Czy warto w obecnych czasach iść za głosem powołania?

 


Mówiąc najkrócej: im trudniejsza jest sytuacja w Kościele, tym bardziej potrzeba dobrych kapłanów i osób zakonnych, i tym bardziej warto i trzeba iść za głosem powołania.

Jako że pytanie jest w znacznej mierze osobiste, a dotyczy wiele osób znanych mi także osobiście: gdybym rozważając wstąpienie do seminarium znał sytuację i problemy obecne, to nie wiem, czy miałbym odwagę. Z drugiej strony swego czasu ani nie znałem tradycyjnej liturgii, ani zgromadzeń tradycyjnych, ani teologii tradycyjnej, gdyż zostałem wychowany w Novus Ordo, w raczej przeciętnej w owym czasie parafii, a nie było internetu, ani oficjalnych miejsc z liturgią tradycyjną. Jeśli bym miał taką wiedzę, jaka jest obecnie dostępna dla młodego człowieka, to bym na pewno wybrał seminarium tradycyjne czy zakon tradycyjny. 

Pewne jest, że nowości i nowinki szybko przemijają, najpóźniej wraz z nowym pokoleniem. Przede wszystkim modernizm jest bezpłodny co do powołań, dlatego prze do święcenia żonatych i też kobiet, co oczywiście także nie jest rozwiązaniem. Dowodem są sekty protestanckie, gdzie są nawet "pastorzy" żyjący oficjalnie w związkach homosexualnych. Apostazja nie zatrzymuje się, aż dojdzie do ateizmu przynajmniej faktycznego, choć przez jakiś czas może pozostawać fasada religijności, jeśli daje jakieś wymierne korzyści (jak w przypadku krajów z podatkiem kościelnym). 

Dlatego po pierwsze warto iść za głosem powołania zwłaszcza w dzisiejszych czasach, a po drugie poddać się formacji w seminarium czy zakonie tradycyjnym, czyli nauczającym tradycyjną doktrynę katolicką, oraz praktykującym tradycyjną liturgię i dyscyplinę. 

30 komentarzy:

  1. Na chwilę obecną wydaje się najsensowniejszą opcją Instytut Dobrego Pasterza, jeśli chodzi o kapłanów żyjących w świecie, duszpasterzy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Problemem jest jednak, że tak wielu jest całkowicie nieadekwatnych "tradsów", a tak niewielu takich, jak Ksiądz...

    OdpowiedzUsuń
  3. Księżem przepraszam ze tu pisze, ale moze Ksiądz w ten sposób szybciej odpisze.
    Wiem, że uroczystość znosi piątkowy post i to jeszcze tak wielka jak św. Józefa, jednak troche w sumieniu gryzie mi sie to z tym, że jednak jest Wielki Post. Nie wiem czy jeść spokojnie jutro mięso... .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według tradycyjnych przepisów tylko święto nakazane znosi post. Jednak można korzystać z dyspenzy udzielonej według nowych przepisów. W razie wątpliwości lepiej jest zachować post. Ta na pewno nie zaszkodzi.

      Usuń
    2. A czy przypadkiem św Józefa nie było świętem nakazanym już za Ojca Świętego Urbana VIII?

      https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%99ta_nakazane

      ''Po raz pierwszy lista świąt nakazanych została ogłoszona w konstytucji papieża Urbana VIII „Universa” z 1642 r''

      Usuń

    3. Tak, ale obecnie jest to święto zniesione w Polsce, choć w Kościele Powszechnym nadal nakazane (kan. 1246 kpk)
      Jednak według tradycyjnej dyscypliny święta nakazane post znoszą post, ale poza Wielkim Postem. Natomiast dzisiaj byłby normalnie post ścisły jak w inne dni powszednie Wielkiego Postu.
      Podsumowując: według obecnych przepisów post jakościowy nie obowiązuje dzisiaj 19 marca, ale nie zaszkodzi go zachować, a nawet zastosować post ścisły.

