Cały Nowy Testament jest przeniknięty tzw. teologią zastąpienia, czyli przekonaniem, że od Jezusa Chrystusa właściwym dziedzicem i nosicielem obietnicy Zbawienia jest Kościół, a nie naród żydowski. Tym samym pojęcie "narodu wybranego" straciło znaczenie etniczne, a stało się pojęciem duchowym.
Należy mieć na uwadze, że we wielu językach nie ma odróżnienia między pojęciami naród i lud, bądź te pojęcia są stosowane zamiennie czy też jako synonimy. W języku polskim lud może być wielonarodowy, a naród może być pojęciem szerszym niż lud (jeśli w narodzie odróżnia się lud czyli pospólstwo od arystokracji). Dlatego w teologii należy się trzymać określeń łacińskich. Po łacinie jest pojęcie "populus electus", czyli dokładnie tłumacząc "lud wybrany". Równocześnie prawidłowe jest też określenie "naród wybrany", o ile narodowość rozumie się duchowo, nie etnicznie. Kościół to narodowość tych, którzy są zrodzeni duchowo we Chrzcie św.
Kontynuacją narodu wybranego i Izraela jest Kościół katolicki. Prosta logika. Niestety obca w dzisiejszym ekumaniacko - judaizujacym kościele.
OdpowiedzUsuńOczywiście, że Kościół katolicki zawsze nauczał, że jest kontynuacją Izraela, a nie współcześni Żydzi. Sam Justyn Męczennik, męczennik z II wieku tak pisał w dziele „Dialog z Żydem Tryfonem” w punkcie 11: „Bowiem prawdziwym, duchowym Izraelem i potomstwem Judy, Jakuba, Izaaka i Abrahama – który nie dzięki obrzezaniu trzymał pochwałę i błogosławieństwo od Boga, ale z powodu swej wiary i został nazwany ojcem licznych narodów – jesteśmy my, którzy zostaliśmy doprowadzeni do Boga przez tego ukrzyżowanego Chrystusa, jak to dalej wykażemy.”
OdpowiedzUsuńMógłby ksiądz wytłumaczyć, dlaczego innowierca nie ma godności osoby ludzkiej? I jak rozumieć to, że człowiek zostal stworzony na podobieństwo Boga, co jest głównym dowodem na godność każdego człowieka.
OdpowiedzUsuńCo za brednie Anonimowy imputuje.
UsuńJeśli Anonimowy na tyle nie rozumie języka ojczystego, żeby nie umieć odróżniać znaczenia semantycznego słowa "lud" i "ludzie" to bardziej źle świadczy o Anonimowym. Chyba, że język ojczysty Anonimowego to nie język polski.
UsuńChyba jakieś nieporozumienie. Ja nie pytam w tym temacie, jeno chce dowiedzieć się czegoś na temat tejże godności, tzn. dlaczego innowiercy jej nie mają (co sam mówił abp Lefebvre) ijak to wogóle rozumieć. Bo obecnie jesteśmy uczeni, że każdy ma godność, a tutaj jest wogole inną sytuacja.
UsuńNie śledziłem cytatów abp Lefebvre, ale zwykle to raczej mowa była o godności dzieci Bożych, czyli znajdujących się w stanie łaski uświęcającej.
UsuńPozniej mogę wysłać cytat abpa Lefebvra. Może nie zrozumiałem tego, niestety. Ale właśnie dlatego do księdza się zwróciłem, bo wierze, ze ksiadz mi pomoże
Usuń"Skąd w rzeczywistości pochodzi godność osoby ludzkiej? Z jej doskonałości. A doskonałość osoby ludzkiej polega na Poznaniu prawdy i posiadaniu Boga. To jest początek życia wiecznego, które polega na tym "aby poznali ciebie, jedynego Boga prawdziwego i tego, któregoś posłał, Jezusa Chrystusa" (J 17, 3). Konsekwentnie, tak długo jak dana osoba trwa uporczywie w błędzie, nie osiąga swojej godności." - Tekst interwencji abpa Lefebvre'a Poprawki do rozdziału V o ekumenizmie
UsuńProszę Księdza, jeżeli ktoś tu podał wiarygodny cytat z abp Lefebvre, to jak teologia katolicka definiuje godność człowieka? Najpierw abp mówi o doskonałości, a potem o godności.
UsuńJest to jak najbardziej wiarygodny cytat, bo czytałem to w książce "Oskarżam Sobór", którego autorem jest właśnie abp Lefebvre
UsuńOdniesie się ksiądz do tego?
UsuńNie ma oficjalnej teologicznej definicji godności człowieka. W teologii katolickiej generalnie przyjmuje się, że godność człowieka zasadza się na "obrazie i podobieństwie" Boga w człowieku, czyli jego rozumności i wolności, a jeszcze bardziej na godności dziecka Bożego poprzez Chrzest św. czyli wszczepienie w Kościół Chrystusowy.
