Quasi rytualna studniówka jest raczej pseudobowiązkiem i to szkodliwym, także dla kieszeni rodziców. Uczniowie z rodzin mniej zamożnych - a takich jest w Polsce wciąż nadal większość - albo zostają siłą rzeczy wykluczeni, albo czują się zmuszeni stawać na uszach, by opłacić sobie ów "bal". Nie bez znaczenia jest fakt, że szkoły zawodowe mogą czuć się "gorsze", skoro w nich nie ma studniówek. Maturzyści i ich nauczyciele odgrywają rolę quasi arystokracji, skoro bal szkolny o takim charakterze jest ich przywilejem.
W tym miejscu pomijam kwestie moralne związane z zachowaniem podczas takiego balu, zwłaszcza sprawę fundowania nauczycielom darmowej rozrywki i popitki, pokątne pijaństwo, toaletowe romanse itp. Już sam fakt organizowania dla młodzieży, która jeszcze nie zdała matury, balu, który sam w sobie ma charakter elitarnej zabawy dorosłych, jest antypedagogiczny i demoralizujący.
Pod tym względem o wiele sensowniejszy byłby bal maturalny po maturze, w ramach świętowania zakończenia szkoły średniej, gdy jest co świętować i jest za co dziękować. Wymaga to jednak myślowego dystansu do pseudotradycji prl-owskiej oraz odwagi zerwania z nią.

Nie wiem czy studniówka jest jakoś bardzo droga, choć po inflacji dla niektórych może taka być, ale dlaczego miała by być szkodliwa (wyłączając aspekt finansowy)?
OdpowiedzUsuńJest już powiedziane: jest szkodliwa, ponieważ
Usuń1. już jako pomysł balu przed maturą jest absurdalna i irracjonalna, a szkoła ma uczyć racjonalności i przygotowywać do życia dorosłego,
2. jest antypedagogiczna
3. jest demoralizująca.
Czemu jest antypedagogiczna i demoralizująca?
UsuńPrzecież młodzież przed maturą też ma prawo do zabawy rozrywki godziwej
Vide punkt 1.
UsuńOczywiście tego typu bal jest bardziej wychowawczy niż tzw. dyskoteki itp. Nie jest wrogiem tego typu balu w ramach szkoły. Chodzi głównie o czas. Właściwe byłoby świętowanie ukończenia szkoła PO maturze, bo wtedy warunki byłyby odpowiednie i atmosfera normalna. Wówczas rzeczywiście bal maturalny miałby wartość pedagogiczną, aczkolwiek jedynie symbolicznie.
UsuńJa rocznik 1962 studniówkę miałem w stanie wojennym, za oknem była godzina policyjna, robiliśmy ją zgłaszając zaręczyny uczniów oszukując w ten sposób władzę , wódkę trzeba było kupić nielegalnie, prawda że nauczyciele chcieli się napić z uczniami i odwrotnie, jedzenie trzeba było załatwić bądź skombinować .W sklepach nie było nic. Prawdą jest że nic nie służyło moralności . Tu w Polsce myśleliśmy że jesteśmy męczennikami , a dzieci kwiaty i rewolucja seksualna to gdzieś tam daleko w Ameryce. Guzik prawda ! To moje pokolenie pierwsze weszło w rewolucję i wykonało ją. Prawda że nikt nie miał o tym pojęcia. Myślę a w zasadzie mam pewność że potężne siły zaplanowały zrealizowały i kontrolowały to wszystko. Mam nieśmiała nadzieję że będzie to okoliczność łagodząca na sądzie. Nikt nas nie uczył. Szkoda że księdza i takiej nauki nie było wtedy. Oblewając żalem dawne czasy które przeszły w nowe pokolenia w tradycję patologicznych zachowań przyznaję księdzu rację. Bardzo delikatnie ksiądz napisał .
UsuńStudniówka, podobnie jak wszystkie postrewolucyjne, tanie i bezwartościowe falsyfikaty obyczajowości wytworzonej przez prawdziwą kulturę, jest jej złośliwym wykrzywieniem, wykoślawieniem ugruntowanego w tradycji katolickiej rozumienia dobrego wychowania, właściwej hierarchii, odpowiednich stosunków towarzyskich, a także sensu i znaczenia balu i charakteru dopuszczalnej rozrywki.
