Natrafiłem na znamienne słowa śp. abpa M. Lefebvre'a wypowiedziane w szczególnym momencie, mianowicie w kazaniu podczas udzielenia sakry biskupiej swoim księżom w 1988 r.:
Oto jego słowa w oryginale:
"vous savez bien qu`il ne peut y avoir des pretres sans eveques, tous ces seminaristes qui sont ici presentes, si demain le bon Dieu me rapelle et ce ne sera sans doute sans tarder, et bien ces seminaristes de qui reçevront-ils le sacrement de l`ordre? des eveques concilliers, dont les sacrements sont toutes douteux, parce qu`on ne se pas exactement, quelles sont leures intentions? c`est pas possible!"
Oto tłumaczenie:
"wiecie dobrze, że nie ma księży bez biskupów, wszyscy ci seminarzyści, którzy są tutaj obecni, jeśli jutro dobry Bóg mnie wezwie, a niewątpliwie nastąpi to wkrótce, cóż, od kogo ci seminarzyści otrzymają sakrament święceń? od biskupów soborowych, których wszystkie sakramenty są wątpliwe, ponieważ nie znamy dokładnie ich intencyj? to niemożliwe!"
Tak więc konieczność tego aktu - udzielenia sakry swoim kapłanom - uzasadnia tym, że święcenia udzielane przez "biskupów soborowych" są wątpliwe - i tym samym wątpliwe są sakramenta sprawowane przez kapłanów przez nich wyświęconych - z powodu wątpliwej intencji.
Ciekawe, że abp M. L. zapomniał dodać, że on otrzymał zarówno prezbiterat jak też episkopat z rąk kardynała Achille Liénart‘a, który był nie tylko "biskupem soborowym", lecz skrajnym modernistą i prawdopodobnie masonem, więc tym samym należy wątpić w jego intencję przy udzielaniu święceń.
Zaryzykuję stwierdzenie, że to jest gruba nadinterpretacja, a sam tytuł jest clickbaitowy.
OdpowiedzUsuńJak nadinterpretacja? Przecież mówi o wątpliwej intencji. Na jakiej podstawie należy przyjąć, że akurat Liénart nie miał wątpliwej intencji?
UsuńAbp Lefebvre nie odrywał swojej wypowiedzi od kontekstu, czyli od rytu Pawła VI. Sam x. Anthony Cekada w tekście "Nieważność obrzędu święceń biskupich z 1968 roku" gdy był jeszcze w FSSPX pytając się samego arcybiskupa jaki jest problem z nowym obrzędem sakr uzyskał odpowiedź, że problemem jest jedno słowo. A więc wątpliwości miał nie co do intencji poszczególnych szafarzy, tylko do samej struktury rytu.
UsuńProszę najpierw czytać, potem komentować. On mówi DOSŁOWNIE o wątpliwej INTENCJI "biskupów soborowych". Do nich z całą pewnością należał Liénart.
UsuńSkoro już wcześniej głosił, że nowy ryt instaluje biskupów w protestanckim pojęciu, jako urzędników jak dzisiaj głoszą sedewakantyści to domyślnie w tej wypowiedzi ten wątek pośrednio został uwzględniony. Sedewakantyści opierają swoją konkluzję na podstawie analizy x. Cekady, a sam x. Cekada najpierw został poinformowany o tym przez abp Lefebvre, choć potem sam rozwinął ten temat.
UsuńPrzeciez sakre biskupia mial przed SWII
OdpowiedzUsuńPrzecież on mówi o intencji, nie o formie.
UsuńAbp Lefebvre albo był niekonsekwentny w rozumowaniu, albo było jeszcze gorzej, ale na to chyba nie znalazły by się dowody. A że był niekonsekwentny to też było widać najpierw przy podpisaniu dokumentów sv2, które następnie krytykował. Nie wiem z czego to wynika.