      Usuń
    4. "Natomiast dzisiaj byłby normalnie post ścisły jak w inne dni powszednie Wielkiego Postu" - post ścisły obowiązywał tylko w piątki i soboty. Od poniedziałku do czwartku był tyko post ilościowy.

      Usuń
    5. Mówię o jeszcze starszej dyscyplinie, prostszej, ale surowszej. Dopuszczenie mięsa od poniedziałku do czwartku na główny posiłek to już złagodzenie dyscypliny postnej w XX wieku.
      Wcześniej też była łagodzona, do tego były liczne dyspensy Biskupów, ale dopuszczenie mięsa dla całego Kościoła to lata międzywojenne.
      Pisał o tym Xiądz na tym blogu w artykule "Jakie są tradycyjne przepisy postne?"
      Cytuję: „Podczas gdy papież Benedykt XIV zakazał dodawania do posiłków postnych mięsa i ryb, Kodex odwołuje ten zakaz. To znaczy, że sam przepis postny nie zakazuje spożywania mięsa i ryb. Jest to jednak przedmiotem nakazu abstynencji. Oznacza to w praktyce, że - w przeciwieństwie do wcześniejszych przepisów postnych - w dni samego postu (bez abstynencji), jak w dni powszednie Wielkiego Postu oprócz Suchych Dni oraz piątków i sobót, wolno spożywać mięso. "

      Usuń
    6. Rozumiem teraz, tylko pytanie gdzie mamy sie zatrzymać z tym cofaniem do jedynej prawdziwej dyscypliny postnej? Podejrzewam, że z 500 lat temu było jeszcze prościej i jeszcze surowiej :)

      Usuń
    7. "Jedyna prawdziwa dyscyplina postna" to ta obecnie obowiązująca, czyli post jakościowy w piątki, post ścisły w Środą Popielcową i Wielki Piątek. Czy wystarczająca dla osiągnięcia celów postu, nie mi oceniać.
      A w prywatnych praktykach w ramach roztropności można różnie pościć. Znam ludzi, którzy mięsa nie jedzą cały Post, więc zapewne przekazali im to przodkowie.
      Dawniej na pewno było jeszcze surowiej, zwłaszcza pod względem godziny posiłku czy produktów pochodzenia zwierzęcego (św. Tomasz jeszcze w Summie zakazuje nabiału czy jaj). Z jedzenia po nieszporach zrobiła się Nona, a potem okolice południa.

      Usuń
  4. Laudetur Iesus Christus,

    mam pytanie odnośnie do powołania. Czy jeśli interesuję się teologią więcej niż przeciętny człowiek i pojawiały się u mnie myśli czy nie zostać księdzem/zakonnikiem, to czy można się obawiać, że jeśli Pan Bóg mnie powołuje (w Biblii napisano o ukształtowaniu w łonie matki), a ja wybiorę życie świeckie, że Pan Bóg potraktuje to jako odtrącenie Jego łaskawości?

    Jak to opisywał bodajże de Liguori, jako używając porównania odtrącenie królewskiego zaproszenia? Dodatkowo kilka razy w życiu napotykałem księdza czy osoby zakonne, kiedy kupiłem książkę teologiczną był to ksiądz, mimo że książek nie kupowałem od kilku lat a zbiegiem okoliczności lub nie był to akurat ksiądz z mojej parafii, oddalonej od centrum miasta, kiedy pojechałem na Konferencję Fatimską w autobusie zakonnice czy też gdy jechałem na spotkanie z pewnym politykiem (planowałem karierę polityczną) znowu zakonnice, myślałem o tym wczoraj żeby się Księdza o to spytać, a dzisiaj rano w sklepie znów zakonnica.

    Do czego zmierzam: czy to nie są znaki od Boga, mimo, że obecnie czuję bardziej powołanie do życia świeckiego, nie widzę się za bardzo jako osoba podległa komukolwiek w hierarchii (zakonnej czy diecezjalnej)? Boję się, że Bóg może potraktować to jako odtrącenie królewskiego zaproszenia do życia w lepszym stanie niż świecki, jak pisał Liguori, i że się na mnie pogniewa i że ryzykuję życie wieczne...W ten sposób jakby podśiwadomie nie działam na pełnych obrotach w mojej obecnej ''branży'', bo z tyłu głowy jest zniechęcenie, że to wszystko na nic, bo i tak nie będę świecki, bo Bóg wzywa, a żeby nie ryzykować potępienia muszę za tym iść...

