Datki można wpłacać na numer konta (IBAN):
94 1020 4274 0000 1102 0067 1784
Odpowiadam w oparciu o Tradycję, Pismo św. oraz dokumenty Magisterium Kościoła. Nazywam się Dariusz Józef Olewiński. Jestem kapłanem Archidiecezji Wiedeńskiej. Tytuł doktora teologii przyznano mi na Uniwersytecie w Monachium na podstawie pracy doktorskiej przyjętej przez późniejszego Prefekta Kongregacji Doktryny Wiary, kard. Gerharda L. Müllera oraz examen rigorosum z oceną "summa cum laude". Od 2005 r. prowadziłem seminaria na uniwersytecie w Monachium oraz wykłady w seminarium duchownym.
και οτε ηγγισαν εις ιεροσολυμα και ηλθον εις βηθφαγη προς το ορος των ελαιων τοτε ο ιησους απεστειλεν δυο μαθητας
λεγων αυτοις πορευθητε εις την κωμην την απεναντι υμων και ευθεως ευρησετε ονον δεδεμενην και πωλον μετ αυτης λυσαντες αγαγετε μοι
και εαν τις υμιν ειπη τι ερειτε οτι ο κυριος αυτων χρειαν εχει ευθεως δε αποστελει αυτους
τουτο δε ολον γεγονεν ινα πληρωθη το ρηθεν δια του προφητου λεγοντος
ειπατε τη θυγατρι σιων ιδου ο βασιλευς σου ερχεται σοι πραυς και επιβεβηκως επι ονον και πωλον υιον υποζυγιου
πορευθεντες δε οι μαθηται και ποιησαντες καθως προσεταξεν αυτοις ο ιησους
ηγαγον την ονον και τον πωλον και επεθηκαν επανω αυτων τα ιματια αυτων και επεκαθισεν επεκαθισαν επανω αυτων
ο δε πλειστος οχλος εστρωσαν εαυτων τα ιματια εν τη οδω αλλοι δε εκοπτον κλαδους απο των δενδρων και εστρωννυον εν τη οδω
οι δε οχλοι οι προαγοντες και οι ακολουθουντες εκραζον λεγοντες ωσαννα τω υιω δαβιδ ευλογημενος ο ερχομενος εν ονοματι κυριου ωσαννα εν τοις υψιστοις
Ja zaś Ja nie szukam własnej chwały. Jest ten, kto szuka i sądzi.
Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli kto zachowa moje słowo, nie ujrzy śmierci na wieki».
Rzekli do Niego Żydzi: «Teraz wiemy, że masz demona. Abraham umarł i prorocy – a Ty mówisz: Jeśli kto zachowa moje słowo, ten śmierci nie zazna na wieki.
Czy Ty jesteś większy od ojca naszego Abrahama, który przecież umarł? I prorocy pomarli. Kim Ty siebie czynisz?»
Odpowiedział Jezus: «Jeżeli Ja sam siebie otaczam chwałą, chwała moja jest niczym. Ale jest Ojciec mój, który Mnie chwałą otacza, o którym wy mówicie, że jest waszym Bogiem,
ale wy Go nie poznaliście. Ja Go jednak widziałem. Gdybym powiedział, że Go nie widziałem, byłbym podobnie jak wy – kłamcą. Ale Ja Go widziałem i słowa Jego zachowuję.
Abraham, ojciec wasz, rozradował się z tego, że ujrzał mój dzień – ujrzał [go] i uradował się».
Na to rzekli do Niego Żydzi: «Pięćdziesięciu lat jeszcze nie masz, a Abrahama widziałeś?» Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Zanim Abraham został zrodzony, JA JESTEM».
Porwali więc kamienie, aby je rzucić na Niego. Jezus jednak ukrył się i wyszedł ze świątyni przechodząc pośród nich, i tak odszedł.