OdpowiedzUsuńik
Moim zdaniem to wynika z braku wiedzy i subtelności teologicznej. On był misjonarzem czyli żołnierzem frontowym. Brak mu było wprawy i doświadczenia w kwestiach teologicznych, więc wpierw nie zauważył perfidnej gry wieloznaczności w textach oraz tegoż konsekwencyj. Tak samo zresztą jak większość ojców soborowych. Ponadto oni naiwnie wierzyli, że Paweł VI i następni papieże będą czuwali nad prawidłowym zastosowaniem i wyprostowaniem wieloznaczności. Owszem, takie próby były (z wyjątkiem horrorowego pontyfikatu bergogliańskiego), lecz raczej jedynie kosmetyczne i dla uspokojenia publiczności, że niby wszystko jest pod kontrolą. A że nie jest, na to dowodem jest zwłaszcza horror bergogliański, który w znacznej mierze nadal trwa niestety.
UsuńNaiwność co do nadziei prostowania wieloznaczności na pewno. Ale abp Lefebvre chyba tłumaczył się, że podpisy były pod tym, że biskupi byli obecni na obradach, a nie że zgadzali się z treścią dokumentów. Niewiadomo ile z tych dokumentów faktycznie były przepychane bez ściślejszej analizy.
UsuńTo by wyjaśniało dużą liczbę głosów na tak. Jednak z drugiej strony byłby to bardzo gruby przekręt. Tego bym też nie wykluczał całkowicie, ale to by oznaczało, że wtedy nikt nie miał podejrzeń i nie doszło do sprawdzania głosów.
UsuńAha. Nie wiedziałam. Czyli narracja modernistów w tej sprawie mija się z prawdą?
UsuńJak wpisałam pytanie w ai to wygenerowało, że:
"Historycy watykańscy i oficjalne zapisy z Tajnych Archiwów Watykańskich przeczą retrospektywnemu wyjaśnieniu Lefebvre’a:
Oficjalne arkusze promulgacyjne : Dokumenty podpisane przez Lefebvre'a nie były zwykłymi listami obecności. Były to oficjalne teksty końcowe, wyraźnie zatytułowane nazwami dekretów (takie jak Declaratio de Libertate Religiosa ).
Adnotacje na marginesie : Ojcowie soborowi otrzymali wyraźne polecenie, że jeśli byli obecni, ale nie zgadzali się z konkretnym tekstem, mogli umieścić notatkę na marginesie obok swojego podpisu, wyrażającą sprzeciw. W tych dokumentach nie ma takiego zastrzeżenia ani adnotacji przy nazwisku Lefebvre'a.
Choć Lefebvre głosował non placet (nie) podczas wstępnych tajnych głosowań, jego nieopatrzony adnotacjami podpis na ostatecznych dokumentach oznaczał, że prawnie uczestniczył w oficjalnym, publicznym promulgowaniu tekstów, u boku papieża Pawła VI.
Procedura prawna: Podpisy składane przez Ojców Soboru na uroczystych, końcowych arkuszach były formą formalnej promulgacji (ogłoszenia) aktu prawnego wraz z Papieżem. Formuła łacińska na dokumentach brzmiała: "Ja, [Imię i Nazwisko], biskup ... definiując podpisałem".
Odrębność list obecności: Tradycyjne listy obecności (karty wejścia do Auli Soborowej) były zbierane codziennie przed rozpoczęciem kongregacji w zupełnie inny sposób.
Wszystkie dokumenty: Arcybiskup Lefebvre podpisał ostatecznie wszystkie 16 dokumentów soborowych. Historycy sugerują, że w 1965 roku podpisał je ze względu na głęboko zakorzenione poczucie lojalności i dyscypliny wobec papieża Pawła VI, a dopiero z biegiem lat – pod wpływem radykalizacji swoich poglądów i narastającego kryzysu w Kościele – zaczął ten krok psychologicznie "racjonalizować"."
Tylko cytuję. Nie wiem czy to prawda.
ik
A co w przypadku chrztów wykonanych przez księdza który okazał się masonem albo innym wrogiem kościoła? Czy wszystkie one powinny być powtórzone?