    I jak to jest z tą wolną wolą w kontekście odpowiedzi na powołanie, niby z jednej strony jesteśmy z góry przeznaczeni do życia w stanie kościelnym (wybranie w łonie matki, o którym mówi Biblia), swoista predestynacja, z drugiej ma być wolna wola, ale jeśli popełnię błąd i odtrącę Boże wezwanie, mimo, że czuję że byłbym dobrym np. księdzem w sensie dbałości o wiernych, ale nie mam np. szczególnej adoracji do Eucharystii, i nie lubię życia w hierarchii, itd? Dziękuję za odp

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podane powody nie są właściwie oznakami powołania. To są najwyżej impulsy do zastanowienia się nad powołaniem.
      Oznaki powołania są wewnętrzne i zewnętrzne. W ramach wewnętrznych najważniejsze jest upodobanie w sprawach duchowych, wiary i modlitwy, oraz pragnienie zaangażowania dla zbawienia dusz. W zewnętrznych najważniejsze jest życie zgodne z przykazaniami Bożymi i kościelnymi, oraz odpowiednia postawa na co dzień.
      Bardziej szczegółowo należy sprawę omówić ze swoim spowiednikiem bądź duszpasterzem.

      Usuń
    2. Pragnienie zaangażowania dla dobra dusz jest, bo prywatnie staram się modlić porządnie i np. wymieniam różne dusze czy to zmarłych osób czy czyśćcowe i proszę o łaskę dla nich, staram się modlić za kogo tylko się da, z drugiej strony formuła życia w hierarchii, brak ''wolności'' rozumianej jako brak podporządkowania itd.

      Mam tylko nadzieję, że jeśli ktoś rezygnuje ze swojego powołania, do życia kościelnego, to nie grozi to piekłem.

      Usuń
    3. Nie grozi piekłem, ale w stanie poza powołaniem trudniej jest zbawić swoją duszę.

      Usuń
    4. Proszę Księdza, ale jak zweryfikować czy ktoś podąża za swoim powołaniem?
      Nie wiem czy podążam, nie wiem czy idę 'dobrą drogą', więc jak to rozeznać?

      Nie mam żony, nie spotkałem tej jedynej kobiety w swoim życiu (co prawda jestem jeszcze relatywnie młody, ale z 2. strony zamrożenie wszelkiego życia towarzyskiego i społecznego na czas nieokreślony z całą pewnością nie sprzyja temu, aby łatwiej było kogoś poznać - jest to już jednak inny temat do rozważań).

      Nie wstąpiłem również do żadnego seminarium. Nie wiem czy postąpiłem dobrze czy źle, ale nad tym się zastanawiam. Mam jeszcze czas aby swą decyzję zmienić, ale im później tym trudniej.

      Wracając do sedna: jakie są kryteria rozeznawania powołania?
      Kiedyś szukałem odpowiedzi na to pytanie, ale jej nie znalazłem.

      Usuń
  5. https://www.papastronsay.com/fssr/Vocation/considerations.html
    Św. Alfons Liguori pisał, że dla osoby odrzucającej powołanie zakonne zbawienie jest niezwykle trudne, oraz że zasługuje na potępienie w piekle albo co najmniej na ciężkie męki czyśćcowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, i stąd pytanie do Księdza, czy można się takiej ewentualności choćby w kontekście tego co napisałem obawiać, bo mam z tym duży problem.

