Jako jeden z obrońców M. Zielińskiego - przeciw D. Mysiorowi - zadziałał znany również z internetów x. Rafał Jarosiewicz z diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej. Oto jego wypowiedź:
Po pierwsze, x. Jarosiewicz potwierdza, że w żadnym dokumencie - także po V2 - nie ma określenia "bracia we wierze" w odniesieniu do protestantów.
Po drugie, x. Jarosiewicz wykazuje brak zrozumienia albo brak woli zrozumienia (albo jedno i drugie) prostych słów, czyli istotnej różnicy zarówno językowej jak też teologicznej między określeniem "bracia w Chrystusie" i określeniem "bracia we wierze".
Wyjaśniam: To pierwsze określenie jest o tyle zrozumiałe i do obronienia, że
- protestanci powołują się na Jezusa Chrystusa, a niektórzy - mimo swojej fałszywej wiary - być może subiektywnie szczerze miłują Jezusa Chrystusa,
- katolik powinien miłować w Chrystusie także heretyków, zwłaszcza tych, którzy urodzili się w herezji i szczerze szukają prawdy.
Po trzecie, wszystkie główne dokumenty po V2 - konkretnie Kodex Prawa Kanonicznego z 1983 r. jak też Katechizm Kościoła Katolickiego z 1991 r. - mówią o herezji jako przewinieniu przeciwko wierze, które skutkuje automatyczną karą exkomuniki czyli wyłączenia z widzialnej wspólnoty Kościoła. Oczywiście jest pewna trudność w pogodzeniu tej zasady z określeniem "bracia w Chrystusie", jednak jest to możliwe - przy sporej dozie dobrej woli - według tego, co podałem powyżej.
Tak więc:
Po czwarte, określenie "bracia we wierze" jest wynalazkiem kogoś, kto albo nie rozumie znaczenia prostych słów, albo odrzuca także dokumenty wydane po V2 jak KPK oraz KKK, albo ich nie zna, mimo że powinien, skoro się wypowiada w temacie.
Wyjaśniam:
Już samo pojęcie wiary jest zupełnie różne w rozumieniu katolickim i w ujęciu protestanckim. Także o tym mówią dokumenty jak KPK oraz KKK:
Tego rozumienia wiary nie da się pogodzić z ujęciem protestanckim. Wprawdzie protestanci nie mają całkowicie jednolitego nauczania nawet w tej kwestii, są jednak źródła, z którymi się wszyscy protestanci zasadniczo zgadzają, a jest to przede wszystkim ich wyznanie wiary zwane Confessio Augustana, które stanowi formułę podającą w sposób umiarkowany to, co łączy wszystkich protestantów. Oto istotny fragment (źródło tutaj):
W skrócie:
- Pojednanie z Bogiem i tym samym łaskę Bożą zdobywa się wyłącznie przez wiarę w to, że przez Jezusa Chrystusa otrzymujemy przebaczenie grzechów.
- "Kto mniema, że to [= pojednanie z Bogiem] otrzymuje przez dobre uczynki i przez nie zasługuje na łaskę, ten gardzi Chrystusem i szuka własnej drogi do Boga wbrew Ewangelii."
- Wiara prawdziwa jest pewnością tego, że "z powodu Chrystusa ma łaskawego Boga", czyli jest "zaufaniem Bogu, że jest nam łaskawy".
Jak widać, jest to zupełnie inne pojęcie wiary niż katolickie, aczkolwiek to pojęcie jest poniekąd zawarte w katolickim, ale przez to, że jest oderwane od całości katolickiego rozumienia, staje się fałszem, gdyż jest odwracane przeciw całości i sprzeciwia się całości, czyli protestuje przeciw całości (jak przystało na protestantów).