UsuńNie mogę się wypowiedzieć na ten temat autorytatywnie, ale tu mi się wydaje proste udzielenie odpowiedzi. Czym innym jest godność ludzka w ujęciu antropologicznym, człowiek stworzony na obraz i podobieństwo Boga, a czym innym godność ludzką w ujęciu moralnym. W ujęciu antropologicznym człowiek nie traci swej godności. Ale w ujęciu moralnym przez złe uczynki, błędy, czyli generalnie wolną wolą podejmowanie złych wyborów może sam siebie pozbawić tej godności.
Usuńczy potępieni w piekle mają "godność człowieka"?
UsuńPotępienie jest właśnie karą za splugawienie swojej wrodzonej godności ludzkiej.
UsuńDziękuję. Po to było pytanie. Czyli chyba dobrze mi się wydawało, że sami swoim życiem walczyli ze swoją godnością.
UsuńIdąc dalej - można by powiedzieć zatem, że w życiu doczesnym jedni wspierają swoją "godność człowieka" (bogomyślni), a drudzy walczą ze swoją "godnością człowieka" (przeciwnicy Boga).
Zatem w czasie życia doczesnego zachowanie lub utrata "godności człowieka" nie jest jeszcze w ostatecznym rozstrzygnięciu, tylko w potencjalności.
W doczesności w wielu przypadkach przechodzenie z jednego stanu do drugiego jest bardzo płynne.
Ryzykowne wydaje mi się dzielenie żyjących ludzi na w sposób pewny posiadających "godność człowieka" lub nieposiadających.
Może warto byłoby po prostu przyznać, że stan tej godności jest tak samo nam nieznany jak stan sumienia.
Ryzykowne może być takie kategoryzowanie także w odniesieniu do możliwości wykorzystywania go np. politycznie.
Czy dobrze rozumiem?
ik
"Dziękuję. Po to było pytanie. Czyli chyba dobrze mi się wydawało, że sami swoim życiem walczyli ze swoją godnością."
UsuńZasadniczo tak.
"Idąc dalej - można by powiedzieć zatem, że w życiu doczesnym jedni wspierają swoją "godność człowieka" (bogomyślni), a drudzy walczą ze swoją "godnością człowieka" (przeciwnicy Boga)."
Zasadniczo tak. Skoro godność ludzka wynika z bycia stworzonym na obraz i podobieństwo Boga to odrzucanie Boga jest odrzucaniem własnej godności ludzkiej.
"W doczesności w wielu przypadkach przechodzenie z jednego stanu do drugiego jest bardzo płynne.
Ryzykowne wydaje mi się dzielenie żyjących ludzi na w sposób pewny posiadających "godność człowieka" lub nieposiadających.
Może warto byłoby po prostu przyznać, że stan tej godności jest tak samo nam nieznany jak stan sumienia.
Ryzykowne może być takie kategoryzowanie także w odniesieniu do możliwości wykorzystywania go np. politycznie."
Tu już nie do końca. O ile zgoda, że w sprawach prywatnych stan tej godności może być nieznany i nie powinno się kategoryzować to grzech publiczny, np herezja, publiczne wyznawanie niegodziwych ideologii, kompromitująca moralnie działalność publiczna (np bycie złym politykiem, publiczna deprawacja) lub dokonywanie zbrodni dają jednoznaczny obraz ludzi dopuszczających się tych czynów. Dlatego Kościół publicznie i oficjalnie sprzeciwiał się im, np ekskomunikując, wydając interdykt, niekiedy nawet sądząc ich karnie itd.
Do "Anonimowy14 stycznia 2026 09:51"
UsuńMoje ostatnie pytanie było raczej do Księdza.
Precyzuję - osobiście jestem za jawnym karaniem grzechów publicznych.
Te kwestie dla każdego katolika nie powinny być dyskusyjne.
Ale nie o tym mówię, tylko o samym sformułowaniu "godność człowieka", które jest wykorzystywane przeciw Kościołowi.
Proszę księdza, napisał ksiądz kiedyś, że w prawie kościelnym nigdy nie było kary śmierci. Natomiast przecież sam ksiadz kiedyś pisał o karaniu zakonników za pedofilię głodówką. Ja już trochę nie rozumiem tego...
UsuńSprawa jest dość prosta. Otóż papieże byli i są nie tylko następcami św. Piotra - czyli pasterzami Kościoła sprawującymi władzę duchową - lecz także suwerenami państwa kościelnego, czyli sprawującymi władzę świecką. Jako ci pierwsi byli związani prawem kościelnym i mogli działać tylko w jego ramach, natomiast jako drudzy mogli i de facto działali według prawa państwowego, które owszem przewidywało karę śmierci.
UsuńJeszcze podczepiając się pod ten czyjś wątek bym dodała, że tak samo jak z "braterstwem na mocy Chrztu" - tak i z "godnością człowieka" jest ryzyko błędnej polaryzacji:
Usuń1. Bronienie sformułowania "godność człowieka" w rozumieniu modernistów blokuje chrystianizację.