OdpowiedzUsuńSytuacja jest tego samego rodzaju, o ile dotyczy intencji. Co do intencji, to wystarczy wola szafarza czynienia tego, co czyni Kościół, nawet jeśli szafarz osobiście nie wierzy po katolicku. W przypadku masona czy innego wroga Kościoła jest dość prawdopodobne, że nie tylko nie wierzy po katolicku, lecz nie chce czynić tego, co czyni Kościół, gdyż on nienawidzi Kościoła i z zasady chce szkodzić katolikom.
UsuńDlatego Kościół przewiduje w takich przypadkach udzielenie sakramentu sub conditione, czyli warunkowe.
Lienart był masonem zanim wyświęcił Lefebvra na księdza. Oznaczałoby to, że nie miał święceń prezbiteratu. Czy późniejsze święcenia biskupie mogły być ważne, zakładając, że któryś ze współkonsekratorów dopełnił obowiązków i miał tę wolę/intencję czynienia tego, co Kościół czyni? Czytałem Księdza teksty o tym, że nigdy nie wykonywano święceń hurtowo (kilku na raz), tylko każdy miał swoją formę i cała forma musiała być zachowana. No ale to rozumiem, że Kościół czynił z szacunku do samego sakramentu. A co w przypadku takim jak u Lefebvra, że nie miał prezbiteratu, a otrzymał święcenia biskupie?
Usuńteologkatolicki29 maja 2026 14:34
UsuńA jeśli wierni przyjmą sakramenty przez wątpliwego szafarza nie wiedząc otym fakcie i w dobrej wierze oraz nigdy nie będą mieli szans dowiedzieć się o tym, czy będą pozbawieni wszystkich duchowych przywilejów oraz łask Bożych płynących z tych sakramentów? Jak o takiej sytuacji naucza Kościół?
Zatem idąc tym tropem każdy powinien w życiu z 5 chrztów sub condicione wziąć od różnych kapłanów, aby prawdopodobieństwo, że się jest w Kościele było wyższe. Nie mówiąc już o spowiedzi. To absurd. Jeżeli nie wystarczy trzymanie się rytuału jako oznaka intencji czynienia tego co Kościół. Pisze Ksiądz, że Lineart prawdopodobnie był masonem, natomiast w poprzednim wpisie na temat abp. Lefevbre'a widzimy na temat kardynała Linearta, cytuję: "(...)Jest też pewne, że wstąpił do loży masońskiej w wieku 17 lat i jako mason wstąpił do seminarium duchownego. Następnie zrobił błyskawiczną karierę: w wieku 44 lat został arcybiskupem francuskiej metropolii Lille jako najmłodszy biskup we Francji (źródło tutaj)." Więc jest pewne czy prawdopodobne, że był masonem?
UsuńJako ciekawostkę polecam wykłady Księdza Gregory Hessego - co do intencji Ksiądz Gregory Hesse twierdzi, że w NOM może nie dochodzić do przeistoczenia ponieważ, NOM nigdy nie został promulgowany, nie jest to Msza, a że Kościół nigdy nie dokonuje konsekracji poza Mszą św. to kapłan mający intencję czynienia tego co czyni Kościół (czyli dokonywania konsekracji podczas Mszy) nie może dokonać konsekracji w NOM czyli poza Mszą św. Może Ksiądz mógłby jakoś ten temat rozjaśnić?
NOM jako taki zawiera słowa wypowiedziane przez Pana Jezusa niezbędne do Przeistoczenia. Kwestia jest tego, czy duchowny ma ważne święcenia i czy wypowiada słowa in persona Christi jako aktualną ofiarę w momencie obrzędu, a nie jako historyczną narrację. W NOM jest to element całkowicie rozmyty w przeciwieństwie do TLM, gdzie wszystko jest szczegółowo wypunktowane, każdy gest kapłana w odpowiednim momencie. Oczywiście ważność danej Mszy nie oznacza, że w poszczególnych elementach obrzęd jest prowadzony godziwie (choćby sformułowanie "doprowadź Kościół do pełnej jedności" uderzające w jeden z czterech przymiotów Kościoła).
UsuńKościół dokładnie zdefiniował co by musiał zrobić Liénart aby nie było ważnej intencji. Problem w tym, że Liénert nic z tych rzeczy nie zrobił.
