Od kilkunastu lat - jeszcze za pontyfikatu Benedykta XVI - zaczął się powrót do liturgii Wielkiego Tygodnia sprzed "reformy" wprowadzonej za Piusa XII w 1955 roku. Jak powszechnie wiadomo, autorem tej reformy był faktycznie x. Annibale Bugnini MC, który potem za Pawła VI stał się także autorem "reform" zwanych popularnie "Novus Ordo Missae", choć dotyczą one zmian we wszystkich księgach liturgicznych. Mało znane jest natomiast tło owej "reformy" wprowadzonej przez niby ostatniego tradycyjnego papieża Pacelli'ego.
Zresztą ogólnie warto byłoby zbadać wnikliwiej ostatnie lata pontyfikatu tego papieża, który zmarł w 1958 roku, gdyż są one dość dziwne. Mimo że papież przez ostatnie lata życia wyraźnie słabł, to jednak pozostawiał kluczowe stanowiska Stolicy Apostolskiej nieobsadzone. Również brzemiennym w skutkach faktem była owa "reforma" liturgii Wielkiego Tygodnia, która już na pierwszy rzut oka stoi w sprzeczności z encykliką tegoż papieża "Mediator Dei" poświęconą liturgii (z 1943 r.), a wymierzoną przeciw nadużyciom forsowanym przez rebeliantów z drugiej, modernistycznej fali tzw. ruchu liturgicznego, rozwiniętego głównie w krajach niemieckojęzycznych oraz w mniejszym stopniu w Belgii. Podczas gdy jedną z głównych cech tych nadużyć napiętnowanych przez papieża był jest archeologizm w znaczeniu dążenia do przywracania - rzekomo - starożytnych form i zwyczajów, to nowe obrzędy Triduum miały według deklaracji ich autorów stanowić "odnowienie" przez powrót do zatraconych zasad starożytnych. Sztandarowym przykładem i zarazem dowodem było zobowiązanie do sprawowania Wigilii Paschalnej w nocy, a przynajmniej po zachodzie słońca. Pod tym pretextem wmawiano ludziom, iż cała "zreformowana" wersja Triduum jest powrotem do zasad starożytnych, co jest ewidentną nieprawdą, a równocześnie jest nieposłuszeństwem wobec napiętnowania archeologizmu przez Piusa XII. Słusznie więc nasuwa się pytanie, czy i na ile Pius XII zdawał sobie sprawę z tych uwarunkowań, co oczywiście wiąże się z kwestią stanu jego zdrowia. Nie popadając łatwo w teorie spiskowe, warto zwrócić uwagę na materiały filmowe przedstawiające go przy różnych okazjach. Trzeba być wyjątkowo niespostrzegawczym i bezkrytycznym, by nie zauważyć jaskrawej, wręcz groteskowej sztuczności w jego zachowaniu. Czy może to być trop do wyjaśnienia faktu zarówno owej reformy, jak też wielu innych conajmniej dziwnych, wręcz niespójnych decyzyj chociażby personalnych Piusa XII, które doprowadziły do opanowania kluczowych stanowisk kościelnych przez ludzi odpowiedzialnych za rewolucję, która zaczęła się już dość otwarcie wraz z konklawe w 1958 roku? Nie jestem w stanie obecnie odpowiedzieć na to pytanie w sposób oparty na dowodach historycznych. Kwestia wydaje się jednak warta rozważenia. Zaś jednym z głównych elementów odpowiedzi może i powinna być kwestia "reformy" Triduum, która była jakby preludium, a właściwie wstępem do rewolucji liturgicznej po Vaticanum II. Świadczy o tym chociażby fakt, że została praktycznie w całości przejęta do Novus Ordo, oczywiście oprócz samych obrzędów mszalnych.
Pozostawiając na osobny wpis bliższe przedstawienie różnic między tradycyjną formą Wielkiego Tygodnia (przed 1955 r.) a "zreformowaną" przez Bugnini'ego i zatwierdzoną oficjalnie przez Piusa XII, pragnę zwrócić uwagę na znaczący wątek co do korzeni tej "reformy". Otóż znamienne jest, u kogo i w jakim kontekście pojawił się po raz pierwszy pomysł na ingerencję w liturgię.
