Teologiczne uwarunkowania przejścia osób duchownych i zakonnych do Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X itp.

 


Należy odróżnić następujące płaszczyzny tego pytania:

1. kanoniczną, czyli kościelno-prawną

2. teologiczną, czyli w świetle prawd wiary katolickiej

3. moralno-ascetyczną

4. psychologiczną. 


1. 

W aspekcie kanonicznym chodzi zarówno o 

- status czyli prawa i obowiązki danej osoby wynikające z aktualnego (opuszczanego) członkostwa w strukturach diecezjalnych bądź zakonnych, jak też

- status kanoniczny wspólnoty, do której dana osoba wstępuje czy ma zamiar wstąpić. 

W Kościele zawsze było możliwe i zdarzało się przejście z jednej struktury kościelnej do innej (z zakonu do diecezji i odwrotnie, z diecezji do diecezji, z zakonu czy zgromadzenia do zakonu czy zgromadzenia). Jest to możliwe także obecnie, zaś warunkiem jest zgoda przełożonego po obydwu stronach. Według przepisów prawa, powinna ona zależeć nie od widzimisię czy swawoli, lecz od dobra zarówno danej osoby podejmującej przejście jak też od dobra Kościoła. Inicjatywa powinna wychodzić od tej osoby, oczywiście w porozumieniu zarówno ze spowiednikiem (czy kierownikiem duchowym), jak też z przełożonymi po obydwu stronach. Wynika to ze specyfiki stosunku podległości kościelnej, która jest czymś znacznie więcej niż formalnym członkostwem czy zatrudnieniem, lecz ma bardziej charakter wspólnoty rodzinno-duchowej. Innymi słowy: zarówno pod względem kanonicznym jak też duchowym przełożony kościelny jest bardziej ojcem niż rozkazodawcą. Dotyczy to oczywiście również zakonów żeńskich, na co wskazuje także nazewnictwo: matka generalna czy matka przełożona.

Praktycznie procedura powinna polegać na tym, że dana osoba prosi zarówno o przyjęcie do innej wspólnoty jak też o pozwolenie opuszczenia dotychczasowej. Zwykle przełożeni obydwu wspólnot porozumiewają się ze sobą przynajmniej korespondencyjnie. Prośba przejścia powinna być wnikliwie zbadana oraz potraktowana poważnie i z dobrą wolą według wspomnianych kryteriów (dobro danej osoby oraz dobro Kościoła, oczywiście równocześnie). Istotne jest tutaj, że dana osoba jest związana przyrzeczeniem czy ślubem posłuszeństwa z dotychczasowym przełożonym, którego obowiązkiem jest dbałość o dobro podwładnego, zaś prawem jest wymaganie posłuszeństwa, oczywiście w ramach poprawnie rozumianego posłuszeństwa kościelnego, którego nadrzędną normą są prawdy wiary i moralności. 

Formalnie wystarczy, jeśli przełożony dotychczasowy wyda pisemną zgodę na opuszczenie wspólnoty oraz przejście do innej, zaś nowy przełożony formalnie przyjmie daną osobę. Prawo kanoniczne wymaga tutaj okresu próbnego (ad experimentum), który zwykle trwa trzy lata. Przed ostatecznym (po okresie próbnym) przejściem do nowej wspólnoty dana osoba pozostaje formalnie członkiem pierwotnej (czyli w przypadku duchownych zachowuje dotychczasową inkardynację) oraz ma prawo powrotu do pierwotnej wspólnoty. Dopiero inkardynacja w nowej wspólnocie powoduje pełny i stały status w niej. 

Sprawa jest bardziej złożona - zarówno teologicznie jak też kanonicznie i praktycznie - gdy wspólnota, do której dana osoba pragnie przejść nie ma jasnego czy formalnego statusu kanonicznego. Ma to wpływ oczywiście zarówno na aspekt dobra danej osoby i Kościoła, jak też na płaszczyznę porozumienia między przełożonymi. Przełożeni powinni tutaj wyłączyć względy osobiste i emocjonalne. Może być tak, że w trosce o - subiektywnie pojęte - dobro danej osoby przełożony (względnie przełożona) nie wyrazi zgody na przejście do wspólnoty bez oficjalnego statusu kanonicznego. Jeśli dana osoba w sumieniu nie zgadza się z tą decyzją, wówczas powinna poprosić przełożonego (przełożoną)

- o pozwolenie przebywania poza diecezją względnie poza domem tego zakonu oraz 

- jeśli jest osobą zakonną, skierować do Stolicy Apostolskiej (Kongregacji ds. Zakonów) prośbę o zwolnienie ze ślubów wiążących ją z dotychczasową wspólnotą. 

