Zasady komentowania: bez anonimowych komentarzy

Pomijanie "amen"



Rzeczywiście taka moda się zagnieździła ostatnio. Trudno powiedzieć, z czego to wynika. nie znam żadnego uzasadnienia, które by zostało podane czy choćby zasugerowane publicznie. Trzeba by zapytać osoby, które coś takiego forsują. Można mieć różne domysły. Być może jest tego głębszy sens wynikający ze znaczenia hebrajskiego słowa "amen". W tłumaczeniu na polski starodawny oznacza ono "zaprawdę", w tłumaczeniu współczesnym można przetłumaczyć jako "na prawdę", bądź też "tak jest", "potwierdzam", "niech tak się stanie". 

Na pewno złe i fałszywe jest rugowanie tego słowa w liturgii. Ono występuje właściwie we wszystkich obrządkach chrześcijańskich (w formach nieco dopasowanych do danego języka). 

Być może moderniści wpadli na pomysł rugowania tego słowa w liturgii katolickiej dlatego, by zatrzeć ten najbardziej znany i najczęstszy ślad związku Kościoła z biblijnym językiem hebrajskim, a to nie z powodu antysemityzmu lecz raczej na użytek fałszywej ideologii, według której Kościół zerwał ze Starym Testamentem, którego jedynym prawowitym dziedzicem jest współczesny judaizm. To by pasowało do forsowanej obecnie linii modernistów, zgodnej z propagandą żydowską.