Czy interpretacja x. Różyckiego rozwiązuje problem koronki s. Faustyny? (z post scriptum)


Temat był już na niniejszym blogu poruszany (odsyłam do poprzednich wpisów jak https://teologkatolicki.blogspot.com/2018/03/czy-mozna-ofiarowac-panu-bogu-bostwo.html oraz innych, które można znaleźć przy pomocy etykiety "koronka"). Widocznie nadal jest zapotrzebowanie.






Najpierw trzeba przypomnieć, że jeszcze w latach 1958 oraz 1959 Stolica Apostolska oficjalnie oceniła negatywnie rzekome objawienia s. Faustyny (źrodło tutaj):



Notyfikacja Świętego Oficjum, czyli najwyższego urządu Stolicy Apostolskiej, mimo złagodzonej formy, wyraźnie zakazała rozpowszechniania:


(źródło tutaj, str. 271)

Tłumaczenie: 


Ten zakaz nigdy nie został formalnie odwołany. 

Kłamliwe jest przedstawianie tegoż orzeczenia, jakoby chodziło tylko o kwestie duszpasterskie, przy czym o braku kompetencji - bądź o niechlujstwie - w temacie świadczy nazwanie Świętego Oficjum "Kongregacją Doktryny Wiary: 




Zaś pytanie dotyczy wprost książki autorstwa x. Ignacego Różyckiego, profesora teologii dogmatycznej z Krakowa, wydanej pierwotnie po francusku. X. Różycki uważany jest powszechnie za tego, który teologicznie uratował s. Faustynę, mimo potępiających dekretów wydanych przez władze kościelne oraz mimo opinii wielu teologów, zarówno polskich jak taż zagranicznych. Nie bez znaczenia jest fakt, że ks. Różycki był profesorem i też promotorem kariery kleryka a potem młodego kapłana Karola Wojtyły. 

Odniosę się punkt po punkcie do przesłanych mi zrzutów fragmentów książki.


Autor przyznaje, że rozumienie "Bóstwa" w znaczeniu natury Boskiej implikuje nieuchronnie heretyckość tej formuły. Dlatego usiłuje wykazać, że należy "Bóstwo" w tym miejscu rozumieć inaczej. 
W tym celu twierdzi najpierw, że ta formuła znajduje się dosłownie już w definicji dogmatycznej Soboru Trydenckiego, jednak nie przytacza tej definicji. Czy celowo? Widocznie tak. Przytoczmy ją więc (dekret o Najświętszym Sakramencie Eucharystii, sesja XIII):


Tak więc po pierwsze jasne jest, że w dekrecie jest mowa o Realnej Obecności Jezusa Chrystusa, tzn. że w Eucharystii wraz z Ciałem i Krwią Chrystusa obecna jest także Jego Dusza wraz z Bóstwem, czyli cały Chrystus. Tym samym jasne jest, że w tym sformułowaniu soborowym "Bóstwo" ewidentnie oznacza Boską Naturę Jezusa Chrystusa. Tym samym powoływanie się na Sobór Trydencki zupełnie nie wspiera argumentacji autora, a nawet ją podważa. Czym innym jest bowiem mówienie o obecności eucharystycznej, a czym innym o ofiarowaniu. Ofiara eucharystyczna jest uobecnieniem Ofiary na Kalwarii. Innymi słowy: jest uobecnieniem tego, co uczynił Syn Boży na Krzyżu. A złożył ofiarę ze Swego człowieczeństwa, gdyż jego ludzkie życie zostało zabite, nie życie boskie, nie natura i istota boska. Twierdzenie przeciwne jest absurdalne, heretyckie i bluźniercze. Owszem, na Krzyżu dokonało się radykalne samouniżenie Syna Bożego, ale nie ofiarowanie Bóstwa, gdyż Syn Boży także na Krzyżu był istotowo zjednoczony z Ojcem. Na tym polega wielkość tego uniżenia i tej ofiary z człowieczeństwa. 

Zupełnie nie wiadomo skąd x. Różycki dołącza tutaj swoją tezę, że "w tej definicji 'Bóstwo' nie oznacza natury Boskiej wspólnej trzem Osobom". Jest to ewidentna nieprawda i wręcz herezja. Czyżby autor negował obecność Bóstwa Jezusa Chrystusa - współistotnego Ojcu - w Eucharystii? Zamiast wyjaśnienia czy zadeklarowania się - co oznaczałoby nieuchronnie heretyckość - powtarza swoją bezpodstawną tezę, że Bóstwo oznacza "bezpośrednio - tzn. dokładnie, ściśle - osobę Boską Jezusa". Czyni tutaj absurdalne rozróżnienie: "Natura Boska jest w niej wyrażona tylko pośrednio, tzn. przez pośrednictwo osoby; w konsekwencji jest ona wyrażona tylko jako właściwa Jezusowi, prawdziwemu Synowi Boga". Nasuwają się więc pytania: Jakie to jest w końcu Bóstwo? Jest ono tożsame z Bóstwem Ojca i Ducha czy nie? Skoro "Bóstwo" ma oznaczać Osobę, to dlaczego z tej osoby wyłączone są dusza, ciało i krew, czyli człowieczeństwo?