W roku 2004 niemiecki historyk Hubert Wolf, zresztą skrajny modernista i przyjaciel "nadpapieża" Walter'a Kasper'a, opublikował nieznane dotychczas dokumenty z tajnego archiwum Świętego Oficjum z czasu pontyfikatu Piusa XI (1922-1939), które dotyczą sprawy stowarzyszenia pod nazwą "Amici Israel", czyli "przyjaciele Izraela".
To stowarzyszenie powstało z inicjatywy holenderskiej Żydówki Sophie van Leer (1892-1953), córki masona, niby nawróconej na katolicyzm. "Niby" dlatego, ponieważ - jak wyznała - uczyniła to w wyniku ślubowania uczynionego podczas uwięzienia w Monachium, gdzie została osadzona za udział w komunistycznej tzw. rewolucji listopadowej (więcej tutaj), to znaczy w zamian za zwolnienie z więzienia ślubowała konwersję na katolicyzm, co skłoniło pobożnych acz naiwnych Bawarczyków do wypuszczenia jej na wolność. Jej wspólnikiem był holenderski franciszkanin żydowskiego pochodzenia Johannes Antonius Himmelreich (1886-1957) z zakonnym imieniem Laetus (więcej tutaj). Drugim wspólnikiem był również holenderski zakonnik Anton van Asseldonk (1892-1973), z zakonu kanoników Krzyża Świętego (więcej tutaj).
Oficjalnym zadeklarowanym pierwotnie celem stowarzyszenia założonego oficjalnie w 1926 r. było promowanie modlitw o nawrócenie żydów, jak to zostało podane w pierwszym numerze biuletynu stowarzyszenia. Nie dziwi więc, że rychło wielu duchownych przystąpiło do niego, także wysocy rangą biskupi i kardynałowie. Końcem 1927 r. stowarzyszenie podało w swoim biuletynie informacyjnym o tytule "Pax super Israel", że jego abonamentami było 19 kardynałów, 278 biskupów, oraz około 3000 duchownych. Do tych kardynałów należały takie nazwiska jak między innymi Michael Faulhaber z Monachium, Andreas Franz Frühwirth (austriacki dominikanin posługujący w Kurii Rzymskiej), Enrico Gasparri (z Kurii Rzymskiej), August Hlond (prymas Polski), Rafael Merry del Val (z Kurii Rzymskiej), Willem Marinus van Rossum (holenderski redemptorysta posługujący w Kurii Rzymskiej).
Natomiast w biuletynie wydanym na początku 1928 roku cel stowarzyszenia został ujęty już inaczej: na pierwszym miejscu umieszczono już nie modlitwę o nawrócenie żydów, lecz pojednanie między katolikami i żydami, czyli "pokój nad Izraelem", jak zresztą głosił tytuł biuletynu. Członkowie stowarzyszenia powinni się wyróżniać miłością do narodu żydowskiego jako narodu wybranego, mieli nawet unikać mówienia o nawróceniu żydów, gdyż brzmi to obraźliwie. Zamiast o nawróceniu należałoby mówić o "przejściu od Królestwa Ojca do Królestwa Syna" (co jest oczywiście nawiązaniem do gnostyckiej herezji millenaryzmu).
Równocześnie - na początku roku 1928 - prezydent stowarzyszenia, którym był Benoit Gariador (1859-1936), opat klasztoru benedyktyńskiego w Subiaco (w internecie nie ma o nim prawie nic, ale wygląda na to, że był Brytyjczykiem pochodzenia baskijskiego, aczkolwiek twarz na fotografii jest zupełnie nie baskijska, przed objęciem urzędu w Subiaco był najpierw przeorem w Buckfast, a następnie założycielem klasztoru benedyktyńskiego w Ziemi Świętej, dokąd wrócił w 1928 r. po usunięciu z urzędu w Subiaco, więcej tutaj), wraz ze wspomnianym holenderskim kanonikiem van Asseldonk'iem wnieśli w imieniu stowarzyszenia do papieża Piusa XI petycję o zmianę wielkopiątkowej modlitwy za żydów.
Zwłaszcza określenie "pro perfidis Judaeis", oznaczające "za wiarołomnych Żydów", uważano za obraźliwe i promujące antysemityzm, tudzież postulowano wykreślenie określeń "perfidis" i "perfidia". Ponadto domagali się wprowadzenia przyklęknięcia ("flectamus genua") przy tej modlitwie, które dotychczas nie było obecne. Petycję poparł opat rzymskiego klasztoru św. Pawła za Murami, Ildefons Schuster, który był konsultorem komisji liturgicznej tejże Kongregacji. Papież przekazał petycję do Kongregacji Obrzędów, a ta następnie przekazała ją do Świętego Oficjum. Oficjum zleciło wydanie opinii teologicznej jednemu ze swoich konsultorów, dominikaninowi Marco Sales (1877-1936), który pełnił wówczas zaszczytną funkcję "Mistrza Świętego Pałacu Apostolskiego" (zwaną dziś "teologiem domu papieskiego").