OdpowiedzUsuńDlaczego twierdzi Pan/Pani, że to problem?
UsuńCzy podczas święcen biskupich abpa Lefebvra brali udział współkonsekratorzy?
OdpowiedzUsuńvous savez bien qu`il qu`il ne peut y avoir des pretres sans eveques tous ces seminaristes qui sont ici presentes si demain le bon Dieu me rapelle et ce ne sera sans doute sans tarder et bien ces seminaristes de qui resevront-ils le sacrement de l`ord des eveques concilliers dont les sacrements sont toutes douteux parce qu`on ne se pas exactement quelles sont leures intentions c`est pas possible
OdpowiedzUsuńWiecie doskonale, że nie ma księży bez biskupów. Wszyscy ci obecni tu seminarzyści, jeśli jutro dobry Bóg mnie wezwie – a niewątpliwie nastąpi to wkrótce – cóż, od kogo ci seminarzyści otrzymają sakrament święceń? Od biskupów soborowych, których sakramenty są wątpliwe, ponieważ nie znamy dokładnie ich intencji. To niemożliwe.
OdpowiedzUsuńPodczas święceń byli współkonsekratorzy, m.in. biskup Jean-Baptiste Victor Fauret CSSp, który był w bardzo dobrych relacjach z Arcybiskupem i nie z tego co wiem nie przejawiał poglądy modernistyczne.
OdpowiedzUsuńProblem w tym, że abp ML miał także święcenia prezbiteratu od Liénart‘a, które także są wątpliwe z tego samego powodu wątpliwej intencji. Ktoś, kto nie jest ważnie wyświęconym na prezbitera, nie może być ważnie wyświęcony na biskupa. Czyli problemu nie rozwiązują współkonsekratorzy podczas sakry biskupiej.
Usuńczyli papież Leon X po konklawe musiał być najpierw wyświęcony na diakona, potem na prezbitera i dopiero potem na biskupa czyli musiał mieć 3 oddzielne obrzędy, aby otrzymać sakrę biskupią, aby zostać papieżem?
UsuńMusiał otrzymać na pewno wszystkie stopnie sakramentalne, być może też sakramentalijne, o ile miał tylko tonsurę (którą otrzymał w wieku 7 lat). Być może wraz z kardynalatem, który otrzymał w wieku 14 lat, otrzymał święcenia diakonatu. Szczegółów nie znam i nie wiem, czy są źródła co do tego.
UsuńA pan Stobnicki, którego wyświęcił na biskupa ś.p. bp Williamson to zrobił tylko obrzęd święceń episkopatu czy musiał także 2 pozostałe stopnie święceń mu udzielić, gdyż był on człowiekiem świeckim?
UsuńBp Stobnicki w 2016 albo w 2018 bodajże roku otrzymał święcenia diakonatu i prezbiteratu od bp Williamsona, a w 2022 roku sakrę biskupią. Pierwotnie jak on twierdził w wywiadzie dla czeskiego tradycjonalistycznego portalu Rexcz miał mieć podobno formację seminaryjną u bp Roberta McKenny, ale w międzyczasie przerwał formację na rzecz studiów prawniczych, a bp McKenna zmarł zanim Stobnicki przyjął święcenia. .
UsuńJak to było z panem mecenasem Stobnickim, to nie wiadomo, ponieważ odbywało się potajemnie, co już jest sprzeczne z zasadami Kościoła. Sprzeczne z zasadami Kościoła jest także brak studiów teologicznych oraz formacji seminaryjnej. To jest w sumie dość grube szyderstwo z sakramentu święceń. Właściwie nawet świętokradztwo, które świadczy o tym, że bp Williamson miał pod koniec życia zupełnie pomieszane.
UsuńKolejny już raz Ksiądz Profesor przytacza argumenty za nieważnością sakry Lefebvre'a. Te same argumenty można odnieść do wielu sakr udzielonych w przeszłości - od soboru, od infilitracji hierarchii KK przez masonerię albo pewnie od jeszcze dawniejszych czasów, gdy różne herezje były popularne, a niektórzy biskupi mogli za nimi podążać - choćby milcząco.