τις εξ υμων ελεγχει με περι αμαρτιας ει δε αληθειαν λεγω δια τι υμεις ου πιστευετε μοι
ο ων εκ του θεου τα ρηματα του θεου ακουει δια τουτο υμεις ουκ ακουετε οτι εκ του θεου ουκ εστε
απεκριθησαν ουν οι ιουδαιοι και ειπον αυτω ου καλως λεγομεν ημεις οτι σαμαρειτης ει συ και δαιμονιον εχεις
απεκριθη ιησους εγω δαιμονιον ουκ εχω αλλα τιμω τον πατερα μου και υμεις ατιμαζετε με
εγω δε ου ζητω την δοξαν μου εστιν ο ζητων και κρινων
αμην αμην λεγω υμιν εαν τις τον λογον τον εμον τηρηση θανατον ου μη θεωρηση εις τον αιωνα
ειπον ουν αυτω οι ιουδαιοι νυν εγνωκαμεν οτι δαιμονιον εχεις αβρααμ απεθανεν και οι προφηται και συ λεγεις εαν τις τον λογον μου τηρηση ου μη γευσεται θανατου εις τον αιωνα
μη συ μειζων ει του πατρος ημων αβρααμ οστις απεθανεν και οι προφηται απεθανον τινα σεαυτον συ ποιεις
απεκριθη ιησους εαν εγω δοξαζω εμαυτον η δοξα μου ουδεν εστιν εστιν ο πατηρ μου ο δοξαζων με ον υμεις λεγετε οτι θεος υμων εστιν
και ουκ εγνωκατε αυτον εγω δε οιδα αυτον και εαν ειπω οτι ουκ οιδα αυτον εσομαι ομοιος υμων ψευστης αλλ οιδα αυτον και τον λογον αυτου τηρω
αβρααμ ο πατηρ υμων ηγαλλιασατο ινα ιδη την ημεραν την εμην και ειδεν και εχαρη
ειπον ουν οι ιουδαιοι προς αυτον πεντηκοντα ετη ουπω εχεις και αβρααμ εωρακας
ειπεν αυτοις ο ιησους αμην αμην λεγω υμιν πριν αβρααμ γενεσθαι εγω ειμι
ηραν ουν λιθους ινα βαλωσιν επ αυτον ιησους δε εκρυβη και εξηλθεν εκ του ιερου διελθων δια μεσου αυτων και παρηγεν ουτως
Dlatego trzeba nam ciągle stawać w Jego świetle, w świetle Jego prawdy, którą On sam jest w Swoim słowie, w Swoim życiu, męce i śmierci. W tym świetle - o ile stajemy w szczerości serca - poznajemy także prawdę o nas samych, która prowadzi do nawrócenia w znaczeniu biblijnym, czyli metanoia - zmiany wewnętrznej, zmiany umysłu, myślenia, pragnienia i dążenia duchowego. Tej właśnie prawdy nie mogli zdzierżyć wrogowie Jezusa. Ich agresywne oburzenie z powodu Jezusowego rzekomego bluźnierstwa i wywyższania Siebie było jedynie pogmatwanym wyrazem ich podłego stanu duchowego. Czyż faryzeizm w tym znaczeniu nie jest ponadczasowy i powszechny, nie ograniczony do ówczesnych wrogów Zbawiciela?
To on - podczasowy faryzeizm - także dziś podnosi kamienie złości, oburzenia i agresji. To on stale nie może zdzierżyć chwały i czci krzyża Chrystusowego. To on wdziera się do serc także tych, którzy ustami wyznają Jezusa Chrystusa, trafiając na podatny grunt zwłaszcza u tych, którzy dzierżą władzę i doznają różnego rodzaju uznania, powodzenia i zaszczytów.
Rozpamiętywanie Męki i Śmierci Zbawiciela ma służyć zwalczaniu faryzeizmu w nas, którzy uważamy się za wyznawców Chrystusa. Ilekroć pojawia się we mnie złość, choćby w słabej postaci, gdy ktoś mi wytyka błędy, grzechy czy choćby niedoskonałości, tylekroć odzywa się duch tych, którzy wtedy chwycili za kamienie. Nie jest istotne, czy ta złość przejawia się w chęci rewanżu, zemsty, czy przynajmniej w wyniosłym milczeniu, by choćby w ten sposób okazać pogardę wytykającemu.
Dopóki nie zrozumiałem związku między kamieniami podniesionymi wówczas, a kamieniami w moim umyśle i sercu, niewiele pojąłem z Ewangelii i jej dorocznego głoszenia aż do skończenia świata.
