Czy w protestantach działa Duch Święty czyli kto działa w o. Recławie?


O. Remigiusz Recław znany jest nie tylko z działalności „charyzmatycznej“, w ramach której urządza quasi dyskotekowe imprezy w kościele, gdzie młodzi ludzie tańczą na stołach:



Od pewnego czasu udziela także odpowiedzi w internecie (owszem, pod względem medialnym w miłym, sympatycznym stylu), gdzie występuje nie tylko w imieniu swojej grupy „charyzmatycznej“ lecz także jezuitów, co zobowiązuje już do wypowiadania się zgodnie z nauczanem Kościoła, i to zarówno dokumentów Magisterium jak też zwłaszcza nauczania św. Ignacego z Loyoli. Przyjrzyjmy się dla przykładu jednemu z ostatnich wystąpień, które wpisuje się w dyskusję odnośnie działalności M. Zielińskiego, którego o. Recław publicznie popiera. Podaję w skrócie jego zasadnicze tezy, następnie odnosząc się do nich.

1. Duch Św. działa w protestantach i działa z mocą.
Tak o. Recław twierdzi stanowczo. Ponieważ w kontekście mówi o Toronto Blessing, przez „moc“ rozumie zapewne charakterystyczne zjawiska „pentekostalno-charyzmatyczne“ czyli niezrozumiały bełkot, który ma być „darem języków“, zwierzęce ryczenie, histeryczne chichoty, tarzanie się po ziemi, drgawki, rzekome uzdrowienia (nie są znane przypadki zbadane i uznane medycznie). Problem polega na tym, że tego nie twierdzi wprost, choć w kontekście wiadomo, o co chodzi. Nie mówi też, na czym opiera to swoje zdanie. Gdyby powiedział, że na nauczaniu Soboru Watykańskiego II, to by można było łatwo sprawdzić w dokumentach, co sobór faktycznie mówi i do czego odnosi. Wówczas byłoby oczywiste, że o. Recław przez taką wieloznaczność po prostu oszukuje odbiorców.

2. Protestanci karmią się Ciałem i Krwią Pana Jezusa, bo tak uważają i wierzą. To my uważamy, że oni nie przymują Komunii św. Mamy różną teologię, czyli inny punkt widzenia, ale Bóg jest szerszy od naszego wąskiego myślenia.
Tutaj kłamstwo polega również na uproszczeniu, które zmienia istotę sprawy, a także na wmieszaniu ewidentnych fałszerstw.
Po pierwsze, żaden odłam protestancki nie twierdzi, że w postaciach eucharystycznych jest realnie obecny Jezus Chrystus. Dla nich jest to jedynie symbol i najwyżej kwestia wewnętrznego przekonania, nigdy obiektywnej rzeczywistości. Tak więc o. Recław widocznie albo nie zna teologii protestanckiej, albo świadomie kłamie.
Po drugie, realna Obecność Jezusa Chrystusa w Eucharystii nie jest kwestią różnych możliwych podejść teologicznych, lecz objawionej prawdy wiary, czyli Objawienia Bożego poświadczonego w Tradycji i Piśmie św. Mówi o tym jasno całe nauczanie Kościoła, aż po Sobór Watykański II i Katechizm Kościoła Katolickiego. Kto uważa - jak widocznie o. Recław, że protestanckie pojęcie Eucharystii jest równorzędne z pojęciem zawartym w nauczaniu Kościoła, ten albo nie ma pojęcia nawet o prawdach katechizmowych, co jest karygodne u kapłana po studiach teologicznych, albo po prostu kłamie na użytek doraźnej tezy i celu.
Po trzecie, nazwanie prawdy wiary nauczanej przez Kościół „naszym wąskim myśleniem“, może być jedynie bezczelnym przyznaniem się nie tylko do relatywizmu, lecz do niewiary i tym samym odrzucenia prawdziwości nauczania Kościoła o Eucharystii. Innymi słowy: skoro katolicka wiara w Eucharystię jest dla o. Recława tylko „naszym wąskim myśleniem“, a nie prawdą pochodzącą od Boga, to o. Recław albo neguje boskie pochodzenie wiary katolickiej, albo możliwość Bożego Objawienia w ogóle, albo jedno i drugie, i jest tym samym po prostu apostatą negującym fundamentalnie całe nauczanie Kościoł z Soborem Watykańskim II włącznie (w tym temacie polecam chociażby konstytucję "Dei Verbum"). 