OdpowiedzUsuńOznacza to, że nieważnych jest wiele sakr, wiele prezbiteratów, wiele Eucharystii, wiele rozgrzeszeń, nawet wiele chrztów. Nie wiadomo, jak wiele. Dziś już raczej nie da się ustalić, kto jest ważnie wyświęconym kapłanem, nikt przecież nie ma wglądu w sumienia wszystkich ogniw linii sukcesyjnych. Zresztą nie wiadomo nawet, kto wyświęcił Rebibę.
Rozumowanie Księdza Profesora jest spójne i logiczne. Jest w pełni zgodne z katolicką sakramentologią. Jest całkowicie katolickie, ale mnie wydaje się niechrześcijańskie. Sprzeczne z nauczaniem Jezusa i praktyką wczesnego Kościoła. Mając wybór między spójnym katolicyzmem (nie wiadomo, które sakramenty są ważne) a niespójnym posoborowym katolicyzmem (może i coś nie zgadza się z "Sacramentum Oridinis", może i nawet nie jest ważne, ale nie drążmy tematu!) uznałem, że jedynym sensownym wyjściem jest protestantyzm. Tam przynajmniej sprawa jest rozwiązana jednocześnie logicznie, zdroworozsądkowo i zgodnie z praktyką wczesnego Kościoła - sukcesja wiary, nie łańcucha rąk.
W protestantyzmie nie ma żadnej sukcesji wiary, tylko co najwyżej systematyczne namnażanie się kolejnych herezji. Tam nawet nie ma sakramentów poza chrztem, co też nie jest takie pewne i małżeństwem, do którego oni i tak podchodzą swobodnie, większe prawdopodobieństwo akceptacji rozwodów i zawierania nowych "małżeństw". A co do problemu święceń. Ksiądz prezentuje tutaj podejście mocno rygorystyczne. Ja osobiście bardziej obstaję przy większościowej opinii. Jeśli Lienart chciał poddać się obrzędowi, nie wlekli go na siłę to intencja zewnętrzna została spełniona niezależnie od intencji wewnętrznej. Jeśli chciał poddać młodego Marcela Lefebvre obrzędowi, nikt mu pistoletu do głowy nie przykładał to niezależnie od jego intencji wewnętrznej zachowanie pełni rytu oznacza, że intencja zewnętrzna została spełniona i młody Marcel Lefebvre został księdzem. Nie wierzę, że Chrystus samemu ustanawiając kapłaństwo i hierarchię (którą burzą protestanci) zdawałby przetrwanie sakramentów w Kościele, a więc i przetrwanie samego Kościoła jak obiecał na łaskę kapryśnych i niegodziwych osób w Kościele.
Usuń"Jest całkowicie katolickie, ale mnie wydaje się niechrześcijańskie" - piękny oksymoron.
OdpowiedzUsuń"Sprzeczne z nauczaniem Jezusa i praktyką wczesnego Kościoła" - przykre jak niewiedza może zrujnować wiarę.
"ale mnie wydaje" - otóż to! I w tym jest problem
"i zgodnie z praktyką wczesnego Kościoła - sukcesja wiary" - discovery czy fakty i mity?
>>"Jest całkowicie katolickie, ale mnie wydaje się niechrześcijańskie" - piękny oksymoron.<< - nie dla każdego. Nie brak tych, dla których to katolicyzm to okołochrześcijański spin-off: podobne postaci, podobne pojęcia, ale jednak inna opowieść. Zamieszanie związane z ważnością sakramentów dostarcza argumentów zwolennikom takiego poglądu.
Usuń>>"Sprzeczne z nauczaniem Jezusa i praktyką wczesnego Kościoła" - przykre jak niewiedza może zrujnować wiarę.<< - we wczesnym Kościele duchowni byli wybierani, nie mianowani. Zaprzeczy Pan/Ksiądz?
>>""ale mnie wydaje" - otóż to! I w tym jest problem<< - najpierw ustalcie, gdzie i u kogo są ważne sakramenty, później wytykajcie innym subiektywizm.