Innymi słowy: protestanckie pojęcie wiary polega na sprzeciwie wobec katolickiego rozumienia wiary jako przyjęcia prawdy objawionej przez Boga i nauczanej przez Kościół. Zredukowanie wiary do "pewności" i "zaufania" w przebaczenie grzechów wyłącznie z łaski jest wymierzone przeciw temu, jak Kościół zawsze rozumie wiarę. Tym samym wiara protestantów jest w swoim rdzeniu istotnie inna niż wiara katolicka, mimo pewnych elementów wspólnych - tzw. artykułów wiary - w formule wyznania wiary.
W przypadku "charyzmatyków" mamy dość wyraźnie do czynienia z protestanckim ujęciem wiary, gdyż oni milczą i tym samym milcząco negują sporą część katolickich prawd wiary, czyli te specyficznie katolickie. Nigdy nie nauczają o wartości zbawczej dobrych uczynków, o Tradycji Kościoła jako źródle Bożego Objawienia, o hierarchicznym ustroju Kościoła (choć udają wierność hierarchii, a konkretnie wobec tych hierarchów, którzy ich popierają), o sakramentach, zwłaszcza o Realnej Obecności, o sakramentalności małżeństwa, o sakramencie święceń, o przywilejach i kulcie Matki Najświętszej i świętych Pańskich, o modlitwie za zmarłych czyli o czyśćcu. Nie ma też nic o nierozerwalności małżeństwa, ogólnie o etyce małżeńskiej i sexualnej. To są dla nich tematy tabu czyli nieobecne, co de facto oznacza wspólnotę wiary z protestantami, nie z Kościołem katolickim, choć formalnie do niego przynależą.
Te fakty świadczą o tym, że tzw. charyzmatyzm jest machiną podstępnej protestantyzacji w łonie Kościoła katolickiego, nawet jeśli - póki co - zachowywane są takie elementy jak adoracja Najświętszego Sakramentu. Duchowni są uspakajani tym, że przecież ludzie się modlą, spowiadają itp., że masowo przychodzą. Nie zadają sobie trudu, bo rzetelnie zbadać, kim jest Marcin Zieliński i jemu podobni, i by dostrzec, co się kryje pod pozorami. A skutki duchowe są fatalne i będą jeszcze bardziej fatalne, gdyż każde oszustwo wcześniej czy później jest demaskowane, powodując ogromne szkody dla wiarygodności Kościoła.
typowe posoborowie..., powoływanie się tylko na kulawe dokumenty z SV2 lol
OdpowiedzUsuń"wspólny Chrzest" - nie znam szczegółowo dokumentów SV2 ale czasami przerażę mnie co tam zapisano, jaki WSPOLNY chrzest??? Pan Jezus dał władzę do Chrztu tylko Apostołom, czyli Chrzcić mogą tylko ich prawowici następcy a nie jakiś Pan Jurek który okrzyknął się "pastorem". Protestanci sobie uzurpują prawo do chrzczenia. Mam nadzieję że czcigodny ksiądz to potwierdzić ale chrzest sekciarzy ekumaniackich jest nieważny?
Ja nie poczuwam się do żadnego "braterstwa" w mojej wierzę z heretykami bo ich wiara to nie jest moja wiara!
Nie no to jest błąd, bo ważnie może ochrzcić każdy. Nawet ateista, Żyd, muzułmanin, czy nawet poganin. Ważne jest tylko zachowanie formy (ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego lub w formie prawosławnej "sługa Boży [imię] chrzczony jest w imię Ojca, Amen i Syna, Amen i Ducha Świętego Amen), materii (czyli woda, substancja chemiczna wody, nie jakiś roztwór zawierający wodę, tylko woda, choć woda święcona zawierająca sól egzorcyzmowaną jest ważną materią) i odpowiednią intencja, czyli chrzest w imię Chrystusa (czyli słowo "ja" oznacza "Ja, Chrystus ciebie chrzczę", w formie prawosławnej intencja jest pośrednio zachowana). Kościół katolicki nigdy nie twierdził, że tylko ksiądz może ważnie ochrzcić. Gdyby tak było to byłby absurd, bo nie mógłby ochrzcić zwykły człowiek w nadzwyczajnych sytuacjach gdy np ktoś jest umierający, zwłaszcza umierające dzieci niebędące w wieku używania rozumu, a w pobliżu nie ma księdza. W sytuacji zwyczajnej chrztu powinien dokonać ksiądz, bo co do księdza na ogół mamy większą pewność moralną, że wykona prawidłowo obrzęd chrztu i będzie miał prawidłową intencję działania in persona Christi, czynienia tego, co czyni Kościół. Ale w sytuacjach nadzwyczajnych może każdy człowiek ochrzcić. Dlatego Kościół katolicki traktuje dzieci ochrzczone we wspólnotach schizmatyckich i protestanckich, niebędące w wieku używania rozumu jako pełnoprawnych katolików z teologicznej perspektywy, nawet jeśli prawnie nie są katolikami. Takie samo zdanie mają tradycjonaliści katoliccy każdego odłamu.