Rekolekcje: O posłuszeństwie
konferencje:
20.III.2026 godz. 20
21.III.2026 godz . 9.30, 11, 16
22.III.2026 godz. 10
Aby dołączyć do spotkania w aplikacji Google Meet, kliknij ten link:
https://meet.google.com/ffh-ybkm-xir
Możesz też dołączyć w inny sposób, otwierając Meet i wpisując kod: ffh-ybkm-xir
Najpierw należy zauważyć, że modlitwy błogosławieństw często bardziej odnoszą się do ludzi, którzy z nich korzystają, niż do przedmiotów błogosławionych. Jest oczywiste, że chodzi o dobro duchowe ludzi, nie o same przedmioty.
To jednak nie może usprawiedliwić braku zgodności czy spójności między słowami modlitwy błogosławieństwa (czyli formy) a przedmiotem błogosławionym (czyli materią). Moim zdaniem sprawa dotyczy godziwości materii. Np. niegodziwe byłoby użycie modlitwy błogosławienia domu do błogosławienia tzw. domu publicznego. Ma to związek z funkcją i przeznaczeniem. Tak więc: jeśli inne gałązki mają w liturgii taką samą funkcję jak gałązki palmowe, to moim zdaniem błogosławieństwo jest "ważne", nawet jeśli dosłownie jest mowa tylko o gałązkach oliwnych. To nie oznacza jednak, że taka modlitwa błogosławienia jest właściwa. Innymi słowy: należy stosować modlitwę błogosławienia, które odpowiada materii, a równocześnie stosować taką materię, która odpowiada formule błogosławieństwa. W razie obiektywnej niemożliwości zupełnej i dosłownej zgodności ważną rolę - moim zdaniem - odgrywa intencja celebransa. Może on - także moim zdaniem - w swoim umyśle dodać np. inne gałązki, nawet jeśli nie dodaje tych słów w formule błogosławieństwa.
Powtarzam: normalną jest sytuacja, gdy jest zgodność formy, materii i intencji. Dlatego najlepiej jest stosować te obrzędy, które cechuje taka zgodność. Jednak także w odmiennej sytuacji - moim zdaniem - łaska działa na mocy
- słów odnoszących się do zbawienia dusz
- pewnego związku czy pewnej analogii np. między gałązkami oliwnymi a gałązkami wierzby
- intencji celebransa odnoszącej się także do gałązek wierzby przyniesionych przez wiernych.
Na wstępie muszę zaznaczyć, że nie jestem specjalistą w Novus Ordo, ponieważ od dawna go nie sprawuję. Mam jedynie ogólną wiedzę. A zupełnie nie znam przepisów czy zwyczajów specyficznie polskich. Dlatego przede wszystkim polecam:
- nie polegać ślepo na tym, co dany proboszcz oczekuje czy praktykuje,
- domagać się od nich (oczywiście uprzejmie) wskazania na przepisy liturgiczne, na których się opierają,
- mieć odwagę porównać praktykę parafialną z tymi przepisami.
Podane przykłady wydają mi się mieścić w przepisach Novus Ordo. W liturgii tradycyjnej zadaniem ceremoniarza jest m. in. właśnie obsługiwanie mszału, czyli tutaj zachodziłaby nawet pewna zgodność.
Co do podanego sposobu udzielenia Komunii św. sprawa jest nieco złożona. Po pierwsze, ten sposób mieści się w przepisach Novus Ordo, które dopuszczają udzielenie Komunii św. pod dwiema postaciami przez zanurzenie. Po drugie, zaletą tego sposobu jest niemożliwość udzielenia na łapkę, gdyż wtedy jest jedynie możliwość udzielenia do ust. Po trzecie jednak, podejrzewam, że kapłan w ten sposób usiłował Ciebie jakoś wyróżnić i w swoisty sposób jakby przekupić w jakimś celu. Ten trzeci aspekt jest oczywiście haniebny, gdyż liturgia nie powinna być okazją czy środkiem dla takich zagrywek. Ten kapłan mógłby w inny sposób okazać, że Cię lubi czy docenia, nie w ten sposób.