      Usuń
    2. Nie wiem czy sie nie myle, ale św. Alfons Liguori chyba również pisał, że lepiej zostać w świecie niz isc do letniego zakonu, w którym gorliwość upadła.
      Także wszystkie te nauki trzeba rozumiec w określonym kontekście, bo o naszym zbawieniu decyduje to czy umieramy w Łasce Uświęcającej czy bez niej.
      Czym innym jest odrzucenie powołania, bo wolało się "światowe życie" (a w nim osobie powołanej bardzo łatwo o śmierć w niełasce i potępienie), a czym innym trwoga przed tym, bo ktoś bedzie kazał ci podawać Komunie św. na rękę w domu spokojnej starości.
      Trzeba być szczerym wobec siebie i swojego sumienia, bo Pana Boga się nie oszuka, modlić się i obowiązkowo znaleźć kierownika, który pomoże, po rozeznaniu, podjąć decyzje.
      Czytanie internetowych porad może nieraz bardzo zaszkodzić.

      Usuń
    3. Ale siłą rzeczy jeśli ktoś odrzuca powołanie np zakonne, czy na księdza, t woli światowe życie, dlaczego niby osobie powołanej miałoby być bardzo łatwo się potępić, skoro jako osoba mająca inklinacje do głębszego życia duchowego będzie chyba bardziej ''święta'' nawet w świecie niż niejeden zwykły ''światowiec''?

      Druga kwestia to jak rozpoznać, czy ma się powołanie, jeśli z jednej strony jest zrozumienie faktu, że Bóg jest najważniejszy i wiara, z drugiej chęć założenia rodziny itd, ale przecież z tego by wynikało, że ludzie świeccy nie mogą z założenia być gorliwymi katolikami, bo to automatycznie oznacza, że są de facto powołani do wyższej świętości jak ksiądz/zakonnik?

      Usuń
    4. Oczywiście także w życiu świeckim można być gorliwym katolikiem. Jedna życie świeckie ze swej istoty polega na zajmowaniu się sprawami świeckimi, zwłaszcza rodziną i pracą zawodową. To zasadniczo wyklucza zajmowanie się modlitwą i troską o zbawienie dusz, z prostych powodów praktycznych.

      Usuń
  6. Bo wydawałoby się, że jeśli ktoś odrzuca powołanie, to nie jest do czegoś powołany, jak to dobrze rozpoznać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powołanie do stanu duchownego wzywa do wolnej decyzji, nie jest skazaniem. Człowiek ma możliwość sprzeciwienia się.

      Usuń
    2. https://drive.google.com/file/d/17YhUguy6XV8dLxcNYgIrSssaz5nDFZ9E/view?fbclid=IwAR04-CUzndYzxXghYxh13rIY1HMM_kz3nC1mJ-rc_S5MN8trY1xODXFC87E

      ''Dlatego każdy, który nie chce sprawy zbawienia wystawić na losy bardzo niepewne, powinien
      posłuchać i to natychmiast posłuchać głosu, który wzywa go do życia doskonalszego.''

      No dobrze, ale w takim razie zakładamy, że każdy, kto żyje jako świecki może być zbawiony pod warunkiem, że nie czuł wezwania do życia doskonalszego, bo jeśli czuł a nie poszedł, to potępienie. Czy to nie jest paradoks?

      Przecież logicznym wynikiem takiej tezy jest wniosek, że spośród świeckich tylko ci, którzy nie zastanawiali się nad powołaniem będą zbawieni, a ci, którzy jednak zaczęli np. mimo ziemskich upodobań sami z siebie szukać drogę do Boga, są straceni. To jakiś absurd. A przecież to właśnie ci spośród świeckich, którzy w ogóle zadają sobie pytania o swoje powołanie, są chyba lepszymi katolikami niż ci, którzy nawet o tym nie myśleli i zawsze szli utartą, świecką drogą?

      A może wniosek jest inny, mianowicie jak nas str.1 ww, opracowania, że kogo Pan Bóg wybrał na świeckiego, ten siłą rzeczy nie myśli o innym powołaniu i to jest w oczach Boga lepsze, niż ktoś wybrany do stanu duchownego, myślący o nim, ale pozostający w świecie?