Usuń"nadzwyczajnych sytuacjach" nie była mowa o takich, heretyckie gusła nazywane przez nich chrzęstem to chyba nie jest żadna sytuacja nadzwyczajna ?
Usuń"latego Kościół katolicki traktuje dzieci ochrzczone we wspólnotach schizmatyckich i protestanckich, niebędące w wieku używania rozumu jako pełnoprawnych katolików z teologicznej perspektywy, nawet jeśli prawnie nie są katolikami. Takie samo zdanie mają tradycjonaliści katoliccy każdego odłamu."
jakieś źródło?? przed SV2 też tak było ?
Wg. Zawsze wierni
Usuń"Kiedy chrzest heretyków jest ważny?
W poprzednim numerze Zawsze wierni informowaliśmy o podpisaniu międzywyznaniowej deklaracji w sprawie ważności chrztów. „Chrzest przyjęty w jednym z Kościołów chrześcijańskich w Polsce będzie uznawany jako ważny w każdym z nich” – obwieściła 14 stycznia br. Rada Stała Konferencji Episkopatu Polski. Nazajutrz po podpisaniu deklaracji abp Nossol powiedział, że „w punkcie najistotniejszym czyniącym nas chrześcijanami jesteśmy zgodni”. Czy rzeczywiście w sprawie chrztów panuje pełna zgoda z niekatolikami? Czy można przyjąć chrzest z rąk ewangelickiego pastora? Czy chrzest heretyków jest ważny? Takie pytania otrzymaliśmy od Czytelników Zawsze wierni. Spróbujmy na nie pokrótce odpowiedzieć.
1. Zasada ogólna
Dawny Kodeks Prawa Kanonicznego:
Z rąk heretyków nie wolno przyjąć chrztu, chyba że zachodzi ostateczna konieczność (extrema necessitas); kto by poza tym wypadkiem przyjął chrzest od heretyka, jest irregularis ex delicto [‘nieprawidłowy z powodu przestępstwa’ – przyp. red. Zawsze wierni] (kan. 985). Katolik, który swe dzieci daje do chrztu lub na niekatolickie wychowanie heretykom, popada w ekskomunikę zastrzeżoną ordynariuszowi (kan. 2318). Heretykom nie wolno trzymać dzieci katolickich rodziców do chrztu (kan. 765 n. 2) lub do bierzmowania (kan. 795) (ks. F. Bączkowicz CM, Prawo kanoniczne, Opole 1957, s. 160).
2. Kiedy chrzest heretyków jest ważny?
Chrzest heretyków jest ważny, jeśli zachowana jest materia, forma i intencja niezbędna dla ważności chrztu św.:
materia – woda wylana na czole albo zanurzenie w wodzie;
forma – „Ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego” (dla ważności konieczne jest wymienienie wszystkich Trzech Osób Trójcy Przenajświętszej);
intencja – pragnienie dokonania tego, co czyni Kościół.