Katolicyzm to chrześcijaństwo. Nie ma czegoś takiego jak katolicyzm bez chrześcijaństwa, bo katolicyzm to jedyne prawdziwe chrześcijaństwo. Niech Anonimowy idzie z tymi swoimi herezjami do zboru.
UsuńAd.1
UsuńJestem katolikiem i z tej perspektywy się wypowiadam. Nie uważam, że muszę nobilitować innych poglądów jeśli są one jawnie szkodliwe. Nikt nie ma prawa wyznawać błędu, a katolicyzm = chrześcijaństwo, więc jeśli ktoś twierdzi inaczej, to nie znaczy, że ten inny pogląd ma być w jakikolwiek sposób tolerowany.
Ad.2
Żeby zostać kapłanem należy przyjąć Sakrament Święceń, a sukcesja apostolska jak sama nazwa wskazuję pochodzi od pierwszych uczniów Chrystusa. Tu przede wszystkim nie ma mowy o jakiejkolwiek sprzeczności z Bożym Objawieniem. Ach te "praktyki" wczesnych chrześcijan: Komunia św. na rękę, spowiedź powszechna, żonaci księża, co tam jeszcze było? :)
Ad.3 Przepraszam, za mój ostry język, to było nie potrzebne.
Jednak, wydaję mi się, że Pan za dużo drąży. Być może chce Pan wszystko wiedzieć i mieć niemalże empiryczną pewność, co jak Pan zaznaczył, skończyło się uznaniem protestantyzmu jako rozwiązaniem.
Szczerze? Ma Pan za mała wiedzę historyczną, biblijną, językową i teologiczną, żeby w ogóle zabierać się za takie analizy. Z całym szacunkiem, ale "logika" doprowadziła Pana do krytycznych i szkodliwych wniosków. To tylko pozornie wygląda logicznie, m. in. z powodów wymienionych wyżej.
Ja nie muszę nic ustalać, bo jestem prostym wiernym. Nie mam na nic wpływu, a debatowanie kiedy zachodzi ważna intencja, a kiedy nie, owszem jest ciekawe, ale nic to dla mnie nie zmienia (i dla reszty użytkowników również), dla Pan również. To jest sprawa nierozwiązywalna, aż do Sądu Ostatecznego, a jeśli rozwiąże się jednak za naszego życia to na pewno Pan tego nie przegapi.
Niech Pan odpuści, weźmie się za pokorną modlitwę i poczyta z czasu żywot jakiegoś Świętego. Dużo więcej zrobi Pan dla swojej duszy i więcej światła Pan otrzyma w taki sposób niż przez analizowanie czegoś do czego nie jest się predestynowanym :)
Wszystkiego Dobrego.
A co w sytuacji, w której ksiądz prowadził życie sprzeczne z nauczaniem Kościoła? Np. miał kochankę? Co mam myśleć o jego podejściu do udzielanych sakramentów? Nie wiem, czy wierzył, czy kapłaństwo traktował jako pracę, czy może wewnętrznie gardził wiarą.
OdpowiedzUsuńCzy sakramenty są jest ważne? W przypadku księdza, który mnie chrzcił, tajemnicą poliszynela była jego relacja z gosposią.
Sakramenty są ważne niezależnie od niegodziwości szafarza. Działają ex opere operato, czyli przez sam dokonywany obrzęd.
UsuńJasne - ale wciąż pod warunkiem poprawności intencji. A skoro szafarz żyje niegodziwie, to nie wiadomo, w co wierzy, jak wierzy i czy w ogóle wierzy. Może więc polewając dziecko wodą ma intencję czynienia czegoś innego niż to, co czyni Kościół.
UsuńDominująca opinia teologiczna głosi, że Kościół nie ocenia intencji wewnętrznej. Jeśli szafarz i przyjmujący dobrowolnie przychodzą na obrzęd, wykonują wszystkie niezbędne czynności poprawnie, bez udziwnień i bez ekscentrycznego zachowania, nikt ich siłą nie zmuszał to intencja do wykonania i przyjęcia obrzędu zaistniała. Więc sakrament zaistniał. Biskup nie musi w ogóle wierzyć w Boga, może być nastawiony antyreligijne i sakrament zadziała jeśli wszystko przebiega poprawnie.