O. Sales wydał wyważoną opinię. Przyznał, że z punktu widzenia samych prawd wiary nie ma przeszkód do wykreślenia rzeczonych określeń, jednak jest przeszkoda natury duszpasterskiej, mianowicie brak pożytku duszpasterskiego, a raczej niebezpieczeństwo powstania czy sprzyjania mentalności, jakoby czcigodna starożytna liturgia podlegała zmianom postulowanym przez prywatne stowarzyszenia, a takim stowarzyszeniem było "Amici Israel". Równocześnie o. Sales wskazał, że mówienie o "perfidia" żydów ma mocne podstawy w samym Piśmie św., piętnującym łamanie Przymierza przez żydów (Pwt 31,16.20.27; Ps 78,57; 2Krl 17,15; Dz 7,51). Teologicznie jest pewne, że tylko żydzi zawarli Przymierze z Bogiem, że tylko oni to Przymierze stale łamali i że tylko oni to Przymierze nadal łamią, i dlatego słusznie są nazywani wiarołomnymi w odróżnieniu od pogan. Wszak liturgia Wielkiego Tygodnia została w takim kształcie promulgowana przez św. Piusa V, więc wysunięty zarzut o antysemityzm wobec niego i wobec całego Kościoła tak się modlącego przez wieki jest absurdalny. Z tych wszystkich względów nie należy nic zmieniać (nihil esse innovandum).
Przy okazji rozpatrywania kwestii zmiany w liturgii Wielkiego Piątku zwrócono uwagę na kontext poglądów głoszonych przez stowarzyszenie "Amici Israel". Stwierdzono w nich sześć niebezpiecznych, a nawet gorszących tez i znamion. Nie uszła uwadze Oficjum także radykalna zmiana w linii stowarzyszenia, o której wspomniałem wyżej. Po naradzie w gronie Świętego Oficjum jego przewodniczący kardynał Merry del Val sformułował w jego imieniu votum skierowane do papieża. Postulat wysunięty przez "Amici Israel" co do zmiany w liturgii uznał za zupełnie nie do przyjęcia i absurdalny, zaś działalność stowarzyszenia - którego pierwotnie był członkiem w mniemaniu, że służy nawróceniu żydów według jego pierwotnej deklaracji - uznał za podstępną i niebezpieczną. W rezultacie Pius XI wydał 25 marca 1928 r. dekret potępiający antysemityzm, równocześnie podtrzymując krytyczny stosunek Kościoła do żydów. Tym samym dekretem stowarzyszenie "Amici Israel" zostało rozwiązane, a jego przywódcy zostali przesłuchani i wezwani do odwołania swoich fałszywych poglądów. Oto jego brzmienie (źródło tutaj):
Okazało się jednak, że bojownicy o zmiany w liturgii Kościoła nie złożyli oręża, czego dowodem są następne inicjatywy w tej kwestii znane jako tzw. ruch liturgiczny drugiej fali, istotnie różny od ruchu odnowy liturgicznej zapoczątkowanej w XIX w. przez opata Prosper'a Gueranger'a.
Z dzisiejszej perspektywy całkowicie i z nawiązką sprawdziły się obawy dominikanina o. Marco Sales'a. Dążenia wyrażone po raz pierwszy przez perfidne stowarzyszenie "Amici Israel" przybrały następnie inną formę i doprowadziły do stanu liturgii, jaki mamy obecnie. Nie jest przypadkiem, że dwoma najważniejszymi zmianami dokonanymi poprzez i po Vaticanum II jest po pierwsze zniszczenie liturgii Kościoła, a po drugie szeroko rozumiany tzw. ekumenizm, obejmujący także niechrześcijan, zwłaszcza żydów. Tradycyjna liturgia Kościoła była oczywiście przeszkodą dla "ekumenizmu" negującego prawdziwość jedynego Kościoła Chrystusowego, jedyną zbawczość Jezusa Chrystusa i ostatecznie Jego Boską naturę i godność. Nie trudno się domyśleć powiązań.