3. Wątpliwości
U niekatolickich chrześcijan, którzy uznają chrzest, normalnie nie ma wątpliwości co do intencji szafarza sakramentu, lecz jedynie co do formy i materii:
co do formy, ponieważ niektórzy protestanci chrzczą używając formuły: „ja ciebie chrzczę w imię Chrystusa”, albo „bądź ochrzczony w imię Boga w Trójcy Jedynego” etc.
co do materii, ponieważ niektórzy nie wylewają wody na czole dziecka, ale tylko zwilżają czoło wilgotną tkaniną etc.
Dlatego też Kościół nakazuje badać każdy chrzest u heretyków z osobna, aby mieć pewność, czy wszystkie elementy – materia, forma i intencja – zostały zachowane. Jeśli natomiast pozostaje pozytywna wątpliwość, to trzeba udzielić chrztu sub conditione (przy założeniu, że nie ma pewności), gdyż chrzest jest tak zasadniczy dla zbawienia duszy, że nie może być co do niego najmniejszej wątpliwości. Szczególnie w Afryce i Ameryce, gdzie działają liczne sekty protestanckie, Kościół udzielał bardzo często chrztów sub conditione.
4. Chrzest ważny – chrzest bezowocny
Zakładając, że wszystkie warunki dla ważności chrztu zostały spełnione, to jednak chrzest taki jest owocny tylko do momentu, kiedy pojawi się obex czyli przeszkoda.
Przeszkoda pojawia się w chwili przyjęcia niekatolickiego wyznania wiary, w wyznaniach protestanckich dzieje się tak w zazwyczaj przy okazji tzw. konfirmacji.
"5. Co w przypadku chrztów u heretyków, używających odpowiedniej materii i formy (formuły trynitarnej) oznacza „intencję tego, co czyni Kościół”?
UsuńWystarczające jest udzielenie chrztu św. z intencją dokonania tego aktu, jak Kościół katolicki go dokonuje, nawet jeśli udzielający nie wie, co akt ten oznacza!
6. Skoro chrzest jest sakramentem, który włącza wiernych do Kościoła, to czy można mówić, że chrzty luterańskie włączają do Kościoła?
Chrzty u heretyków włączają wiernych do Kościoła, dopóki nie pojawi się obex.
7. Czy w przeszłości praktyka rebaptyzacji była związana z nieuznawaniem z zasady ważności chrztów u heretyków, czy też indywidualnie badano poszczególne przypadki, udzielając w razie wątpliwości chrztów sub conditione?
zawsze, jeśli pozostaje wątpliwość, trzeba ochrzcić sub conditione. Ale trzeba zawsze dodać w formule chrztu słowa: Si non es baptizatus... („Jeśli jeszcze nie jesteś ochrzczony, to wtedy ja ciebie chrzczę...”), aby pozbyć się wszelkich wątpliwości dokonania „dwóch chrztów”. Przykładem może być tu John Henry Newman i jego dwaj towarzysze, którzy po nawróceniu z anglikanizmu na katolicyzm, w dniu 9 października 1845 r. otrzymali chrzest sub conditione;
muszą być zbadane poszczególne przypadki tam, gdzie chrzest niektórych wyznań protestanckich jest ogólnie uznawany, a ochrzczony mimo to ma pozytywne wątpliwości co do ważności sakramentu; np. jeśli w sekcie, w której otrzymał chrzest, ostatnio się pojawiły przypadki ministrów, którzy ochrzcili nieważnie;
jeśli stwierdzi się, że chrzest jest na pewno nieważny, to należy ochrzcić bezwarunkowo. "
Także tak kolorowo nie jest że każdy heretyk od razu staje się "bratem w wierze" tylko dlatego że ma chrzest...
"nie była mowa o takich, heretyckie gusła nazywane przez nich chrzęstem to chyba nie jest żadna sytuacja nadzwyczajna ?"
UsuńJeśli zachowują ważną formę, materię i intencję to ich chrzest jest ważny. To jest oficjalne stanowisko Kościoła katolickiego, w tym tego przedsoborowego.
"przed SV2 też tak było ?"