Zwolnienie ze ślubów czyli odejście ze stanu zakonnego wiąże się zwykle z pozbawieniem prawa do noszenia dotychczasowego stroju zakonnego. Przyjęcie do nowej wspólnoty daje natomiast prawo do stroju tej wspólnoty. 

Procedura w dykasteriach rzymskich trwa zwykle wiele miesięcy, a nawet lat. Na ten czas dobrze jest znaleźć z przełożonym przejściowe rozwiązanie ugodowe. Praktycznie mało prawdopodobne jest, by przełożony (względnie przełożona) próbował na siłę zatrzymać daną osobę w swojej wspólnocie. Jeśli by to miało miejsce, wówczas należy się podporządkować, chyba że zachodzi niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia - wtedy naturalne prawo ochrony swego życia działa jako nadrzędne wobec prawa kościelnego. Należy o tej decyzji poinformować przełożonego formalnie wraz z wyczerpującym uzasadnieniem. 

Jeśli by przełożony bądź dykasteria rzymska nałożyła karę za samowolne opuszczenie wspólnoty zakonnej bądź diecezji, wówczas można i należy się bronić prawnie, zarówno według norm prawa kościelnego, jak też - w razie braku skuteczności - w ramach prawa państwowego (które oczywiście może dotyczyć tylko praw obywatelskich jak np. prawo pracy, ubezpieczeń itp.). 

Konkretnie odnośnie Bractwa Kapłańskiego Św. Piusa X, należy zaznaczyć, że jego status kanoniczny jest niejasny. Z pewnością nie można zasadnie twierdzić, że jego kapłani są suspendowani, skoro od 1 września 2015 roku (List Apostolski Misericordia et misera, nr 12) mają oficjalnie jurysdykcję do spowiadania oraz asystowania w Sakramencie Małżeństwa. Brakuje jednak całościowej kanonicznej regulacji w znaczeniu zatwierdzenia statutów i tym samym pełnej osobowości kościelno-prawnej na poziomie uniwersalnego prawa kościelnego. Jest to sytuacja nadzwyczajna pod względem prawnym. Tym bardziej znaczące są aspekty teologiczne. 


2. 

Kanonistyka jest dziedziną teologiczną. Oznacza to, że normy i reguły kościelno-prawne (kanoniczne) są podrzędne względem norm teologicznych czyli prawd wiary. Konkretnie oznacza to: jeśli życie w danej wspólnocie zakonnej czy strukturze kościelnej stanowi niebezpieczeństwo dla wiary i moralności, wówczas zachodzi zasadny powód to opuszczenia tej wspólnoty czy struktury. Wystarczy tutaj osobiste przekonanie o zagrożeniu, oczywiście o ile ma uzasadnienie zarówno w solidnej znajomości prawd wiary i moralności, jak też w bezsprzecznych faktach. Jeśli np. dana wspólnota czy przełożony wymaga czegoś, co jest sprzeczne z nauczaniem wiary i moralności, czy chociażby z normami dyscyplinarnymi czy liturgicznymi, wówczas jest to poważny powód. Należy zebrać dowody na taki stan rzeczy oraz przedstawić go przełożonemu względnie przełożonej. Jeśli nie ma wiarygodnych szans na skorygowanie stanu rzeczy, wówczas zachodzi moralna i teologiczna racja do opuszczenia danej wspólnoty czy struktury. Postępowanie kanoniczne powinno być podporządkowane tej racji, a nie odwrotnie. 

Teologicznie istotna jest tutaj kwestia rangi sumienia w podejmowaniu decyzyj moralnych, do których oczywiście należy także decyzja co do stanu i miejsca. Jest to osobny i dość szeroki temat, który przedstawię wkrótce w osobnym wpisie. 


3. 

W tym temacie zachodzą oczywiście aspekty z dziedziny duchowości, ascetyki i moralności. Dla osoby duchownej czy zakonnej ważne, a nawet istotne jest, czy dana decyzja jest zgodna nie tylko z prawem kościelnym i wiarą katolicką, lecz także z duchowością katolicką poświadczoną w nauczaniu i przykładzie świętych Kościoła. 

