Przyznam, że nie wiem, kto jako pierwszy użył tego określenia. Wygląda na to, że ma pochodzenie kaznodziejsko-publicystyczne, oczywiście apologetyczno-polemiczne.
Obecnie funkcjonuje ono w opozycji czy przynajmniej w odróżnieniu od Novus Ordo, które jest tym samym uważane za nowoczesny wynalazek. Nierzadko wywołuje to sprzeciw ze strony fanatycznych wyznawców modernizmu. Jak to w sporach zwykle bywa, mało jest w tym merytoryki i rzetelności.
Oczywiście nie da się zaprzeczyć, że tzw. nowa msza jest wymysłem mniej więcej połowy XX w. Nie zmienia tego fakt, że autorzy tego pomysłu powołują się na starożytne - czy raczej rzekomo starożytne - pochodzenie poszczególnych elementów. W rzeczywistości jednak zarówno jako całość jak też chyba we wszystkim elementach odróżniających od liturgii tradycyjnej jest to obrzęd stworzony na nowo, co jest szczególnie widoczne w jego wersjach skrajnie modernistycznych, które zresztą przeważają obecnie. Przykłady:
- celebracja w kierunku ludu
- w języku potocznym
- żydowskie błogosławieństwo posiłku jako modlitwy ofiarowania
- nowe "modlitwy eucharystyczne"
- koncelebra sakramentalna
- lektorki i ministrantki
- komunia dołapna.
To są nowości tak potężne a zarazem istotne, że zupełnie przyćmiewają takie rzekomo przywrócone tradycyjne elementy jak modlitwa powszechna i procesja z darami, które są przecież mniej niż drugo- czy nawet trzeciorzędne w teologicznej wymowie Mszy św.
Innymi słowy: wprawdzie Novus Ordo uzurpuje sobie bliskość i wierność liturgii względem liturgii czasów apostolskich i patrystycznych, to jednak co do zawartości teologicznej to liturgia tzw. przedsoborowa jest znacznie bliższa, a właściwie wręcz identyczna i tym samym ponadczasowa czyli "wszechczasowa". Wiadomo, że obrzędy w znaczeniu gestów, znaków i też konkretnych słów są zmienne. Niezmienna jest natomiast treść teologiczna, o ile jest zakorzeniona w Bożym Objawieniu. Właśnie przede wszystkim z powodu wierności Bożemu Objawieniu tzw. msza trydencka jest "mszą wszechczasów".
W tym też znaczeniu właśnie ta Msza św. będzie trwała do końca czasów, gdyż Boże Objawienie będzie trwało i Kościół będzie sprawował Mszę św. Nie oznacza to, że Msza św. tradycyjna na zawsze pozostanie dokładnie w takiej postaci, jaką znamy obecnie. Teologicznie nie można wykluczać zmian, które nie oddalają od Bożego Objawienia, lecz jeszcze bardziej do niego zbliżają w tym znaczeniu, że je coraz bardziej wyrażają i poświadczają. Tak gdyby np. doszło do jeszcze dokładniejszego zabezpieczenia Najświętszego Sakramentu przed zbezczeszczeniem, to byłaby to zmiana we wierności Bożemu Objawieniu, a nie przeciw niemu (jak to jest niestety w Novus Ordo).
Określenie Msza św. wszechczasów nawiązuje chyba do bulli Quo Primum Tempore.
OdpowiedzUsuń"przez tę obecną Konstytucję, która będzie mieć moc prawną po wsze czasy, nakazujemy i polecamy, pod groźbą kary Naszego gniewu, aby nic nie było dodane do Naszego nowo wydanego Mszału, nic tam pominięte, ani cokolwiek zmienione."
Oraz dalej:
"Ponadto, na mocy treści niniejszego aktu i mocą Naszej Apostolskiej władzy, przyznajemy i uznajemy po wieczne czasy, że dla śpiewania bądź recytowania Mszy św. w jakimkolwiek kościele, bezwzględnie można posługiwać się tym Mszałem, bez jakichkolwiek skrupułów sumienia lub obawy o narażenie się na karę, sąd lub cenzurę, i że można go swobodnie i zgodnie z prawem używać."
Z jakiego okresu, Księże, pochodzi żydowskie błogosławieństwo posiłku? Stary testament czy później?
OdpowiedzUsuńZależy jak rozumieć Stary Testament. Tego błogosławieństwa nie ma w księgach kanonicznych, lecz jest rabiniczne, czyli tradycja faryzejska.
Usuń