UsuńNa jakiej niby podstawie? Przecież ex opere operato nie odbiera potrzeby aby szafarz czynił to co Kościół chce. Ktoś tu się wymądrza a widocznie nic nie wie.
UsuńNie, nikt tu się nie wymądrza. Główny nurt stwierdza, że jeśli szafarz ma intencję przeprowadzenia obrzędu bez zewnętrznego zmuszania i przyjmujący zgadza się na nałożenie mu rąk i przy tym zachowano wszystkie wymagania rytu to intencja jest spełniona. Inaczej nie mielibyśmy żadnej pewności do sukcesji apostolskiej.
Usuń
UsuńAnonimowy chyba sam sobie zaprzeczył. Wcześniej pisał w 1 czerwca 18:23, że jednak Kościół nie ocenia intencji wewnętrznej.
Przecież napisałem dokładnie to samo. Kościół nie ocenia intencji wewnętrznej. Jeśli nikt szafarzowi nie przystawi pistoletu do głowy, szafarz trzyma się rubryk liturgicznych to znaczy, że dobrowolnie zgodził się na przeprowadzenie obrzędu. Co sobie w duchu myśli szafarz to tego Kościół nie ocenia. Jak Anonimowemu prościej to wytłumaczyć, żeby Anonimowy zrozumiał?
UsuńIdąc tym tokiem rozumowania, można zapytać: może też święcenia Księdza są nieważne? Wszak nie ma Ksiądz pewności, że wyświęcający Księdza biskup miał rzeczywiście intencję czynienia tego, co czyni Kościół, albo wyświęcający jego biskup nie był masonem? Tak można gdybać w nieskończoność. Zostawmy pewne kwestie Panu Bogu.
OdpowiedzUsuńJest pewne, że biskup, który mnie święcił, nie był masonem, ponieważ był nienawidzony i prześladowany przez masonów.
UsuńA biskup, który świecił tego biskupa?
UsuńNo właśnie. Albo biskup wyświęcający tamtego? Tak można w nieskończoność i przez to można by poddać w wątpliwość święcenia każdego księdza.
UsuńNie są mi znane powody do podważania prawidłowości jego intencji.
UsuńZatem powody do jej stwierdzenia również.
UsuńNie. Właściwą intencję przyjmuje się, jeśli konsekrator sprawuje obrzęd rzetelnie według ksiąg liturgicznych i nie ma też powodów do kwestionowania jego prawowierności i oddania Kościołowi. Problem pojawia się wtedy, gdy są np. poważne poszlaki wskazujące na wrogość wobec Kościoła bądź przynajmniej wobec tego, co Kościół czyni. Ta wrogość jest charakterystyczna dla masonów.
UsuńJest paradoksalne to, że ten, który jest uważany za główną, jeśli nie najwyższą - a przynajmniej na pewno przez wszystkich z FSSPX - ikonę sprzeciwu wobec modernizmu, był konsekrowany przez modernistę i masona. Co za tym idzie, wielu księży z FSSPX też ma wątpliwe święcenia. Czyli prawie całe FSSPX jest przez ten jeden fakt wątpliwe jeśli chodzi o udzielane sakramenty...
OdpowiedzUsuńPrzy okazji mam takie pytanie. Czy w takim razie klerycy, którzy chcą by ich wyświęcono na diakonów czy prezbiterów mogą mieć wątpliwości co do intencji takiej osoby jak kard. Ryś? A jeśli nie, to tak czy inaczej, czy jeśli mają wątpliwości co do intencji danego biskupa, to mogą wstrzymywać się z święceniami argumentując to obecnością poważnych poszlak na wrogość wobec Kościoła u tego biskupa?
OdpowiedzUsuńNajpierw to trzeba byłoby mieć odpowiedź, czy kard. Ryś jest w ogóle ważnie wyświęconym księdzem, a nawet diakonem. Kard. Lienart w przeciwieństwie do Rysia raczej nie był znany z nadużyć liturgicznych typu "msza stadionowa".
Usuń