3. Ludzie z Toronto Blessing kładą się na grobach, bo tak wyrażają swój szacunek, co wynika z kultury, tak jak z nas czci się rellkwie.
Tutaj znowu jest problem, że albo o. Recław nie wie i nie rozumie, czym jest katolicka cześć do relikwij, albo wie, a jedynie na doraźny użytek kłamie. Po pierwsze bowiem zakłada, jakoby praktyka ludzi z Toronto Blessing oznaczała wyłącznie szacunek dla zmarłych. Po drugie kłamie, jakoby owa praktyka wynikała z kultury (wiadomo przecież, że czegoś takiego nie robią wszyscy Amerykanie czy Kanadyjczycy, czy chociażby jakaś znaczna grupa oprócz ludzi z Toronto Blessing). Po trzecie o. Recław widocznie nie uznaje różnicy między świętymi kanonizowanymi przez Kościół a zmarłymi. Czyżby w ogólnie nie uznawał obecności w niebie i wstawiennictwa świętych? A może uważa, że wszyscy zmarli są w niebie? Niestety brakuje dopowiedzenia. Pewne jest jednak, że zarówno jedno jak też drugie jest sprzeczne z wiarą katolicką, czyli jest herezją.

4. Także protestanci czczą Matkę Bożą. Tylko jakieś „frakcje“ protestantów niszczą obrazy Matki Bożej.
Po pierwsze o. Recław kłamie, mówiąc, jakoby protestanci czcili Matkę Bożą. Kaznodzieje i teologowie protestanccy mówią jedynie o „matce Jezusa“ czy „Maryi“, gdyż z zasady nie uznają i nie wyznają dogmatu o Bożym Macierzyństwie.
Po drugie, owszem, nawet M. Luder napisał jeden traktat o Maryi jako Matce Jezusa Chrystusa (właściwie komentarz do Magnificat), ale potraktował ją wyłącznie jako wzór wiary, czyli podobnie jak innych wierzących, bez uznania jej wyjątkowej godności i świętości w porządku nadprzyrodzonym.
Po trzecie, wzmiankowany przez o. Recława fakt zborów protestanckich z obrazami Matki Bożej świadczy wyłącznie o tym, że są to zrabowane katolikom świątynie i że u protestantów nie ma jedności co do form i praktyki, choć łączy ich odrzucenie katolickich prawd wiary także odnośnie Matki Bożej.

5. Możemy się od protestantów bardzo dużo nauczyć. Czytanie Pisma św. przyszło do nas od protestantów, to że świeccy czytają Pismo św. i że mają je czytać. Tak przez protestantów działa Duch Święty.
Nie wiem, czy o. Recław do końca zdaje sobie sprawę z tego, co mówi. Bo skoro czytanie Pisma św. przez wszystkich na wzór protestancki pochodzi od Ducha Świętego, to oznacza to niechybnie, że Kościół katolicki błądził i był przez całe wieki pozbawiony prowadzenia przez Ducha Świętego przynajmniej w tej sprawie.
Po drugie o. Recław albo nie wie, albo nie chce wiedzieć, że także zachęty do czytania Pisma św. począwszy od Soboru Watykańskiego II zawierają pouczenia i napomnienia do czynienia tego zgodnie z katolickimi regułami hermeneutyki biblijnej, które są gruntownie różne od podejścia protestanckiego, stosowanego właśnie u tzw. charyzmatyków. Tak więc kłamstwo jest tutaj wielorakie. Prawdą jest natomiast, że Kościół nigdy nie zmienił swoich zasad podejścia do Pisma św., przejmując zasady protestanckie, a jedynie dopasował reguły dyscyplinarne, konkretnie: wcześniej był zakaz czytania tłumaczeń na języki narodowe, obecnie wymagana jest kościelna aprobata tłumaczeń.
Po trzecie, także w aspekcie historycznym o. Recław po prostu kłamie. Nigdy nie było w Kościele zakazu czytania Pisma św. przez świeckich. Zawsze i każdemu wolno było czytać Biblię w językach oryginalnych (hebrajskim i greckim) oraz w tłumaczeniu łacińskim Wulgaty. Był jedynie zakaz odnośnie tłumaczeń na języki narodowe, które pochodziły zwykle od heretyków i zawierały wiele fałszerstw (także Biblia M. Ludera zawiera wiele zafałszowań).

