Katolicyzm i miecz




Ostatnio zrobiło się sporo szumu wokół salezjanina x. Dominika Chmielewskiego oraz założonej i prowadzonej przez niego wspólnoty "Wojownicy Maryi". Jest to o tyle ciekawe, że x. Dominik znany jest szerszej publiczności od kilku lat, a rzeczona wspólnota działa od 2015 r. Dopiero wzrost popularności, widoczny chociażby w ostatnim spotkaniu w Niepokalanowie, wywołał nienawistne komentarze dyżurnych szczekaczy "katolicyzmu" rzekomo "otwartego". Tak zabrał głos dyrektor jezuickiego wydawnictwa WAM, znany głównie ze skrajnie modernistycznego organu "deon.pl", w sposób typowy dla siebie. 





Jak zwykle w wykonaniu członków tego zespołu, jest to mieszanka krętactwa i fałszu, obliczonego widocznie na emocje, gdyż merytoryczna treść jest nikła, prawie żadna. 

Oczywiście, jak każde nowe zjawisko, także wspólnota "WM" podlega rozeznaniu, krytyce i ocenie. Wątpliwości i zastrzeżenia nie powinne być z góry wykluczone. Jednak krytyka i uwagi powinne być merytoryczne, tzn. uczciwe i teologicznie kompetentne, a tego właśnie brakuje w wypowiedzi o. Piórkowskiego. Jego pisanie jest także w tym przypadku pokrętne i perswazyjne. Dla przejrzystość zreferuję po kolei jego zasadnicze tezy, odnosząc się do nich. 

1. Miecz to narzędzie wojny, śmierci i przemocy. 
- Miecz to oręż w walce. Walka może być sprawiedliwa albo niesprawiedliwa i to jest decydujące. Odrzucenie walki jako takiej jest herezją pacyfizmu, sprzeczną z Ewangelią (Mt 10,34). 

2. "W Kościele używano miecza, by zabijać innowierców i heretyków". 
- Jest to zwykłe kłamstwo zarówno historyczne jak też teologiczne. Kościół ani nie znał ani nie stosował kary śmierci. Prawo kanoniczne takiej kary nie przewiduje. Twierdzenie, jakoby Kościół zabijał innowierców i heretyków, jest powieleniem bzdurnych treści brukowców. Krucjaty przeciw muślimom i heretykom były wojnami sprawiedliwymi i w tej kategorii należy je rozpatrywać, nie w kategorii zabijania. Nazywanie ich zabijaniem jest rzeczywiście "wskrzeszaniem upiorów", a właściwie oszukańczym działaniem na emocje. 

3. Św. Paweł ma na myśli symbol, nie miecz. 
- List do Efezjan, przypisywany św. Pawłowi, nazywa mieczem "słowo Boże" (6,17). W tym samym rozdziale (6,10-20) jest mowa o "zbroi Bożej" i walce duchowej. Na jakiej podstawie o. Piórkowski twierdzi, że Wojownikom Maryi chodzi o coś innego, nie wiadomo. Zwykła uczciwość wymagałaby odpowiedniego uzasadnienia, że 1) miecze WM nie są symbolami oraz że 2) ich realne użycie jako oręża w wojnie sprawiedliwej byłoby sprzeczne z Ewangelią. O. Piórkowski tego oczywiście nie czyni. 

4. Walka duchowa przechodzi w walkę ze złymi ludźmi. 
- To jest słuszna uwaga, aczkolwiek znowu przewracająca sprawę. Nie można oddzielić walki ze złem od walki z ludźmi, którzy zło czynią, gdy konieczne jest powstrzymanie ich od czynienia zła. Taka jest natura rzeczy i struktura działania, i nie ma w tym nic nagannego czy złego. Gdyby ojciec rodziny nie miał prawa przemocą powstrzymać napastnika, który wtargnął do jego domu, zagrażając dobru i życiu rodziny, to byśmy wylądowali w absurdzie, który o. Piórkowskiemu może jednak nie jest świadomy. Obrona przed agresorem wymaga unieszkodliwienia go, w razie konieczności przemocą i wyrządzeniem mu szkody. Jest to moralnie usprawiedliwione, gdy chodzi o obronę niewinnych i zapobieżenie działaniu agresora. Nie można odpowiedzieć adekwatnie na agresję nie działając przeciw jej sprawcy. 