Ponadto x. Różycki zapomniał widocznie o pojęciu Osoby Jezusa Chrystusa zdefiniowanym już na Soborze Chalcedońskim jako unia hipostatyczna: Osoba Wcielonego Syna Bożego jednoczy Bóstwo i Człowieczeństwo, bez ich pomieszania. Jakim prawem więc x. Różycki przypisuje Osobie Jezusa Chrystusa tylko Bóstwo? Co jest z Jego Człowieczeństwem? Jakie to jest Bóstwo, skoro nie jest Bóstwem Trójcy Przenajświętszej? To niestety zakrawa na brak elementarnej wiedzy chrystologicznej, a nawet na heretycki, quasi ariański pogląd odnośnie godności Jezusa Chrystusa. Idźmy dalej.


Tutaj niestety potwierdza się, że x. Różycki odróżnia między Boską Naturą Trójcy Przenajświętszej a naturą Boską właściwą "Boskiej osobie" Jezusa Chrystusa. To brzmi niestety dość dokładnie jak herezja ariańska.

Następnym argumentem x. Różyckiego jest modlitwa anioła z Fatimy podana przez s. Łucję. Autor przemilcza, że ta modlitwa jest znana dopiero z późniejszych zapisków s. Łucji i nie wchodzi w skład uznanych przez Kościół objawień Matki Bożej w Fatimie. Tym samym ten argument nie ma zupełnie żadnej wartości teologicznej, a stanowi wręcz oszustwo, sugerując, jakoby chodziło o uznane przez Kościół objawienia fatimskie. Zaś problem teologiczny jest tego samego rodzaju co w sformułowaniu koronki s. Faustyny. Tak więc x. Różycki popełnia błędne koło: argumentuje na rzecz danej formuły za pomocą takiej samej formuły bez jakiejkolwiek wartości autorytatywnej.


Tutaj x. Różycki nagle powraca do chrystologii. Niestety tylko pozornie i kłamliwie. Twierdząc, że "formuła ta" jest od Soboru Chalcedońskiego "zwyczajnie" używana w odniesieniu do Bóstwa Chrystusa w znaczeniu "Boskiej osoby Jezusa", nie podaje żadnych przykładów. I słusznie. Bo takich przykładów po prostu nie ma ani w dokumentach Kościoła ani w pismach Doktorów Kościoła, czy teologów uznanych i zalecanych oficjalnie przez Kościół. W języku Kościoła, stosującym wiernie chrystologiczne dogmaty wiary katolickiej, Bóstwo, divinitas, zawsze odnosi się do Boskiej natury wspólnej bez żadnej różnicy wszystkim Trzem Osobom Boskim. Twierdzenie przeciwne jest po prostu kłamstwem.

X. Różycki broni koronkę przed rozumieniem Bóstwa jako natury Boskiej o tyle słusznie, że wówczas ofiarowanie Bóstwa byłoby albo logicznym absurdem (jako ofiarowanie Bóstwa Bogu) albo ewidentną herezją ariańską, zakładającą różnicę między Bóstwem Syna i Bóstwem Ojca. W kierunku tej drugiej myśli idzie tok rozumowania x. Różyckiego. Mówi bowiem: "Jasne jest, że Bóstwem Jezusa - rzeczywiście odrębnym w stosunku do Bóstwa Ojca - jest właśnie Jego Boska osoba". Muszę tutaj najpierw zwrócić uwagę na fałszywe tłumaczenie: distincte oznacza nie "odrębna" lecz "różna". Tym samym jest tutaj dość jednoznacznie wypowiedziana herezja: według x. Różyckiego Bóstwo Jezusa Chrystusa jest różne (distincte) od Bóstwa Boga Ojca. Jest to nic innego jak zaprzeczenie wyrażenia zdefiniowanego dogmatycznie już na Soborze Nicejskim, że Syn Boży jest współistotny Ojcu (ομοουσιος τω Πατρι) czyli tożsamy z Ojcem co do istoty (ουσια) oraz natury (φυσει). To jest elementarz chrystologii katolickiej. Mimo tego x. Różycki uporczywie powtarza swoją tezę: "To, co on ofiaruje Ojcu Przedwiecznemu, to nie jest, ściśle mówiąc Bóstwo, lecz Bóstwo właściwe Synowi". To jest wystarczająco dobitne wyrażenie ewidentnie heretyckiego poglądu. Aż trudno uwierzyć, by takie zdanie mógł wypowiedzieć teolog katolicki. 


Ponadto w zdaniu "to, co recytujący ofiaruje Ojcu Przedwiecznemu, to w ostateczności jest cała osoba Jezusa, tzn. tak jego Boska osobowość, jak całe Jego człowieczeństwo, złożone z ciała, krwi i duszy" mamy ponownie do czynienia z pomieszaniem pojęciowym. Tutaj x. Różycki wprowadza nowe odróżnienie, mianowicie "Boska osobowość", a poprzednio mówił o "Boskiej osobie" różnej od Boskiej natury. Nie wyjaśnia tego pojęcia. Jego użycie wynika więc widocznie z powodów stylistycznych, czyli autor stosuje pojęcia "osoba" i "osobowość" zamiennie. Tym samym niczego to nie zmienia w toku jego myśli.