OdpowiedzUsuńCzy takiej elitarnej to niewiem bo wiele ludzi zdaję mature czy to z liceów czy z techników
OdpowiedzUsuńNo, teraz już tak, ale przecież nie w zamierzeniach i przez bardzo długi czas jednak niewielu ludzi w ogóle podchodziło do matury.
UsuńA swiętowanie półmetku w szkołach średnich ; np po zdaniu któregoś półrocza/czy roku?
OdpowiedzUsuńJest w porządku.
UsuńPytanie czy jest sens świętować cokolwiek, co nie jest związane ze świętem kościelnym?
UsuńPytanie, czy jest sens świętować cokolwiek, co nie ma wspólnego ze świętem kościelnym?
Usuń"Świętowanie" jakiś półmetków przy krytyce studiówki wydaje się jeszcze mniej sensowne. A na studniówki po maturach już ludzie nie będą mieli ochoty i siły, kiedy to będzie czas na szukanie miejsca na uczelni i pracy.
Także to tylko zbędna demoralizacja.
Ogólnie warto spotykać się z bliskimi, przyjaciółmi, wspólnie też coś świętując, ale właśnie nie tam gdzie jest demoralizacja, pijaństwo, rozpusta, tańce mieszane, w celu rozmowy z kimś, poznawania kogoś, dawania sobie rad. Faktycznie zatem półmetki w tej samej formie co studniówki też są nie w porządku, o czym Ksiądz nie wspomniał. Jedyna różnica to, że "jest co świętować", czyli przejścia połowy lat w szkole sredni6ej
UsuńNie. Nie ma czego świętować.
UsuńTo jest tylko durne nagradzanie siebie i pretekst, żeby żeby popuścić pasa.
Są święta kościelne od świętowania, spotykasz się potem z rodziną, żeby zacieśniać relacje, a potem wracasz do normalnego życia pełnego pracy. Nagradzanie siebie w każdym momencie także zepsuło ludzkość.
Ad Lugia007 26 stycznia 2026 15:17
UsuńCzyli wesele, które ma na celu świętować zawiązanie małżeństwa, też jest samo w sobie zawsze złe? Naprawdę? Jeśli tak, to czemu w takim razie Kościół nie potępia Wesel? Zresztą byłoby to groteskowe, bo sam Pan Jezus wraz Matką Najświętszą był na czyimś weselu w Kanie Galilejskiej. I nawet przemienił wodę w wino :-)
x Bańka twierdzi że na studniówce świętuje się prace maturzystów jaką wykonali jeszcze przed maturą ( o ile dobrze rozumiem jego słowa),może i można też powiedziec ze studniówka jest świetowaniem tego że maturzysci będą pisać mature
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=cFEB2PyaooI&t=741s
Samo pisanie niczego nie daje. Tym samym nie ma czego świętować. Komuniści nie przypadkowo umieścili bal maturalny przed maturą. Chodziło o upowszechnianie mentalności korupcyjnej.
UsuńPamiętam jeszcze swoją studniówkę, które nie była bardzo dawno temu i nikt nie traktował tego jako świętowanie czegokolwiek.
UsuńA powinno być świętowaniem, gdyby miało sens.
UsuńCzy Ksiądz jest przeciwko balom; takim jak Opernball ?
OdpowiedzUsuńNie jestem przeciwnikiem, ale zachowuję krytyczny dystans. Obecnie ma on niewiele wspólnego z prawdziwą arystokracją, właściwie nic. To jest bardzo wyraźnie impreza "arystokracji" finansowej, co jest sprzecznością samą w sobie, gdyż o przynależności do arystokracji powinne decydować wartości duchowe (cnoty), a nie pieniądze.
UsuńHistorycznie w arystokracji chodziło niestety o banalne pochodzenie, nie cnoty.
UsuńChodziło oczywiście o cnoty, nazwy aristoi czy szlachetny znikąd się nie wzięły. Przynajmniej w teorii wysokich standardów moralnych wymagano i wcale nie rzadko ich przestrzegano. Cnoty też się "dziedziczy", co wcale nie jest absurdalne ze względu na to, że w cnotach trzeba być wychowanym, a i geny robią swoje.