Jaka była tradycyjna liturgia i jaki jest w takim razie najlepszy sposób uczestnictwa w Triduum aktualnie?
OdpowiedzUsuńMnie zastanawia jak daleko trzeba sie cofnac wstecz, aby dostrzec pierwsze szczeliny przez, ktore te cale reformy zaczely wpelzac do KK i zmieniac tak naprawde prawdy wiary. I czy na pewno mozna mowic o tym ze kazdy Sobor przed Vaticanum II przyniosl dobre owoce?
UsuńNa poczatku drogi kiedy poznawalem TLM dwa czolowe duszpasterstwa tradycji lacinskiej i wierni z nimi zwiazani w rozmowach czy to na kanalach YT tlumaczyli, ze wszystko dobre sprzed Vaticanum II.
Po kilku lata musze stwierdzic, ze doperio kiedy czlowiek zacznie samemu zglebiac temat i towarzyszy temu troska o zdrowy rozwoj duchowy i prawde, odkrywaja sie nieznane dotad obszary, ktore prowadza nawet do Soboru Trydenckiego.
Prozno na ten temat szukac analiz w polskiej przestrzeni internetowej, ale wiele ciekawych artykulow i publikacji jest po angielsku.
Wielu oburza sie na to, ze takie dyskusje maja miejsce i ze krytyka tak, ale tylko Soboru Watykanskiego II.
Co jest nie tak z Soborem Trydenckim?
UsuńSzczęść Boże, prosimy o głębszą analizę tych zdarzeń historycznych.
OdpowiedzUsuńTo o jakiej porze powinna być koszernie odprawiana sobotnia Liturgia Paschalna?
OdpowiedzUsuńMyśli Ksiądz o sobowtórze?
W dawnych rubrykach (sprzed reformy) jest, że po nonie, czyli po godzinie 15ej. De facto jednak najczęściej sprawowano już przed południem, zapewne ze względów praktycznych.
Usuń"Trzeba być wyjątkowo niespostrzegawczym i bezkrytycznym, by nie zauważyć jaskrawej- wręcz groteskowej sztuczności w jego zachowaniu". Co Ksiądz sugeruje?
OdpowiedzUsuńNie jestem fachowcem, ale wydaje mi się, że mógł być pod wpływem jakichś psychotropów czy narkotyków.
UsuńI nikt, nawet jego najbardziej zaufane osoby by tego nie zauważyły? Np. s. Pasclina? Sam Papież nie alarmowałby "swoich" po ocknięciu?
UsuńS. Pasqulina to dziwna postać. Na pewno należała do ekipy niemieckiej, którą się Pacelli otaczał, na czele z niemieckim żydem-jezuitą Augustin'em Bea, który się później okazał skrajnym modernistą i ekumaniakiem. Pasqualina na pewno nie było pokorną zakonnicą, lecz raczej typem gospodyni, która rządzi proboszczem. Czy i na ile panowała nad wszystkim, co się działo wokół Piusa XII, trudno powiedzieć. Na pewno miała wysokie mniemanie o sobie, o czym świadczy jej książka o swojej służbie dla Pacelli'ego. Być może nie była we wszystko wtajemniczona, a może była. Wszak Pius XII był bardziej niemieckim papieżem niż włoskim.
UsuńCiekawy trop.
UsuńZ całym szacunkiem do Piusa XII, a czy nie bierze Ksiądz pod uwagę tego, że po prostu uwierzył w reforme?
UsuńCo jest napisane na tym skanie?
Usuńad "Anonimowy 4 marca 2024 21:10"
UsuńJeśli uwierzył w "reformę" Bugnini'ego, to musiał zapomnieć o "Mediator Dei" i przy tym musiał wierzyć ślepo Bugnini'emu (który był zresztą podłym oszustem, co wykazał chociażby x. Louis Bouyer) i nie był w stanie osobiście zapoznać się ze zmianami. Dlatego uważam, że jakąś rolę mogły odegrać jakieś środki odurzające, co musiało mieć znaczenie nie tylko dla promulgowania "reformy", lecz także dla innych decyzyj Piusa XII z ostatnich lat pontyfikatu. Sytuacja mogła być zupełnie podobna do schyłku pontyfikatu Jana Pawła II, który rzekomo jeszcze w dniu swojej śmierci rzekomo podpisywał nominacje biskupie.