UsuńTak, tak właśnie było. Dzieci ważnie ochrzczone we wspólnotach niekatolickich mają zamazany grzech pierworodny, z racji bycia przed wiekiem używania rozumu są w stanie łaski uświęcającej, więc są po prostu katolikami.
Do czasu kiedy przestają wyznawać wiarę katolicką ....
UsuńCzyli do wieku używania rozumu gdy już świadomie mogą przylgnąć do herezji i schizmy.
UsuńŚwiecki poprawnie tłumaczy porównując z ks. Jarosiewiczem:
OdpowiedzUsuńhttps://www.youtube.com/watch?v=bq8jRF3melo&t=9s
Proszę Księdza może trzeba rozróżnić na dwa braterstwa:
OdpowiedzUsuń1. W Chrzcie dotyczące dzieci niekatolickich, dopóki one własnym rozumem nie staną się wrogami Kościoła Katolickiego
2. W wierze Katolickiej co już sama nazwa wskazuje że tacy ludzie własną wolą zaświadczają że przyjmują cały depozyt Katolicyzmu
Proszę o odpowiedź
Brzmi rozsądnie. Jednak także wtedy uważam, że można mówić o braterstwie we Chrzcie i ewentualnie w Chrystusie (bo to Chrystus chrzci), a nie o braterstwie we wierze.
UsuńDziękuję za odpowiedź. W takim razie może w ten sposób?
UsuńDwa braterstwa:
1. Wyłącznie we Chrzcie Świętym dla dzieci i niesprawnych umysłowo niekatolickich.
2. Zarówno we Chrzcie Świętym i w wierze dla ochrzczonych i wyznających wiarę w KK.
Z poważaniem
ik
Albo może w ten sposób braterstwo
Usuń1. W Chrystusie - we Chrzcie i w wierze dla katolików
2. W Chrystusie - we Chrzcie nie w wierze dla ochrzczonych niekatolików
3. We Chrzcie jedynie, bo nie wiem czy w Chrystusie - dla ochrzczonych, ale zatwardziałych heretyków?
Bo czy mamy braterstwo w Chrystusie z orzchrzczonymi potępionymi w piekle?
Najprościej i najlepiej jest w ogóle unikać mówienia o braterstwie z heretykami. To odpowiada zarówno Pismu św. jak też odwiecznej praktyce Kościoła.
UsuńDziękuję, zgadzam się.
UsuńTa próba z dywagacjami tylko pokazuje, że hermeneutyka naciągania nie ma racji bytu.
Brzmi sensownie. Dywagacje o jakiejś formie braterstwa religijnego z heretykami to mydlenie oczu, nie jest to do niczego potrzebne. Odpowiedź jest prosta: albo Kościół katolicki albo wieczne potępienie. Bez istnienia Kościoła katolickiego nie może być zbawienia. A diabeł dopóki może będzie zwodzić ludzkość różnymi fałszywymi religiami.
UsuńBraterstwo, to słowo na pewno nie pochodzi z katolickiej nomenklatury, raczej przeciwnej, popularne w tajnych związkach, rozpropagowane przez Rewolucję Antyfrancuską
UsuńOtóż to. Nie ma nad czym się rozwodzić.
UsuńDo "Anonimowy15 grudnia 2025 02:40"
UsuńNie. W obecnych czasach jest się nad czym rozwodzić krokami metody scholastycznej w celu obalenia potencjalnych pseudoargumentów modernistów, żeby przed czasem uniemożliwić im łowienie ryb w mętnej wodzie.
Natomiast prostym ludziom w nauczaniu katechizmowym owszem należy podawać zwięźle i wystarczająco.
ik
"Braterstwo, to słowo na pewno nie pochodzi z katolickiej nomenklatury, raczej przeciwnej, popularne w tajnych związkach, rozpropagowane przez Rewolucję Antyfrancuską"
UsuńDywagacje o tym są po prostu bezcelowe i niepotrzebne. Są tylko po to, żeby siać zamęt w głowach. Jedyne braterstwo duchowe, o którym jest sens mówić to braterstwo w Wierze.