UsuńSamo słowo "szlachta" pochodzi od pokrewieństwa. Teoria teorią, ale fenomen szlachty istniał i nadal istnieje w społecznościach o rozmaitej moralności.
UsuńSkąd Pan wziął "dziedziczenie" cnót? Przecież przekreśliłoby to szanse potomków zbrodniarzy, nie wspominając o możliwym podważaniu wolnej woli
Może Ksiądz (autor posta) by wprowadził jasność?
Usuń"Cnoty też się "dziedziczy", co wcale nie jest absurdalne ze względu na to, że w cnotach trzeba być wychowanym, a i geny robią swoje." Chodzi o skomentowanie tego
UsuńPonownie proszę o wyjaśnienie.
UsuńWyjaśnienie czego?
UsuńWyjaśnienie idei "dziedziczenia cnót". Może napisał Ksiądz ten komentarz (problemy z zalogowaniem, ale nawet jak nie, to proszę się odnieść dla jasności.
UsuńNie ma Ksiądz racji twierdząc, że to jedynie zwyczaj w Polsce. Przynajmiej tu na Litwie, w szkołach wszystkich narodowości istnieje podobny zwyczaj (chociaż z tego co wiem, tańczą tylko w polskich szkołach). Jest tu on jednak nadal odrębny od balu maturalnego (który odbywa się w lipcu po egzaminach)
OdpowiedzUsuńI na Litwie też była komuna, zatem rodowód jest ten sam.
UsuńTeż uważam,że studniówka to nic mądrego, zwłaszcza przy dzisiejszym poziomie edukacji. Co roku wypuszcza się ze szkół zastępy nowych prekariuszy (głównie specjalistów od gotowania na gazie,jak mawia red.Michalkiewicz) czy magistrów od marketingu, bez gwarancji zatrudnienia.
OdpowiedzUsuńZgadzam się, że nie rozróżnia się idei elity z dawną ideą hierarchii, która zakładała,że ich przywileje łączą się z obowiązkami wobec ojczyzny i narodu.Teraz elyty chcą tylko się bawić i bogacić,przerost formy nad treścią.
Hanna
Studniówki to były w Polsce Ludowej, dziś jest to festiwal nieskromnych strojów i zachowań.
OdpowiedzUsuńStudniówka jest sprzeczna z nauczaniem Świętego Soboru Trydenckiego, dlatego powinna zostać zdelegalizowana i zamiast niej powinny odbywać się rekolekcje mocno związane z Mszą Świętą sprawowaną w Rycie Rzymskim. Należy pokazywać młodym Boga
OdpowiedzUsuńZgadzam się z Czcigodnym Autorem tego rozważania. Studniówka jest całkowicie sprzeczna z Nauczaniem Kościoła Świętego, który jest ukazany w Nauczaniu Świętego Soboru Trydenckiego, dlatego powinna zostać ona czym prędzej na większą cześć i chwałę Boga w Trójcy Świętej Jedynego usunięta. Zamiast niej powinny się odbywać specjalne obowiązkowe rekolekcje dla maturzystów nie tylko z zakresu ich relacji z Bogiem, ale także w zakresie ukazania młodym Jedynego Prawdziwego Boga, a można go pokazać poprzez godne odprawienie Mszy Świętej sprawowanej w Rycie Rzymskim. Jeśli młodym pokaże się Prawdziwego Boga, to w końcu, daj Boże, będą masowe nawrócenia i nasza Wiara Katolicka nie będzie zaprzepaszczona. Ad majorem Dei Gloriam.
OdpowiedzUsuńJa bym lepiej skupiła się na osobnym i SOLIDNYM wątku krytykującym wesela, a nie studniówki. To wesela są istnym złem tego świata jako czołujące imprezy niby wpisane w tradycje, także katolików. Czemu nikt nie mówi,że są one drogą do piekła?