Wie Ksiądz, Benedykt XVI też miał dziwne poglądy teologiczne, więc nic mnie już nie zdziwi. Choć wierze, że Pius XII był ortodoksyjny
UsuńZmiany modernistyczne zachodziły już przed Janem XXIII, np. zmiany liturgiczne klepał już papież Pius X, podobnie jak z wprowadzaniem stopniowo w pewnych okolicznościach języków narodowych już papież Pius XI lub XII (nie pamiętam dokładnie, raczej Pius XII), a flirt z socjalizmem to już Leon XIII.
UsuńPius X., największy bodajże krytyk modernizmu spośród papieży, twórca (o ile mi wiadomo) terminu "modernizm" modernistą? Leon Wielki sympatykiem socjalizmu?
Usuń"zmiany liturgiczne klepał już papież Pius X"
UsuńBrednie. Pius X nie dokonał zmian liturgicznych tylko reformy brewiarza.
"a flirt z socjalizmem to już Leon XIII"
Leon XIII wyraźnie krytykował socjalizm na równi z kapitalizmem, a "flirt z socjalizmem" to są wymysły zarządzonych liberalizmem.
Skąd pochodzi skan z rzekomego tajnego dokumentu? Czy na pewno nie jest to mistyfikacja?
OdpowiedzUsuńTo nie jest skan dokumentu lecz pierwsza strona publikacji historyka, który opublikował treść dokumentów.
UsuńCzy można prosic o doprecyzjowanie "..ruch liturgiczny drugiej fali, istotnie różny od ruchu odnowy liturgicznej zapoczątkowanej w XIX w. przez opata Prosper'a Gueranger'a"?
OdpowiedzUsuńGwoli ścisłości ruch opata P. Gaueranger'a miał pozytywny wydźwięk, tak?
Tzw. druga fala miała dość wyraźne powiązania polityczne: z socjalizmem i nawet z nazizmem. To raz. Po drugie, hasłem głównym była demokratyzacja liturgii. Po trzecie, praktykowano jaskrawe nadużycia liturgiczne jak chociażby odwrócenie celebransa. Nic z tego nie było w pierwotnym ruchu liturgicznym Gueranger'a. A jego zasługi są niezaprzeczalne, zwłaszcza w sprawie muzyki liturgicznej.
UsuńMam pytanie odnośnie konklawe w 1958 roku i rzekomego wyboru Siriego. Podobno 26 października był biały dym, gwardia szwajcarska wyszła aby powitać nowego papieża, radio watykańskie też nie miało wątpliwości, jacyś dostojnicy byli widoczni w bocznych oknach. Czekano dość długo i nikt się nie pojawił. Podobno zastraszano go, że wymordują Jego rodzinę itd. Co Ksiądz o tym sądzi? Zna ksiądz tą stronę? Tam więcej informacji http://www.thepopeinred.com/
OdpowiedzUsuńNie znam sprawy. Być może jest coś na rzeczy. Jedynie zetknąłem się gdzieś z tezą, że Siri był ulubieńcem Piusa XII. Pewne jest, że wybór Roncalli'ego był zaskakujący, podobnie jak wybór Bergoglio w 2013 r. Jeden i drugi był jest zakulisowo przygotowany. I pewne jest, kto miał interes w takim a nie innym wynika konklawe w 1958 r. i w 2013 r. Proste: is fecit cui prodest.
UsuńNa temat wyboru Bergolio bardzo ciekawej analizy dokonala amerykanska dziennikarka Julia Meloni (holds degrees from Yale and Harvard. She has published Catholic commentary for LifeSiteNews, Crisis Magazine, and OnePeterFive.) w swojej ksiazce: St. Gallen Mafia: Exposing the Secret Reformist Group Within the Church.
UsuńZ strony wydawcy:
"In the mid-1990s, a clandestine group of high-ranking churchmen began gathering in St. Gallen, Switzerland. Opposed to Cardinal Joseph Ratzinger, the circle plotted a revolution in stealth.
By 2015, their secret ached to be told. Before an audience, Cardinal Godfried Danneels joked of being a part of a "mafia." But as explosive as Danneels's confession was, a thick cloud of mystery still enshrouds the St. Gallen mafia.
In this compelling book, Julia Meloni pieces together the eerie trail of confessional evidence about the St. Gallen group. Copiously researched and grippingly narrated, The St. Gallen Mafia sheds light on the following:
- The mysteries of the 2005 conclave, where mafia members grew divided over a plan to back Cardinal Jorge Mario Bergoglio as pope.