UsuńAd: Anonimowy15 grudnia 2025 10:01
Nie sądzę. Obecne czasy zasadniczo nie różnią się niczym wyjątkowym od minionych poza masowym dostępem do informacji. Nihil novi sub sole. Natura człowieka jest ta sama, te same grzechy i te same zasady heretyków i modernistów, które metoda scholastyczna już obaliła i podała wyczerpujące odpowiedzi, pewne i zupełnie wystarczające na przyszłość, także w obecnym momencie zalewu treści i propagandy ideologii lewackich dzięki rozwojowi technologii, co jedynie sprawia wrażenie nowości. Choć to bardzo żmudne, pozostaje wytrwale ją upowszechniać wraz z cierpliwym przywracaniem rzeczom właściwych im pojęć oraz ich prawdziwego znaczenia. Nie spodziewam się wprawdzie, że nasze pokolenie dożyje efektów tej pracy, gdyż odbudowa trwa zawsze wielokrotnie dłużej niż burzenie.
"W obecnych czasach jest się nad czym rozwodzić krokami metody scholastycznej w celu obalenia potencjalnych pseudoargumentów modernistów, żeby przed czasem uniemożliwić im łowienie ryb w mętnej wodzie."
UsuńŚw. Barsanufiusz odpowiadał swoim uczniom i współbraciom mnichom pytającym się go o apokatastazę. Nie wchodził z nimi w niekończące się i puste dywagacje, bo Pismo Święte na ten temat mówi jasno. Podobnie jest z tymi dywagacjami. One do niczego sensownego nie prowadzą, tylko mają na celu ekumeniackie przedstawienie sekt heretyckich i schizmatyckich jako czegoś normalnego, równego religii katolickiej. Wiedzą, że nie mogą bez zdyskredytowania samych siebie zanegować doktryny katolickiej, zwłaszcza w aspekcie wyłączności katolicyzmu na prawdziwość i drogę do zbawienia to formułują takie zastępcze dywagacje, żeby kluczyć. Im na tym właśnie zależy, żeby zamiast od razu zdemaskować to jako podstęp to wdawać się w ich niekończące się dysputy, żeby odciągnąć umysły od tego, co jest sednem. A przeciętny posoborowy katolik akurat nie posiada katolickiego sensu wiary, bo jego myślenie jest humanistyczne, skażone przez liberałów i dla niego nieważne w co się wierzy, ważne żeby być dobrym człowiekiem. Tym bardziej, że styl życia przeciętnego posoborowego katolika rzadko jest zgodny z etyką katolicką, dlatego posoborowy katolik będzie wybiórczo traktować nauczanie katolickie, w zależności co mu pasuje. Jego nie będzie obchodzić co jest katolickie, co nie jest. Wybiera to, co mu pasuje. W takich warunkach moderniści są z automatu na wygranej, nieważne, że tradycyjny katolik ma merytorycznie rację.
Do "Anonimowy15 grudnia 2025 15:59"
UsuńDo "Anonimowy15 grudnia 2025 18:56"
W takim razie może podacie odnośnik do św. Tomasza, albo innego teologa, który jednoznacznie wykazał, że braterstwo w tym przypadku jest nieodpowiednim określeniem.
Ja wiem, i Wy wiecie, że heretycy i żydzi to żadni bracia w wierze, no i co z tego?
Potrzebny jest tekst kościelny, który im to walnie prosto między oczy.
Odwrotnie: proszę podać teksty kościelne, św. Tomaszowe tudzież inne prawowierne teologiczne oczywiście sprzed sw2 i nostra aetate, które tego jednoznacznie nie wykazują.