Należy mieć na uwadze, że obecny stan Kościoła nie ma analogii w całej historii. Nigdy dotychczas nie było sytuacji, by struktury kościelne de facto zwalczały wiarę katolicką oraz nauczanie Kościoła z ubiegłych stuleci aż do czasów apostolskich. Nie jest tutaj istotna motywacja tego zwalczania. Wiadomo, że odbywa się ono zwykle w powoływaniu się na Sobór Watykański II oraz papieży ostatnich dziesięcioleci. Jest to osobny temat, bardzo szeroki. W tym miejscu wystarczy wskazać, że 

- nie może być sprzeczności wewnątrz nauczania Kościoła, który jest i pozostaje ten sam od Zesłania Ducha Świętego aż do końca czasów,

- zerwanie ciągłości tego nauczania zawsze świadczy i musi świadczyć przeciw tym, którzy tego dokonują, nie odwrotnie. 

Życie duchowe, pobożność i asceza katolicka są także podrzędne i w pewnym sensie powinny być wtórne i pochodne względem prawd wiary. To one są jedynym prawdziwym i solidnym fundamentem zdrowej duchowości i dążenia do świętości. Odejście od prawd wiary katolickiej zawsze ma konsekwencje dla moralności, życia duchowego i pobożności (nie przypadkiem Kościół boryka się obecnie z nadużyciami moralnymi niesłychanymi w dziejach, przynajmniej co do skali). Przebywanie we wspólnocie czy strukturze zaciemniającej czy wręcz negującej doktrynę katolicką stanowi niebezpieczeństwo dla życia wiary. Ochrona tego życia jest prawem i obowiązkiem także wobec swojego życia duchowego. Jeśli decyzja przełożonego jest obiektywnie sprzeczna z wiarą katolicką, wówczas nie obowiązuje moralnie. Jeśli takie decyzje są nagminne, wówczas zachodzi powód odejścia z takiej struktury, niezależnie od skutków kanonicznych. Oczywiście najpierw należy podjąć kroki wyjaśnienia oraz odpowiedniego upomnienia przełożonego czy wspólnoty. Gdy usiłowania nie doprowadzą do uzasadnionej nadziei na istotną poprawę, wówczas moralnie i duchowo usprawiedliwione jest odejście z takiej wspólnoty. 


4.

U większości katolików, także duchownych i zakonników, mamy obecnie do czynienia z wręcz skandalicznym brakiem znajomości prawd wiary, zasad moralności, prawa kościelnego i duchowości katolickiej. W takiej sytuacji biorą górę mechanizmy psychologiczne, głównie emocje zaciemniające czy wręcz tłumiące trzeźwe myślenie i reagowanie. Jest to widoczne zwykle także w niniejszej sprawie. Brak solidnej wiedzy teologicznej, ascetycznej i kanonicznej zastępowany jest przez własne fantazje, uprzedzenia i odczucia, co jest oczywiście niegodne duchownych, tym bardziej w pozycji przełożonych. Należy się z tym liczyć, ale równocześnie starać o merytoryczne podejście. Wymaga to trudu i cierpliwości, z miłości bliźniego, która należy się także błądzącym przełożonym. 

4 komentarze:

  1. "Bractwo nie ma w Polsce statusu kanonicznego". Co to oznacza? Że można korzystać z ich posługi czy nie można? Papież Franciszek w liście apostolskim zezwala wiernym na korzystanie z ich sakramentu spowiedzi. Natomiast polski Episkopat kilkakrotnie przestrzegał "pod rygorem kary" przed ich posługą.
    Co więc czynić?

    Można słuchać księży lefebrystów czy nie można?
    Można korzystać z ich posługi czy nie?
    Jest taki chaos, że ja się w tym nie łapię.

    OdpowiedzUsuń
  2. Oczywiście ze można Rafał Status nie jest najważniejszy

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście ze można Rafał status nie jest najważniejszy

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy jeśli ktoś uczestniczy okazjonalnie na Mszy odprawianej przez kapłana FSSPX, np.z okazji Mszy poprymicyjnej, jeśli jest w stanie łaski i zachował post eucharystyczny, może przyjąć na tej Mszy Komunię?

    OdpowiedzUsuń

Czy można zakazać liturgii tradycyjnej? (z post scriptum)

  Oczywiście otrzymałem pytania w temacie dnia: Pytanie tytułowe zostało pośrednio wyjaśnione przez Benedykta XVI w liście do biskupów w zw...