5. "Chrześcijanin z mieczem w ręku (...) nie działa po myśli Jezusa."
- Tutaj o. Piórkowski popełnia typowe zafalszowanie Ewangelii (nie jest w tym miejscu istotne, czy z ignorancji teologicznej, czy ze złej woli na doraźny użytek). Pan Jezus nigdy generalnie nie zakazał użycia przemocy w słusznej sprawie. To, że zganił użycie miecza przy Swoim pojmaniu, nie oznacza wcale takowego zakazu. Jak widać wyraźnie w kontekście, chodzi tutaj o wykonanie planu Zbawienia przez Jego Mękę i Śmierć. Fakt, że Piotr miał przy sobie miecz, co nie mogło ujść uwadze Pana Jezusa, oznacza, że Mistrz nawet Apostołom pozwalał na noszenie miecza, co jest istotnym argumentem przeciw pacyfizmowi. 

6. "Narasta atmosfera osaczenia" oraz budzi się "mentalność chwastu", przez co o. Piórkowski rozumie "diabelski sposób poradzenia sobie ze złem w świecie", podając konkretnie "wysyp egzorcystów, obronę uczuć religijnych, przestrach na widok tych, którzy nie podzielają chrześcijańskich wartości, agresja, okopywanie się w twierdzy, mentalność getta, obrona Jasnej Góry przed Szwedami". Jeszcze dobitniej mówi, że "z tej mentalności zrodził się faszyzm, hitleryzm, komunizm", bo "wszyscy chcieli dobrze". 
- Mamy tutaj doczynienia z kolejnym popisem zakłamania, pomieszania i demagogii. Porównanie faszyzmu, hitleryzmu i komunizmu do sług w przypowieści o chwaście (Mt 13,24-30.36-42) świadczy albo o zupełnej ignorancji historycznej i braku elementarnej kompetencji teologicznej, albo o złej woli, albo o wszystkim na raz. Po pierwsze, przypowieść w żaden sposób nie naucza obojętności na zło, lecz wzywa do cierpliwości do czasu żniwa, a to z troski o dobro ziarna uprawnego. Po drugie, przypowieść w żaden sposób nie wymaga bezczynności wobec zła, lecz uzależnia czynność sług od woli i nakazu gospodarza. Słudzy wykazują gorliwość i gotowość do działania, które w żaden sposób nie zostają odrzucone przez gospodarza. Gospodarz każe im jedynie poczekać do żniwa i wydania rozkazu oddzielenia dobrych od złych. O. Piórkowski natomiast widocznie jest pod wrażeniem poglądów typu protestanckiego teologa z XVI w. o nazwisku Sebastian Castellio, który powołując się na tę przypowieść głosił tolerancję religijną i światopoglądową, sam potępiając m. in. Inkwizycję. Wychodził przy tym z założenia, że Jezus Chrystus nie głosił absolutnej prawdy lecz miłość, która wyklucza karanie za herezję. W końcu wręcz absurdalnym i kłamliwym zabiegiem jest przywołanie w tym kontekście faszyzmu, hitleryzmu i komunizmu. Zakłamanie polega na przypisywanie im dobrej woli i jakiegokolwiek podobieństwa do sług z przypowieści. 