UsuńPrzecież jeśli o tym wiemy to nie od siebie, lecz od Kościoła wszystkich wieków, a nie 60ciu lat. Judaizantes też dobrze wiedzą, czego Kościół nauczał na ich temat, dlatego robili swoją robotę, herezje, idealizm, humanizm, materializm, naturalizm, a poza zewnętrznym oddziaływaniem cierpliwa infiltracja, więc wątpię, że ktoś na najwyższym szczeblu w tej chwili tym tekstem walnie, a jeśli spróbuje lub byłby konkurencją to się go odsunie i np. rychło coś mu się stanie. Sprawy zaszły za daleko i sięgnęły za głęboko, pomimo słodkich pociech z rzadka, typu pielgrzymka summorum pontificum, czy tu i ówdzie msza pontyfikalna. Oczywiście trzeba się tym wszystkim cieszyć, lecz to jak z kontrolowaną kroplówką albo dozowaniem tlenu, gdy następują nieodwracalne zmiany w mózgu. Tu już tylko może zadziałać czas, ucisk jakiego nie było i w tych warunkach odrodzenie od resztki.
Do "Anonimowy16 grudnia 2025 09:03"
UsuńPowtarzam - jest się nad czym rozwodzić i co wyjaśniać.
Jeżeli oficjalnie pojawiło się określenie o braterstwie w Chrystusie i ta sytuacja generuje błędne rozumienia, to zdecydowanie jest co precyzować, bo to będzie odpowiedź na zamieszanie.
Przykład: co znaczy "chrześcijanie niekatoliccy" w odniesieniu do tradycji. W obecnych czasach takie rzeczy wymagają dogłębnych sprostowań robionych pod ludzi z zewnątrz, nie żyjących w hermetycznych enklawach tradycji katolickiej.
Moim szefem, także kierowniczką i współpracownikami byli kiedyś neoprotestanci wielu denominacji, życzliwi, mocno zindoktrynowani i święcie przeświadczeni o ich relacji z Bogiem - co ja miałbym im odpowiedzieć jak by mi zacytowali, że KK miałby twierdzić, że na mocy Chrztu nie są chrześcijanami?
I mogłabym mnożyć dalej przykłady, zasadności mojego stanowczego twierdzenia, że wyjaśnianie przez dokumenty kościelne ma prawo ciągłej kontynuacji, ale nie mam na to czasu.
ik
"Powtarzam - jest się nad czym rozwodzić i co wyjaśniać.
UsuńJeżeli oficjalnie pojawiło się określenie o braterstwie w Chrystusie i ta sytuacja generuje błędne rozumienia, to zdecydowanie jest co precyzować, bo to będzie odpowiedź na zamieszanie.
Przykład: co znaczy "chrześcijanie niekatoliccy" w odniesieniu do tradycji. W obecnych czasach takie rzeczy wymagają dogłębnych sprostowań robionych pod ludzi z zewnątrz, nie żyjących w hermetycznych enklawach tradycji katolickiej."
Jeśli ktoś nie przyjmuje do wiadomości, że wiara katolicka jest potrzebna do stanu łaski uświęcającej i w konsekwencji do zbawienia to nic nie pomoże. Tacy ludzie stawiają swój własny prywatny osąd ponad autorytetem Kościoła.
"Moim szefem, także kierowniczką i współpracownikami byli kiedyś neoprotestanci wielu denominacji, życzliwi, mocno zindoktrynowani i święcie przeświadczeni o ich relacji z Bogiem - co ja miałbym im odpowiedzieć jak by mi zacytowali, że KK miałby twierdzić, że na mocy Chrztu nie są chrześcijanami?"
Jeśli są ważnie ochrzczeni i wyznają podstawowe dogmaty chrześcijaństwa, np Trójcę Świętą to można ich nazwać chrześcijanami. Ale to jeszcze nie oznacza, że się jest w stanie łaski uświęcającej. Jeśli się neguje nauczanie Kościoła jako heretyk formalny to się nie ma stanu łaski uświęcającej.
"W takim razie może podacie odnośnik do św. Tomasza, albo innego teologa, który jednoznacznie wykazał, że braterstwo w tym przypadku jest nieodpowiednim określeniem."
UsuńTu nie chodzi o to, czy braterstwo jest odpowiednim, czy nieodpowiednim określeniem tylko o sam fakt, że samo zaangażowanie katolików w te dywagacje jest modernistyczną pułapką mającą na celu forsowanie ekumenizmu.