2. Nieumiejętna walka z tym sformułowaniem może zaostrzyć wrogość innowierczych państw w kierunku programowego zwalczania KK jako rzekomo nie uznającego ich za ludzi.
Te określenia to konfliktogenne wtręty.
ik
Czy zna Ksiądz Profesor może jakieś urzędowe orzeczenia Magisterium o tym mówiące? Znam tylko wzmianki z Soboru Florencki i z encykliki "Mystici Corporis" Piusa XII.
OdpowiedzUsuńNaród wybrany to dzieci Abrahama czyli wierzą w Boga i zachowują jego słowa i idą do Jego Syna. Jednak narodem wybrany nadal jest Izrael etniczny (Rz 11,1-5 i dalsze wersety obowiązkowe). Proszę sobie poczytać Pawła - list do Rzymian od 11 rozdziału. Jest w proroctwach ST napisane jasno, że część etnicznego Izraela na końcu wieków się nawróci i przyjmie Jezusa, warto poczytać w tej kwestii też księgę Malachiasza ostatnie rozdziały. "Zbawienie pochodzi od Judejczyków" - jak ktoś czyta ewangelie to doskonale wie gdzie jest ten cytat słów Pana Jezusa. Kościół owszem jest oblubienicą wybraną (zawiera nawróconych Izraelitów i pogan), niektórzy Judejczycy odrzucili Pana Jezusa gdy przyszedł i go ukrzyżowali ale tym sposobem doprowadzili zgodnie z wolą Bożą do wchłonięcia pogan co jest teraz obecne. Natomiast sami (owa Reszta - nie oddająca chwały Balowi) - zostanie z powrotem pozyskana. Zresztą w każdym wieku nieustannie Jahwe mówi do Izraela i z tego narodu nieustannie Bóg przyprowadza do Jezusa Chrystusa. W ilu procentach? To tylko Bóg wie. To, że część żydów nie chce go to inna sprawa bo sami odrzucili Boga ale on sam nie odrzucił narodu wybranego, bo wszystkich których chce doprowadzić do Jezusa Chrystusa doprowadza, także w poganach ma swoją owczarnie. Trzeba to czytać spójnie. Łowienie jest na dwóch płaszczyznach.
OdpowiedzUsuńW kwestii Izraela to proszę bardziej św. Pawła czytać, bo on nawet spójne prywatne objawienie tam przytacza z apokalipsą :)
Justyn prawdę napisał, że Ci co przyjęli Pana Jezusa są kontynuacją ale raz jeszcze trzeba napisać zgodnie za natchnionym Pismem Świętym, że Bóg nie odrzucił swego ludu etnicznego!
"Co do ewangelii, są oni nieprzyjaciółmi Bożymi dla waszego dobra, lecz co do WYBRANIA, SĄ UMIŁOWANYMI ZE WZGLĘDU NA PRAOJCÓW. <<--- !!!!
"NIEODWOŁALNE SĄ BOWIEM DARY I POWOŁANIE BOŻE."
Może się Ksiądz odnieść do tego co ktoś tu napisał? To są typowe obecnie cytaty mające niby dowodzić stałego wybraństwa zydów
UsuńPaweł pisał, że nie ma już Żyda ani Greka, bo wszyscy [w domyśle chrześcijanie katolicy] są braćmi w Chrystusie. Jest to więc błędne interpretowanie pism Pawła. Zresztą Kościół katolicki w przedsoborowej modlitwie wielkopiątkowej za wiarołomnych Żydów wyraźnie określił ich jako lud niegdyś wybrany.
Usuń„Dla Ewangelii są wprawdzie nieprzyjaciółmi z powodu was, dla wybrania zaś są najmilsi z powodu ojców”. (Rz 11, 28) Św. Jan Chryzostom: "W tym, w czym są nieprzyjaciółmi, należy się im kara; ale w tym, w czym są umiłowani, cnota ich przodków nie ma na nich wpływu, jeśli nie uwierzą". (Homilia 19 o Liście do Rzymian). Pamiętajmy, że heretycy naginają Pismo św. do swoich poglądów, tak też robią neomoderniści.
UsuńDary i powołanie, owszem, lecz nie wybranie. To nie to samo. Dary można otrzymać, powołanym zostać i nie skorzystać/zaprzepaścić.
UsuńProszę księdza jak to jest z tą odpowiedzialnością za zabicie Chrystusa Pana? Jak rozumiem, Żydzi, którzy żądali śmierci Chrystusa, a nie poznali Jego Bóstwa, mają zmniejszona odpowiedzialność. Natomiast Żydzi, którzy specjalnie te wiedzę jakby zaniedbywali (?) czy nie chcieli wiedzieć tego , mają wręcz powiększona. A my, którzy znamy Jego Bostwo mamy także zwiekszoną odpowiedzialność, bo mimo to grzeszymy. Czy jestem w błędzie? Oraz czy można wspoleczsnych zydow oskarżać o zabicie Chrystusa?
OdpowiedzUsuń