- The war against Benedict XVI by the mafia's Cardinal Achille Silvestrini - and the mysterious "confessions" believed to be linked to him.
- The enigmatic, complicated relationship between the mafia's Cardinal Carlo Maria Martini and Benedict XVI.
- The mafia writings that presaged a new Francis - and the 2013 conclave that elected him.
- Martini's enduring role as an "ante-pope" - a "precursor" for Pope Francis"
To nie sa jakies wyssane z palca teorie spiskowe. Podaje mase zrodel, wypowiedzi, notatek, listow, wywiadow, które ukazuja calosciowo bardzo ciekawy obraz powiazan hierarchow w KK i ich dzialania.
Pojawila sie tez polska publikacja o nieco zmienionym tytule "Papież Franciszek i mafia z Sankt Gallen. Kto stoi za rewolucją w Kościele" autorstwa Pawla Chmielewskiego z PCh24.
Ze strony wydawcy:
"....Opowiem w niej Państwu o:
- czołowych postaciach grupy z Sankt Gallen, przede wszystkim o kardynale Carlo Marii Martinim;
- o tym, jak sanktgalleńczycy od 2002 roku pracowali nad wyborem Jorge Mario Bergoglia na papieża;
- o tym, że papież Bergoglio – Franciszek – nie pozostał im dłużny i od 2013 roku konsekwentnie realizuje agendę Sankt Gallen;
- o synodalności, która ma wszelkie znamiona zwieńczenia ideologii sanktgalleńczyków.
- Paweł Chmielewski"
Nie czytalem polskiej wersji, ale juz sam opis autora powiela punkty, ktory w swojej ksiazce porusza Julia Meloni. Na pytanie ktore mu zadalem na mediach spolecznosciowych czy to nie kopiuj/wklej jej ksiazki, nic nie odpowiedzial. Temat zostal uciety, wiec nie mam pewnosci, czy nie jest to luzne poslugiwanie sie praca amerykanskiej dziennikarki.
Na szczescie ksiazka p. Meloni zostala przetlumaczona na jezyk polski, wiec mozna latwo porownac.
O kilka informacji więcej o opacie Gariadorze:
OdpowiedzUsuńhttps://bridge2pyrenees.org/getperson.php?personID=I34&tree=family
Autor artykułu ze strony baskijskiej którą ksiądz wskazał jako źródło informacji o benedyktynie, mający to samo nazwisko, wskazuje w internecie, że doszukał się w drzewie genealogicznym tajemniczą mniejszość Kagotów (Cagots/Caqueux/Cannards). Taka ciekawostka.
https://www.persee.fr/doc/mefr_1123-9891_2005_num_117_2_10464
UsuńLe P. Gariador se soumet à son tour le 11 avril, après un entretien avec le P. Alfonso Gasperini, du Saint-Office. Lors de cet entretien, le P. Gariador souligne que dans son esprit la demande de suppression de l’expression pro perfidis Judaeis et son remplacement par pro plebe judaica comme on peut le lire dans la liturgie ambrosienne, était une question d’ordre purement historique, et qu’il n’avait nullement l’intention de modifier le jugement théologique de la tradition ecclésiale au sujet d’Israël.
Ojciec Gariador złożył również wniosek 11 kwietnia, po wywiadzie z ojcem Alfonso Gasperinim ze Świętego Oficjum. W tym wywiadzie ks. Gariador podkreśla, że w jego mniemaniu prośba o usunięcie wyrażenia pro perfidis Judaeis i zastąpienie go wyrażeniem pro plebe judaica, które można przeczytać w liturgii ambrozjańskiej, była kwestią czysto historyczną i nie miał zamiaru zmieniać teologicznej oceny tradycji kościelnej dotyczącej Izraela.
Drobne sprostowanie: "Mediator dei" jest z 20 listopada 1947 a nie z 1943. W 1943, jak sam zaznaczył we wspomnianej encyklice, Pius XII wypowiedział się w tej kwestii do kaznodziejów wielkopostnych miasta Rzym.