7. "Recepta" sług czyli ich gotowość do działania w poddaniu się woli gospodarza jest "rozwiązaniem" pochodzącym z "lęku, niecierpliwości i pychy, bo my rzekomo wiemy, jak rozwiązać problemy tego świata".
- Tutaj znowu nasuwa się pytanie, czy o. Piórkowski w ogóle uważnie przeczytał przypowieść w Ewangelii, czy też raczej mimo tego przekłamuje jej treść na doraźny użytek, tzn. do przywalenia nie tylko Wojownikom Maryi lecz wszystkim "nieliberalnym" katolikom, którzy nie chcą pozostać bezczynni i obojętni na zło w Kościele i świecie. Po pierwsze, słudzy w przypowieści uznają swoją zależność od woli gospodarza, skoro pytają go o to, co mają uczynić. Po drugie, ich postawa nie ma nic wspólnego z lękiem, lecz jest gorliwością wynikającą właśnie z woli służenia gospodarzowi. Po trzecie, nie ma oczywiście też nic wspólnego z pychą, ani z niecierpliwością, lecz jest w ramach ich rozumienia szlachetną i rozsądną. Po czwarte, gospodarz w żaden sposób nie karci sług, lecz, wręcz przeciwnie. Mówiąc o zebraniu i wyrzuceniu chwastów w dzień żniwa potwierdza ich dobrą wolę i zamiar. Jedynie co do czasu koryguje plan przedstawiony przez nich. 

Podsumowując należy powiedzieć, że jest to kolejny popis żurnalistyki jakby na zamówienie pewnych antykatolickich kręgów. Mniejsza z tym, czy ze strony tzw. katolicyzmu "otwartego", czy wręcz kręgów wprost antykościelnych, nieco wystraszonych jakąkolwiek poważniejszą i niezależną od nich inicjatywą. Ta dość żałosna próba uderzenia popełnia tyle krętactw, zafałszowań i niekompetencji teologicznej, że właściwie sama się dyskredytuje i obala. Powyższe uwagi mają jedynie na celu pomoc tym, którzy nie dysponują odpowiednią wiedzą teologiczną, by nie ulegli sugestiom o. Piórkowskiego. 

Na koniec zaznaczę, że ani nie znam osobiście x. Chmielewskiego, ani nie popieram jego działania bezkrytycznie. Jednak widać u niego dobrą wolę, której oby się wiernie trzymał. Jak każdy, zasługuje na uczciwe podejście i rzetelną ocenę w świetle prawd wiary katolickiej. 


9 komentarzy:

  1. Nareszcie ktoś rzetelnie podszedł do tematu! Pełen profesjonalizm!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście spojrzenie tylko z jednego punktu widzenia, a w zasadzie jego obrona ! Gratuluje pojęcia profesjonalizmu !

      Usuń
  2. Demon.pl to taki wilk w owczej skórze

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziękuję za wyczerpującą wypowiedź. Co do o Piórkowskiego, nie przejmowałabym się jego oceną. Posługując w Opolu w sposób mało grzeczny odmówił wykorzystania salki w domu katechetycznym, który zresztą wybudowali sami parafianie. W którym to miało odbyć się spotkanie z prof JR Nowakiem dotyczące kłamliwej książki JT Grossa.
    Jako koronny argument ojciec jezuita zapodał " co powie Gaz Wyb, co my sobie w ogóle wyobrażamy?"
    Odwaga na miarę czasów. Nie dziwię się przeto, że miecz jest ojcu Piórkowskiemu tak niemiły... Człowiek, który udowadnia, że boi się tuszu i czcionki:-)
    Cóż rzec?

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten deon i jego x.funkcjonariusz(e) to naprawdę okropny wytwór tego, do czego zdolne są pieniądze i rynek zbytu w świecie.
    https://grzechmasturbacji.blogspot.com/2019/04/sprzeciw-wobec-publikacji-kilka-sow-o.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Ksiądz Dominik Chmielewski jest chyba propagatorem objawień w Medjugorie i nawet organizuje tam wyjazdy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ks. Chmielewski w Medjugorie pogłębił swoją wiarę, co ma odzwierciedlenie w dalszej jego działalności. A wyjazdy (nawet pielgrzymki) do Medjugorie nie są ani zakazane, ani nie są niczym złym, Stolica Apostolska ZEZWALA na organizowanie PIELGRZYMEK do Medjugorie.

      Usuń
    2. To jest obiektywnie grzeszne postępowanie.

      Usuń
  6. Trochę śmieszne przy tym wszystkim, że ks. Piórkowski należy do zakonu jezuitów,a rekolekcje ignacjańskie sa napełnione treściami, obrazami, symboliką militarną. Ignacy z Loyoli był przecież żołnierzem:)

    OdpowiedzUsuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...