6. Powiedzenie, że u protestantów nie ma sakramentów, jest nieprawdą, bo oni mają rytuały i choć nie nazywają tego sakramentem, „to jest to jak sakrament“.
Tutaj o. Recław albo popisuje się wprost nieprawdopodobną niewiedzą odnośnie elementarnych prawd katechizmowych, albo niemal wprost neguje katolicką naukę o sakramentach. Ktokolwiek ma choć bladą znajomość katechizmu katolickiego, ten wie, że sakrament to nie to samo co obrzęd. Pozostaje prosta rada: 1° niech sobie o. Recław poczyta chociażby Katechizm Kościoła Katolickiego w tym temacie, oraz 2° niech zapyta protestantów, co rozumieją przez sakrament. Wówczas się dowie, że są to dwie różne rzeczywistości. Chyba, że już o tym wie, a jedynie okłamuje odbiorców na doraźny użytek.

7. „Czerpmy nawzajem od siebie“, tzn. katolicy od protestantów i odwrotnie.
To jest jedynie pozornie zdanie pojednawcze. Twierdzenie, jakoby Duch Święty prowadził w ten sposób do „pełnej jedności“, jest właściwie bluźnierstwem przeciw Duchowi Świętemu. Oznacza bowiem, jakoby prawdy wiary głoszone uroczyście na soborach powszechnych właśnie dla odrzucenia herezyj - także herezji protestanckiej - nie pochodziły od Ducha Świętego. Takie twierdzenie jest sprzeczne także z nauczaniem Soboru Watykańskiego II, a wynika jedynie z pokrętnych wywodów skrajnych ekumenistów, których poglądy nie mają żadnego poparcia w dokumentach Kościoła.

8. Skoro mamy pełnię Ducha Św., to skąd jest grzech? Dlatego musimy się uczyć od protestantów, „bo Duch Św. uzupełnia w ten sposób“.
Tutaj o. Recław dokonuje kolejnego perfidnego zabiegu: niby odwołuje się do klasycznego pojęcia, ale je przekręca i zafałszowuje właściwą treść. Sobór Watykański II mówi w konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium“ (8), że tylko w Kościele katolickim jest „pełnia prawdy i środków zbawienia“. O. Recław widocznie do tego się odnosi, mówiąc o „pełni Ducha Świętego“. Jest to fałszywe już chociażby z tego powodu, że Ducha Świętego nie można podzielić na części, tym samym Duch Święty jest zawsze Pełnią, a udziela Swoich darów w różny sposób.
Po drugie o. Recław widocznie z rozmysłem unika mówienia zarówno o prawdzie jak też o środkach zbawienia, gdyż wówczas nie mógłby tak łatwo dojść do swoich fałszywych tez i wniosków. Nie mógłby pomieszać kwestii grzeszności ludzi Kościoła z doskonałością Kościoła pod względem prawdy i środków zbawienia. Dlatego dokonuje fałszerstwa już na kluczowym pojęciu. Tym zafałszowanym pojęciem - „pełnia Ducha Świętego“ - posługuje się następnie do sformułowania fałszywego postulatu uczenia się od protestantów. Zaiste diabelska przewrotność!

9. Nie używajmy określeń w systemie zero-jedynkowym, że to jest dobre a to jest złe, bo to jest śmieszne; tak nie jest, nie ma kogoś tylko dobrego i tylko złego.
Tutaj znowu miesza kwestię grzeszności członków Kościoła z prawdziwością wiary i Kościoła jako takiego. Dokładnie biorąc, o. Recław widocznie neguje świętość Kościoła, o której mówi nie tylko Sobór Watykański II lecz także wyznanie wiary. Tym samym o. Recław określa się jako apostata. Wobec tego faktu jako drugorzędne jawi się odrzucenie - pozorne, kłamliwe - logiki dwuwartościowej. Skoro wypowiada wezwanie „nie używajmy“, to tym samym zakłada różnicę przeciwieństwa między używaniem i nieużywaniem, tym samym właśnie logikę dwuwartościową, którą chciałby równocześnie odrzucić. Tak więc słowa o. Recława są jedynie perswazyjnym bełkotem - widocznie obliczonym na brak elementarnego trzeźwego myślenia u odbiorców - niezależnie od tego, czy on sobie zdaje z tego sprawę czy nie.