Nowy element zawarty jest natomiast w wyrażeniu "to ofiarowanie całego Jezusa". Słuszne jest wskazanie na Ofiarę Jezusa Chrystusa, w którą wierny może się włączyć duchowo. Jednak ta prawda nie ma żadnego wpływu na treść teologiczną formuły poprzedniej, w której jest mowa o ofiarowaniu Bóstwa. Innymi słowy: także Jezus Chrystus, Syn Boży, nie ofiarował Bogu Ojcu Swojego Bóstwa, lecz samego Siebie. Właśnie dlatego konieczne było Wcielenie, gdyż ofiarowanie Syna Bożego bez natury ludzkiej nie miałoby sensu i nie byłoby możliwe z powodu jedności Osoby Ojca i Osoby Syna w tej samej naturze Boskiej. Tylko przez Wcielenie i dzięki Wcieleniu możliwa jest Ofiara Syna współistotnego Ojcu co do Bóstwa. Dlatego właśnie także człowiek nie może ofiarować Bóstwa Jezusa Chrystusa. Twierdzenie przeciwne jest bluźnierstwem negującym pośrednio Współistotność Ojca i Syna.

Podsumujmy. Nie jest moją intencją, ani nie mam możliwości oceny zamiaru x. Różyckiego. Pewne jest, że dostrzega on poważny problem teologiczny w ofiarowaniu Bóstwa, o ile rozumie się je zgodnie z pojęciowością katolicką, czyli w odniesieniu do Boskiej natury i istoty Jezusa Chrystusa. X. Różycki potwierdza, że takie ofiarowanie nie jest możliwe na gruncie teologii katolickiej. Dlatego właśnie usiłuje inaczej zinterpretować słowo "Bóstwo" występujące w koronce. Jednak jego próbę należy uznać po pierwsze za chybioną z powodu braku podstaw w teologii katolickiej, a po drugie za heretycką (ariańską), gdyż wyraźnie odróżniającą Bóstwo Syna Bożego Jezusa Chrystusa od Bóstwa Boga Ojca. Tym samym odmawianie koronki zgodnie z interpretacją x. Różyckiego jest niestety aktem popadnięcia w apostazję ariańską.



Post scriptum 

Przy okazji pewne dyskusji pojawiły się słuszne uwagi, które wymagają dopowiedzenia:








Mówiąc najprościej:
Pan Jezus ofiarował czyli oddał na krzyżu swoje ziemskie życie, nie swoją boską naturę, gdyż także umierając na krzyżu zachował ją tzn. pozostał w pełni Bogiem. Zabite - i tym samym ofiarowane - zostało tylko Jego życie ludzkie. 



Pytania


Ponadto nadeszły pytania, na które - z niewyjaśnionych przyczyn technicznych - niestety nie mogę odpowiedzieć w komentarzach.


1.

Nie można, ponieważ tak zwana "wymiana przymiotów" nie oznacza utraty czy zaprzeczenia przymiotów właściwych danej naturze. Jedność Osoby Jezusa Chrystusa umożliwia i uzasadnia powiedzenie więcej, a nie mniej o danej naturze.

Określił to po raz pierwszy papież św. Leon I w swoim słynnym Tomus ad Flavianum. Według niego można powiedzieć zarówno, że Syn Człowieczy zstąpił z nieba, jak też że Syn Boży został ukrzyżowany. Herezją jest natomiast powiedzenie, jakoby natura boska - czyli bóstwo - została ukrzyżowana, gdyż oznaczało by to, że został ukrzyżowany także Bóg Ojciec i Duch Święty, którzy są przecież tą samą, jedną naturą czyli bóstwem. Innymi słowy: "communicatio idiomatum" nie może zaprzeczać jedności Trójcy Przenajświętszej. Z tego powodu nigdy nie stosuje się tutaj pojęć abstrakcyjnych, tzn. fałszywe teologicznie byłoby powiedzenie, że człowieczeństwo Jezusa Chrystusa zstąpiło z niebo (co jest ewidentną nieprawdą, gdyż Zbawiciel wziął człowieczeństwo od Swojej Matki) i tak samo że Bóstwo Jezusa Chrystusa zostało ukrzyżowane czyli ofiarowane.


2.


Wystarczy spojrzeć na text dekretu biskupa z 1930 r. uznającego objawienia fatimskie: podane jest dosłownie, że uznane są jedynie te objawienia, które miały miejsce od 13 maja do 13 października.


Sprawa późniejszych zapisków s. Łucji jest niejasna. Literatura na temat objawień fatimskich jest zwykle niestety na kiepskim poziomie i nie przywiązuje wagi do kwestij źródłowych. Pewne jest, że s. Łucja spisywała dodatkowe informacje dopiero po roku 1930, o czym mówi chociażby Encyclopedia Britannica:



Dopiero w drugim wydaniu swoich wspomnień, już będąc w klasztorze, s. Łucja wspomniała o objawieniach anioła w 1916 r.


(źródło tutaj)

To są ogólnodostępne informacje nawet na wiki:



Niestety nie są dostępne oryginalne wydania tych wspomnień. Nowe wydania całości nie są mi znane. Do nowych opracowań należy podchodzić ostrożnie, chociażby dlatego, że nie mają charakteru naukowego.


Post scriptum 

Jeden z komentarzy wskazuje na "odwołanie" notyfikacji Św. Oficjum z 1959 r., opublikowane rzekomo w notyfikacji w 1978 r. Chodzi o następujący text (dostępny tutaj):



Po pierwsze, od razu widać, że coś tu nie gra z drukiem, gdyż pojawiają się dziwne znaki, będące właściwie błędem drukarskim. Takie nagromadzenia błędów w jednym dokumencie nie występuje nigdzie poza tym. 

Po drugie, jest też błąd w samym tekście, gdyż jako "ta św. Kongregacja" ("questa S. Congregazione") wydająca notyfikację w 1978 r. nazywana jest Św. Kongregacja Św. Oficjum, która już w 1965 r. została przez Pawła VI przekształcona w Kongregację Doktryny Wiary.  

