Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Jak rozumieć "zmysł wiary"?


Temat jest rzeczywiście aktualny, a równocześnie dość szeroki i niełatwy, choć można go też streścić. Od 2014 r. istnieje dokument Papieskiej Komisji Teologicznej, kierowanej wówczas przez kard. G. Müller‘a (do poczytania tutaj w kilku językach, po polsku nie znalazłem). Zachęcam do zapoznania się przynamniej pobieżnego. W tym temacie nie znam szerszego opracowania. Myślę, że nie byłoby celowe streszczanie całego tego dokumentu. Dlatego odpowiem jedynie krótko i jak najprościej. 

Dokument ten podaje następującą definicję:


Czyli:
W określeniu "sensus fidei" chodzi o pewne wyczucie czy instynkt dla prawdy Ewangelii. Jest to "instynkt nadprzyrodzony", czyli pochodzący bezpośrednio od Boga, a jest powiązany z łaską wiary we wspólnocie Kościoła. 

Ważne jest też bliższe rozróżnienie:


Rozróżnia się między "sensu fidei fidelis" a "sensus fidei fidelium", czyli między osobistym zmysłem wiary poszczególnego wiernego a zmysłem wiary właściwym dla wszystkich wiernych czyli dla całego Kościoła. Te dwa aspekty są ściśle powiązane, co stało się szczególnie istotne w obliczu protestantyzmu, który stawiał na osobisty akt wiary kosztem wiary Kościoła. 

Podobnie do protestantów rozumie się "zmysł wiary" obecnie opacznie w opozycji, konkurencji czyli nawet przeciwieństwie do wiary Kościoła przekazanej przez wieki. Jest to conajmniej nieporozumienie. Otóż wyczucie wiary czyli zmysł właściwy zarówno poszczególnemu wierzącemu jak też całej wspólnocie Kościoła zakłada akt wiary, czyli przyjęcie za prawdę tego wszystkiego, co Bóg objawił w Jezusie Chrystusie, a Jezus Chrystus przekazał Apostołom, a z kolei Apostołowie przekazali Kościołowi raz na zawsze. 

Nie może więc pochodzić ze zmysłu wiary coś, co jest sprzeczne z tym Objawieniem, nawet jeśli odpowiada temu, co myśli, sądzi czy mniema większość osób podających się za katolików. Innymi słowy: nie należy mylić zmysłu wiary ze świadomością co do wiary czy z poglądami, które obecnie wyznaje duża część czy może nawet większość uważających się za katolików. 

Przykładem na żywotność zmysłu wiary jest obecnie natomiast powrót szczególnie młodego pokolenia do tradycyjnego katolicyzmu, zwłaszcza do liturgii tradycyjnej. Większość obecnie żyjących katolików została wychowana w Novus Ordo i powiązanej z nim fałszywej ideologii modernistycznej, a jednak pokaźna część z nich - z tendencją wzrostową - zwraca się ku temu, co obowiązywało w Kościele przed "reformami soborowymi". Warunkiem jest tutaj oczywiście znajomość choćby podstawowych prawd wiary katolickiej, a przede wszystkim otwartość serca na prawdę, także za cenę zmiany swojego życia. Statystycznie tacy katolicy stanowią niestety mniejszość. Wynika to z tego, iż zawsze tylko mniejszość populacji jest zdolna do samodzielnego myślenia nawet wbrew wzorcom narzuconym odgórnie czy oddolnie. Tym niemniej to w nich żyje wyczucie dla wiary Kościoła, nie w tych, którzy wyznają modernizm. 

Powolny lecz nieuchronny powrót coraz większej liczby katolików do tego, czego Kościół nauczał, stanowi więc naoczny znak działania Ducha Świętego także w naszych czasach. 

4 komentarze:

  1. Proszę Księdza, mam jedno pytanie. Jak dobrze wiemy, sedewakantystyczny biskup Robert McKenna był egzorcystą. W 1985 roku zaangażował się w udokumentowaną przez małżeństwo Warrenów sprawę Maurice'a Theriaulta, człowieka, który z powodu trudnego dzieciństwa zwrócił się ku siłom nieczystym i był opętany. Wykonywał nad nim egzorcyzmy, po których Theriault miał ulgę. Wydawało się, że już powrócił do normalności, ale w 1992 roku przeżył załamanie nerwowe i popełnił samobójstwo. Czy ta sprawa jest argumentem przeciw sedewakantyzmowi, w sensie fakt, że bp McKenna nie był w jedności z posoborowym KK, według prawa nie miał jurysdykcji do egzorcyzmów skutkował tym, że ostatecznie jego życie zakończyło się tragicznie? Czy raczej jego ostatnie czyny w życiu powinno się oddzielić od samych egzorcyzmów i pytania, czy egzorcyzmy sedewakantystów są skuteczne?

    OdpowiedzUsuń
  2. Zasadniczo poprosiłbym Księdza jeśli Ksiądz by się zgodził o ogólną analizę działalności bp Roberta McKenny jako egzorcysty, bo z tego, co czytałem o tym to przeprowadził wiele takich egzorcyzmów, które dokumentowało małżeństwo Warrenów. A bo McKenna ze względu na swój sedewakantyzm i stosunkowo słynną posługę egzorcysty jest dość popularny wśród tradycyjnych katolików.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. teologkatolicki5 marca 2026 18:43

      Nie znam tej działalności i nie znam źródeł do zapoznania się.

      Usuń
  3. Po polsku: Sensus fidei w życiu Kościoła, Dehon Wydawnictwo Księży Sercanów, Kraków 2015.

    OdpowiedzUsuń