Zamiast podsumowania, które by musiało być proste i krótkie, przytoczę dwa fragmenty ze Ćwiczeń Duchowych założyciela zakonu jezuitów, św. Ignacego z Loyoli. Mówią one same za siebie, zwłaszcza w zestawieniu z powyższymi i innymi wypowiedziami o. Recława:





Święty Ignacy, módl się za nami!

14 komentarzy:

  1. Dobrze powiedziane! w koncu ktos go obnarzyl!

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój "ulubiony" cytat z o.Recława.

    "<>, tzn. sprawić, że to nie istnieje, że miłość jest ważniejsza"

    https://youtu.be/jQNIpk8o85I?t=195

    Z tego co rozumiem, to miłość rozumiana jako uczucie (skoro sprawia, że prawo nie istnieje), więc "sola experienta".

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadziwić się nie mogę, że od Tego, który was łaską Chrystusa powołał, tak szybko chcecie przejść do innej Ewangelii. Innej jednak Ewangelii nie ma: są tylko jacyś ludzie, którzy sieją wśród was zamęt i którzy chcieliby przekręcić Ewangelię Chrystusową. Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!

    św. Paweł - List do Galatów

    Chciałem dodać bo tak mi się skojarzyło. Wg mnie to takie ostrzeżenie dla niedouczonych lub domorosłych nieostrożnych głosicieli.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęść Boże, czcigodny Księże.
    Miałam wiele, wątpliwości co do nauczania o. Recława. Postanowiłam go zapytać o wyjaśnienie jednej rzeczy , która mnie od dłuższego czasu nurtowała , w związku z charyzmatami. Mianowicie spytałam go, czy daru Ducha Świętego jakim był opisywany w Biblii dar języków, trzeba się uczyć na kursach charyzmatycznych. Bo jak dla mnie , dar,znaczy coś,naturalnie wlanego przez Ducha Świętego.Ponadto te języki są co najmniej dziwne. Bóg nasz, Dobry Ojciec nie daje darów nieużytecznych, wszystko co daje , ma służyć budowaniu Kościola . A ja się pytam co dobrego nam, maluczkim , daje takie beblanie, . Nie wiem, może ja się mylę i wątpiąc ,grzeszę , ale mam mieszane uczucia z przewagą na nie. Zamiast odpowiedzi ,od o Recława, natychmiast dostałam bana A jeszcze jedno, o.Recław , jak sam mówił w 1996 (bodajże) przyjął chrzest w Duchu Świętym.Czy Kosciół udziela takiego sakramentu?
    Bóg zapłać,Księdzu za posługę , bo w tych czasach, pełnych zamieszania duchowego, my wierni potrzebujemy jasnej nauki .Niech Bóg ,obdarzy Księdza, wszelkimi łaskami .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Używane przez tzw. charyzmatyków określenie "chrzest w Duchu Świętym" w odniesieniu do inicjacji praktykowanej u nich jest właściwie kłamstwem i bluźnierstwem. Po pierwsze dlatego, że to Kościół chrzci w Duchu Świętym, najpierw w Sakramencie Chrztu św., potem w Bierzmowaniu, i oczywiście wszystkiej inne sakramenty sprawowane są także mocą Ducha Świętego, który właśnie po to działa w Kościele.
      Potwierdzam też słuszną uwagę, że tzw. dar języków praktykowany w tzw. charyzmatyźmie właściwie nie ma nic wspólnego z darem języków, o którym mówi Nowy Testament.