OdpowiedzUsuńW pełni się zgadzam z przedmówcą. Zabawy jakie są dziś aranżowane na weselach np. w ramach tzw. oczepin są nie rzadko zupełnie nieskromne i godzące w czystość i niewinność osób do jakich są adresowane. Niby gość na takim weselu nie ma moralnego obowiązku włączać się w takie akcje mam go zapraszają, ale wiadomo jaka może być wtedy presja i jaki stalowy kręgosłup trzeba mieć by nawet za cenę swojego dobrego imienia nie zabrudzić swojej duszy taką czy inną niewinną na pozór zabawą. Prawdziwym horrorem naszych czasów jest zaś to, że często takie nieskromne zabawy są elementem wesel nominalnych katolików nie widzących w tym nic niewłaściwego.
UsuńNależy skrytykować "oczepiny" a nie wesela same w sobie. Byłem na kilku przyzwoitych weselach.
UsuńCo do nieskromności dodam tylko zwyczaj który wszedł w ostatnich 20-30 latach, robienia zdjęć z dziewczynami pokazującymi nogi z czerwonymi podwiązkami. Niby niewinne, a jednak budzi jak najgorsze skojarzenia.
OdpowiedzUsuńCo ten zwyczaj ma oznaczać ?
UsuńNa pewno nie skromność. Od siebie napiszę, że z osób "towarzyszących" z ludzi z mojej klasy, to tylko moja koleżanka była ładnie i odpowiednio ubrana. Prawie cała reszta to był jeden wielki pokaz negliżu
UsuńNa pewno zejście do poziomu lumpenproletariatu.
Usuń@Anonim (12.03.2024) – głupi przesąd. Niestety.
UsuńFaktycznie, chodzi o jakiś zabobon, mówiący że noszenie tego ma niby dać szczęście na maturze.
UsuńStudniówka jest to zwyczaj, który zrodził się w warszawskich liceach przed wojną.
OdpowiedzUsuńCzyli jest wynalazkiem masońskiej "sanacji", bardzo chętnie przejętym przez komuchów w PRL.
UsuńTo chyba jedynie w "postępowych" liceach ponieważ jeszcze po wojnie był zwyczaj urządzania balów maturalnych dopiero po zdaniu matury, jako pewnej cezury uznania absolwentów za ludzi dorosłych.
UsuńTen zwyczaj zaczęli praktykować uczniowie gimnazjów przed małą maturą. To znaczy jest ślad w postaci zapisu z dziennika generała brygady Kordiana-Zamorskiego z stycznia 1938 roku na stronach 455-456 tego dziennika. Uczniowie gimnazjum Batorego urządzili sobie zabawę w mieszkaniu komisarza rządu na Warszawę Jaroszewicza, strasznej kanalii. Przed wojną poziom nauczania był znacznie wyższy.
UsuńW sumie Ksiądz bardzo dobrze napisał, że w studniówce chodzi o to, żeby nauczyciele mogli sobie że tak obscenicznie napiszę pożreć sobie i pochlać. Uczniom to nie pomaga, bo uczniowie powinni skupić się na nauce do matury. A rodzice muszą wydać pieniądze. To tak jak z tymi wszystkimi urzędasami na wysokich stanowiskach, prezesami dużych firm, którzy swoje urodziny, czy imieniny wykorzystują jako pretekst do tego, żeby coś im pracownicy dali.
OdpowiedzUsuńSzatańskie wynalazki, niestety...
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się z zarzutem korupcji, która miałaby rzekomo być podstawowym motywem organizowania studniówki. Nie wiem jak w innych rejonach Polski, ale w mojej szkole (miałem studniówkę 6 lub 7 lat temu) oraz w szkołach najbliższych znajomych to uczniowie najbardziej cieszyli się na studniówkę, a wielu nauczycieli traktowało to raczej jako przykry obowiązek. Jedzenie wystawne nie było (ot tyle, żeby coś niecoś przekąsić), a o sponsorowaniu alkoholu nauczycielom w ogóle nie było mowy. Wprawdzie rzeczywiście dwóch nauczycieli widziałem podpitych (co dało się poznać tylko po bliższej rozmowie, bo poza tym zachowywali się normalnie), ale cała zachowywała się z klasą. Dlatego co do aspektu demoralizujących skorumpowanych nauczycieli zupełnie się nie zgadzam; co do reszty jest sporo racji, choć i trochę przesady.
