Szatan nigdy nie może przejąć całkowitej kontroli nad człowiekiem, także nad dzieckiem w łonie matki. Oczywiście stopień kontroli czyli "władzy" zależy od sprawności duchowej człowieka i tym samym zdolności do sprzeciwu i oporu. Ta sprawność rośnie wraz z rozwojem osobowości. Jeśli osobowość się rozwija prawidłowo, to tym trudniej jest szatanowi zawładnąć czy w ogóle wywierać wpływ na człowieka (stąd wielka odpowiedzialność wychowujących dziecko). Równocześnie jest też oczywiste, że szatan usiłuje zawładnąć szczególnie osobami słabszymi duchowo, a do nich należą dzieci, także te w łonie matki. Aczkolwiek w łonie matki korzystność sytuacji polega na tym, że matka swoim życiem duchowym ma ogromny wpływ na obecny i przyszły stan duchowy swego dziecka. Zagrożenie oczywiście jest. Dlatego tradycyjny obrzęd Chrztu św. zawiera exorcyzmy. Z ich treści wynika, że są stosowane jako środek przeciw wszelkiemu działaniu złego ducha w dzieciątku. Wiadomo, że szatan może władać człowiekiem tym bardziej im mniej człowiek używa rozumu. Natomiast zaletą stanu dziecka od poczęcia aż to tzw. wieku rozróżniana jest wolność od grzechów osobistych. Jeśli dojdzie wolność od winy grzechu pierworodnego dzięki łasce uświęcającej we Chrzcie św., to dzieciątko jest doskonale wyposażone duchowo przeciw działaniu złego ducha. Moim zdaniem pewną moc duchową - czyli znaczenie w porządku łaski czyli nadprzyrodzonym - ma już także wola rodziców, że dzieciątko będzie ochrzczone. To oczywiście nie jest to samo co udzielenie Chrztu św. Tym niemniej działa tutaj władza rodzicielska, która ma także wymiar duchowy i w jakiś sposób w i pewnym - może nawet istotnym - stopniu jest w stanie chronić dzieciątko, choć też - z drugiej strony - może też wydawać dziecko na pastwę szatana choćby pod pozorami dobra. Dlatego tak ważne jest niezwlekanie ze Chrztem św.
Natomiast opętanie w sensie ścisłym - czyli pewnego rodzaju władanie przez szatana przynajmniej ciałem i psychiką człowieka (co nie musi być widocznie stale, lecz jedynie w pewnych momentach czy sytuacjach) - zawsze jest skutkiem wolnych wyborów człowieka czyli grzechów, zwłaszcza tych popełnianych z premedytacją i bez woli nawrócenia i poprawy.
Bardzo dziękuję Księdzu za odpowiedź.
OdpowiedzUsuńTa wypowiedź o antychryście jest około 23:20 w filmie pt.:
"Fałszywi prorocy od APOKALIPTOZY, JAŁÓWEK, SYJONISTYCZNYCH bredni wywołują koniec świata na siłę".
Wracając do Chrztu, to szkoda, że obrzęd został okrojony. Może przez to współcześni ochrzczeni łatwiej odchodzą od wiary. Wiele osób przecież mimo ochrzczenia ma niepraktykujących rodziców i otoczenie, do tego dochodzą czasem bzdury wygadywane na kazaniach itp. Ale z drugiej strony łaska i tak musi jakoś działać, bo od tych, którzy mniej dostali, mniej się też będzie wymagać, niż od świadomych ignorantów.
ik
Pisze Ksiądz: "Natomiast opętanie w sensie ścisłym - czyli pewnego rodzaju władanie przez szatana przynajmniej ciałem i psychiką człowieka (co nie musi być widocznie stale, lecz jedynie w pewnych momentach czy sytuacjach) - zawsze jest skutkiem wolnych wyborów człowieka czyli grzechów, zwłaszcza tych popełnianych z premedytacją i bez woli nawrócenia i poprawy. " To jak się mają do tej tezy przypadki opętań (kilkukrotnych) św. Marii od Jezusa Ukrzyżowanego (Miriam Baouardy)?
OdpowiedzUsuńSkąd taka sensacja? Ona na pewno nie była opętana. Mogła być najwyżej dręczona.