      Usuń
  5. No właśnie, przecież wszystkie Sakramenty jakie są w Kościele, zupełnie nam wystarczą , świadomie ,otwieramy się na Ducha Świętego w Bierzmowaniu . Dlaczego zatem kapłani, tacy jak o.Szustak czy o.Remigiusz uważają za słuszne ,przyjąć jeszcze jakiś dodatkowy o którym Pismo nic nie mówi. Właściwie to nawet trudno nazwać Sakramentem, szczególnie gdy nakłada na nas ręce, jakaś świecka osoba.Z całym szacunkiem do,Sakramentu Kapłaństwa,tychże ojców,zastanawia mnie , czego oni szukają poza Kościołem? Duch Święty, raz dany Kosciołowi ma być w nim ,aż do końca świata, tak powiedział Pan Jezus.To niepokojące gdy, ludzie a szczególnie kapłani ,szukają daleko , Tego ,który jest tak blisko.
    Moje dziecko słucha o. Szustaka i nawet ona, nie rozumie czasem, tej jego nauki, podałam jej stronę Księdza. Często słucham wykładów Księży,ponieważ zdarza mi się ,prowadzić polemikę z heretykami na forum w obronie Kościoła, Maryi i papieża, wówczas wchodzę na strony teologów katolickich i KKK.To co piszę musi być zgodne z nauką Koscioła a zauważyłam ,że nauk charyzmatyków, nie sposób z nią pogodzić. Jest coś co mnie bardzo zaniepokoiło , dotyczy to opisu Mszy Świętej starego rytu i wyjaśnień o.Recława. Bardzo niechętny, ironiczny a to przecież ważna Msza.Wydaje mi się ,że w imię tej miłości o której mówi, dzieli, ale to moje subiektywne odczucie.Nie wiem czy to słuszny niepokój, proszę , jeśli można , samemu ocenić..https://www.youtube.com/watch?v=mOTxCOnw1Fw&t=90s
    Bóg zapłać za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
  6. DZIĘKUJĘ !!! Nareszcie znalazłam potwierdzenie swoich przemyśleń i wrażeń ! BÓG ZAPŁAĆ !

    OdpowiedzUsuń
  7. Witam,
    Mam pytanie, jak to możliwe, że protestanci, którzy nazywają się czystymi chrześcijanami bezczelnie odrzucają wszelkie kościoły i potępiają ich nauki.
    Jak to możliwe, że wszyscy słyszą ducha świętego? Że wszyscy z nich są prowadzeni, a już kościół prawosławny czy katolicki to nie?
    Jak to jest, że oni uwalniają i uzdrawiają, a już w prawosławiu i katolicyzmie to nie występuje?
    Zrobiłam pomyłkę, przez przypadek wawaliłam się w protestantyzm i chce wrócić. Mam jednak wszystko rozwrocone w głowie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

    Zwracam się do Księdza z prośbą o odpowiedź na następujące pytania:

    Ad 1. ,,Duch Święty działa w protestantach i działa z mocą."
    Czy Duch Święty działa u protestantów, czy nie? Jeżeli działa, to co? Czy następujący tok rozumowania ma oparcie w nauczaniu jedynego Kościoła? Gdzie w literaturze można znaleźć potwierdzenie tego rozumowania? Jeżeli np. protestant twierdzi, że Bóg czyni przez niego cuda, to albo te cuda nie są prawdziwe, albo nie pochodzą one od Boga. Jeżeli jednak Bóg czyni te cuda, to protestant ma zostać katolikiem i będzie prowadził ludzi do Kościoła katolickiego (taki przypadek jest dla mnie podejrzany). Jeżeli protestant ma czynić cuda i pozostawać protestantem i dalej głosić ludziom swoją błędną naukę, to te cuda nie pochodzą od Boga. Jeżeli ktoś działa cuda i opowiada o Bogu, to ludzie pójdą za nim i będą słuchali jego nauki. Dlaczegóż mieliby być uzdrowieni przez protestanta i potem iść za nim i słuchać jego błędnych nauk? Powyższe odnosi się do każdej osoby znajdującej się poza Kościołem.

    A jak wygląda sprawa z cudownymi wydarzeniami w prywatnym życiu protestanta? Na przykład prosi Pana Boga o zdrowie dla ciężko chorej córki i modlitwa zostaje wysłuchana. Takie coś nie budzi już moich podejrzeń, zwłaszcza gdy protestant nie wierzy, że ten cud wydarzył się przez to, że jest protestantem.

    Ad 2.,,Protestanci karmią się Ciałem i Krwią Pana Jezusa, bo tak uważają i wierzą." - czy zdania tego nie można zrozumieć tak, że każdy kto uważa i wierzy, że karmi się Ciałem i Krwią Pana Jezusa, ten rzeczywiście się Nim karmi, niezależnie od tego czy jest na Mszy świętej, czy na nabożeństwie protestanckim?Niektórzy protestanci mają nabożeństwo z Sakramentem Ołtarza.

