Rzeczywiście problem istnieje i dobrze, że został poruszony.
Rzeczywiście, zakrystia jest integralną częścią świątyni, służącą bliższemu i dalszemu przygotowaniu liturgii czyli sprawowania kultu Bożego. Tylko temu celowi to miejsce powinno służyć, a każde sprzeniewierzenie się temu celowi jest nadużyciem i grzechem bezczeszczenia miejsca świętego.
Ten grzech rozplenił się zwłaszcza za przyczyną Mszy tzw. polowych, głównie znanych z podróży Jana Pawła II i jego następców, gdzie także zakrystia była polowa, a "świątynią" łąki, pastwiska, stadiony itp. Ryba psuje się od głowy, więc także w tym wypadku haniebny przykład szedł z góry.
Oczywiście mogą się zdarzyć sytuacje, gdy w zakrystii trzeba poruszyć jakieś kwestie nie związane bezpośrednio z liturgią. To są jednak tylko wyjątki, a również wtedy obowiązuje pamięć o tym, że jest to część miejsca świętego, czyli przeznaczonego do sprawowania kultu Bożego, a nie dla rozrywki czy życia towarzyskiego duchownych czy innych osób.
Na zachodzie jest jeszcze gorzej, tam jest gadanie i na kościle i przy otwartej zakrystii - można dostać szału, ale sami Kapłani te modę utrwalają, bo nie są w stanie nauczyć wiernych zwłaszcza starych plotkar, aby poczekały do końca mszy, lub gadali w zamkniętej zakrystii - plotki są żywo dyskutowane na kościele...
OdpowiedzUsuńBóg zapłać Księdzu za odpowiedź!
UsuńJeżeli się nie mylę, to widziałem kiedyś kościelnego, który podczas Mszy Świętej używał telefonu w zakrystii...
UsuńJa z kolei co dziwne widziałem w Bazylice św. Piotra na Mszy. Podczas gdy ksiądz mówi kazanie to chórzyści siedzą na telefonach.
OdpowiedzUsuń