Rozumiem, że chodzi o książkę o złej treści. Nasuwa się pytanie, skąd się wzięła w danym domu i dlaczego, oraz po co w nim jest. To jest istotne.
Co do zagrożenia duchowego pytający ma widocznie na myśli pokusy.
Teologicznie są tutaj następująca zasadnicza kwestia:
Czy przedmiot może mieć wpływ na stan duchowy człowieka?
W pewnych kręgach od pewnego czasu nasiliło się przeświadczenie o rzekomej quasi magicznej mocy przedmiotów i miejsc. Jest czy było to głoszone przez niektórych popularnych duchownych, powiązanych w jakiś sposób z tzw. charyzmatyzmem, a niekiedy uprawiających oficjalnie bądź nieoficjalnie rzekome exorcyzmy w stylu bardziej czy wyłącznie protestancko-modernistym. Niektórzy nawiązują też do tradycyjnych exorcyzmów czy modlitw błogosławieństw z rytuału katolickiego, w których znajdują potwierdzenie czy źródło dla swojego nauczania o przeklętych czy posiadanych przez szatana przedmiotach.
Pewne jest, że kręgi okultystyczne i satanistyczne stosują jakiegoś rodzaju przekleństwa czy zaczarowywanie przedmiotów, by w jakiś sposób posługiwać się nimi do złych celów. To właśnie do takich przedmiotów odnoszą się modlitwy exorcyzmowania w Rituale Romanum. Aczkolwiek te kwestie nie są bliżej określone ani w oficjalnych dokumentach Magisterium Kościoła ani w samych księgach liturgicznych.
Istotne jest, że przedmioty same ze siebie nie mają żadnej mocy działania czy wpływania na człowieka, lecz jedynie mogą być okazją czy swego rodzaju "narzędziem" dla działania szatana czy demonów, zwłaszcza na zaproszenie czy wezwanie człowieka. Innymi słowy: nawet przeklęty przedmiot nie może wyrządzić niczego złego. Do złego zdolny jest jedynie byt duchowy, czyli obdarzony wolną wolą.
Należy odróżnić działanie przedmiotu od jego odczuwania przez człowieka, dopuszczonego przez Boga. Na wskazanym przykładzie książki polega to na tym, że Pan Bóg może pozwalać na większe kuszenie przez szatana w pobliżu złej książki po to, by człowiek ją usunął względni zniszczył. "Złość" książki nie leży w tym, że jest książką, lecz w tym, że została napisana w złym celu i temu celowi poświęcona przez złego człowieka.
Innymi słowy: zagrożeniem duchowym nie jest sam przedmiot lecz pokusa, która może się pojawić w jakimś związku z tym przedmiotem. Jej pojawienie się może być wskazówką ku temu, żeby się tego przedmiotu pozbyć, a bo nie z powodu jego samego lecz z powodu złego zamiaru tego, który chciał się tym przedmiotem posłużyć.
Nie należy więc przeceniać "mocy" takiego przedmiotu, nawet jeśli rzeczywiście został stworzony w złym celu czy wręcz poświęcony złemu duchowi. Błędem byłoby jednak także niedocenianie jego znaczenia dla zdarzeń duchowych czy przynajmniej dla samopoczucia. Właściwe złe działanie książki zachodzi wtedy, gdy jest czytana, nie gdy leży na półce. Równocześnie także jej leżenie na półce nie jest obojętne czy zupełnie nieznaczące, gdyż może zostać przynajmniej potencjalnie przeczytana i tym samym rozwinąć swoje właściwe złe działanie. Ta zła potencjalność może być słusznie odczuwana jako zagrożenie czy to dla siebie czy dla innych osób, więc nie należy jej lekceważyć. Jednak pewne jest, że samo leżenie na półce nie jest w stanie wyrządzić szkody duchowej, o ile nie może człowieka nakłonić do grzechu.
Dlatego nie jest obojętne, jakimi przedmiotami się otaczamy, aczkolwiek nie należy im też przypisywać mocy, której nie mają, gdyż to trąci myśleniem magicznym czyli niechrześcijańskim, a to już może zaszkodzić duchowo, gdyż jest przeciwne wierze katolickiej.