Po trzecie, zbiór dokumentów pod nazwą Acta Apostolicae Sedis jest rocznikiem ukazującym się dopiero w ciągu następnego roku kalendarzowego, czyli w tym wypadku w 1979 r. Tym samym bardzo łatwo jest "uzupełnić" ten zbiór, dodając dokument z datą wsteczną. Tak więc nie można wykluczyć, że dokument datowany 15 kwietnia 1978 r. faktycznie powstał dopiero po wyborze kard. Karola Wojtyły na papieża, czyli w październiku 1978 albo później. W każdym razie dopiero w 1979 r. jego następca na stolicy krakowskiej abp Macharski wydał imprimatur na wydanie "Dzienniczka". Zwlekanie z tym byłoby bardzo dziwne w kontekście interesu w sprawie. Zresztą przed rokiem 1979 nie ma także żadnego innego śladu o notyfikacji wydanej rzekomo 15 kwietnia 1978 r. 

Po czwarte, treść notyfikacji jest conajmniej dziwna. Najpierw podaje ona, że kierowane były zapytania, czy notyfikacja wydana w 1959 r. zakazująca rozpowszechniania "Dzienniczka" jest nadal obowiązująca. Nasuwa się konieczne pytanie, na jakiej podstawie kierowane było to zapytanie. Owszem, sprawa mogła być badana ponownie na podstawie rzekomo nieznanych w 1959 r. dokumentów, na wniosek strony zainteresowanej, czyli archidiecezji krakowskiej. O takim wniosku nic nie wiadomo, także notyfikacja o nim nic nie mówi. Tak więc widocznie taki wniosek nie istnieje. Czy więc istnieją dokumenty, na którym takowy wniosek by się opierał? W każdym razie nie wiadomo, jakie są to dokumenty. 

Po piąte, nawet jeśli notyfikacja powstała rzeczywiście przed wyborem kard. K. Wojtyły na papieża (co jest bardzo wątpliwe wobec powyższych faktów), to może ona świadczyć o tym, że miał już wtedy poważne wpływy w Watykanie, zwłaszcza po tym jak w 1976 r. wygłosił rekolekcje wielkopostne dla Pawła VI i Kurii Rzymskiej. 

Podsumowując:
Notyfikacja oznaczona datą 15 kwietnia 1978 r. nic nie wyjaśnia, lecz jedynie zaciemnia. Zarówno sposób jej opublikowania jak też treść jest conajmniej dziwna, co nasuwa poważne wątpliwości co do przejrzystości i uczciwości w sprawie. 

34 komentarze:

  1. A tak najprościej - modlić się koronka czy nie ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odradzam, gdyż może to stanowić niebezpieczeństwo dla wiary. Jest dość modlitw bez wątpienia zgodnych z wiarą Kościoła i one wystarczą. Nowości, zwłaszcza z heretycką treścią są zawsze niebezpieczne.

      Usuń
    2. Zawsze, gdy ksiądz zada mi na spowiedzi za pokutę koronkę, to modlę się wersją ks. Andrasza, bez ofiarowania Bóstwa, poza tym jest identyczna w treści.

      Usuń
  2. Pieśń: "Zbliżam się w pokorze"
    "Bóstwo Swe na Krzyżu skryłeś wobec nas, Tu ukryte z Bóstwem Człowieczeństwo wraz"

    Są tutaj błędy teologiczne czy mieści się to w communicatio idiomatum?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słowa pieśni są teologicznie poprawne. Nie zachodzi w nich o communicatio idiomatum.

      Usuń
  3. Mam pytanie odnośnie różańca. Można spotkać różańce z kamieni szlachetnych/półszlachetnych którym przypisuje się różne "magiczne" właściwości, np poprawę snu, odporność etc. Czy nie ma przeciwwskazań do korzystania z takich różańców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli są poświęcone i używane do modlitwy, a nie jako talizman, to nie ma problemu.

      Usuń
  4. Ksieze, mam pytanie dotyczące niewolnictwa Niepokalanej.
    Czy nosząc łańcuszek na nadgarstku z medalikiem musi być to koniecznie medalik z Niepokalaną czy może być to np. Matka Boża szkaplerzna?
    Czy są jakieś wymagane wytyczne dotyczące tej kwestii? Wiem ze nawet łańcuszek nie jest konieczny, ale zawsze idzie medalik z Niepokalaną i nie wiem czy inny byłby, duchowo odpowiedni do tego nabożeństwa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma przepisów prawnych w tej kwestii. Tzw. niewolnictwo Niepokalanej jest praktyką pobożnościową nie uregulowaną prawnie. Tym samym nie ma prawnych warunków ważności. Są jedynie duchowe, a to jest dziedzina kierownictwa duchowego. Z pewnością nie jest istotne, jaki to jest rodzaj medalika, ani nawet samo noszenie medalika, choć może być pomocne.

      Usuń
  5. Księże, dodaje juz który raz komentarz czy to z komputera czy telefonu i nie zostają to pokazane.
    Dlaczego tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponieważ autor jest anonimowy, nie wiem, o które komentarze chodzi.
      Komentarze są moderowane. Te niemerytoryczne nie są publikowane. Nie ma konieczności zgodności z poglądami autora bloga, ale jest konieczna merytoryczność czyli
      - pisanie na temat, oraz
      - posługiwanie się argumentami.
      Na bluzgi nie ma tutaj miejsca, bo to nie jest śmietnik.