      Usuń
    3. Dodatkowo jest kwestia słów św Pawła, kiedy to mówił, że najlepiej być bezżennym (czyli stan duchowny?), ale jeśli ktoś nie może w tym wytrzymać, niech lepiej będzie żonaty. A jeśli zastanawia się nad powołaniem i ''nie może wytrzymać''? Jeśli z jednej strony kocha Boga, ma szczególne nabożeństwo do Maryi, a z drugiej ma normalne męskie odruchy chęci założenia rodziny? Jak tu rozgraniczyć?

      Usuń
    4. https://drive.google.com/file/d/1Eo_lGqxCKlmQPF3Rkeb8QB4JXr6VvG5m/view?fbclid=IwAR3f12lu7xwJCvulvNro3AF92AWepbmcM-1L_bAOh6mFpxDYcApW_ASQ1y4

      ''Gdy Bóg cię wzywa byś Mu służył w najbliższym Jego otoczeniu, to znak, że cię chce
      zbawić, ale chce cię zbawić jedynie na tej drodze, którą ci wskazuje''

      A skąd de Liguori wie, na jakiej podstawie twierdzi, że Bóg chce nas zbawić jedynie na tej konkretnej drodze? Czyli z automatu ktoś kto skręca w inną drogę idzie na potępienie, czy to nie jest forma predestynacji? Bo w końcu tą jedyną słuszną drogę wyznaczył Bóg z góry, w łonach naszych matek jak mówi chyba Biblia?

      Usuń
  7. Tu można zobaczyć jak wygląda nauka w seminarium katolickim uwolnionym od sekty NOM.
    https://m.youtube.com/channel/UC4VxuzV8cLQ-AMC-68J0P8Q

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam takie pytanie. Mam 39 lat i jestem bezżenny. Cały czas czuję powołanie i też mam problem z nowoczesnym Kościołem. Na tradycyjne seminarium już jestem za stary, ale jest tzw. seminarium 35plus założone prze abp Rysia. Proszę księdza. Czy mam iść za głosem wewnętrznym i wytrwać te sześć lat u abp Rysia a potem trwać w Tradycji czy jednak inną radę ma Ksiądz dla takich jak ja? Będę wdzięczny za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Seminaria tradycyjne także przyjmują tzw. późne powołania, na zasadzie wyjątku. Najlepiej należy wpierw poznać różne seminaria, potem zadecydować.

      Usuń
  9. Czy w takim razie są obecnie żeńskie formacje tradycyjne na świecie, które oparły się konstytucji apostolskiej Franciszka Vultum Dei Quaerere (VDQ) wraz z instruckcją Cor Orans opublikowaną 1 kwietnia 2018 roku?

    Ten dokument dotyczy żeńskich wspólnot kontemplacyjnych i nie wiem czy wynika z tego, że męskie wspólnoty uniknęły takiej rewolucji i jakieś tam miejsca na świecie ciągle istnieją? Jeśli tak to gdzie?
    Bazując na analizie dr Marian'a T. Horvat'a "Contemplative Women Must Change
    Their Lifestyles" - źródło tutaj: https://www.traditioninaction.org/HotTopics/P043_Contempl_1.htm
    wnioski są jednoznaczne. Tradycyjne zakony żeńskie nie mogą się już ostać i wszystkie mają przyjąć ducha soboru watykańskiego II:
    "...ten dokument jest wysłany, aby zagonić te zbłąkane, konserwatywne klasztory kontemplacyjne, które wciąż starają się podążać za normami sprzed Soboru Watykańskiego II i za pierwotnymi regułami ich założycieli, aby wprowadzić je do progresywistycznej owczarni. Te zbłąkane klasztory, dalekie od spadkowych liczb i populacji geriatrycznej, wypełniane są pobożnymi, oddanymi młodymi kobietami, które chcą oddać chwałę Bogu poprzez swoją modlitwę i ofiarowanie swojego życia jako dusze ofiarne dla nawrócenia grzeszników."

    Jaka jest obecnie sytuacja tradycyjnych zakonów mniszych na świecie?
    Czy te które oparły się wpływom Vaticanum II mają niejasną sytuację prawną z Watykanem?
    Bóg zapłać za wyjaśnienie.

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...