Z różnicą między heretykiem materialnym a formalnym też jest trudna sprawa. Np. moja prababka pochodziła z prawosławnej rodziny. Oni tam od dziecka mieli tłumaczone jaki to katolicyzm jest zły, mieli książkę o najgorszych ekscesach papieży, jednocześnie były tam niektóre osoby bardzo pobożne i praktykujące, ale ze spranym mózgiem od dziecka w uprzedzeniu do KK. Więc tak samo mogą mieć wyprane mózgi dzieci neoprotestantów. A znam takich subiektywnie w ich iluzjach gorliwych.
Usuńik
"Z różnicą między heretykiem materialnym a formalnym też jest trudna sprawa. Np. moja prababka pochodziła z prawosławnej rodziny. Oni tam od dziecka mieli tłumaczone jaki to katolicyzm jest zły, mieli książkę o najgorszych ekscesach papieży, jednocześnie były tam niektóre osoby bardzo pobożne i praktykujące, ale ze spranym mózgiem od dziecka w uprzedzeniu do KK. Więc tak samo mogą mieć wyprane mózgi dzieci neoprotestantów. A znam takich subiektywnie w ich iluzjach gorliwych."
UsuńByć może w takich grupach są niektórzy heretykami materialnymi, niezawinionymi. Trzeba byłoby każdy przypadek oceniać osobno. Ale oczywiście nie zwalnia to automatycznie nikogo z myślenia. Ostatecznie tylko Pan Bóg wie dokładnie jaki jest stan duszy każdego człowieka.
A ja mam pytanie dotyczące chrztu św. Czy apostołowie musieli przyjąć chrzest od Chrystusa Pana? Wiem, iż niektórzy byli uczniami św. Jana Chrzciciela, lecz co z resztą? Czy może zesłanie Ducha Świętego było chrztem?
OdpowiedzUsuńPrzepraszam, że nie na temat, ale proszę posłuchać co ona mówi w 1:39:58 o zmaterializowaniu okularów. Jeśli ona nie kłamie to ci egzorcyści musieli by być bardzo zakłamani - https://www.youtube.com/watch?v=zRRSYUSLE7o
OdpowiedzUsuńSekta medjugorjańska specjalizuje się w kłamaniu. Do tego zalicza się też x. Amorth.
UsuńSkoro camorra i jakieś inne mafie mają profity z biznesu mediugorskiego, a ta modelka miała też powiązania z ludźmi mafii i showbiznesu najwyższych szczebli, to może byc coś na rzeczy. Poza tym ona gdzies tam mówi, że słyszała rozmowę jesli sie nie myle, egzorcysty z nimi, że "ona by sie do tego nadawała".
UsuńMnie z kolei zastanawia schizofreniczne rozdwojenie tego regionu, które dostrzegłem, gdy tam byłem. Miałem trochę okazji wejść w rozmowę z tamtejszymi mieszkańcami, a trochę potrafię porozumiewać się w języku serbsko-chorwackim. Przyznaję, że ludzie są tam gościnni. Ale nie jestem w stanie zrozumieć jednego. Tu "objawienia" medjugorskie, które urosły wręcz do skali Mekki dla mieszkańców Hercegowiny mówuą o braterstwie narodów i religii. A tu ci sami lokalni wyznawcy (może nie wszyscy, ale przynajmniej wielu) Medjugoria nienawidzą swoich serbskich i muzułmańskich sąsiadów z Mostaru, Republiki Serbskiej. Trzeba dla sprawiedliwości dodać, że to jest obopólna nienawiść. Nienawiść ludzi mówiących tym samym językiem, a gdy przyjeżdżają zupełnie obcy ludzie, spoza Jugosławii to wszystko miło, pięknie, ładnie. Jeśli tu z jednej strony jest gadane o ekumenizmie, braterstwie itd. a jednocześnie jest tam tak napięty konflikt to powinno to dać do myślenia.
Usuń