      Usuń
    2. Ale ja całkowicie zachowuje kulture, merytoryczność i nie używam żadnych wulgaryzmów. Dlatego dziwi mnie to dlaczego moje komentarze sie nie ukazują. Kiedyś pisałem z Księdzem wręcz na bierząco. Zadaje tylko pytania dotyczące wątku i czasami coś poza tematem, żeby nie zawracać Księdzu głowy na maila.
      Wczoraj pisałem pytanie czy nosząc bransoletke jako niewolniki Niepokalanej może byc ona z medalikiem Matki Bożej Szkaplerznej czy bardziej odpowiednio (w kontekście duchowym może) jest, żeby była to Matka Boża Niepokalana - tak jak sie przyjęło.
      A kilka dni temu pisałem, czy połknięcie pasty do zębów podczas mycia zębów łamie Post Eucharystyczny.
      Może dla kogoś te pytania są infantylne, ale dla mnie ważne, bo nie raz już mi sie zdarzyło, że nie wiedziałem czy mogę przyjąć Komunie św. po myciu zębów.
      Przecież Ksiądz odpowiada na pytania niedotyczące wątku jeśli ktoś ma jakieś wątpliwości czy skrupuły.

      Usuń
    3. Pytania w innych sprawach niż temat danego wątku należy kierować przez formularz kontaktowy.

      Usuń
  6. Dokumenty o odwołaniu notyfikacji Stolicy Apostolskiej z 1959 r. zostały opublikowane w Acta Apostolicae Sedis, wydawane przez Kongregację Doktryny Wiary (jak się wtedy mówiło). A.A.S. str. 350 (30 czerwca 1978 roku). Potem jeszcze specjalne pismo otrzymali marianie z USA, którzy prosili o komentarz do tego dokumentu. Te dwa dokumenty są (treść) drukowane w pierwszym wydaniu „Dzienniczka”: w języku polskim z 1981 roku.
    Link do tej notyfikacji: http://www.vatican.va/archive/aas/documents/AAS-70-1978-ocr.pdf
    Po przewinięciu na str. 350 można zobaczyć ten dokument w jęz. włoskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpowiadam w uzupełnieniu na końcu textu.

      Usuń
    2. Szanowny Księże,
      Moim zdaniem, jako osoby związanej z IT, te błędy drukarskie to wina skanu dokumentu i jego odtworzenia z wykorzystaniem OCR (ze skanu dokumentu program odczytuje znaki, taka dziedzina wizji komputerowej). Ale to tylko mój komentarz techniczny, na boku całej notki.

      Usuń
    3. W 1978 r. nie było skanowania dokumentów, ani OCR. Tak więc ta próba wyjaśnienia raczej potwierdza fałszerstwo dokonane przynajmniej w internetowej wersji Acta Apostolicae Sedis.

      Usuń
    4. Nie optuję za tym, że ten dokument jest prawdziwy, ale Anonimowy z 22 marca ma rację. Plik dostępny na stronie vatican.va to odczytane z pomocą OCR skany oryginalnych dokumentów. Przemawia za tym nazwa pliku (AAS-70-1978-ocr.pdf), oraz data utworzenia: 25.12.2009 (aby to sprawdzić, należy otworzyć plik .pdf w przeglądarce, w prawym górnym rogu kliknąć przycisk ">>" a następnie "właściwości dokumentu". Błędy pojawiły się ponieważ, być może, skanowany dokument był pogięty, zabrudzony, czy nawet źle ułożył się w skanerze. (Z drugiej strony, też dziwne, że jakość akurat tej kartki była zauważalnie gorsza od reszty) Niestety, do oryginalnych skanów nie ma dostępu na stronie.
      Ostatecznie są dwie możliwości: albo dokument został dołożony przy skanowaniu, czyli w 2009 roku, albo, co potwierdza Księdza teorię, był tam przynajmniej od momentu wydania całego tomu, czyli od 1979 roku. Co jest logiczne według mnie: machina rozpowszechniania objawień s. Faustyny ruszyła właśnie wtedy, jak ukazała się "podkładka", swoiste "zabezpieczenie" w postaci tegoż dokumentu

      Usuń
    5. Znamienne jest właśnie to, że takich błędów w przetwarzaniu OCR nie ma na innych stronach AAS. Osobiście nie spotkałem jeszcze nigdzie, a od lat zaglądam do różnych dokumentów w AAS.

      Usuń
    6. Podobne błędy można znaleźć np. na str. 992 i następnej.

      Usuń
    7. Na wielu innych stronach można znaleźć podobne błędy, wystarczy sobie wyszukać... OCR źle rozpoznaje niektóre znaki np. krzyż przed nazwiskiem.

      Usuń
    8. Na których stronach?

      Usuń
  7. "Odpowiadam w uzupełnieniu na końcu textu."

    Mój komentarz nie odnosił się do argumentacji, czy wolno ofiarować Bogu Bóstwo Jezusa czy też nie, a jedynie do tego stwierdzenia Księdza Doktora:

    "Najpierw trzeba przypomnieć, że jeszcze w 1959 r. Święte Oficjum, czyli najwyższy urząd Stolicy Apostolskiej, wyraźnie zakazało rozpowszechniania: (...)

    Ten zakaz nigdy nie został formalnie odwołany..."

