Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Zaniechanie znaku krzyża

 


Zależy oczywiście od powodu zaniechania. Przychodzą mi na myśl trzy powody:
- bezmyślność
- pośpiech
- wstyd

Prywatne czynienie znaku krzyża nie jest określone jako obowiązek ani w prawie kanonicznym, ani w katolickiej teologii moralnej. Jest to zwyczaj, który jest jakby codziennym przedłużeniem i odnowieniem znaku liturgicznego, jest więc ze swej natury zarówno wyznaniem wiary jak też modlitwą (swego rodzaju tzw. aktem strzelistym), a nawet pewnego rodzaju exorcyzmem. Jeśli ktoś zdaje sobie sprawę z tej natury i znaczenia znaku krzyża, a go świadomie nie stosuje bądź unika, to ma problem z wiarą i modlitwą, a może nawet opór czy niechęć o charakterze demonicznym. Szatan oczywiście usiłuje odwieść człowieka od tego znaku nie na zasadzie czynności magicznej w jego właściwym religijnym znaczeniu. 

Grzech zachodzi oczywiście dopiero wtedy, gdy człowiek jest świadomy niewłaściwości danego zachowania. Sam znak krzyża jako gest nie jest materią ważką, o ile unikanie go czy zaniedbanie nie wynika z niechęci do wiary i Pana Boga. Innymi słowy: materią ważką jest znaczenie znaku krzyża a nie sam znak. 

Dopiero połączenie trzech warunków - ważkość materii, świadomość grzechu i własnowolność - stanowi o grzechu ciężkim. Jeśli brakuje któregoś z tych elementów, to zachodzi grzech powszedni. 

5 komentarzy:

  1. Proszę, niech Ksiądz jeszcze napisze choć na ten temat powyżej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję 😄

      Usuń
    2. Mogę dodać od siebie, że też zmagałem się z podobnymi odczuciami odnośnie czynienia znaku krzyża w restauracji w obecności kolegów z pracy przed posiłkiem. I miałem z tego powodu wyrzuty sumienia, a to dlatego, że w domu z rodziną czy sam taki znak krzyża przed i po posiłku wykonywałem. I stwierdziłem po czasie rozmyślań i modlitw, że zachowuje się jak obłudnik.
      Czego tak naprawdę mam się wstydzić, że wyznaję bez skrępowania, wiarę w Jezusa Chrystusa? Że proszę o błogosławieństwo posiłku, który mam spożyć? Od tego dnia zacząłem wykonywać znak krzyża przed posiłkiem w każdym miejscu, nie ważne czy jest to grupa ludzi z mojej korporacji, czy jest to szef, czy ateista z firmy, czy wyznający islam czy też inną religię. Stało się to dla mnie budujące, i wszelki wstyd i niechęć po prostu znikła, bo znak krzyża przed i po posiłku stał się dla mnie czymś naturalnym, jak powietrze, że nie robię z tego aktu męczęństwa czy wielkiego czynu. Może i staję się śmieszny w oczach innych, ktoś patrzy na mnie z politowaniem, czy myśli że jestem zacofanym katolem, który myśli, że Bóg istnieje. Trudno. A może i dobrze, że staje się obiektem kpin. Póki co nikt mi nie zadał takiego pytania, a czekam, aby na takie dygresje odpowiedzieć i publicznie dać akt wiary.

      Usuń
    3. Słyszałem, że warto jest czynić znak krzyża przed posiłkiem, również w restauracji, czy w innym miejscu publicznym. Też się od jakiegoś czasu o to staram. Poczucie wstydu, które jest tylko uczuciem, trzeba przełamać i ofiarować Bogu, również za nawrócenie tych, którzy się z tego śmieją i gardzą, tak naprawdę bardziej Panem Bogiem, niż nami. Może być też tak, że ktoś z nich nie chce świadczyć o Bogu albo nie jest świadomy tego, że tak należy, wtedy jeśli to możliwe, trzeba odpowiednio takie osoby pouczyć.

      Usuń
  2. Ja czasami też czuję pewien opór, ale traktuję to wtedy jak pokutę za stare (i nowe) grzechy.

    OdpowiedzUsuń