OdpowiedzUsuńBo to jest inna sprawa, że wiele tego typu "zwyczajów" zaczyna wychodzić z mody. Na przykład tak jak kiedyś typowy młody dwudziestolatek chodził na zabawy to teraz wielu z nich siedzi po prostu apatycznie w domu. Inna sprawa jak dotychczas było i jak w coraz mniejszym stopniu jest (ja miałem studniówkę koło 10 lat temu jakoś) i wtedy faktycznie to wyglądało tak jak Ksiądz opisuje. A co innego wzrastająca w coraz większym stopniu apatia, która wydaje mi się, że związana jest z coraz silniejszym uzależnieniem od świata wirtualnego, a wydaje mi się też, że problem dramatycznie wzrósł od czasu COVIDa.
UsuńZależy od nauczycieli. Znam takich, którzy bardzo chętnie przychodzą i pewnie sami się zgłaszają, oraz takich, którzy są niechętni z różnych przyczyn i nie chodzą już na przykład 7 czy 8 lat. A w czym, co zostało napisane, jest trochę przesady?
Usuń@Jakub J – kiedyś nauczyciele oceniali matury, zmieniło się to nie tak dawno temu (tzw. nowa matura)
UsuńPanie Dominiku, we wpisie napisano: „Skąd się wzięła? Wszystko wskazuje na to, że jest to wynalazek PRL-u. Owszem, w II RP istniały komersy, bale maturalne, podobnie zresztą jak w innych krajach. Jednak bal przed maturą jest pomysłem komunistycznym” – brak żadnego wskazania, co to jest to „wszystko”, co miałoby wskazywać na związek z PRL-em. Już pobieżna kwerenda artykułów w Internecie przeczy tej tezie (wystarczy wpisać w Google „historia studniówki”), zwyczaj studniówki jest raczej starszy, niektórzy piszą, że nawet dwustuletni, por. https://jedynka.polskieradio.pl/artykul/3103774,Tradycje-studni%C3%B3wkowe-Czy-zmieni%C5%82y-si%C4%99-na-przestrzeni-lat-. Po drugie, nawet gdyby przyjąć hipotetycznie (czego nie potwierdza pierwszy rzut oka na artykuły w Internecie), że powstała w PRL-u, to samo to jeszcze nie musi być czymś złym – termin studniówek wypada tradycyjnie w karnawale, więc wpisuje się w kalendarz chrześcijański (co już podaje w wątpliwość zarzuty o ideologiczne zabarwienie komunizmem), a po drugie ich centralnym punktem (wymagającym przygotowań itd.) jest uroczysty polonez, który ma uczyć młodzież tradycji narodowych i pielęgnować jej zachowanie. Dzięki studniówkom każdy Polak potrafi zatańczyć ten narodowy taniec, co także podaje w wątpliwość związki z komunizmem.
UsuńPrzesadą jest także stanowisko, że studniówka nie pomaga w odpoczynku. Dla tych mocniej zaangażowanych pewnie rzeczywiście niekoniecznie wiąże się z odpoczynkiem (choć czy praca kreatywna i fizyczna, odpowiedzialność za powierzone zadanie, z którego efektów będą korzystać inni nie jest pouczającym doświadczeniem dla nastolatka?), ale jednak większość uczniów szkoły nie angażuje się w szykowanie zabawy, ograniczając swój poświęcenie swojego czasu do nauki tańca (to jest forma odpoczynku od lekcji) i do udziału w samej zabawie (która także jest odpoczynkiem).
Panie Jakubie;
Usuń1. Należy odróżnić "bal maturalny" od "studniówki". Obecnie te nazwy używane są zamiennie, jednak w przeszłości oznaczały one odrębne wydarzenia. Jeszcze na przełomie XIX i XX wieku bale były organizowane po maturze i tak zostało w innych krajach, poza Polską. Zaś w Polsce bale przed maturalne zaczęto organizować dopiero w latach 30. XX wieku, co by wskazywało na związek z masońską "sanacją". Tak więc w dwudziestoleciu między wojennym były dwa wydarzenia: bale przed maturalne i po maturalne (tzw.komersy). Natomiast po wojnie komersy zaczęły zanikać, na korzyść studniówek, które zaczęły być promowane przez władze oświatowe w PRL. Tak więc historia "studniówki" jako takiej jest dużo krótsza.