    To nieprawda, co Ksiądz tu pisze. Ten zakaz został oficjalnie odwołany. I podałem miejsce, gdzie można to znaleźć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za zwrócenie uwagi. O tej nocie rzekomo z 1978 r. nie wiedziałem. Jak zaznaczyłem w post scriptum, są powody do wątpliwości co do czasu powstania owej noty. To raz. Po drugie, ta nota nie odwołuje formalnie noty z 1959 r., lecz jedynie twierdzi - w odpowiedzi na dziwne zapytania - że rzekomo nowe dokumenty dostarczone Kongregacji sprawiają, iż nota z 1959 r. nie obowiązuje. Jest to bardzo dziwne, a to z następujących powodów:
      - Jeśli Kongregacja otrzymała nowe dokumenty podważające zasadność noty z 1959 r., to powinna sama ze siebie formalnie tę notę unieważnić, nie dopiero na zapytania.
      - Dziwne i mało wiarygodne jest, jakoby w 1959 r. Świętemu Oficjum nie były znane istotne dla sprawy dokumenty. Nikt nie jest w stanie podać, o jakie dokumenty chodzi. "Dzienniczek" jest jedynym istotnym dokumentem w sprawie.

      Usuń
  8. Jeszcze odniosę do wspominanej powyżej modlitwy Anioła z Fatimy. W ubiegłym roku KEP podjęła uchwałę ujednolicającą testy niektórych modlitw. Wśród nich znalazły się m.in. Koronka do Miłosierdzia Bożego i modlitwy Anioła z Fatimy, o czym można przeczytać w dokumencie opublikowanym przez Komisję ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów KEP. Można go znaleźć na stronie internetowej KEP: https://episkopat.pl/wp-content/uploads/2020/09/2020-09-04b-Ujednolicone-modlitwy-tekst-integralny.pdf?fbclid=IwAR30UFomCbSASlBFMonpgyaJIqQKypohTJ67PuU25GVoUcpoU33oiph_EDE

    Koronka do Miłosierdzia Bożego jest na str. 3;
    Modlitwa Anioła z Fatimy na str. 20.

    Z tego faktu, jak sądzę, można wyciągnąć wniosek, że biskupi polscy nie mają nic przeciwko odmawianiu tych modlitw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niestety źle świadczy o wykształceniu i solidności teologicznej.

      Usuń
    2. A jeśli sugeruje Pan jakiś rodzaj nieomylności, to jest to poważny błąd, zarówno formalnie jak też materialnie. Ponieważ:
      - Dokument komisji nie ma żadnej rangi doktrynalnej, lecz jest jedynie aktem administracyjnym dopuszczającym określone texty do używania. Aktom administracyjnym nie przysługuje żaden stopień nieomylności.
      - Nieomylne jest jedynie powszechne nauczanie wiary i moralności, reprezentowane czy to przez samego papieża nauczającego mocą władzy apostolskiej (nie w swoich prywatnych opiniach), czy przez sobór powszechny.
      - Gdyby komisja KEP wydała dokument doktrynalny orzekający (idąc za bełkotem x. Różyckiego), że Jezus Chrystus ofiarował Swoje Bóstwo, to by popadła w herezję formalną, a tym samym jej członkowie popadliby w exkomunikę latae sententiae wraz z utratą urzędów kościelnych.

      Usuń
  9. "A jeśli sugeruje Pan jakiś rodzaj nieomylności, to jest to poważny błąd, zarówno formalnie jak też materialnie.”

    Zgadzam się, że sugerowanie nieomylności polskiego Episkopatu w tym kontekście byłoby błędem. O nieomylności Kolegium Biskupów można przeczytać w KKK 891:

    891 "Nieomylnością tą z tytułu swego urzędu cieszy się Biskup Rzymu, głowa Kolegium Biskupów, gdy jako najwyższy pasterz i nauczyciel wszystkich wiernych Chrystusowych, który braci swych umacnia w wierze, ogłasza definitywnym aktem naukę dotyczącą wiary i obyczajów... Nieomylność obiecana Kościołowi przysługuje także Kolegium Biskupów, gdy wraz z następcą Piotra sprawuje ono najwyższy Urząd Nauczycielski"385, przede wszystkim na soborze powszechnym. Gdy Kościół przez swój najwyższy Urząd Nauczycielski przedkłada coś "do wierzenia jako objawione przez Boga"386 i jako nauczanie Chrystusa, "do takich definicji należy przylgnąć posłuszeństwem wiary"387. Taka nieomylność rozciąga się na cały depozyt Objawienia Bożego388.”

    Jednak nie sądzę, że jest nadużyciem zastosowanie następnego numeru:

    892 „Boska asystencja jest także udzielona następcom Apostołów, nauczającym w komunii z następcą Piotra, a w sposób szczególny Biskupowi Rzymu, pasterzowi całego Kościoła, gdy - nie formułując definicji nieomylnej i nie wypowiadając się w "sposób definitywny" - wykonuje swoje nauczanie zwyczajne, podaje pouczenia, które prowadzą do lepszego zrozumienia Objawienia w dziedzinie wiary i moralności. Nauczaniu zwyczajnemu wierni powinni okazać "religijną uległość ich ducha"389, która różni się od uległości wiary, a jednak jest jej przedłużeniem.”