UsuńTeż o tym czytałem - taka informacja (o tzw. opętaniu ekspiacyjnym) jest podana w jednej z biografii św. Marii wydanej przez Karmelitów.
UsuńTomasz o antychryście:
OdpowiedzUsuńhttps://www.corpusthomisticum.org/c2t.html
Proszę Księdza, kontynuując temat czasów antychrysta, podobno sw Tomasz pisał, że Henoch i Eliasz nadal żyją - czy to prawda?
OdpowiedzUsuńAI wygenerowało taką odpowiedź:
Według św. Tomasza z Akwinu Henoch i Eliasz nadal żyją na ziemi w swoich śmiertelnych ciałach. Zmartwychwstanie Jezusa nic nie zmieniło w ich fizycznym położeniu.
Tomasz wyjaśnia to w następujący sposób:
Nie zaznali śmierci: Akwinata trzyma się zasady, że „postanowione ludziom raz umrzeć” (Hbr 9,27). Skoro Henoch i Eliasz mają być świadkami w czasach Antychrysta i wtedy ponieść męczeństwo, nie mogli umrzeć wcześniej. Ich śmierć jest dopiero przed nimi.
Oczekiwanie w raju: Po zmartwychwstaniu Chrystusa „otchłań” (Limbus Patrum) została opróżniona i święci Starego Testamentu weszli do nieba. Jednak Henoch i Eliasz, według Tomasza, nie byli w otchłani, lecz w raju ziemskim. Ponieważ nie byli duszami odłączonymi od ciał, lecz żywymi ludźmi, zostali tam, czekając na swoją misję.
Brak wizji uszczęśliwiającej: Tomasz sugeruje, że choć są święci i cieszą się nadzwyczajną łaską, to dopóki przebywają w śmiertelnych ciałach na ziemi, nie posiadają jeszcze pełnej wizji Boga (tzw. visio beatifica), jaka przysługuje zbawionym w niebie. Ich pełne wejście do chwały nastąpi dopiero po ich zmartwychwstaniu po walce z Antychrystem.
Zatem dla Akwinaty są oni jedynymi ludźmi z dawnych epok, którzy wciąż „stąpają po ziemi” (choć w jej odosobnionej części) i technicznie nie są jeszcze mieszkańcami nieba w takim sensie, jak inni święci.
Dalej AI generuje taki tekst:
OdpowiedzUsuńWedług św. Tomasza z Akwinu Henoch i Eliasz przebywają w raju ziemskim (paradisus terrestris).
Oto jak Akwinata definiował to miejsce na mapie świata:
Realna lokalizacja: Dla Tomasza raj nie był metaforą, lecz konkretnym miejscem na globie. Uważał on, że raj został oddzielony od zamieszkałych części ziemi barierą nie do przebycia – bardzo wysokimi górami, oceanem lub „ognistym mieczem” (aktywnością nadprzyrodzoną).
Odosobnienie na wschodzie: Zgodnie z tradycją biblijną (Rdz 2, 8), Tomasz umieszczał to miejsce „na wschodzie”. Choć średniowieczni podróżnicy go nie odnaleźli, Akwinata argumentował, że raj jest po prostu niedostępny dla ludzkiej żeglugi i wypraw ze względu na wolę Bożą.
Ocalenie z potopu: Tomasz musiał odpowiedzieć na pytanie, jak raj przetrwał potop. Twierdził, że raj znajduje się w tak wysokim punkcie ziemi (niemal sięgającym sfery księżyca), że wody potopu go nie dosięgły, dzięki czemu Henoch i Eliasz mogli tam bezpiecznie trwać.
Mikroklimat: Jest to miejsce o idealnej temperaturze i czystości powietrza, co sprzyja zachowaniu ich ciał w doskonałym stanie bez starzenia się, choć wciąż są to ciała śmiertelne.
Podsumowując, dla Tomasza przebywają oni w najdoskonalszym punkcie globu, który jest rodzajem „wyspy czasu”, czekając na moment, gdy będą musieli fizycznie wrócić do Jerozolimy.
Więc skoro współcześnie chyba pogląd na ten temat jest inny? to dwaj świadkowie z apokalipsy to chyba nie będą Henoch i Eliasz? Bo musieliby ciągle żyć do tej pory.
Usuń