    Ad 7. Gdzie znajduje się błąd w następującym rozumowaniu? Zdanie ks. Recława zacytowane w punkcie 7. nie implikuje, że prawdy wiary głoszone uroczyście na soborach powszechnych nie pochodziły od Ducha Świętego.
    To jest głoszenie, że u protestantów jest dużo lub bardzo dużo dobrych rzeczy i mamy z tego czerpać. Problem jest taki, że Kościół katolicki ma pełnię środków potrzebnych do zbawienia, więc w jakim celu brać
    coś jeszcze od protestantów?

    OdpowiedzUsuń
  9. A mnie interesuje co innego. Dlaczego kapłan głoszący herezje nadal piastuje funkcję proboszcza w Łodzi? Ten człowiek od wielu lat uprawiający jawnie paraprotestancki bełkot nadal naraża ludzi na utratę wiary katolickiej. Niepojęte! Gdzie generał zakonu? Gdzie ordynariusz miejsca? Po wieloletnim gadaniu głupot, ten ksiądz jest prawie że kumplem abp Rysia... Niebywałe!

    OdpowiedzUsuń
  10. No właśnie, ja też nie rozumiem dlaczego tacy księża jak ten, czy o. Szustak, i ci wszyscy celebry i jawnie głoszący nauki niezgodne z nauczaniem Kościoła, dlaczego ich przełożeni Nic z tym nie robią? Przecież taka bierność jest niedopuszczalna! Ile dusz się gubi, przez brak reakcji na tych gorszycieli, to tylko sam Pan Bóg wie. Czy może ksiądz odpowiedzieć skąd ta jawna bezkarność?!

    OdpowiedzUsuń
  11. Mocnych słów ksiądz używa, mówiąc, że o. Recław kłamie, celowo oszukuje ludzi. Jestem katoliczką, bardzo cenię przynależność do kościoła i przyjmowanie sakramentów. Nie podoba mi się jednak to, że ludzie kościoła zachowują się często jak faryzeusze, my mamy prawo, tylko nasze prawo jest nieomylne, a wszyscy inni są gorsi. Nie tego nauczał Jezus. On wychodził do wszystkich z miłością. Nie szufladkował, nie odrzucał. Chciał dawać miłość wszystkim. Bo On sam jest miłością.
    Współczesny kościół niestety odrzuca i szufladkuje ludzi. Przez co katolicy często są katolikami w wyuczonych formułkach. Tylko co z tego, jak w tym wszystkim jesteśmy pozamykani na wszystko co inne i brakuje w nas miłości do bliźniego. Bo inny bliźni to już nie bliźni. Uważam że o. Recław prezentuje postawę opartą na miłości i otwartości, a nie tylko na prawie, co niektórych niestety kłuje.
    Pisze ksiądz, że uzdrowienia nie są potwierdzone medycznie. A skąd ksiądz to wie? Dotarł ksiądz do chociaż kilku uzdrowionych i sprawdzał dokumentację medyczną? Ze świadectw tych ludzi wynika że dokumentacja medyczna potwierdza zanik choroby. Tu również księdzu możnaby zarzucić mówienie nieprawdy dla własnych celów (aby udowodnić swoją rację).
    Wiem, że zachowanie protestantów jest inne od naszego, czasami głośne, krzykliwe. I też nie do końca mi się to podoba. Jednak cenię to, jak dużo czasu i zaangażowania wkładają w poznawanie Słowa Bożego. W kościele katolickim niestety jest z tym gorzej. Może dlatego o. Recław mówi że powinniśmy brać z nich przykład. Ja przyjmuję to w ten sposób. Proszę spróbować spojrzeć na sprawę z innej perspektywy, z perspektywy Jezusa, z perspektywy Miłości.
    Pozdrawiam księdza i życzę błogosławieństwa Bożego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za pozdrowienia i dobre życzenia. Odwzajemniam.
      Doceniam Pani dobre intencje. Jednak przede wszystkim widzę nieporozumienie. Przykład: jeśli widzi Pani, gdy ojciec rodziny żywi swoje dzieci czipsami i coca-colą, w wyniku czego dzieci tyją i chorują, to czyż nie właśnie miłość bliźniego wymaga, by go stanowczo upomnieć, a w ostateczności odseparować od wychowania dzieci? Nawet jeśli dzieciom czipsy i coca-cola smakują.

      Usuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...