OdpowiedzUsuńhttps://www.persee.fr/doc/mefr_1123-9891_2005_num_117_2_10464
OdpowiedzUsuńSPRAWOZDANIE KARDYNAŁA MERRY DEL VAL SEKRETARZA ŚWIĘTEGO OFICJUM, BM., W SPRAWIE PROŚBY PRZYJACIÓŁ IZRAELA O ZMIANĘ LITURGII WIELKIEGO PIĄTKU (7 MARCA 1928)
To pytanie postawione przez tzw. Przyjaciół Izraela wydaje mi się zupełnie nie do przyjęcia, a nawet powiedziałbym, że bezsensowne.
Są to bardzo starożytne modlitwy i obrzędy liturgii Kościoła, liturgii inspirowanej i uświęconej przez wieki, która wyraża potępienie buntu i zdrady ludu wybranego, niewierności i bogobójstwa, proklamację nowego przymierza przypieczętowanego Najdroższą Krwią naszego Pana Jezusa Chrystusa, odzwierciedlającą wszystko,
nauka Pisma Świętego, nauka św. Paweł, zwłaszcza w Listach do Rzymian i Hebrajczyków, nauczanie Ojców Świętych (Mt 27:25).
W związku z tym dziwnym pytaniem należałoby wykluczyć większość liturgii Wielkiego Piątku, Liturgii Adoracji Krzyża, Lekcje św. Augustyna itd.
Nie chodzi tu o jednostki, które mogą się nawrócić, jak jasno stwierdza św. Paweł, ale o wiecznie uparty naród żydowski, na którym ciąży przekleństwo za to, że jako naród kierujący się swoimi zasadami zechciał wziąć na siebie odpowiedzialność przelania Krwi Najświętszego ante faciem Pilati iudicante illo dimitti.
Czy słowa św. Pawła nie są aktualne również dzisiaj? (Rz X).
Ten dzień trwa nadal. Judaizm ze wszystkimi swoimi sektami inspirowanymi Talmudem zawsze był zaciekłym przeciwnikiem chrześcijaństwa, a dziś, po wojnie, bardziej niż kiedykolwiek, powstaje i dąży do odbudowy królestwa Izraela w opozycji do Chrystusa i Jego Kościoła. Gdzie jest ten rzekomy początek pokuty wśród narodu żydowskiego?
Nie chciałbym, aby Przyjaciele Izraela nieświadomie wpadli w pułapkę zastawioną przez samych Żydów, którzy przenikają wszędzie w nowoczesnym społeczeństwie i wszelkimi sposobami starają się zatrzeć pamięć o swojej historii oraz zaskoczyć dobrą wiarę chrześcijan. Nie mogę tego wykluczyć. [...] Bez zbędnych ceregieli dodam, że głosuję całkowicie przeciwko jakimkolwiek zmianom lub usunięciu modlitwy wielkopiątkowej i uznanego obrządku i moja odpowiedź brzmi „negative et amplius”.
Jeśli chodzi o samą działalność Przyjaciół Izraela, w obecnej formie, z dyrektywami i instrukcjami przekazywanymi ich członkom, uważam ją za naganną i szkodliwą. Praca ta wpisuje się mniej lub bardziej w ramy interkonfesjonalizmu i indyferentyzmu religijnego. Nie powinniśmy mówić o nawróceniu Żydów, ale o prostym przejściu od
rzecz mniej doskonała do rzeczy bardziej doskonałej. Należy uznać, że religia żydowska jest religią objawioną, nie mówiąc jednak, że to objawienie ma wartość jedynie w świetle objawienia chrześcijańskiego i wiary w Chrystusa, w której jest niejako wchłonięte, oraz spełnienia wiecznych obietnic. Trzeba uznać, że Żydzi mają kapłaństwo i, jak napisał jeden ze zwolenników ruchu, sprawia to, że judaizm i chrześcijaństwo niemalże żyją obok siebie i w harmonii. Mówi się, że Apostołowie nie nazwali narodu żydowskiego „bogobójstwem”, podczas gdy św. Piotr powiedział publicznie w swoim przemówieniu do ludu zgromadzonego w portyku Salomona „Viri Israeliti...
auctorem vitae interfecistis". Nie ma potrzeby mówić o przestępstwach rytualnych sekt żydowskich, ani o ich związku z masonerią, ani o lichwie praktykowanej na szeroką skalę wobec chrześcijan itp.
Moim zdaniem należy albo zaprzestać tej pracy, albo ograniczyć ją do prostego zbioru modlitw o nawrócenie Żydów, umieszczając zakaz w dyrektywach i instrukcjach oraz wycofując te broszury. W końcu poważne ostrzeżenie dla ab. Schuster, który... posunął się do tego stopnia, że nazwał pewien obrzęd Kościoła Świętego przesądem.