    EP nie jest jedynym episkopatem, który akceptuje odmawianie Koronki do Miłosierdzia Bożego: https://www.usccb.org/beliefs-and-teachings/how-we-teach/new-evangelization/year-of-faith/how-to-pray-the-chaplet-of-divine-mercy

    Czy Ksiądz Doktor uważa, że wszyscy oni (biskupi polscy i amerykańscy łącznie z papieżem) się mylą w tej sprawie? Jak teologicznie tłumaczą ofiarowanie Bogu bóstwa Jezusa – nie wiem. Czy przekonuje mnie argumentacja ks. Sopoćki i ks. Różyckiego? Znam ją tylko na podstawie fragmentów książek, które umieści Ksiądz na swoim blogu. Powiem ostrożnie, że budzi ona we mnie wątpliwości. Tym nie mniej nie mam żadnych wątpliwości do treści Koronki do Miłosierdzia Bożego. Odmawiam ją codziennie i do tego zachęcam innych. Tak samo objawienia dane św. Siostrze Faustynie uważam za prawdziwe.

    A teraz mam dwa pytania do Księdza:

    1. O argumentacji ks. Sopoćki i ks. Różyckiego wypowiedział się Ksiądz, że jest heretycka. Czy Ksiądz Doktor wyklucza możliwość innego, tzn. ortodoksyjnego wytłumaczenia treści Koronki?

    2. Czy Ksiądz Doktor zgodziłby się z treścią tego zdania:

    „Ofiara Mszy św., jako ofiara Kościoła, nie może być złożeniem ofiary krzyżowej Jezusa; ‘ofiara Kościoła’ może oznaczać tylko dokonujące się w wierze i dziękczynieniu współuczestniczenie w poświęceniu życia przez Jezusa, w Jego drodze ku śmierci jako ufnej drodze do Boga”.

    PS. Tłumaczenie z francuskiego słowa „distincte” jest jak najbardziej poprawne:
    https://images90.fotosik.pl/485/ece89c464a979951med.jpg

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Jeszcze raz: dopuszczenie koronki s. Faustyny do obiegu jest aktem administracyjnym. Nie jest nauczaniem, że ofiarujemy Bóstwo Jezusa Chrystusa.

      2. Jeśli by papież czy konferencja biskupów nauczała, iż ofiarowujemy Bóstwo Jezusa Chrystusa, to by popełniła herezję przynajmniej materialną, wraz z odpowiednimi skutkami.

      3. Nie widzę możliwości teologicznego usprawiedliwienia ofiarowania Bóstwa Jezusa Chrystusa. Podjęte dotychczas próby - zarówno x. Różyckiego jak też x. Bartnika - są dogłębnie chybione, gdyż są heretyckie (x. Różycki) bądź sprzeczne z faktycznym brzmieniem koronki (x. Bartnik). Nie jest mi znane żadne inne uzasadnienie. Widocznie nikt z hierarchów nie uważa za stosowne zajęcia się tą sprawą, co jest poważnym zaniedbaniem ich urzędu nauczania wiary.

      4. Zacytowane zdanie jest dziwne, ponieważ sugeruje fałszywą alternatywę, aczkolwiek zasadniczy sens jest pod pewnym względem słuszny. Oczywiście ofiara Kościoła ("meum ac vestrum sacrificium") nie może być niczym innym jak właśnie uczestniczeniem i uobecnieniem Ofiary Krzyżowej. Nie jest to ofiara oddzielna Kościoła, jakby różna od Ofiary Krzyżowej, ale jest to ofiara w tym znaczeniu własna, że Kościół składa ofiarę (przez jej uobecnienie) razem z Jezusem Chrystusem. W tym znaczeniu Kościół składa Ofiarę Krzyżową, a dokładniej mówiąc: Jezus Chrystus składa ją sakramentalnie poprzez posługę Kościoła. Nie jest to powtórzenie ani dodatek do złożonej raz na zawsze Ofiary krwawej na Krzyżu, lecz sakramentalne uobecnienie.

      5. To jest widocznie jakiś bardzo uproszczony słownik. Chwilowo nie jestem w stanie pokazać palety znaczeń tego słowa według słownika francusko-francuskiego. A jeśli nawet tłumaczenie jako "odrębny" byłoby czysto językowo słuszne, to pod względem teologicznym mówienie o "odrębności" Bóstwa Syna Bożego wgzlędem Bóstwa Ojca jest herezją, gdyż zaprzecza dogmatowi o współistotności (homoousios). Współistotność wyklucza odrębność co do Bóstwa, gdyż jest to to samo Bóstwo Ojca i Syna i Ducha, to samo co do istoty i natury. Odrębne są jedynie Osoby. To jest elementarz dogmatyki katolickiej.

      Usuń
    2. Uzupełniam.
      Tutaj jest podana definicja słowa "distincte" według standartowego słownika francusko-francuskiego:

      https://dictionnaire.lerobert.com/definition/distinct

      W pierwszym, głównym znaczeniu synonimami są: différent, indépendant, séparé.

      To wystarczy do stwierdzenia, że x. Różycki wypowiedział herezję.

      Usuń
    3. Jest to interesująca dyskusja.
      Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego, teraz w szczególności wszędzie jest propagowana Nowenna do Miłosierdzia Bożego (to znaczy jestem w stanie, w najbliższą niedzielę jest II Niedziela Wielkanocna, jednak mam na myśli coś innego).

      Na palcach jednej ręki można policzyć strony internetowe (w tym ta), które przytaczają jasne, rzeczowe i konkretne argumenty w tej sprawie.
      To ciekawe, że jeżeli zacząłbym publicznie krytykować objawienia św. Faustyny, to zostałbym uznany za jakiegoś prowokatora, który atakuje coś co Kościół uznał.