2. Czemu komuniści mieliby być przeciwko polonezowi? Mimo wszystko w czasach PRL czytano w szkołach "Pana Tadeusza", czy "Kordiana". Zaś co do tańczenia poloneza, dopiero w XX wieku zaczęto powszechnie normalizować publiczne tańce między ludźmi (z wykluczeniem dzieci) nie będącymi w małżeństwach, co jest wynikiem powszechnego kryzysu moralnego.
3. Zgodzę się, pod warunkiem, że jest organizowana w domach weselnych, a nie jak w przeszłości najczęściej w szkołach, (co było też dużo tańsze). Wtedy faktycznie organizacją nie zajmują się głównie uczniowie.
Jeszcze dopiszę, że podam źródła jeśli będzie trzeba i jeśli mi nie usunie strona komentarza przez to, bo ponoć tak czasem jest
UsuńWarto też dodać, odnośnie szkoły, że jej „nieodzowna” w Polsce obecnej koedukacyjność wcale nie jest jakimś starym wynalazkiem, ledwo kilkadziesiąt lat ma ten model przyjęty jako jedyny słuszny. W zasadzie nie istnieje w ogóle zagadnienie dyscypliny, czy przyzwoitości szkolnej, dopóki ten model nie zostanie zarzucony jako sprzeczny z naturą człowieka. Pisał o tym w 2012r. ks. Jan Jenkins, a ten głos gdzieś utonął.
UsuńCo do balów, to należy jeszcze dodać, że w komentarzach do Pisma Świętego ks. Jakub Wujek wyraźnie krytykuje tańce mieszano-płciowe, zaznaczając, że nie ma żadnych dowodów na to, że wesela wspominane w Piśmie Świętym były przy tańcach mieszanych. Także ta historia z balami ma też i drugie dno – uczenie tańcowania mieszano-płciowego, któremu sprzeciwiano się w Kościele (choć nie w każdej epoce dostatecznie mocno). Wyjątek był dla małżonków, ale to przecież zupełnie inna historia.
O czym my tu dyskutujemy. W szkole obecnie nie ma nawet najbardziej podstawowych elementów dyscypliny tak nauczycieli, jak i uczniów, a my będziemy mówić na temat koedukacji. Teraz nierealnym marzeniem jest zasada, która nawet za komuny była, że jak nauczyciel wchodzi to klasa ma być cicho. Spróbujcie tak zrobić w jakiejkolwiek państwowej szkole, gwarantuję, że nic z tego nie będzie. Jak nawet z tym jest problem, to koedukacyjność jest najmniej istotną na tę chwilę sprawą.
UsuńKoedukacyjność jest istotną sprawą i wobec całkowitej zapaści szkoły należy rozmawiać o prawdziwych rozwiązaniach. Kluczowych punktach, bo nieprzyjaciel je zna i dobrze sobie ceni. Szkoła mieszano-płciowa jest być może największym osiągnięciem nieprzyjaciela ostatniego stulecia i dopóki temat będzie lekceważony nie poprawi się niczego, albo może jakiś drobiazg. Póki co, konerwatyści w Polsce siedzą jak zakneblowani przed tym nie trudnym zagadnieniem.
UsuńNiech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
OdpowiedzUsuńProszę Księdza o komentarz teologiczno-moralny do wypowiedzi ks. Bańki FSSPX z odcinka PiO nr 42 (czas 0:51:12), w której stwierdza on, że prawo świeckie obowiązuje w sumieniu tylko o tyle, o ile doprecyzowuje prawo Boże, a w przeciwnym razie (np. w przypadku ograniczeń prędkości) wierny może sam ocenić, czy jego nieprzestrzeganie jest moralnie dopuszczalne.
Czy taka interpretacja jest zgodna z nauczaniem Kościoła katolickiego?
Spotkałem się już wcześniej z tym. Mikłaszewski na przykład twierdzi, że przekroczenie prędkości, czy przejście przez pasy na czerwonym samo w sobie nie jest grzechem. Grzechem jest tylko jeśli powoduje zagrożenie dla siebie i innych.
Usuń