Prześlij opinię
OdpowiedzUsuńhttps://www.persee.fr/doc/mefr_1123-9891_2005_num_117_2_10464
RAPPORT DU CARDINAL SECRÉTAIRE DU SAINT-OFFICE, MGR MERRY DEL VAL, À PROPOS DE LA DEMANDE DE MODIFICATION DE LA LITURGIE DU VENDREDI SAINT PAR LES AMIS D’ISRAËL (7 MARS 1928)
Questa domanda presentata dai così detti Amici d’Israele a me sembra del tutto
inaccettabile, e dirò anche insensata. Trattasi di preghiere e di riti antichissimi nella
Liturgia della Chiesà, liturgia ispirata e consacrata dai secoli, che esprime l’esecrazione per la ribellione ed il tradimento del popolo eletto, fedifrago e deicida, la proclamazione della nuova Alleanza suggellata dal Sangue Preziosissimo di Nostro Signore Gesù Cristo, riflette tutto l’insegnamento della Santa Scrittura, quello di San
Paolo, specialmente nelle Epistole ai Romani e agli Ebrei, la dottrina dei Santi Padri
(Mt 27,25).
Coerentemente con questa strana domanda bisognerebbe sopprimere la maggior parte delle Liturgia del Venerdì santo, gli Improperi, le Lezioni di Sant’Agostino
e via dicendo. Non si tratta degli individui, che possono convertirsi, come fa ben capire San Paolo, ma del popolo ebreo sempre ostinato sul quale pesa la maledizione
che come popolo con i suoi principi volle accettare la responsabilità di avere versato
il Sangue del Santo dei Santi ante faciem Pilati iudicante illo dimitti. Non è vero forse
tutt’ora cio che dice San Paolo? (Rm X).
Perdura ancora quella giornata. L’Ebraismo con tutte le sue sette ispirate dal
Talmud è sempre perfidamente contrario al cristianesimo ed oggi dopo la guerra più
che mai s’innalza e cerca di ricostruire il regno d’Israele in opposizione a Cristo ed
alla sua Chiesa. Dove sta questo supposto inizio di ravvedimento del popolo ebreo?
Io non vorrei che questi Amici d’Israele fossero caduti inavvertitamente in un tranello ideato dagli stessi Ebrei che penetrano dapertutto nella società moderna e cercano con tutti i mezzi a dissipare il ricordo della loro storia e sorprendere la buona fede dei Cristiani. Non lo posso escludere. [...] Senz’altro aggiungere, il mio voto è
completamente contrario a qualsiasi modificazione o soppressione della orazione
del Venerdì santo e del rito amesso e risponderei «negative et amplius».
In quanto all’opera stessa degli Amici d’Israele, impostata come si presenta, colle direttive ed istruzioni date agli aderenti, io la ritengo riprovevole e dannosa. Questa opera è piu o meno nel quadro dell’interconfessionalismo ed indifferentismo religioso. Non si deve parlare di conversione degli Ebrei, ma di semplice transizione da
una cosa meno perfetta ad una cosa più perfetta. Si deve riconoscere che la religione
ebraica è una religione rivelata senza dire che tale rivelazione non ha valore che in
vista della rivelazione cristiana e la fede in Cristo nella quale è per così dire assorbita, e dell’adempimento delle promesse eterne. Si deve riconoscere che gli Ebrei
hanno un sacerdozio e come è stato scritto da uno dei fautori del movimento, quasi
far vivere vicini ed in armonia l’ebraismo ed il cristianesimo. Si afferma che gli Apostoli non hanno chiamato «deicida» il popolo ebreo, mentre San Pietro disse pubblicamente nel suo discorso al popolo accorso nel portico di Salomone «Viri Israeliti...
auctorem vitae interfecistis». Non si deve parlare dei delitti rituali di sette ebraiche,
né della loro unione colla Massoneria, né della usura esercitata in larga scala verso i
Cristiani, etc.
A mio modo di vedere, o questa opera dovrebbe cessare o essere ridotta ad una
semplice unione di preghiere per la conversione degli Ebrei, con proibizio nelle direttive ed istruzioni date ed il ritiro di questi opuscoli. Finalmente una grave ammonizione all’ab. Schuster che è... fino all’eccesso di chiamare superstizione un rito
della Santa Chiesa.