      Tylko dlaczego nikt nie mówi o tym, że wcześniej te same objawienia został 3 razy odrzucone przez 2 papieży?

      Zazwyczaj nikt nie podaje żadnych argumentów, więc te wątpliwości co do prawdziwości lub nieprawdziwości objawień Faustyny albo pozostają bez odpowiedzi albo są wpisy nie na temat tj. nie odnoszące się do postawionych argumentów wobec np. ofiarowania Bóstwa, faktu odrzucenia przez Piusa XII oraz Jana XXIII objawień albo tego czy Pan Jezus był bardziej zjednoczony ze św. Faustyną czy z własną Najświętszą Matką..

      Ok, ale dlaczego św. Faustynę promują nawet księża w parafiach w ten sposób, że można odnieść wrażenie jakby treść Dzienniczka była oficjalną wykładnią Kościoła?

      A odnośnie poniekąd treści koronki.. Tu, na tej stronie: http://tenetetraditiones.blogspot.com/2020/04/przyczyny-potepienia-przez-koscio.html jest coś takiego napisane: "Po pierwsze, kiedy to nabożeństwo zostało poddane pod osąd Piusa XII, nie miał On zastrzeżeń dotyczących pobożności i modlitw, ale okoliczności tzw. objawień s. Faustyny ​​i ich treści".
      Czyli Pius XII "nie miał zastrzeżeń do modlitw". Czyli w domyśle do treści koronki również zastrzeżeń nie miał? Czyli może to oznaczać, że w jej treści nie było wówczas ofiarowania Bóstwa?

      Usuń
    4. Powody propagowania koronki s. Faustyny są różne, a są to zwłaszcza:
      - niezdrowy "patriotyzm" względnie duma narodowa w połączeniu z brakiem myślenia i kompetencji teologicznej,
      - pobudki duszpasterskie, czyli chęć przyciągnięcia ludzi do Kościoła przez miłosierdzie bez sprawiedliwości,
      - zwalczanie tradycyjnej wiary i pobożności katolickiej.

      Gdyby za Piusa XII nie było zastrzeżeń do textu koronki, to by nie została zakazana. Nie wiem, skąd się bierze twierdzenie, jakoby nie było takowych zastrzeżeń. Zaś sprawę będzie można zbadać dopiero po udostępnieniu dokumentów znajdujących się w archiwach watykańskich. Na chwilę obecną można jednak i należy oceniać sprawę na podstawie dostępnych źródeł.

      Usuń
  10. "Zresztą przed rokiem 1979 nie ma także żadnego innego śladu o notyfikacji wydanej rzekomo 15 kwietnia 1978 r."

    To nie jest prawda. Jest wiele artykułów na ten temat z 1978 r.:
    - Chróściechowski Julian MIC, Specjalny Komunikat w sprawie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, „Róże Maryi” 1978, nr 10, s. 18-19
    - Dekret w sprawie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, „Orędownik Diecezji Chełmińskiej” 1978, nry 5-6, s. 164.
    - Notificatio Świętej Kongregacji Doktryny Wiary w sprawie S. Faustyny Kowalskiej, „Wiadomości Kościelne” 1978, nr 4, s. 9.
    - Notyfikacja w sprawie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego (Św. Kongragacji do Spraw Wiary z 15 kwietnia 1978), „Miesięcznik Pasterski Płocki” 1978, nr 7, s. 245-246.
    - Notyfikacja w sprawie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego (Św. kongregacji do Spraw Wiary z 15 kwietnia 1978), „Wiadomości Diecezjalne” [Katowice] 1978, nry 6-7.
    - Notyfikacja w sprawie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, „Wrocławskie Wiadomości Kościelne” 1978, nry 8-9, s. 246.

    Proponuję wcześniejsze zapoznanie się ze źródłami zanim przystąpi ksiądz do pisania tekstu, ponieważ brak wiedzy o tej notyfikacji jest kompromitujący ("Ten zakaz nigdy nie został formalnie odwołany"). Przecież nawet w Wikipedii o tym piszą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z jakimi źródłami? Miałem szukać we wszystkich wiadomościach zakonnych i diecezjalnych? W żadnej znanej mi książce nie ma wskazania na dowód o notyfikacji. No i teraz także wymaga Pan ślepego wierzenia w te "wiele artykułów" w niszowych czasopismach zakonnych i diecezjalnych, podczas gdy sprawa powinna być przynajmniej odnotowana w ogólnodostępnych czasopismach. To raz.
      Po drugie: notyfikacja w odpowiedzi na pytanie o ważność notyfikacji z 1959 r. NIE jest formalnym odwołaniem tej ostatniej, lecz najwyżej stwierdzeniem, iż owa już nie obowiązuje. Nie wiadomo, kto, kiedy i jakich dokumentów dostarczył do KNW, na podstawie których wydano to stwierdzenie. Formalnym odwołaniem byłoby, gdyby KNW po zapoznaniu się z dostarczonymi dokumentami wydała sama ze siebie orzeczenie odwołujące notyfikację z 1959 r. Tego widocznie nie było.

      Usuń

Czy wolno w stanie grzechu ciężkiego przystępować do Komunii św.?

  Odpowiedź jest podana powyżej w kanonie z Kodexu Prawa Kanonicznego z 1983 r. Jednak nie jest ona do końca jasna.  Wersja oryginalna brzm...